Getty Images

Nicky Butt wezwał do zmian przepisów dotyczących wypożyczeń młodych piłkarzy, sugerując że Manchester United, a także inne zespoły posyłające do innych drużyn swoich zawodników, mogły odwołać wypożyczenia, jeżeli kluby, do których trafiają dani gracze, w trakcie ich pobytu zwolnią swoich menedżerów.

Butt jest obecnie szefem rozwoju pierwszej drużyny w Manchesterze United i dogląda młodych zawodników “Czerwonych Diabłów”, którzy aspirują do awansu do pierwszej drużyny. Anglik przyznaje, że nie podoba mu się obecny system zasad dotyczący wypożyczania młodych graczy.

Obecnie piłkarze mogą być pozyskiwani na zasadzie wypożyczenia jedynie podczas letnich i zimowych okienek transferowych. Zdaniem Butta takie zasady niepotrzebnie ograniczają zawodnikom poniżej 20. roku życia możliwości zdobywania cennego doświadczenia w seniorskiej piłce.

Poprzedni system, zanim został zmieniony przed sezonem 2016/2017, umożliwiał klubom z Football League oraz z niższych dywizji (czyli od League One i niżej) na pozyskiwanie awaryjnie zawodników na zasadzie wypożyczeń w dwóch okresach poza uregulowanymi terminami okienek transferowych. Takie umowy mogły być wówczas zawierane na okres minimum 28 dni, ale nie dłużej niż na 93 dni. Światowa organizacja FIFA zmieniła jednak te przepisy, żeby jak to argumentowała “chronić sportowej integralności wszelkich rozgrywek”.

Butt uważa m.in. że biorąc pod uwagę niepewność co do pozycji menedżerskich w poszczególnych zespołach, macierzyste kluby powinny mieć większą kontrolę nad swoimi zawodnikami, których wychowywali od wielu lat, a same przepisy powinny pozwalać na większą elastyczność w tym zakresie. Zwłaszcza w sytuacji, że z jakichś przyczyn menedżer klubu, do którego dany zawodnik jest wypożyczony, w międzyczasie z niego odejdzie.

Jest to pogląd, który podzielał sir Alex Ferguson, który w grudniu 2010 roku odwołał z wypożyczeń do Preston North End trzech młodych zawodników klubu z Old Trafford – Ritchie’ego de Laeta, Joshuę Kinga oraz Matty’ego Jamesa. Powodem było zwolnienie ze stanowiska menedżera tego klubu jego syna, Darrena.

To były jednak wyjątkowe okoliczności, a kluby wypożyczając swoich zawodników zazwyczaj nie mają możliwości odwołania tych wypożyczeń w przypadku, gdy w danej drużynie dojdzie do zmiany menedżera. Obecnie umowa wypożyczenia może zostać przerwana przed terminem jedynie w przypadku, gdy zgodzą się na to obie strony. Przy czym dany zawodnik nie może wówczas dołączyć na wypożyczenie do innej drużyny co najmniej do otwarcia kolejnego okna transferowego.

– Okno transferowe to szalony czas – mówił Butt w rozmowie z serwisem The Athletic. – Jeszcze kilka lat temu byłem przyzwyczajony do tego, że niemal przez cały rok coś się działo, ale gdy tylko weszły te zmiany, to zatrzymało to możliwość wypożyczeń zawodników.

– Sugerowałbym, aby twórcy tych zasad się temu przyjrzeli. Staramy się, aby proces rozwoju piłkarzy był tak płynny jak to tylko możliwe. Są jednak sytuacje, w których poganiamy nieco zawodników, ponieważ kończy się nam czas, bo takie są przepisy.

– To trudne. Uważam, że jeżeli menedżer danej drużyny zostaje zwolniony, to kluby powinny mieć możliwość odwołania swoich wypożyczonych tam piłkarzy, ponieważ kolejny trener może być kimś, komu nie spodoba się dany zawodnik i nagle taki piłkarz utknie tam na cały rok.

– Wydajemy fortunę na rozwój piłkarzy do 19. roku życia, biorąc pod uwagę, że grają tutaj co tydzień od 7. roku życia. Potem wysyła się takiego zawodnika na wypożyczenie i cała kontrola, jaką się nad nim miało, odchodzi w zapomnienie.

– Chodzi o to, że niezależnie od tego, co mówią różni ludzie, nikt nie jest w stanie im obiecać, że będą grali w każdym meczu. Jeżeli nie będą się dobrze prezentować, to nie będą grali. Takie są fakty. To nie jest takie łatwe jak ludziom się wydaje. Te ruchy muszą być naprawdę przemyślane – dodał.

James Garner był jednym z piłkarzy, o którym mówiono w kontekście wypożyczenia z klubu z Old Trafford w minionym miesiącu. Ostatecznie jednak utalentowany 18-letni pomocnik został w Carrington i kontynuuje swój rozwój trenując z pierwszą drużyną Ole Gunnara Solskjaera.

– Ogólnie wypożyczenia poszczególnych zawodników pojawiają się, gdy ich poziom przerasta już grę w rezerwach, gdy pokazują “ogień” w grze, gdy gra na tym poziomie staje się dla nich zbyt łatwa, ale jednocześnie nie są jeszcze gotowi na dynamikę gry w pierwszej drużynie – tłumaczył dalej Butt.

– Potem jest to już kwestia podejścia: “w porządku, spróbuj trochę seniorskiej piłki, zobaczymy jak się rozwiniesz, następnie wróć do nas i albo trafisz do pierwszej drużyny albo też będziesz kontynuował swoją karierę gdzie indziej”.

– Tego jednak nie robi się od tak w ciągu tygodnia. Trzeba mieć to odpowiednio zaplanowane. To jest moja rola, razem z Lesem Parrym [menedżer ds. wypożyczeń w Manchesterze United, o czym więcej przeczytacie tutaj]. Trzeba znaleźć odpowiedni klub, który kieruje się właściwymi przekonaniami.

– Czy to ma być klub, który wyrzuca trzech menedżerów w trakcie sezonu? To nie byłoby nic dobrego dla któregokolwiek z naszych zawodników. Nigdy nie wiadomo, jaki menedżer w danej drużynie pojawi się jako następny.

– To musi być klub, który pozwala grać młodym zawodnikom, a przy tym też pozwala im na popełnienie kilku błędów bez natychmiastowego odsuwania ich od składu.

– Czy grają w odpowiednim stylu? Czy potrzebujemy, aby dany zawodnik udał się do tego klubu na wypożyczenie, gdzie nauczy się nowych rzeczy, których nie będzie w stanie nauczyć się w Akademii? Walka o piłkę w powietrzu, prawdziwe pojedynki 50 na 50, walka fizyczna? A może dany zawodnik potrzebuje pójść grać do bardziej technicznej ligi? To coś, czemu przyglądamy się przez cały czas – dodał Anglik.

Przy okazji Butt przyznał, że wiele oczekuje od adeptów klubowej szkółki piłkarskiej. Były pomocnik Manchesteru United wyjawił, że w Akademii nie ma miejsca na poddawanie się.

– Chcemy u siebie piłkarzy, którzy będą odważni z piłką przy nodze, którzy będą akceptować presję, gdy będą w jej posiadaniu. Chcemy, aby na boisku robili to, co robią każdego dnia na treningach. Ciężko pracowali, naciskali na siebie, gdy nie idzie. Jeżeli przegrywają 0:1, to jak będą reagować? Czy podniosą ręce do góry i powiedzą: “To nie moja wina!”, czy też może podejmą się tego wyzwania? – pytał Butt.

– Nie cierpię jednak, gdy piłkarze tak robią, gdy przegrywają 0:1 [podnoszą ręce i nie biorą na siebie odpowiedzialności]. Prawdziwi zawodnicy starają się wtedy jeszcze bardziej. Przy tym nie dają się ponieść żadnym nonsensownym zagraniom w meczu, w tym w zakresie kartek czy różnych reakcji.

– Czy gdy wygrywają jedną bądź dwiema bramkami, to zaczynają się popisywać, robią głupoty na boisku, nie szanują rywala? Czy też może próbują dalej, aby zdobyć trzeciego, czwartego i potem piątego gola?

– Czy rzucają wyzwanie swoim przeciwnikom? Czy rzucają wyzwanie sobie samym? Jest wielu zawodników, którzy nie rozmawiają z innymi piłkarzami z Akademii. Tymczasem muszą być zdolni do tego, aby stawiać sobie nawzajem wyzwania, a potem zabijać mecze. Wiele myśli przechodzi mi teraz przez głowę – zakończył.

Dyskusja