Getty Images

Ole Gunnar Solskjaer podczas konferencji prasowej przed meczem z Burnley poruszył temat strategii klubu z Old Trafford na rynku transferowym. Norweg przyznaje, że Manchester United nie chce przepłacać za zawodników ani też wchodzić w konszachty z ich agentami.

Norweg wyraźnie w swojej wypowiedzi zasugerował, co mogło być powodem niepowodzenia w sprawie sprowadzenia na Old Trafford z RB Salzburg Erlinga Haalanda, który ostatecznie wylądował w Borussii Dortmund.

Wiele mówiło się o tym, że klub z Old Trafford nie chciał przystać na wygórowane żądania agentów piłkarza – jego ojca Alfa-Inge Haalanda oraz Mino Raioli. Pojawiły się też doniesienia, że agenci chcieli w kontrakcie zawodnika wpisać klauzulę, która umożliwiłaby jego swobodne odejście za wskazaną sumę po pewnym okresie gry, gdyby znalazł się ktoś chętny wyłożyć takie pieniądze.

Raiola zaprzeczył tym doniesieniom i oskarżył klub z Old Trafford o przekazanie do prasy wycieków takich plotek, w związku ze swoim rozgoryczeniem, że nie udało się Manchesterowi United pozyskać Erlinga Haalanda. Solskjaer zdaje się jednak trzymać wersji, która krążyła w mediach.

– Nie chcemy wpływać na to, żeby ceny za zawodników rosły. Uważam, że to ważne, aby w tego typu sprawach zachować zdrowy rozsądek – mówił Solskjaer.

– Drugą rzeczą jest to, że chcemy pozyskiwać piłkarzy, nad którymi będziemy mieli kontrolę. Nie można dawać agentom kontroli nad tym, aby wpisywali w kontrakty zawodników klauzule wykupu i tego typu rzeczy, co bywa proponowane. Według mnie to my powinniśmy mieć kontrolę [nad piłkarzami] – dodał.

Dyskusja