Getty Images

Jak przekazuje Paul Hirst z “The Times, Ole Gunnar Solskjaer cały czas utrzymuje wsparcie ze strony zarządu Manchesteru United, który chce, aby Norweg pozostał w klubie w roli menedżera i budował drużynę na własny obraz.

“Czerwone Diabły” stoją przed dużym zagrożeniem braku kwalifikacji do rozgrywek Ligi Mistrzów drugi sezon z rzędu pod wodzą Solskjaera. Środowa porażka 0:2 z Burnley oznacza, że Manchester United aktualnie ma sześć punktów straty do czwartej w tabeli Chelsea przy 14 meczach, jakie pozostały do rozegrania do końca tegorocznych rozgrywek Premier League.

Jednak pomimo najgorszego sezonu ligowego od 30 lat, władze Manchesteru United mają cały czas popierać Solskjaera. W klubie ma panować przekonanie, że Norweg powinien zostać osądzony dopiero wtedy, gdy będzie mógł pracować ze składem, który umożliwi mu grę preferowanym stylem opartym na kontrataku.

Tymczasem wyjściowa jedenastka Solskjaera na wspomniany mecz z Burnley składała z piłkarzy pozyskanych przez pięciu różnych menedżerów. Sir Alex Ferguson sprowadził do klubu Phila Jonesa i Davida de Geę. Jose Mourinho pozyskał Freda i Nemanję Maticia. Louis van Gaal zakupił Anthony’ego Martiala, a Juan Mata był wyborem Davida Moyesa.

W wyjściowej jedenastce znalazły się także trzy letnie wzmocnienia Norwega (Daniel James, Harry Maguire i Aaron Wan-Bissaka), a drużynę uzupełniło jeszcze dwóch wychowanków klubu w osobach Andreasa Pereiry i Brandona Williamsa.

Jeżeli Solskjaer zawiedzie po dokonaniu pewnej liczby wzmocnień, wówczas United ma rozglądać się za nowym menedżerem. Wyrzucony w listopadzie minionego roku z Tottenhamu Mauricio Pochettino, ma znajdować się na liście potencjalnych zastępców Norwega. Tak samo selekcjoner reprezentacji Anglii, Gareth Southgate, a także szkoleniowiec RB Lipsk, Julian Nagelsmann oraz menedżer PSG, Thomas Tuchel, który także ma mieć dobre notowania u członków zarządu United.

Podczas środowego meczu, rozzłoszczeni fani United zwrócili swój gniew w stronę Eda Woodwarda i rodziny Glazerów, która jest właścicielem klubu z Old Trafford. Setki fanów próbowało wnieść na stadion transparenty z nazwiskiem Woodwarda, ale większość z nich miała zostać skonfiskowana przez stewardów.

Solskjaer ma uważać, że potrzebuje sześciu wzmocnień składu. Bocznego obrońcy, dwóch środkowych pomocników, tzw. “dziesiątki”, napastnika i skrzydłowego. Władze klubu miały obiecać Norwegowi, że środki na to są dostępne.

Jednak w międzyczasie rozmowy między przedstawicielami Manchesteru United i Sportingu Lizbona ws. transferu Bruno Fernandesa miały utknąć w martwym punkcie, bowiem klub z Old Trafford jest niechętny zapłacić 68 milionów funtów za 25-latka, a tyle ma ponoć żądać portugalski klub.

Jak dalej przekazuje “The Times”, sam Fernandes ma być poirytowany całą sytuacją i przedłużającymi się między klubami negocjacjami i chciałby, aby do zawarcia porozumienia i jego transferu do United doszło “tak szybko jak to tylko możliwe”.

Ponadto Manchester United chce ponoć pozyskać w tym miesiącu napastnika, aby zaradzić nieco problemowi związanymi z kontuzją pleców Marcusa Rashforda, która utrzyma go poza grą przez około dwa miesiące. “Czerwone Diabły” mają być świadome dostępności Edinsona Cavaniego, ale 32-latek raczej nie przeniesie się na Old Trafford, chyba że PSG obniży swoje wymagania finansowe.

Francuski klub żąda za swojego zawodnika 20 milionów euro (16,8 milionów funtów), przy czym kontrakt Urugwajczyka z Paryżanami wygasa już w czerwcu tego roku. Ponadto sam piłkarz ma domagać się 2,5-letniej umowy wartej 360 tysięcy funtów tygodniowo.

To oznaczałoby, że całkowity koszt pozyskania 32-latka, który sam zmaga się z wieloma urazami, wyniósłby 65,6 milionów funtów. Urugwajczyk, który w przyszłym miesiącu skończy 33 lata, opuścił aż 42 spotkania z powodu różnych kontuzji na przestrzeni ostatnich 2,5 sezonu.

Dyskusja