Getty Images

Po środowej wygranej w derbach Manchesteru w rewanżowym meczu półfinałowym Carabao Cup głos zabrał także kapitan klubu z Old Trafford, Harry Maguire.

Anglik ocenił słodko-gorzkie zwycięstwo 1:0 “Czerwonych Diabłów”, które nie było na tyle okazałe, aby wyrównać straty z pierwszego meczu (1:3) i awansować do finału tych rozgrywek.

WYWIAD Z HARRYM MAGUIRE’EM DLA MUTV PO REWANŻOWYM MECZU Z MAN CITY W PÓŁFINALE CARABAO CUP

To musi być dla ciebie dziwne uczucie wygrać tutaj po raz kolejny, ale mimo to schodząc tym razem z boiska z rozczarowaniem?

– Tak, chłopaki są zawiedzeni. Wierzyliśmy w to, że przyjedziemy tutaj, wygramy mecz i awansujemy do finału. Ustawiliśmy się w świetnej pozycji do tego, schodząc na przerwę z prowadzeniem 1:0. Nie zrozum mnie źle, bo oczywiście mieliśmy też szczęście w pierwszej połowie, a David [de Gea] spisywał się doskonale. Chcieliśmy pozostawać w grze do ostatnich 20 minut, ponieważ czuliśmy, że potem możemy ich przycisnąć, rzucić się na nich całymi siłami. Zrobiło się to jednak znacznie trudniejsze, gdy musieliśmy grać w dziesiątkę.

Czy czuliście, że założony przez was plan działał? Oczywiście bramkarze drużyny gości zawsze mają tutaj dużo pracy, ale gdy zdobyliście tego gola, to można było poczuć, że losy tego dwumeczu mogą się jeszcze odwrócić, zgadzasz się?

– Wiedzieliśmy, że pierwszy gol będzie kluczowy. Czuliśmy, że jeżeli zdobędziemy pierwszą bramkę, to będziemy mieli szansę wygrać ten dwumecz. Tak się jednak nie stało. Czuliśmy, że przez te ostatnie 20 czy 15 minut będziemy mogli nałożyć na nich dużą presję, na stadionie zrobiłoby się nerwowo i być może coś byśmy z tego ugrali albo może wykreowali więcej okazji niż to uczyniliśmy. Oczywiście mieliśmy rzut wolny na skraju pola karnego, co było dla nas świetną szansą. Chuchaliśmy i dmuchaliśmy na to, ciężko pracowaliśmy na boisku i ostatecznie wygraliśmy ten dzisiejszy mecz, ale jak się okazało te pierwsze 45 minut na Old Trafford kosztowało nas brak awansu do finału.

Musieliście być zawiedzeni, że prowadząc po pierwszej połowie 1:0, tak naprawdę w drugiej odsłonie gry nie udało wam się stworzyć żadnej klarownej sytuacji?

– Trudno jest tutaj kreować sobie okazje bramkowe. Manchester City to dobra drużyna i udowodniła to na przestrzeni ostatnich pięciu lat. W przerwie meczu znajdowaliśmy się w idealnym położeniu. Chcieliśmy pozostać w grze do ostatnich 20 minut meczu, ponieważ wiedzieliśmy, że wtedy będziemy mogli wykreować jakąś presję na rywalach, jak to zrobiliśmy nie dawno na Anfield. Wystarczająco trudno jest odebrać im piłkę, gdy gra się 11 na 11. Oczywiście straciliśmy Nemanję [Maticia], który rozgrywał dziś doskonałe zawody, więc nie mamy zamiaru go za to winić, przy czym stało się to dla nas trudne, gdy graliśmy w 10.

Czy to, że wygraliście tutaj po raz drugi nie mówi czegoś o was? Mało kto tutaj odnosi zwycięstwo, a co dopiero wygrywa dwukrotnie na przestrzeni dwóch miesięcy.

– Z pewnością wyciągniemy pozytywy z tego meczu. W szatni teraz wszyscy są rozczarowani i nieco przybici. To trochę dziwna sytuacja zważywszy na to, że wygraliśmy ten mecz i ogólnie spisaliśmy się dobrze. Jednak te pierwsze 45 minut na Old Trafford kosztowało nas ten awans. Prawdopodobnie byliśmy lepszą drużyną w drugiej połowie meczu na Old Trafford. Potem jednak musieliśmy przyjechać tutaj, na Etihad. Wiedzieliśmy, że będziemy mieli pod górkę, niemniej daliśmy sobie wszelką możliwą szansę w drugiej połowie, ale nie było nam to dane.

Przed wami ostatni mecz przed przerwą zimową. Jak ważne jest wejść w nią w dobrych nastrojach? Przed wami trudny pojedynek przeciwko Wolves.

– Tak, to bardzo ważne. Musimy jeszcze raz włożyć dużo wysiłku, zanim będziemy mogli nieco odpocząć, co czuję, że jest nam potrzebne. Myślę, że było widać w drugiej połowie, że byliśmy już nieco zmęczeni, gdy próbowaliśmy nakładać pressing. Jeszcze jeden duży wysiłek, potrzebujemy dobrego rezultatu z Wolves. Musimy wyjść na boisko z nastawieniem na walkę, aby zaliczyć dobry występ w tym meczu.

Dyskusja