Getty Images

Ole Gunnar Solskjaer spotkał się w piątek przed południem z dziennikarzami na konferencji prasowej poprzedzającej niedzielne starcie Manchesteru United z trzecioligowym Tranmere Rovers w ramach 4. rundy tegorocznej edycji Pucharu Anglii.

“Czerwone Diabły” swojego rywala na tym etapie rozgrywek FA Cup poznały dopiero w czwartek, bowiem wówczas odbył się powtarzany mecz między Tranmere Rovers i Watfordem. W pierwszym pojedynku na Vicarage Road padł remis 2:2, z kolei w rewanżu trzecioligowy zespół pokonał ekipę z Premier League 2:1 po dogrywce.

Podczas pierwszej części piątkowej konferencji prasowej (druga ujrzy światło dzienne najpewniej w sobotę późnym wieczorem) Norweg mówił m.in. o atmosferze, jaka panuje wokół klubu od środowej porażki z Burnley, a także o tym czy martwi się o to, że może nie otrzymać odpowiedniego czasu na przebudowę drużyny.

KONFERENCJA PRASOWA OLE GUNNARA SOLSKJAERA PRZED MECZEM Z TRANMERE ROVERS W FA CUP – CZĘŚĆ I

Ole, jak trudnym zadaniem jest przygotowanie się do meczu z przeciwnikiem, którego poznaliście dopiero poprzedniego wieczoru?

– To i tak dla nas szybki zwrot akcji. Dopiero co graliśmy w środę, więc nie mieliśmy za wiele czasu na przygotowania, ale przed ich wczorajszym pojedynkiem obejrzeliśmy kilka spotkań Tranmere Rovers, w tym oczywiście to wczorajsze. Rywal to rywal, więc to nie ma znaczenia. Musimy się po prostu skoncentrować, uporządkować i być gotowym na ten mecz. Ponownie się temu dziś przyjrzymy, ale nie uważam, że trzeba zaprzątać głowy piłkarzy takimi rzeczami z dużym wyprzedzeniem, podczas gdy gra się co chwilę kolejne spotkanie.

Jakieś nowe wieści z drużyny? Ktoś wrócił do gry?

– Victor [Lindelof] już wyzdrowiał, więc ma się dobrze. Zobaczymy jeszcze jak będzie się czuł dziś i jutro. Ponadto nikt nie doznał żadnych nowych urazów i nie mamy nad czym więcej się zastanawiać w tej kwestii.

Zwykle byłby to tego typu mecz, w którym być może wystawiłbyś do gry Erika Bailly’ego, ale biorąc pod uwagę boisko, na jakim przyjdzie wam grać, myślisz w ogóle o takim rozwiązaniu?

– Co masz na myśli, że w takim meczu zwykle wystawiłby do gry Erika Bailly’ego?

Chodzi mi o to, że w takich meczach pucharowych zazwyczaj wystawiasz do gry zawodników, którzy wracają po urazach.

– Eric [Bailly] ma za sobą także kilka spotkań rozgrywanych za zamkniętym drzwiami. Boisko, na którym grają nie jest świetne, ale warunki będą takie same dla obu drużyn. Piłkarze po prostu muszą być skupieni i na to przygotowani. To pokolenie wychowywało się na sztucznej murawie i niezłych boiskach, więc raczej mniej zaprzątają sobie tym głowy. Eric jest prawdopodobnie jednym z takich chłopaków i jest przygotowany do gry na tego typu boisku. Wszyscy po prostu muszą być skupieni, zarówno pod kątem uniknięcia urazów, jak i w kwestii kontroli nad piłką, która inaczej się zachowuje na takim boisku.

Wyglądasz dziś na spokojniejszego i bardziej optymistycznego. Wiem, że ogólnie jesteś optymistą, ale…

Przeczytaj także:  Solskjaer wyjaśnia wystawianie Luke'a Shawa na środku defensywy

– Dzięki.

Czy jest pewna energia w tym składzie, która mogłaby podnieść na duchu tę drużynę? Będą w stanie ponownie dobrze zaprezentować się w niedzielę?

– Oczywiście, że możemy to zrobić ponownie. Dziś mamy drugi dzień regeneracji. Trzeba sobie z tym radzić. Trzeba podejść do następnego meczu z odpowiednią mentalnością. Po takim meczu, jak ten ostatni, jest się rozczarowanym i przybitym, to oczywiste. Nie mam zamiaru tutaj kłamać, bo nigdy nie jest niczym przyjemnym przegrać dwa mecze z rzędu. Tak jednak się stało. Spędza się w takiej refleksji godzinę bądź dwie, ale potem trzeba to przełknąć i spojrzeć przed siebie.

Wiem, że zapewne nie masz dla nas zbyt wiele nowych wieści na temat transferów do klubu, ale powiedz jak według ciebie trudna będzie dla was sytuacja, jeżeli nikogo nie pozyskacie w styczniu, biorąc pod uwagę wasz wąski skład, którego dopadło już przemęczenie?

– Jesteśmy nieco przemęczeni, ale też przy tym kilku piłkarzy wraca do gry, więc po przerwie zimowej będziemy wyglądać lepiej pod tym kątem. Wciąż jednak pracujemy nad jednym bądź dwoma transferami. Zobaczymy czy klub zdoła domknąć te sprawy.

Po środowym meczu ludzie dużo mówili o toksycznej atmosferze, jaka panuje wokół klubu, a także o tym, co śpiewali fani na stadionie, z którego wielu z nich wyszło na długo przed końcowym gwizdkiem. Do tego ta porażka i cały ten negatywny przekaz. Czujecie to samo wewnątrz klubu?

– Wewnątrz klubu, na boisku treningowych, nastroje wciąż są dobre. Oczywiście każdy jest przybity, bo nie wygraliśmy ostatniego meczu, a wszyscy chcemy zwyciężać w kolejnych spotkaniach. To też zrozumiałe, że kibice czasami wyładowują swoją frustrację, gdy rezultaty drużyny na boisku nie są świetne. W minionym tygodniu zaliczyliśmy dwa rozczarowujące wyniki, które nasiliły te odczucia. Jako klub musimy przyzwyczaić się do takich reakcji. Gdy jest się w tym klubie tak długo jak ja, to trzeba przywyknąć do tego, że pojawiają się wzloty i upadku. Mówiłem już o tym, musimy po prostu sobie z tym poradzić. Gdy radzisz sobie dobrze, nie spuszczaj nogi z gazu, gdy idzie ci źle, to wiesz, że masz jeszcze dużo pracy do wykonania i że następnym razem musisz spisać się lepiej.

Przeczytaj także:  Wywiad z Fredem dla UOL Esporte: Premier League to najlepsza liga na świecie

A jak ty sobie z tym radzisz?

– Ja? To są dwie różne rzeczy, ale oczywiście myślę niemal cały czas o piłce nożnej. Czasami jednak można na chwilę uwolnić umysł i spędzić czas z rodziną.

Czy martwisz się obecną atmosferą i negatywnością, która panuje wokół klubu? Nie uważasz, że to może przybrać na sile jeszcze bardziej, jeżeli nie sprowadzicie nikogo nowego do klubu podczas obecnego okna transferowego?

– Myślę, że nasi fani wiedzą, jaką pracę tutaj rozpoczęliśmy. Klub zaufał mi powierzając to zadanie i według mnie ta przebudowa nie będzie cały czas szła w jedną stronę. Nie będzie cały czas w stylu: “radzimy sobie świetnie, radzimy sobie świetnie, wygrywamy mecze”. Powtarzałem to wiele razy. Fundament jest już wylany, a kultura klubu także musi zostać odpowiednio zakorzeniona. Pracując z tą grupą piłkarzy czuję, że mamy dobry kręgosłup drużyny, złożony z zawodników, którzy w siebie wierzą i wierzą w to, co tutaj robimy. Ufam im jako zawodnikom, którzy pchną nas do przodu, oczywiście przy pomocy jeszcze dodatkowych wzmocnień, a także dzięki piłkarzom, którzy wrócą do gry po kontuzjach. Gdy zamierzasz zburzyć dom, to nie zdejmujesz tylko dachu. Musisz go zrównać z ziemią, a następnie wylać fundamenty pod nowy. Tu także nie zaczyna się budowy od dachu. Przydarzyło nam się kilka deszczowych dni, więc chcielibyśmy mieć w tej sytuacji dach nad głową, ale póki co nie mamy się pod czym chować.

Ole, wspominałeś już wielokrotnie, że tej przebudowy nie da się przeprowadzić natychmiastowo. Mamy jednak przykład Pepa Guardioli w Manchesterze City, który wydał na transfery jakieś 500 milionów funtów i to potoczyło się bardzo szybko. Od razu pojawiły się rezultaty. Dlaczego Manchester United nie może zrobić czegoś podobnego?

– Według mnie musimy mieć jakąś obraną drogę do robienia takich rzeczy. Oczywiście możemy zobaczyć przykłady, gdzie te drużyny poradziły sobie z tym dobrze. Jurgen [Klopp] spędził cztery lata na budowaniu swojej drużyny i teraz radzą sobie dobrze, więc jak już powtarzałem wiele razy, tego wszystkiego nie da się od tak szybko naprawić. Nie da się sprowadzić ośmiu czy dziesięciu piłkarzy w jedno okno transferowe. Mamy za sobą jedno, porządne okno transferowe. Mam na myśli to letnie, ponieważ styczniowe są trudne. Wciąż jednak staramy się coś zdziałać.

Przeczytaj także:  Paul Pogba: Liverpool zasługuje na mistrzostwo Premier League

Zostając przy tym jeszcze przez chwilę. Pragnienie tego, abyś poradził sobie w tym klubie dobrze jest bardzo widoczne, co widać chociażby po wsparciu, jakie otrzymujesz podczas meczów. Fani są w pełni za tobą. Wielu z nich dostrzega, że jest to zadanie długoterminowe. Co utwierdza cię w przekonaniu, że na pewno dostaniesz ten czas, biorąc pod uwagę to, że wdrożenie twoich zmian, mogą zająć ci lata?

– Cóż, jeżeli zaczynasz od czegoś, to trzymasz się tego planu. Przynajmniej ja tak mam Nie mam zamiaru dokonywać sześciu, ośmiu czy dziewięciu zmian, dziesięć miesięcy po tym jak otrzymałem tę pracę i zacząć wierzyć w inne sposoby robienia tego, co robię. Mam zamiar się trzymać tego, w stosunku do czego klub mi zaufał. Mam nadzieję, że to wystarczy i że wszyscy widzą, co staramy się tutaj zrobić. Wiesz, to jedna z tych posad. Wiadomo jak wygląda dziś piłka nożna. Jednak wszystkie moje dotychczasowe rozmowy z władzami klubu były pozytywne.

Uważasz, że to kwestia trzymania się razem, uspokajania nerwów i ignorowania tego wszystkiego, co dzieje się na zewnątrz?

– Nie możemy reagować na cały ten hałas poza klubem. Oczywiście zawsze będzie pojawiać się krytyka, trzeba przyjąć krytykę w tym klubie, prawdopodobnie trzeba być też przy tym silniejszym mentalnie niż w jakikolwiek innym miejscu na świecie. Czuję, że taki jestem. Klub jest silny, a sztab szkoleniowy, który mam tu ze sobą, także jest bardzo silny mentalnie. Trzymamy się tego, w co wierzymy, a ja osobiście pokładam pełną wiarę w to, co tutaj robimy.

Marcus Rashford napisał na swoim Twitterze, że będzie angażował się w spotkania drużyny, sesje treningowe i wszystkie tego typu rzeczy. Jak to faktycznie wygląda podczas jego rekonwalescencji? Kręci się gdzieś w pobliżu?

– Cóż, na tę chwilę poddawany jest wielu zabiegom, więc prawdopodobnie pojawi się na spotkaniu drużyny dziś bądź jutro, kto wie? Marcus [Rashford] jest wielkim fanem Manchesteru United i chce, abyśmy radzili sobie dobrze. Chce pomagać, przychodzi na nasze mecze.

Czy Paul Pogba nie mógłby robić podobnie, ponieważ jego absencje w takich sytuacjach budzą różne podejrzenia?

– Wszyscy chcemy, aby szło nam dobrze. Po prostu każdy z nas ma inny sposób na okazywanie tego, jak bardzo nam na tym zależy.

Drugą część konferencji prasowej z udziałem Ole Gunnara Solskjaera przed meczem z Tranmere Rovers w FA Cup znajdziecie tutaj.

Dyskusja