Daniel Taylor

Iain McCartney to człowiek niewątpliwie oddany Manchesterowi United. Za cel obrał sobie pielęgnowanie historii ludzi związanych z “Czerwonymi Diabłami”. Historię jego i organizacji przez niego założonej opisał na łamach The Athletic, Daniel Taylor.

Artykuł Daniela Taylora dla The Athletic – treść oryginalna

Jest rześkie, lutowe popołudnie, około mili od Old Trafford, a założyciel Manchester United Graves Society już po raz drugi tego dnia odwiedza cmentarz.

Obecnie wielu kibiców uważa, że piłka nożna zaczęła się od Premier League – mówi Iain McCartney. – Kiedy idziesz na Old Trafford, możesz powiedzieć, że wielu kibiców nie interesuję się historią klubu. Wiele osób jest tam tylko na jeden dzień. Nie dbają o przeszłość. Podczas gdy ja uważam, że każdą historię trzeba utrzymywać przy życiu. W przeciwnym razie, szybko o niej zapomnimy.

Właśnie dotarliśmy na Cmentarz Weaste, po drugiej stronie rzeki Irwell patrząc od stadionu, na trasie, którą kiedyś pokonali zawodnicy i dyrektorzy Realu Madryt. Jednak nie łatwo jest znaleźć to, czego szukamy. Cmentarze w Salford to ogromne miejsca. W Weaste od czasu jego otwarcia w 1857 roku pochowano 332 000 osób, a nagrobki rozciągają się aż po horyzont, jak rząd za rzędem złamanych zębów. McCartney używa swojej wewnętrznej nawigacji, aby wskazać jeden w oddali.

Ktoś już tu był. Grób wygląda dobrze. Nie ma się co dziwić, biorąc pod uwagę okres, w jakim tu jesteśmy. Róże są czerwone i białe, tak jak wtedy, gdy prezydent Realu Madryt, Santiago Bernabeu, przywiózł tu swoją drużynę z Puskasem, Di Stefano, Gento i innymi, aby złożyć wyrazy szacunku. Nagrobek jest w lepszym stanie niż niektóre z pozostałych w bazie danych McCartney’a. Edward Colman: Dzieciak Busby’ego, 1936-1958 – lub Eddie, jak nazywali go jego przyjaciele i koledzy w tym skazanym na śmierć locie 609 z lotniska w Monachium, w wyniku którego zginęło 23 z 44 osób na pokładzie. W tym roku przypada 62. rocznica tego wydarzenia.

Santiago Bernabeu z drużyną Realu Madryt w towarzystwie Matta Busby’ego (czwarty z prawej) odwiedzają grób Eddiego Colmana, rok po katastrofie w Monachium

McCartney założył Manchester United Graves Society dwa lata temu, a jeśli nie słyszałeś o tym co robi, warto wyjaśnić przede wszystkim co było motywacją do założenia takiej organizacji – głównie jego miłość do klubu.

McCartney napisał tak wiele książek o United, że nie może być nawet pewien ile ich dokładnie było, poza tym że „to muszą być co najmniej dwa tuziny”. Jeśli chodzi o historię klubu, uczciwie byłoby opisać go jako najbardziej płodnego autora w tej branży.

Jego pierwszy mecz na Old Trafford miał miejsce w sierpniu 1969 roku, kiedy zespół z George’em Bestem, Denisem Lawem i Bobby Charltonem przegrał 4:1 z Southampton. Od czterech dekad ma karnet na trybunę zwaną teraz „Sir Alex Ferguson Stand”. Prowadzi Manchester United Collectors’ Club i jest właścicielem największego prywatnego archiwum raportów meczowych i artykułów związanych z United. Aha, lubi też zbierać broszury pogrzebowe i robi to wszystko z Dumfries, gdzie prowadzi fanclub United dla południowo-zachodniej Szkocji i regionu Carlisle, co oznacza sześciogodzinną podróż na każdy mecz u siebie.

Nie szuka też tylko cmentarzy, na których mógłby znaleźć miejsca pamięci po osobach noszących tą słynną czerwoną koszulkę. McCartney spędził również wiele godzin, przemierzając cmentarzyska w różnych miastach, szukając graczy Newton Heath, jak znano United w czasach, gdy kolory zieleni i złota były kolorami z wyboru, a nie jak obecnie – w ramach protestu przeciwko współczesnym rządom klubu.

W sobotę, przed bezbramkowym remisem z Wolves, McCartney’a można było znaleźć na cmentarzu w Stretford, usuwającego gałęzie z grobu Jacka Robsona, który był menedżerem United w latach 1914-1921. Osiemnaście menedżerów później tytuł ten piastuje Ole Gunnar Solskjaer. W pobliżu wejścia, na czarnym granitowym krzyżu widnieje napis dla Waltera Crickmera, który dwa razy był menedżerem United, był też sekretarzem klubu, gdy tragedia w Monachium odebrała mu życie.

McCartney wspomina, że chciałby znaleźć każdego członka drużyny zdobywającej Puchar Anglii w 1909 roku, a jeśli nie zdajesz sobie sprawy, że rozmawiamy o grobach graczy, możesz pomyśleć, że była to rozmowa o zbieraniu starych kart piłkarskich. Billy Meredith, Alex Bell, Dick Duckworth, bramkarz Harry Moger i kapitan Charlie Roberts są „zdobyci” – podobnie jak menedżer Ernest Mangnall.

Inni są jednak bardziej nieuchwytni. Sandy Turnbull, którzy strzelił tego finałowego gola, zginął w bitwie pod Arras podczas I Wojny Światowej. Jego nazwisko znajduje się teraz na tablicy upamiętniającej I Wojnę Światową na Chester Road, w niedalekiej odległości od Old Trafford. – Co tydzień przechodzą tamtędy ludzie, idąc na stadion, nawet nie wiedząc, że tam jest – mówi McCartney.

Do tej pory on i jego współpracownicy znaleźli ponad 80 grobów, ale cały czas szukają nowych. Lubią też rzucać sobie wyzwania, znajdując niektóre z mniej oczywistych nazwisk. – Wszyscy wiedzą, gdzie są pochowane Dzieciaki Busby’ego – wyjaśnia McCartney. – Trzeba więc szukać innych, nawet jeśli ktoś, zagrał w klubie tylko kilka razy.

Może to oznaczać skorzystanie ze specjalnej witryny typu „znajdź grób” lub niezliczone godziny przeszukiwania Internetu. Przeważnie jest to jednak przekaz ustny. – Wiele razy musisz mieć szczęście. Pytać w mediach społecznościowych, czasem dawało to pozytywne skutki. Trudno jednak odnaleźć je wszystkie. Często zderzasz się ze ścianą.

Gdy poprosisz McCartney’a, aby wymienił te, które chciałby znaleźć w pierwszej kolejności, powie, że Joe Spence, którego gra na skrzydle powodowała, że Old Trafford śpiewało „Dawaj Joe”. Dotąd nie został odnaleziony. W każdym razie, jeszcze nie. Jack Silcock, z tej samej epoki, jest kolejny. Odnalezienie tych dwóch, jak mówi McCartney z pewnym żalem „okazuje się dość trudne.”

Nawet stosunkowo „łatwe” groby są czasem wyzwaniem samym w sobie. Cmentarz Południowy, na którym pochowano wielu zmarłych w Manchesterze, zainspirował Morrisseya do napisania Cemetery Gates, jednego z klasyków The Smiths. Jednak Morrissey nigdy nie wspomniał w swoich tekstach o tym, że jest to teren rozciągający się na 190 akrów, co czyni go jednym z największych w Europie i ma system siatki, które może być nie lada wyzwaniem. „Grób, który można znaleźć w kwadracie G997, jest regularnie odwiedzany przez kibiców.” Jak możemy przeczytać w publikacji Manchester United Grave Society „nie bądź zdziwiony jeśli podczas swojej wizyty, nie jesteś jedyną osobą w okolicy”. Najpierw jednak, no cóż, trzeba go znaleźć. Nawet taki doświadczony poszukiwacz grobów jak McCartney stracił orientację, zanim znalazł w końcu skromny, łatwy do przeoczenia nagrobek, w którym pochowany jest sir Matt Busby, wraz z Lady Jean.

Billy Meredith to wspaniała historia sama w sobie, mając na uwadze, że pierwotnie był to nieoznaczony grób i nic nie powstrzymywało ludzi przed deptaniem miejsca spoczynku piłkarza postrzeganego przez wielu jako pierwszą prawdziwą supergwiazdę tego sportu.

Meredith grał w obu klubach w Manchesterze i miał, powiedzmy burzliwą karierę jako prawdziwy Walijski Czarodziej, gryzący swoją charakterystyczną wykałaczkę, tańczący i kiwający na skrzydle. Jego kariera obejmowała z jednej strony zawieszenie związane z rzekomym ustawianiem meczów w City, a z drugiej wpływową rolę w tworzeniu związku zawodowego piłkarzy, który był prekursorem dzisiejszego PFA. Grał do 46. roku życia, co uczyniło go najstarszym piłkarzem w historii United, ale kiedy zmarł w 1958 roku, na własną prośbę został pochowany w nieoznaczonym grobie. Ponad 40 lat później City i United zdecydowały, że muszą coś z tym zrobić, fundując nagrobek wspólnie ze Stowarzyszeniem Zawodowych Piłkarzy i Walijskim Związkiem Piłki Nożnej. Córka, 95-letnia Winifred, była na tej ceremonii.

To jest dobro, które – przynajmniej taką nadzieję ma McCartney – będzie pochodzić również z jego organizacji. Rzeczywiście, zainspirowała go po części historia kibiców United, którzy rozpoczęli misję zbierania funduszy na rzecz odbudowy grobu Harolda Hardmana w 2014 roku. Hardman był prezesem klubu w czasie katastrofy w Monachium, ale miejsce jego spoczynku na cmentarzu w Sale, było w złym stanie.  – Jest jeszcze jeden lub dwa inne, które potrzebują specjalnej opieki – mówi McCartney. – Jednak zanim to zrobisz, musisz przejść przez biurokrację. Nie możesz po prostu pojawić się na cmentarzu i robić co chcesz.

Najlepiej, żeby zaangażował się klub. Everton Heritage Society już zapłaciło za kilka nagrobków i odnowiło szereg grobów graczy związanych z klubem z Goodison Park. Kibice Liverpoolu mają podobną organizację, a Celtic Graves Society zostało założone przez grupę kibiców, po tym jak odkryli, że miejsce spoczynku legendarnego, pierwszego menedżera klubu, Williego Maleya, było w stanie ruiny. Jim Craig jeden z Lwów Lizbony z finału Pucharu Europy w 1967 roku jest obecnie ich ambasadorem i wspiera organizację.

McCartney ma już 227-stronicowy dokument opisujący dotychczasowe znaleziska, w tym miejsce spoczynku jego pra-wuja Johna, który był kapitanem Newton Heath podczas inauguracyjnego sezonu w First Division. Był tak zbudowany, że napisano o nim, że „zaatakowanie go było jak zderzenie się bili z bandą bilardową.”

Na liście Cmentarza Południowego znajduje się czterech z ośmiu dziennikarzy, którzy zginęli w Monachium, w tym Frank Swift, były bramkarz Manchesteru City i reprezentacji Anglii, który pracował dla „News of the World”. Potencjalni goście grobu Duncana Edwardsa w Dudley są informowani, że „zastanie go bez kwiatów, a nawet szalika Manchesteru United jest rzadkim zjawiskiem.” Jednak jest też smutna historia o tym, dlaczego statuetka Colmana – zaczesane włosy, stopa spoczywająca na piłce – została usunięta z jego grobu, była zdewastowana tak wiele razy, że rodzina postanowiła ją zabrać.

To są początki Manchester United Graves Society, ale baza danych powinna przekroczyć 100 pozycji  w najbliższych miesiącach, a ostatecznie pomysł jest taki, aby było to trwałe dzieło.

Może to nawet przyjmie się gdzieś indziej. – Niektórzy ludzie mogą uznać to za interesujące – mówi McCartney. – Niektórzy mogą myśleć, że to strata czasu, ale jeśli interesuje cię historia klubu piłkarskiego, dowolnego klubu piłkarskiego, dobrze jest zachować przy życiu wspomnienia o piłkarzach. Nigdy nie znajdziemy ich wszystkich, ale poszukiwania będą kontynuowane.

Dyskusja