manutd.com

Scott McTominay poleciał razem z resztą drużyny Manchesteru United na obóz treningowy do hiszpańskiej Marbelli. Szkot trenuje obecnie indywidualnie, ale ma nadzieję, że już pod koniec tygodnia dołączy do sesji grupowych.

22-latek doznał kontuzji kolana pod koniec grudnia ubiegłego roku i od tamtej pory opuścił 11 spotkań “Czerwonych Diabłów” we wszystkich rozgrywkach. Jak jednak sam przyznaje jest już bliski powrotu do pełni zdrowia i nie może się doczekać ponownego wyjścia na boisko.

WYWIAD ZE SCOTTEM MCTOMINAYEM DLA MUTV

Scott, po pierwsze wszyscy chcą wiedzieć jak się czujesz? Jakie nowe informacje możesz przekazać na temat swojego zdrowia?

– Mój powrót do zdrowia przebiega dobrze. Oczywiście nigdy nie jest niczym miłym oglądanie meczów, gdy powinno się w nich grać. Chce się być zaangażowanym w te spotkania i pomagać drużynie. To trudne, ale trzeba na to znaleźć swój sposób, więc czasami jest to bardziej praca nad sferą mentalną niż fizyczną. To wyzwanie, tym bardziej, że tak naprawdę to moja pierwsza taka poważniejsza kontuzja. W takiej sytuacji trzeba mieć obok siebie wszystkich odpowiednich ludzi, co w moim przypadku miało miejsce. To ma ogromny wpływ podczas rekonwalescencji. Chcę wziąć udział w kilku grupowych sesjach treningowych do końca obecnego tygodnia. Zobaczymy wtedy jak wygląda moja sytuacja. Póki co będziemy po prostu robić wszystko, aby upewnić się, że wrócę na boisko tak szybko jak to możliwe.

Widzieliśmy, że trenowałeś w niedzielę z dala od reszty grupy, razem z Axelem Tuanzebe. Z naszej perspektywy wyglądałeś jednak bardzo dobrze i sprawiałeś wrażenie silnego.

– Czuję się dobrze. Czuję też, że jestem w dobrej kondycji. Zawsze miałem tę determinację i ambicję, aby utrzymywać poziom swojej sprawności fizycznej na najwyższym poziomie i dbać o swoje ciało. Na koniec to jest najważniejsze. Czuję się dobrze. Miło jest być z chłopakami tutaj, w Marbelli. Możemy przyjąć trochę słońca i potrenować w nieco cieplejszych warunkach, co przynosi oczywiście znacznie większe korzyści niż bycie teraz w Anglii. To sprawia, że wszyscy są razem jako grupa. Nie widziałem się z nimi zbyt często przez ostatnie pięć czy sześć tygodni, więc dobrze jest spotkać się z wszystkimi, zobaczyć chłopaków ponownie wszystkich razem. Mamy nadzieję, że uda nam się zakończyć sezon w naprawdę mocnym stylu.

Pracujesz pod okiem sztabu od przygotowania fizycznego. Komu w szczególności chciałbyś podziękować, ponieważ wygląda na to, że nieco szybciej wracasz do zdrowia niż zakładano, co jest oczywiście świetną wiadomością dla klubu.

– Pracuję głównie z Dave’em – lub Binnerem, jak go tu nazywamy – jest topowym specjalistą w swojej dziedzinie. Jest wszystkim, czego potrzebowałem. Po prostu wyciągał mnie z domu i robił wszystkie tego typu rzeczy. Wszystko, co tak naprawdę chciałem. Był obok i przez cały okres mojej rekonwalescencji był niesamowicie pomocny. Wykonuje swoją pracę na najwyższym poziomie. Ponadto także pozostali fizjoterapeuci, masażyści i trenerzy od przygotowania fizycznego – jak Michael Clegg czy też Charlie – a także oczywiście menedżer i sztab szkoleniowy. Wszyscy mi bardzo pomogli w tym czasie. Byli przy mnie, gdy nie było tak łatwo, gdy człowiek czuje się nieco przybity, ponieważ nie może grać. Jednak taka jest piłka nożna. Trzeba być mentalnie silnym. Czuję, że taki jestem. Mam nadzieję, że niebawem otrzymam trochę minut gry i że do końca sezonu rozegram jeszcze wiele spotkań.

W tym czasie zamiast grać w każdym meczu w tym sezonie uczęszczałeś na wiele spotkań i oglądałeś je z wysokości trybun. Jakie to było doświadczenie i co podobało ci się w roli fana?

– Byłem na przykład na meczu z Manchesterem City i będąc szczerym jest to trudne. Gdy się ogląda w grze swoją drużynę, to nie jest to takie łatwe, jak się ludziom wydaje. Gdy jest się kontuzjowanym, to po prostu przychodzi się na mecze i ogląda je, ale to nie jest nic łatwego – zaufajcie mi. To straszne. Gdy oglądam nasz mecz i wygrywamy, to jest niesamowicie, ale gdy wynik nie idzie po naszej myśli, to jest trudne, ponieważ zawsze pojawia się to uczucie, że powinno się w tym momencie pomóc swojej drużynie. Jednak ciężka praca zawsze przychodzi z idealną korzyścią podczas kontuzji i pomaga w powrocie do pełnej sprawności.

W ostatnim czasie grywałeś w środku pomocy z Fredem, który dalej prezentuje dobrą formę i został niedawno wybrany przez fanów piłkarzem miesiąca w klubie. Co myślisz o jego występach i rozwoju w tym sezonie?

– Gra u boku Freda to czysta przyjemność. Ponadto też świetny facet. Naprawdę dobrze się dogadujemy i utrzymujemy dobre relacje także poza boiskiem. Z przyjemnością się z nim pracuje. To piłkarz, którego bardzo podziwiam. Przechodził przez trudny okres, ale w ciągu ostatnich miesięcy jego forma skoczyła i zasługuje teraz na wszystkie pochwały, które otrzymuje. Mam też nadzieję będzie to dalej kontynuował.

Bruno Fernandes także jest tutaj z wami. Jakie wrażenie na tobie zrobił do tej pory, na podstawie tego, co zdążyłeś już zobaczyć?

– W tych krótkich momentach, w których widziałem go podczas treningu, wyglądał naprawdę, ale to naprawdę dobrze. Bruno [Fernandes] wygląda jak typ zawodnika, których chce mieć tutaj menedżer. Miejmy nadzieję, że będzie wychodził na boisko i pokazywał na co go stać. Nie mogę się doczekać gry u jego boku.

Jest tutaj z wami także inny nowy nabytek, Nathan Bishop. To młody bramkarz, który ma za sobą dwa niewiarygodne tygodnie. Najpierw przeniósł się z Southend do Manchesteru United i teraz jest z pierwszą drużyną w Marbelli.

– Tak, będąc szczerym zamierzam wziąć go pod swoje skrzydła, aby upewnić się, że się tutaj zadomowi. Nie mogę się już doczekać tego, aż nam zaśpiewa podczas jednego z obiadów, co zawsze robimy w ramach inicjacji wśród nowych osób w klubie. Także kilku innych chłopaków to czeka, w tym członków sztabu. To będzie dobra zabawa i sprawimy, że zintegrują się z resztą składu. To pokazuje każdego osobowość. Oczywiście im szybciej ktoś nowy się zadomowi, tym lepiej. Przyjemnie jest oglądać Nathana [Bishopa] tutaj.

Według ciebie jak ważnym będzie ten tygodniowy obóz treningowy w ciepłych warunkach w kwestii regeneracji wszystkich zawodników?

– To ma ogromne znaczenie w regeneracji sił u wszystkich. Także w kwestii odświeżenia wszystkich umysłów, aby potem wejść spokojnie w ostatnie trzy czy cztery miesiące sezonu. Oczywiście dla mnie przyszło to w naprawdę dobrym czasie, biorąc pod uwagę moją kontuzję, ponieważ mam dodatkowe dwa tygodnie, aby nadgonić pozostałych. Jeżeli podczas tych dwóch tygodni byłyby spotkania, to prawdopodobnie opuściłbym kolejnych sześć meczów. Wyczekiwałem już tego obozu odkąd doznałem kontuzji i wygląda to wszystko bardzo pozytywnie. Udział w kilku porządnych sesjach treningowych jest dla mnie ogromnym krokiem do przodu.

Patrząc na końcówkę sezonu, jak wielka determinacja jest wśród was, aby zakończyć sezon mocnym akcentem i być może sięgnąć po dwa trofea?

– O tym właśnie mówiłem niektórym fizjoterapeutom, że byłoby miło wrócić na boisko i z resztą chłopaków mocno naciskać na to, aby dotrzeć do finałów niektórych rozgrywek, zdobyć jakieś trofea i tym samym ustawić sobie naprawdę wyżej poprzeczkę na następny sezon. Chcemy sobie ustawić poprzeczkę, pod którą nie będziemy przechodzić. Wszyscy są tutaj bardzo na tym skupieni i mam nadzieję, że nam się to uda.

Dyskusja