The Athletic: czy MU naprawdę nie potrzebuje Ligi Mistrzów, aby przyciągnąć nowych piłkarzy?

The Athletic Sebastian Słabosz
Zmień rozmiar tekstu:

Ole Gunnar Solskjaer przyznał ostatnio, że Manchester United nie potrzebuje gry w Lidze Mistrzów, aby przyciągać do siebie dobrych piłkarzy. Czy tak faktycznie jest? Tej kwestii bliżej w swoim artykule dla serwisu The Athletic próbował się przyjrzeć Laurie Whitwell.

Artykuł Lauriego Whitwella dla The Athletic – treść oryginalna

Pytanie jak ważna jest gra w elitarnych europejskich rozgrywkach klubowych dla Ole Gunnara Solskjaera i jego Manchesteru United było niezwykle istotne w wieczór, który na Stamford Bridge zakończył się wynikiem powodującym, że w walkę o czwarte miejsce w tabeli Premier League włączył się cały szereg klubów.

To właśnie remis z Chelsea w końcówce minionego sezonu ugasił ostatecznie ambicje Manchesteru United na grę w Lidze Mistrzów i teraz spotkanie na Stamford Bridge mogło być końcem podobnych ambicji drużyny Solskjaera na ten sezon.

Ewentualna porażka w tym spotkaniu sprawiłby, że United od czwartego miejsca dzieliłaby już dziewięciopunktowa strata. Chociaż uplasowanie się jeden szczebel niżej może ostatecznie również przynieść miejsce w Lidze Mistrzów, to nikt na Old Trafford, nie może w stu procentach polegać na sytuacji związanej z Manchesterem City, który może zostać wykluczony z tych rozgrywek, jeżeli apelacja klubu do CAS nie przyniesie pozytywnego rezultatu.

Zgadza się, United znajduje się w trakcie przebudowy, ale ich ostateczne miejsce w tabeli może mieć znaczący wpływ na to, kogo klub latem przekona do podpisania kontraktu, a okres ten wydaje się być kluczowy dla wspomnianej przebudowy.

Piłkarze zawsze będą chcieli dołączyć do Manchesteru United, bez względu na ich grę w Lidze Mistrzów – argumentuje jeden z wiodących na rynku agentów. Przy czym źródło bliskie klubu z Old Trafford dodaje pewne zastrzeżenie: – W takim wypadku (brak zapewnionej gry w Lidze Mistrzów) podpisanie umów z zawodnikami z ustabilizowanym klasowym statusem prawdopodobnie byłoby poza zasięgiem, ale United szuka piłkarzy o innym profilu.

Zajęcie na koniec sezonu miejsca gwarantującego grę w najbardziej prestiżowych europejskich rozgrywkach klubowych z pewnością pozwoliłoby ugasić pragnienie istniejące w szatni United, gdzie piłkarze latem chcieliby obejrzeć jakościowe wzmocnienia klubu. – Zawodnicy zdecydowanie chcą, aby klub wzmocnił się dobrymi piłkarzami – przekonuje źródło bliskie pierwszej drużyny United.

Ponadto brak awansu do Ligi Mistrzów ma także swoje konsekwencje rzutujące na finanse piłkarzy. Istnieje ryzyko obcięcia im wynagrodzenia o 25%, włączając w to zawodników, którzy zostaną zakupieni latem, co obowiązywałoby od początku sezonu 2020/2021. Co więcej, indywidualne umowy piłkarzy z producentami korków czy rękawic bramkarskich mogą zostać zmniejszone nawet o 50%, zgodnie ze standardami branżowymi. – Dobrze zarabiającego piłkarza może to kosztować nawet 3 miliony funtów w skali roku – przekazuje źródło posiadające wiedzę na temat tego typu sytuacji.

Jak dowiedział się The Athletic, piłkarze mogą negocjować osobiste ograniczenia swoich wypłat o wspomniane 25%. Dla przykładu – piłkarz zarabiający 100 tysięcy funtów tygodniowo, a więc 5,2 milionów funtów rocznie – może skorzystać z limitu rocznego odliczenia od wynagrodzenia 400 tysięcy funtów zamiast obniżenia go o jedną czwartą, co oznaczałoby w takim wypadku mniejsze uposażenie o 1,3 miliona funtów.

Manchester United wprowadził specjalne klauzule w kontraktach piłkarzy, aby uchronić się przed ewentualnym spadkiem wysokości umów sponsorskich, jeżeli klub nie będzie grał w Lidze Mistrzów drugi sezon z rzędu. W 2016 roku dyrektor finansowy United, Cliff Baty, przyznał że Adidas, a więc główny sponsor klubowych koszulek, może przelewać na Old Trafford rocznie „jedynie” 49 milionów funtów, zamiast umówionych 70 milionów funtów, „jeżeli drużna dwa lata z rzędu nie awansuje do Ligi Mistrzów”. Po wygranym 2:0 poniedziałkowym meczu takie dyskusje będą jeszcze trwały.

Nawet biorąc pod uwagę, że jest dopiero luty, odrobienie dziewięciopunktowej straty do Chelsea stanowiłoby już ogromnie trudne zadanie. Dlatego też obecny dystans trzech oczek brzmi już znacznie pozytywniej.

Chcemy grać w Lidze Mistrzów w przyszłym sezonie i tym rezultatem daliśmy sobie na to szansę. Przy czym musimy się poprawić w zakresie kreowania sobie okazji bramkowych i zdobywania goli – mówił po tym meczu Solskjaer, który stał się pierwszym menedżerem od  czasów sir Aleksa Fergusona i 1988 roku, który pokonał Chelsea w lidze dwukrotnie w jednym sezonie.

Po kolejnym wielkim meczu, gdy Solskjaer przestał się już uśmiechać, światło dzienne ujrzała jedna statystyka, która ukazywała jego „dotyk Midasa” przy tego typu okazjach. Norweg ma obecnie na koncie pięć zwycięstw w pięciu ostatnich wyjazdowych spotkaniach z Chlesea i City – więcej niż United udało się zaliczyć przy okazji 19 poprzednich starć z tymi drużynami, włączając w to czasy pracy Fergusona, Davida Moyesa, Louisa van Gaala i Jose Mourinho.

Wyraźnie za tym ostatnim wynikiem stała fura szczęścia – pierwsza interwencja Harry’ego Maguire’a na Michym Batshuayim uciekła przed interwencją pracującego na VAR-ze Chrisa Kavanagha, który przy okazji nie uznał też dwóch goli Chelsea. Jednak samo szczęście nie wpływało na wyniki Solskjaera w takich meczach.

W przypadku ostatniego meczu z Chelsea, United był zdyscyplinowany i niezwykle skuteczny, po dwóch doskonałych główkach autorstwa kolejno Martiala i Maguire’a, przy równie świetnych centrach ze strony Bruno Fernandesa i Aarona Wan-Bissaki. Do tego Fred, który ogromnie rozwinął się pod wodzą Solskjaera, a także Luke Shaw, który odnalazł się w roli ustawionego po lewej stronie środkowego obrońcy, po raz kolejny zagrali bardzo dobrze.

Ostatecznie United wciąż znajduje się w wyścigu o czwarte miejsce w lidze i nawet jeżeli zapewni sobie to mając na koncie najmniejszą liczbę punktów w historii Premier League, to nikt się tym nie przejmie, jeżeli słynna melodia ponownie rozbrzmi na Old Trafford, gdy nadejdzie wrzesień. Liverpool zajął 4. miejsce w Premier League w sezonie 2003/2004, mając na koncie 60 punktów po 38 meczach. Mająca obecnie 41 punktów Chelsea możliwe, że dociągnęłaby do podobnego dorobku.

Są też tacy, którzy uważają, że gra w Lidze Mistrzów w przyszłym sezonie mogłaby przyjść za szybko dla tej młodej drużyny i kolejny sezon dojrzewania, grając w rozgrywkach Ligi Europy, byłby bardziej sensowną trajektorią.

Nie da się jednak zaprzeczyć, że możliwość gry z Realem Madryt, Barceloną, Bayernem Monachium i podobnymi zespołami, dodałaby atrakcyjności drużynie w kwestii jej celów transferowych na lato.

Solskjaer przyjął ostatnio stonowaną postawę, gdy został zapytany o poruszany przez The Athletic w niniejszy artykule temat: – Liga Mistrzów daje klubom dodatkowe środki, więcej pieniędzy, to jedna sprawa – mówił. – Do tego to oczywiście prestiżowe rozgrywki. Jeżeli dobrze zaprezentujemy się przez pozostałą część sezonu i to zaimponuje piłkarzom, których chcemy mieć u siebie, to być może będzie nam łatwiej ich przekonać do przenosin do nas.

Przy czym nie wydaje mi się, że gra w Lidze Mistrzów czy też brak udziału w tych rozgrywkach może być decydujące o tym, czy dany piłkarz do nas dołączy – dodał.

Raczej faktycznie nie wpłynęłoby to na szansę pozyskania przez United latem na przykład Jacka Grealisha. Dobrze poinformowanie źródło opisuje Anglika jako „cel numer jeden Solskjaera na nadchodzące lato”. James Maddison także widnieje wysoko w planach norweskiego szkoleniowca, ale spodziewane podpisanie nowej umowy piłkarza z ekipą Leicester City komplikuje pewne rzeczy.

Osoby z bliskiego środowiska Grealisha twierdzą, że nadchodzące lato może mienić się jako odpowiedni moment na opuszczenie ukochanej przez piłkarza Aston Villi w celu poszukiwania gry na najwyższym poziomie. 24-latek ustabilizował swój status w Premier League i jest obecnie uważany za jednego z najbardziej ekscytujących piłkarzy w lidze, notując wiele nagród piłkarza meczu.

Do tego Aston Villa mogłaby być zmuszona do sprzedaży swojego kapitana, jeżeli spadłaby w tym sezonie do Championship, co wynikałoby z konieczności przestrzegania reguł Finansowego Fair Play (FFP). Jednak jeżeli „The Villans” zostaną w najwyższej klasie rozgrywkowej w Anglii, to wartość Grealisha z łatwością może sięgnąć co najmniej 80 milionów funtów. Ponadto Manchester United nie jest jedynym klubem zainteresowanym 24-latkiem. Jego występom uważnie przygląda się także Manchester City. Robią to też inne zespoły.

W tym roku United ruszy dalej także w pogoni za Jadonem Sancho. Zeszłego lata Borussia Dortmund odrzuciła zapytanie klubu z Old Trafford ws. 19-latka, ale oczekuje się, że młody Anglik latem odejdzie z Signal Iduna Park. Jednak opłata w wysokości powyżej 100 milionów funtów i tygodniówka na poziomie 200 tysięcy funtów sprawia, że lista potencjalnych destynacji dla utalentowanego skrzydłowego jest ograniczona.

Chelsea już pozyskała Hakima Ziyecha Ajaksu, co ograniczyło jej potrzeby w zakresie wzmocnień na tej pozycji, pomimo silnego zainteresowania Sancho, a takie kluby jak Tottenham Hotspur czy Arsenal prawdopodobnie stwierdzą, że koszty pozyskania 19-latka są zbyt wygórowane.

Manchester United, który ma wiele opcji w kwestii transferu skrzydłowego, mógłby sobie pozwolić na taki wydatek, ale pozyskanie Sancho może okazać się trudne, jeżeli klub z Old Trafford nie zakwalifikuje się do przyszłej edycji Ligi Mistrzów.

Być może był to znacznie ważniejszy czynnik w podejmowaniu przez Erlinga Haalanda decyzji o dołączeniu w styczniu tego roku do Borussii Dortmund niż to przedstawiono.

The Athletic zostało poinformowane, że Haaland przekazał Solskjaerowi i Edowi Woodwardowi swoje pragnienie dołączenia do United, gdy obaj przedstawiciele klubu z Old Trafford polecieli 13 grudnia ubiegłego roku do Salzburga, aby spotkać się z 19-letnim napastnikiem. Ostatecznie jednak zawodnik zmienił swoją decyzję i podpisał kontrakt z niemieckim klubem, który w 1/8 finału Ligi Mistrzów mierzy się w dwumeczu z Paris Saint-Germain.

Zamiast tego Solskjaer zdecydował się na krótkoterminowe rozwiązanie w postaci wypożyczenia Odiona Ighalo. Nigeryjczyk zaliczył kilka dobrych kontaktów z piłką w swoim krótkim debiucie w meczu z Chelsea, nawet pomimo tego, że nie udało mu się zdobyć gola, gdy w końcówce spotkania wyszedł na czystą pozycję.

– Drań – powiedział Solskjaer, odwracając się do ławki rezerwowych z uśmiechem byłego napastnika, który wie jak to jest zaprzepaścić takie okazje, ale też je wykorzystywać. Ostatecznie jednak, Solskjaer wie też, że otworzyła się przed nim większa szansa.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze