Getty Images

To nie pierwszy raz, kiedy Anglik naraża się swojemu szkoleniowcowi. Nie tak dawno temu Jesse Lingard zapowiadał nowy start w walce o pierwszy skład. Jednak takimi występami, jak w meczu z Manchesterem City, raczej nie przekona do siebie menadżera ani kibiców.

Jednym z najpopularniejszych momentów ostatnich derbów Manchesteru jest ten, w którym Ole Gunnar Solskjaer w dosadnych słowach zwraca się do Jessego Lingarda, ostrzegając go, że jeśli ten jeszcze raz popełni błąd, to zostanie zdjęty z boiska. Prawdopodobnie chodziło o notoryczne straty, które notował Anglik, a fakt, że niedługo później został zmieniony przez Andreasa Pereirę sugeruje, że jego gra nie uległa poprawie.

– To było pod wpływem chwili. Raz na jakiś czas, gdy stracisz piłkę, musisz upewnić się, że postarasz się nią więcej grać. W następnej chwili Jesse [Lingard] i Victor [Lindelof] zyskali więcej pewności siebie i zaczęli grać. Raz na jakiś czas zdarzają się błędy, ale jeżeli zamierzasz przyjechać na taki obiekt jak ten i jedynie się bronić, to nie masz szans. Stworzyliśmy jedną czy dwie groźne dla siebie sytuacje poprzez sposób, w jaki chcieliśmy grać, ale to też sposób, w jaki chcemy, aby nasi zawodnicy wyrażali siebie. Musimy to robić, aby uwolnić się spod presji – tłumaczył Solskjaer na konferencji pomeczowej.

Warto zwrócić uwagę, że kiedy Lingard już zszedł z boiska, Norweg podszedł do niego i go uścisnął, mówiąc też kilka słów z uśmiechem. Prawdopodobnie chciał go w ten sposób zmotywować i pocieszyć, biorąc jednak pod uwagę, że lada moment Bruno Fernandes zostanie zaprezentowany jako nowy piłkarz „Czerwonych Diabłów”, Jesse Lingard może zacząć się poważnie martwić o swoje miejsce w składzie.

Dyskusja