Getty Images

Jak informuje Mark Ogden ze stacji ESPN, Manchester United nie ma zamiaru zgodzić się na wycenę Bruno Fernandesa przez Sporting Lizbona, która ma ponoć opiewać na 80 milionów euro.

Latem z zakupu Portugalczyka zrezygnował Tottenham, który ponoć nie chciał zapłacić za piłkarza 45 milionów euro. 25-latek ostatecznie pozostał w Lizbonie i przed dwoma miesiącami podpisał ze Sportingiem nowy kontrakt. Teraz zdaniem portugalskiego klubu zawodnik jest wart niemal dwa razy tyle, co latem.

Jak podaje ESPN, powołując się na swoje źródła, rodzina Glazerów, a także wiceprezes wykonawczy Manchesteru United, Ed Woodward miał jasno dać do zrozumienia włodarzom Sportingu, że do żadnej transakcji nie dojdzie, dopóki klub z Lizbony znacząco nie zmniejszy swoich wymagań finansowych.

Tymczasem asystent menedżera Sportingu, Emanuel Ferro, przyznał że w klubie nie ma odczucia, że Bruno Fernandes miałby zaraz opuścić Lizbonę.

– Wiele się mówi o odejściu Bruno. Uważam jednak, że ludzie z zewnątrz bardziej to odczuwają niż my. My tego tak nie odbieramy. Nie odnosimy żadnego wrażenia, jakoby Bruno myślał o opuszczeniu nas. Cały czas rywalizuje o miejsce w składzie i jest zaangażowany – mówił Ferro w rozmowie z “A Bolą”.

Przeczytaj także:  Juan Mata po meczu z Club Brugge: nie potrafiliśmy złamać defensywy rywali

Dyskusja