Getty Images

Ole Gunnar Solskjaer ma nadzieję, że jego podopieczni pokażą wolę walki w nadchodzącym starciu z Burnley. „Czerwone Diabły” będą podchodzić do domowej potyczki z “The Clarets” po nieudanym starciu z Liverpoolem w minioną niedzielę, które przegrali 0:2.

W wywiadzie udzielonym przed meczem dla klubowej telewizji, Norweg wspomniał o swoich dwóch poprzednich spotkaniach z Seanem Dychem i wyraził nadzieję, że jego podopieczni zaprezentują podobny styl jak w grudniowym starciu na Turf Moor, które wygrali 2:0.

Ole Gunnar Solskjaer wypowiedział się także na temat porażki z Liverpoolem, wspomniał o kontuzjach trapiących zespół i nakreślił jak Manchester United ma zamiar poradzić sobie z napiętym terminarzem w końcówce stycznia.

WYWIAD OLE GUNNARA SOLSKJAERA DLA MUTV PRZED MECZEM Z BURNLEY

Ole, przyglądając się wydarzeniom z ostatniego weekendu, jak myślisz, dlaczego każda porażka wiąże się z ogromnym kryzysem opisywanym w mediach?

– Ponieważ z Manchesterem United wiążą się określone oczekiwania. Oczywiście zawsze chcemy wygrać, a jeśli to się nie udaje, jesteśmy rozczarowani. Jednak graliśmy na bardzo trudnym terenie, a mimo to pozostawaliśmy w grze do ostatnich minut. Końcówka meczu wskazywała na to, że być może uda nam się coś wywalczyć, więc jestem dumny z tego, że się nie poddaliśmy. Zdarzały się momenty, kiedy to oni dominowali, zwłaszcza na początku drugiej połowy, ale potrafiliśmy to odwrócić. Nie brakuje materiału do przemyśleń, ale jesteśmy coraz bliżej celu.

Jak wygląda wasz skład na środowy mecz?

– Nikt inny nie wypadł w trakcie poprzedniego spotkania ani później, więc będę miał do dyspozycji tych samych graczy przeciwko Burnley, co jest dla nas pozytywem. [Rozmowa miała miejsce we wtorek rano, a więc przed informacją o odesłaniu Victora Lindelofa z treningu z powodu choroby – dop. red.]

Oczywiście musimy się pogodzić z tym, że przez kontuzję Marcus Rashford dołączył do Scotta McTominaya i Paula Pogby, więc nie będzie dostępny przez dłuższy czas. Masz jednak do dyspozycji Erica Bailly’ego, Diogo Dalot już zanotował wejście z ławki, zdrowy jest Luke Shaw. Można uznać za dobrą wiadomość to, że ci piłkarze wrócili…

Przeczytaj także:  Juan Mata: trudno jest pokonać Watford

– Oczywiście. To bardzo napięty okres, a niektórzy z piłkarzy rozegrali ostatnio dużo spotkań. Rozwijają się dzięki temu i czerpią z tego korzyści, ponieważ stają się silniejsi fizycznie i bardziej wytrzymali psychiczne. To jednak nie zmienia faktu, że dobrze jest mieć do dyspozycji również Erica [Bailly’ego], Diogo [Dalota] i Luke’a [Shawa], co daje nam większe możliwości. Brak Marcusa [Rashforda] jest dla nas ciosem, jednak taka jest piłka. Kontuzje są z nią związane. Przez cały sezon spisywał się fantastycznie, ale teraz niestety musimy sobie poradzić bez niego.

Ostatnie spotkanie z Burnley rozegraliście trzy i pół tygodnia temu, więc nie minęło dużo czasu. Czy to dobrze, że tak szybko będziecie się z nimi znów mierzyć i czego nauczyliście się po poprzednim starciu z nimi?

– Zagraliśmy dobre spotkanie z Burnley, szczególnie w defensywie. To nie jest łatwy teren do zdobycia, więc byłem bardzo zadowolony z naszego zwycięstwa. Dwa dni po spotkaniu z Newcastle zagraliśmy tak, jak chcieliśmy i zachowaliśmy czyste konto. Dokonaliśmy wtedy kilku zmian i nie wykluczone, że i tym razem tak zrobimy. Gra z nimi zawsze stanowi dobry materiał do nauki. Zobaczymy, co będziemy potrafili zrobić lepiej, postaramy się powtórzyć to, co już nam się udało – ale oni spróbują zrobić to samo! Nie możemy się doczekać tego spotkania. Będziemy grać na swoim stadionie, ostatnimi czasy dobrze nam wychodziły mecze przed własną publicznością i chcemy utrzymać tę passę.

Wasi przeciwnicy wydają się równie dobrze czuć na Old Trafford. Ich ostatnie trzy wizyty tutaj to trzy remisy. Jak zamierzasz to przełamać?

– Kiedy graliśmy z nimi w zeszłym roku, wydaje mi się, że strzeliliśmy po dwie bramki, jednak wtedy pierwszy raz zobaczyłem pokaz charakteru moich graczy. Zostało pięć minut do końca meczu, przegrywaliśmy 0:2, ale nie poddaliśmy się. Naciskaliśmy ich, zdobyliśmy dwie bramki w ostatnich minutach, a dla mnie to była wielka nauczka. Wtedy też poczuliśmy więź kibiców z piłkarzami, bo to fani pomogli nam odrobić straty. Chyba Victor [Lindelof] strzelił tego gola? Stąd właśnie biorą się siwe włosy i problemy z sercem. Ponieważ te mecze są fantastyczne, ale również bolesne.

Przeczytaj także:  Juan Mata nie lekceważy starcia z Club Brugge w Lidze Europy

Gra z nimi to zawsze fizyczne wyzwanie, prawda?

– Tak, trzeba odpowiednio wywiązać się z podstawowych zadań. Trzeba wywalczyć sobie zwycięstwo, bo mecz z Burnley to walka o każdy centymetr boiska. Musimy grać dobrze, walczyć i trzymać się razem. Nasi piłkarze spisują się fantastycznie jako drużyna.

Gracze Burnley niewątpliwie będą napompowani swoim zwycięstwem z Leicester. Jak jednak wspomniałeś, wasze ostatnie dwa domowe spotkania to osiem strzelonych goli, więc są pozytywy, z których można czerpać…

Tak, sporo pozytywów. Oni jednak osiągnęli świetny wynik z Leicester, który będzie ich napędzać. Przyjadą do nas z pewnością siebie, jednak i nam jej nie zabraknie.

Teraz przerwy pomiędzy kolejnymi spotkaniami wydają się coraz krótsze. Skupiacie się teraz tylko na tym, żeby osiągnąć dobre wyniki w czterech najbliższych meczach, a potem odpocząć i zregenerować się w trakcie zimowej przerwy?

– Tak, zostały cztery spotkania, ale musimy się skupić na każdym z nich osobno. Najpierw ligowe, potem FA Cup, następnie półfinał Carabao Cup, jeszcze jedno ligowe i wtedy dopiero odpoczniemy. Tak więc poświęcimy naszą uwagę każdemu spotkaniu z osobna.

Dyskusja