Getty Images

Raczej nieprędko, jeśli w ogóle kiedykolwiek, umilkną dyskusje na temat przyszłości Ole Gunnara Solskjaera. Trochę inaczej do tematu podszedł dziennikarz “Evening Standard” James Robson, który uważa, że niezależnie od tego, czy Norweg utrzyma swoją posadę, pozostawi po sobie ślad w Manchesterze United również jako jego trener.

Artykuł Jamesa Robsona dla “Evening Standard – treść oryginalna

Cokolwiek stanie się od tego momentu, Ole Gunnar Solskjaer już odcisnął swoje piętno na Manchesterze United. Wciąż pojawiają się słuszne obawy co do tego, czy będzie on w stanie przywrócić świetność tego klubu albo chociaż zapewnić mu kwalifikację do Ligi Mistrzów.

Jednak zwycięstwo 4:0 nad Norwich może być przykładem tego, co po sobie pozostawi, nawet jeśli nikt nie nazwie zwycięstwa nad ostatnią drużyną w tabeli wielkim osiągnięciem. Szczególnie biorąc pod uwagę kolejne spotkania. Mecz w trzeciej rundzie z Wolves, potyczka z Liverpoolem na Anfield, wreszcie rewanż z Manchesterem City na Etihad.

Jednak wartości, których trzyma się Solskjaer, fundamentalne dla jego zarządzania zespołem, przynoszą szczęśliwe dni dla czerwonej części Manchesteru. Marcus Rashford w swoim dwusetnym występie strzelił dwie bramki, tym samym notując już 22 gole dla klubu i reprezentacji w tym sezonie.

Był również gol na Anthony’ego Martiala, który dobrze wywiązuje się z roli napastnika, którą powierzył mu Norweg. Na liście strzelców znalazł się również Mason Greenwood – strzelając tym samym dziewiątą bramkę. Tego młodzieńca nikt nie kojarzył, dopóki Solskjaer nie przedstawił go światu.

Na lewej obronie biegał Brandon Williams, prezentując nam kolejny popis energii i pasji. Następny chłopak wyciągnięty przez człowieka gotowego zaryzykować swoim nazwiskiem i posadą, w imię stawiania na młode talenty.

Istnieje jednak ryzyko, że finalnie to nie on będzie zbierał owoce szybkiego rozwoju Greenwooda czy Williamsa lub ustabilizowania formy przez Rashforda i Martiala. „Czerwone Diabły” pod jego wodzą są po prostu zbyt nieprzewidywalne.

Przeczytaj także:  Raiola odpowiada Solskjaerowi: powinien pamiętać o obietnicach danych Pogbie

Nawet po zwycięstwie nad Norwich, które pozwoliło im wskoczyć na piątą pozycję w tabeli i poważnie zagrozić pierwszej czwórce, ciężko było się spodziewać, czy będą potrafili zaprezentować podobny poziom w spotkaniu z Wolves.

Rodzaj występu przeciwko Liverpoolowi pozostawał zagadką dla wszystkich. Solskjaer stał się ofiarą braku wzmocnień. Wiele kosztuje go nieumiejętność wzmocnienia składu, po tym gdy opuścili go Marouane Fellaini, Ander Herrera, Romelu Lukaku i Alexis Sanchez.

Nawet jeśli w końcu doczeka się perfekcyjnego okienka transferowego, wciąż nie jest jasne, czy to jest kaliber menadżera, który będzie w stanie rywalizować z największymi nazwiskami, które w ostatnim czasie zawitały do angielskiej ligi – jak Pep Guardiola, Jurgen Klopp, Jose Mourinho czy Carlo Ancelotti.

Wciąż jednak prosimy go, aby podjął rękawice z tymi mistrzami, ale z jedną ręką zawiązaną za plecami. Sytuacja Paula Pogby tylko potęguje ten problem.

I chociaż Solskjaer nie pozostaje bez winy – opieranie się na jednym stylu gry było zbyt łatwe do rozczytania – należą mu się gromkie brawa za wkład, który ma w rozwijanie młodych talentów.

Powierzył Rashfordowi i Martialowi zadanie strzelenia dwudziestu bramek w sezonie. A oni odpowiedzieli. Z Anglika uczynił prawdziwy ofensywny talizman drużyny, prawdopodobnie pierwszy po odejściu Wayne’a Rooneya.

Gra Martiala wciąż potrafi frustrować. Z drugiej strony bierze on na siebie rolę łącznika dla akcji ofensywnych, przez którego przechodzą akcje. Na tym korzystają jego koledzy z zespołu.

Nie jest to poziom Roberto Firmino, ale wciąż sposób gry, którego niewielu spodziewałoby się po Francuzie. Również jego gol strzelony głową w spotkaniu z Norwich był czymś nowym. No i jeszcze ten Williams.

Moc, którą wnosi młody Anglik do składu, od kiedy przebił się do pierwszej jedenastki, była prawdopodobnie jedną z przyczyn odejścia Ashleya Younga do Interu Mediolan. A Luke Shaw musi się naprawdę postarać, jeśli chce mieć nadzieję na utrzymanie pozycji podstawowego lewego obrońcy.

Przeczytaj także:  Mason Greenwood po meczu z Watfordem: czuję żądzę strzelania kolejnych goli

Nawet Andreas Pereira – który w spotkaniu z Norwich zaliczył jeden z najlepszych występów w sezonie – dostaje kolejne okazje od Solskjaera, aby się ustabilizować. Nie możemy również pominąć Scotta McTominaya, który pod nieobecność Pogby stał się prawdziwym sercem środka pola Manchesteru United.

Czy to wystarczy, aby Solskjaer dostał okazję do dłuższego wprowadzania swoich pomysłów? Czas odpowie na wszystkie pytania. O wszystkim zadecydują wyniki, które do tej pory po prostu nie były wystarczająco dobre.

Jeśli nie będzie sobie potrafił poradzić z brakiem regularności swojego zespołu, to jego następca może zebrać owoce ciężkiej pracy, którą wykonuje.

Dyskusja