Getty Images

Mohamed Salah, Sadio Mane i Roberto Firmino to trójka ofensywna, która od dłuższego czasu budzi postrach wśród każdej formacji defensywnej, a którą już w niedzielę będą próbowali powstrzymać obrońcy Manchesteru United. Jest jednak w Premier League jedno trio, które w tym sezonie zdobyło więcej bramek (39) niż wspomniany tercet z Liverpoolu (38).

Marcus Rashford, Anthony Martial i Mason Greenwood, bo to o nich mowa. W swojej analizie dziennikarz serwisu The Athletic, Laurie Withwell, zastanawia się czy ta trójka w przyszłości ma szansę dorównać poziomowi tercetu z Liverpoolu.

Artykuł Lauriego Whithwella dla The Athletic – treść oryginalna

Trzeci sezon z rzędu Mohamed Salah, Sadio Mane i Roberto Firmino tworzą jedną z najlepszych atakujących formacji w Europie. Ich synchroniczność jest bezkonkurencyjna, ich konsekwencja w grze aż poraża, a ich moc niech wyraża 38 bramek, jakie zdobyli do tej pory we wszystkich rozgrywkach w tym sezonie.

Co wy jednak na to, jeżeli powiem wam, że w Premier League jest inna aktywna trójka w ataku, która zdobyła jak dotąd 39 bramek w kampanii 2019-2020? Biorąc pod uwagę to, że Manchester United w niedzielę odwiedza Anfield, prawdopodobnie wiecie już dokąd to zmierza.

Zgadza się. Marcus Rashford (19 bramek), Anthony Martial (11) i Mason Greenwood (9) mają więcej zdobytych łącznie goli niż wspomniany tercet Liverpoolu, który aktualnie bije wszelkie rekordy i zdobywa kolejne trofea.

Zanim jednak przejdziemy dalej, ten tekst nie jest o tym, że Manchester United to lepsza drużyna. Oczywiście tak nie jest. Na początek trzeba porównać fakt, że wspomniana trójka z United przebywała razem na boisku jedynie przez 337 minut, podczas gdy trio z Liverpoolu ma za sobą 1 867 minut spędzonych razem na placu gry w tym sezonie.

Jednak te 39 goli kontra 38 trafień to statystyka, której warto się bliżej przyjrzeć, zwłaszcza biorąc pod uwagę wiek zawodników. Salah i Mane mają po 27 lat, Firmino 28. Innymi słowy – jest to ich tzw. “prime time” [najlepszy wiek dla piłkarza, w którym osiąga się szczyt możliwości – wyj. red.]. Tymczasem Rashford ma 22 lata, Martial 24 lata, a Greenwood zaledwie 18 lat. Innymi słowy – przed nimi jeszcze spory rozwój.

Salah w wieku 18 lat próbował profesjonalnej kariery w Al Mokawloon w Egipcie, Mane w tym okresie swojego życia wciąż grał w akademii Generation Foot w Dakarze, zaś Firmino występował w Figueirense w drugiej lidze brazylijskiej. Z kolei w wieku 22 lat Salah był na wylocie z Chelsea, po swojej przeprowadzce z Basel, Mane rozgrywał sezon RB Salzburg w lidze austriackiej, w którym zdobył 13 goli i dzięki temu zapracował na transfer do Southampton, zaś Firmino grał w Hoffenheim zaliczając swój najlepszy dorobek strzelecki w Bundeslidze, dzięki 16 trafieniom.

Przeczytaj także:  Solskjaer: Marcus Rashford nie zagra jeszcze przez kilka miesięcy

Oczywiście rozpoczynając swoją podróż w odległych miejscach oznacza, że musisz przebyć dłuższą drogę, a każdy z obecnych napastników Liverpoolu przeszedł przez liczne trudności, zanim znalazł się w miejscu, w którym teraz są, a więc na najlepszej drodze do tytułu mistrzowskiego w Premier League.

Faktem jednak jest, że atakująca trójka United może operować ze sobą, a jest w wieku, który ma jeszcze wielki potencjał na rozwój, podczas gdy poziom, jaki prezentują, już jest wysoki.

Oczywiście należy zaznaczyć, że 7 ze wspomnianych 39 trafień trio z United zaliczyło w rozgrywkach drugiej kategorii w Europie, a więc w Lidze Europy, podczas gdy 10 z 38 trafień atakującej trójki Liverpoolu przypadło na spotkania w Lidze Mistrzów, Superpucharze Europy i Klubowych Mistrzostwach Świata.

Dalej przyglądając się średniej minut gry w przełożeniu na bramkę zdobytą przez Rashforda, Martiala czy Greenwooda to wychodzi na to, że któryś z tej trójki zdobywa gola w tym sezonie średnio co 136,7 minut. W przypadku Salaha, Mane i Firmino średnia ta wynosi obecnie 191,4 minut. Przy tym Greenwood pojawia się na boisku bardziej okazjonalnie, a Martial nie grał w piłkę przez dwa miesiące na początku sezonu.

Prawdą jest też, że 7 z tych goli trio United padło po rzutach karny. W przypadku tercetu z Liverpoolu były to tylko dwa takie trafienia. Przy czym kontrargumentem w odniesieniu do ekipy Jurgena Kloppa może być to, że po pięciu latach pracy na Anfield, ma on drużynę, która prezentuje znacznie większą kreatywność przy otwartej grze niż aktualny zespół Ole Gunnara Solskjaera.

Weźmy też pod uwagę role bocznych obrońców w obu ekipach. Solskjaer wskazał na te obszary boiska, jako na niewykorzystany jak na razie potencjał w ataku „Czerwonych Diabłów”, co dało się dostrzec w powtarzanym w FA Cup meczu przeciwko Wolverhampton Wanderers w minioną środę, gdzie Aaron Wan-Bissaka zdecydowanie częściej włączał się do akcji ofensywnych.

Pomimo tego, że w przeszłości grywał jako skrzydłowy, nie wygląda to tak, jakby przychodziło mu to z naturalnością. Było to dokładnie widać w 21 minucie, gdy Fred odwrócił się z piłką i nie było nikogo na prawej stronie, aby zagrać do niego podanie. Trzy minuty później, Wan-Bissaka znalazł się w uprzywilejowanej pozycji na prawej stronie i przedryblował Jonny’ego Otto, ale nieszczęśliwie nie zdołał posłać dobrego dośrodkowania.

W  Premier League w tym sezonie czwórka bocznych obrońców United – Wan Bissaka, Brandon Williams, Luke Shaw i Ashley Young – wykreowała swoim kolegom 27 szans z otwartej gry. Tymczasem dwójka bocznych defensorów Liverpoolu – Trent Alexander-Arnold i Andrew Robertson ma na koncie takich podań 59.

Przeczytaj także:  Zapowiedź: Manchester United - Watford FC

Zresztą ta dwójka jest kluczowym elementem w szeroko ustawionym systemie 4-3-3 preferowanym przez Kloppa. Zaliczyła aż 14 asyst w Premier League w tym sezonie. W przypadku United jest to tylko jedna asysta Aarona Wan-Bissaki, w meczu przeciwko Newcastle United w Boxing Day, gdy Anglik podawał na głowę Marcusa Rashforda.

Ten mecz był też jedynym w Premier League, w którym trójka Rashford, Martial i Greenwood wyszła razem na boisko od pierwszych minut. Dało to jednak kuszącą perspektywę tego, co można by określić terminem „atak MAM” (jeżeliby starać się określić to jakimś sensownym akronimem, można preferować też bardziej wpadające w ucho MMA).

Marcus, Anthony (dwukrotnie) i Mason strzelili bramki w tamtym meczu, który dostarczył dużo radości z gry drużyny, nawet biorąc pod uwagę fakt fatalnie spisującej się w tym dniu defensywny Newcastle. Manchester United stosował wtedy wysoki pressing i był bezwzględny w wykańczaniu akcji, ostatecznie zwyciężając 4:1.

To trio rozpoczęło od pierwszych minut jeszcze dwa spotkania w tym sezonie: w listopadzie przeciwko Partizanowi Belgrad w Lidze Europy, kiedy też cała trójka wpisała się na listę strzelców i w spotkaniu z Colchester United w Carabao Cup, gdy na listę strzelców wpisali się Rashford z Martialem.

Ta trójka potrafi też tasować się na boisku, przy czym Rashford okupuje głównie lewą stronę, schodząc do swojej prawej nogi, z kolei Greenwood głównie z prawej strony schodzi na swoją lewą nogę. Przy czym młody Anglik może także zejść do linii i uderzyć prawą nogą. Gdyby grał na środku atak, to takie pozycje do strzału nie przychodziłyby mu tak naturalnie jak teraz.

Więcej wymaga się od Martiala w kwestii dynamiki gry, ale Francuz demonstruje obecnie większe zaangażowanie w schodzeniu głębiej po piłkę oraz kreowaniu wolnej przestrzeni dla zawodników, którzy wbiegają za jego plecy.

Mapa boiska ze średnią pozycją, jaką utrzymywała ta trójka w meczu z Newcastle (pierwszy obrazek poniżej) pokazuje, że operują głównie na 18-metrowej przestrzeni, dzięki czemu pojawia się miejsce na to, aby do akcji włączali się boczni obrońcy. To podobna taktyka, jaką Liverpool użył w swoim niedawnym meczu z Tottenhamem Hotspur (druga grafika poniżej), przy czym Solskjaer preferuje formację 4-2-3-1, co oznacza, że Martial nie potrzebuje takiego wsparcia z pomocy jak chociażby Firmino. Jednak widać, w którą stronę może to zmierzać.

Źródło: The Athletic
Źródło: The Athletic

Na tę chwilę, United może tylko pomarzyć o trójce tak dobrze rozumiejących się napastników jak trio z Liverpoolu, po dwóch i pół sezonu wspólnej gry, odkąd do drużyny dołączył Salah latem 2017 roku. To wszystko wypielęgnował Klopp. Wiedzą dokładnie jak mają grać i mają perfekcyjne wyczucie czasu przy swoich zagraniach.

Przeczytaj także:  Mino Raiola dla Sky Sports: nie mam żadnego problemu z Solskjaerem

Były jednak takie momenty, że podobnie wyglądało to w United. Sposób w jaki Rashford i Martial grali kombinacyjnie na Carrow Road w październiku, był wyjątkowy. Szybkie wymiany piłek w okolicach pola karnego rywali sprawiały, że mijali kolejnych obrońców.

Trio z Liverpoolu lepiej jednak rozumie jak poruszać się z większym skupieniem po boisku i to na większych jego obszarach. Tymczasem United dopiero wypracowuje pewne schematy gry. Solskjaer w meczu przeciwko Wolves przykazał „notatkę służbową” Juanowi Matcie, wyjaśniając: „To był okres w tym meczu, w którym uważałem, że mieliśmy nieco problemów. Nasi zawodnicy grali trochę za bardzo poza pozycjami, na których powinni być”.

Przy czym wątpliwe jest, przynajmniej do rozpoczęcia meczu, że zobaczymy w niedzielnym pojedynku oba trio. Greenwood wyszedł w pierwszym składzie zaledwie w dwóch meczach Premier League w tym sezonie, gdyż pierwszym wyborem na jego pozycję jest Daniel James. Z kolei Rashford w środowym spotkaniu w starciu z Mattem Dohertym nabawił się urazu pleców, co doprowadziło do zdjęcia go z boiska zaledwie 16 minut po tym jak się na nim pojawił.

Jednak powyższe prezentuje dość atrakcyjny obraz tego, co może nas czekać w kolejnych sezonach. Do dziś Rashford, Martial i Greenwood przebywali razem na boisku tylko w dziewięciu meczach, biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki w obecnej kampanii. Salah, Mane i Firmino rozpoczęli od pierwszych minut 21 spotkań w tym sezonie. Przy tym tylko dwukrotnie przez cały mecz pozostali na boisku – w obu przypadkach były to potyczki z Napoli w fazie grupowej Ligi Mistrzów.

Klopp rotuje mocno składem i to głównie tutaj United jest mocno w tyle. Liverpool ma 16 różnych strzelców w samej Premier League. W przypadku United ta liczba to 8. Ze wszystkich 77 bramek, jakie do tej pory zdobył Liverpool we wszystkich rozgrywkach w tym sezonie, Salah, Mane i Firmino strzelili 49% z nich. Tymczasem z 54 dotychczasowych trafień United, aż 72% przepada na trio Rashfrod-Martial-Greenwood.

Właśnie dlatego Solskjaer starał się pozyskać kolejnego środkowego napastnika i też dlatego Bruno Fernandes, który biegając w pomocy Sportingu Lizbona strzela mnóstwo goli, jest teraz głównym celem transferowym United. Obowiązek zdobyczy bramkowej przez drużynę należy znacząco rozszerzyć.

Jednak przyszłość, co wykazała trójka z Liverpoolu, może świecić jasnymi barwami dla trójki napastników United.

Dyskusja