The Athletic: dlaczego Man Utd zrezygnował z poszukiwań dyrektora sportowego

The Athletic Sebastian Słabosz
Zmień rozmiar tekstu:

Latem 2018 roku Ed Woodward ogłosił, że klub z Old Trafford potrzebuje zmian w swoich strukturach, a menedżer pomocy w zakresie rekrutacji. Tę pomoc dostarczyć miał dyrektor sportowy, którego zatrudnienia kibice “Czerwonych Diabłów” nie doczekali się do dziś. I zdaniem Lauriego Whitwella z serwisu The Athletic, raczej się nie doczekają. 

Artykuł Lauriego Whitwella dla The Athletic – treść oryginalna

Pewnym jak to, że po dniu przychodzi noc jest to, że gdy The Athletic da możliwość zadawania pytań przez fanów Manchesteru United, pojawi się jedno dotyczące konkretnego stanowiska. Dyrektora sportowego.

To naturalne. W nadchodzące lato miną dwa lata od czasu, gdy w Manchesterze United rozpoczęto poszukiwania odpowiedniej osoby na to stanowisko. Kibice klubu mają prawo zastanawiać się czy znalezienie właściwego człowieka do tej funkcji naprawdę powinno zajmować tyle czasu, w którym na horyzoncie miasta zdążyło się pojawić dziewięć nowych drapaczy chmur.

Chyba że wprowadzenie do struktur klubu z Old Trafford takiej osoby nie jest już tak aktywnie rozważane. Przynajmniej nie tak, jak to na początku sobie zakładano.

Kwestia rekrutacji była motorem napędowym pracy w klubie, gdy poruszono ten temat po raz pierwszy podczas burzliwego okna transferowego latem 2018 roku, gdy drużynę prowadził jeszcze Jose Mourinho. Można jednak z pewnym bezpieczeństwem założyć, że ta konkretna do przypisania rola, nie jest już na agendzie prac klubu.

United nie poszukuje guru, który poprowadziłby politykę transferową klubu ani też nikogo, kto mógłby zająć miejsce właścicieli, którzy wygodnie rozsiedli się w fotelach zarządczych ekipy z Old Trafford.

W innych klubach dyrektor ds. piłkarskich – bądź też inaczej nazywany dyrektor sportowy – ma wielki wpływ na dwa bliźniacze obszary działania. Są to osoby, które są odpowiedzialne za pozyskiwanie nowych zawodników do drużyny, a także wybór odpowiedniego menedżera, aby tych piłkarzy poprowadził.

W United struktura klubu jest inna. Zasadniczo najważniejszy jest status menedżera drużyny i klub chce, aby ta pozycja utrzymywała swój autorytet na poziomie zbliżonym do tego, który miał sir Alex Ferguson. Linia dialogu między Ole Gunnarem Solskjaerem i Edem Woodwardem zawsze pozostanie raczej bezpośrednia niż przecięta przez indywidualną jednostkę, która w hierarchii znajdowałaby się pomiędzy tą dwójką. Relacja obu panów określana jest jako “pełna energii”.

Jeżeli zaś chodzi o zatrudnianie i zwalnianie w klubie, to decyzje te leżą w gestii wiceprezesa wykonawczego, Eda Woodwarda, który pozostaje zaufanym człowiekiem właścicieli ekipy z Old Trafford, rodziny Glazerów, pomimo tego, że “podczas jego panowania” do drużyny zdążyli już przyjść i z niej odejść David Moyes, Louis van Gaal i Jose Mourinho.

Kosztowne przechodzenie z jednego modelu pozyskiwania piłkarzy do drugiego, przy okazji dołączania do drużyny, a następnie odchodzenia z niej kolejnego menedżera, może być poddane szczegółowym badaniom i to właśnie dlatego tak wiele osób z piłkarskiego przemysłu uważa, że United bardziej skorzystałby z konsekwentnej polityki selekcji piłkarzy do klubu, prowadzonej przez dyrektora sportowego.

Takim argumentem posłużył się m.in. Luis Campos, dyrektor sportowy Lille, podczas swojego wywiadu dla Sky Sports, którego udzielił w październiku ubiegłego roku. Campos sprowadził, a następnie sprzedał takich zawodników jak Fabinho, Bernardo Silva, Thomas Lemar, Anthony Martial i Nicolas Pepe. Pracował też z Jose Mourinho w Realu Madryt.

Był też przy tym, oczywiście przypadkowo, łączony z przenosinami do United w tym roku – jego nazwisko jest też zarazem ostatnim rozpatrywanym pod kątem ekipy z Old Trafford w tej niszowej sekcji rynku transferowego. Zapomnijcie o kolejnym wzmocnieniu United: prawdziwa burza zapanowała wokół tego, który pasujący do tej roli działacz sprowadzi do klubu nowego piłkarza.

Podawano także informacje o zaawansowanych rozmowach z Antero Henrique, człowiekiem który sprowadził do Paris Saint-Germain Kyliana Mbappe (przy czym niewielki wpływ na to mogła mieć wysokość opłaty w kwocie 160 milionów funtów). Jednak podobnie jak agent danego piłkarza może wypuścić informacje o zainteresowaniu swoim klientem w celu wzbudzenia tego zainteresowania, tak tutaj rzeczywistość była nieco inna.

Różne były także poziomy zaawansowania prowadzonego dialogu z innymi doświadczonymi działaczami. Jak chociażby z byłym dyrektorem sportowym Evertonu, Steve’em Walshem, z byłym szefem rekrutacji w Tottenhamie, Paulem Mitchellem, z szefem sportu i rozwoju w marce Red Bull, Ralfem Rangnickiem, ze Stuartem Webberem z Norwich City czy też z byłym bramkarzem United, a obecnie prezesem wykonawczym w Ajaksie Amsterdam, Edwinem van der Saarem.

Rozmowy były prowadzone także z Rio Ferdinandem, Patrice’em Evrą, Nemanją Vidiciem oraz Darrenem Fletcherem, ale jak się okazało dyskusje z byłymi piłkarzami klubu miały raczej na celu dostarczenie wartościowych opinii niż osiągnięcie czegoś bardziej formalnego.

Zwykła prawda jest taka, że ktokolwiek nie dołączyłby do klubu we wspomnianej roli, to nie otrzymałby typowego dla niej wpływu, ponieważ United ma być zadowolone ze wspólnego podejścia do tematu rekrutacji w klubie, które zostało zbudowane przez lata po odejściu Fergusona, który zabrał wraz ze sobą swoją unikalną mieszankę posiadanych koneksji, wiedzy i wpływów.

United musiał więc zrzucić i rozdzielić tę odpowiedzialność, która spoczywała na tych wielkich ramionach, dodając do swoich struktur dział analizy danych i tym samym poszerzając zakres wydawanych opinii. Mówimy o scenie, na której widać dwa wyraźne nurty.

W klubie jest strona od zarządzania typowo piłkarskiego, która prowadzona jest przez SolskjaeraMike’a Phelana, a także strona od rekrutacji, na czele której stoją Marcel Bout (szef globalnej sieci skautów), Mick Court (dyrektor techniczny skautów) i Jim Lawlor (szef skautów).

Przeczytaj również:  Bruno Fernandes dla The Athletic (cz. II): pomysły Rangnicka nie pasowały do naszego zespołu

Do tego dochodzi Simon Wells, opisywany niejednokrotnie jako skaut działający na osobiste polecenia Solskjaera, oraz Stephen Brown, którego rola w klubie rośnie jako szefa operacyjnego ds. skautingu. Brown jest kimś, kto łączy dział skautingu z działem naukowym w klubie i kieruje zespołem wykorzystującym pomiary danych na zlecenie United.

System rekrutacji w klubie drastycznie ewoluował porównując go chociażby do sytuacji z 2007 roku, kiedy to Lawlor zapukał do drzwi Fergusona i zasugerował, że “Czerwone Diabły” mogłyby złożyć ofertę za Henrika Larssona. – Wówczas wiele opierało się o instynkt i osobistą ocenę, niekoniecznie poparte było to ogromną bazą danych, choć Larsson należał do doświadczonych profesjonalistów – mówiło jedno ze źródeł.

Obecnie cele transferowe klubu sprawdzane są zarówno poprzez osobiste wyprawy zwiadowcze skautów, jak i analizy statystyczne. Dotyczyło to nawet Odiona Ighalo. Zarówno menedżer, jak i dział rekrutacji mają w tej sprawie możliwość skorzystania z prawa weta. Ta kolegialna struktura ma ambicję do tego, aby ustanawiać spójny profil piłkarzy, pasujący do każdego menedżera.

Jeżeli liczby się ze sobą nie zgrywają, to Woodward jest osobą odpowiedzialną za przekazywanie odpowiednich wiadomości i tak było chociażby w przypadku Jose Mourinho, gdy wiceprezes wykonawczy “Czerwonych Diabłów” powiedział Portugalczykowi, że jego wybór dotyczący środkowego obrońcy nie był właściwy. Ten odcinek zawiera wszelkie możliwe fajerwerki, jakich można spodziewać się po Portugalczyku, ale w przeciwieństwie do narracji, która pojawiła się od czasu jego odejścia z Old Trafford, The Athletic ma informacje, że Mourinho był akurat bardzo przeciwny idei zatrudnienia w klubie dyrektora sportowego, gdy jeszcze go prowadził.

Ostatecznie funkcja Woodwarda pozostanie więc taka sama, niezależnie od tego, jaka będzie tożsamość menedżera i czy pojawią się w klubie nowo zatrudnione osoby. Widoczne będzie także jego dalsze zaangażowanie w sfery piłkarskie. W końcu był obecny w Carrington w marcu br., gdy Jude Bellingham wraz z rodziną odwiedzili ośrodek “Czerwonych Diabłów”. Poleciał też razem z Solskjaerem w grudniu ubiegłego roku do Salzburga, aby porozmawiać bezpośrednio z Erlingiem Haalandem. Był też osobą, która w styczniu br. dała 15 minut prezesowi wykonawczemu Bournemouth, Neillowi Blake’owi, na decyzję ws. ostatecznej oferty United za Joshuę Kinga.

manchester united director of football solskjaer woodward
John Peters/Manchester United via Getty Images

Także każdy ewentualny dyrektor sportowy w klubie z Old Trafford uzupełniałby tylko poszczególne zadania niż zastępował w nich inne osoby. Byłby raczej “mechanizmem raportowania” niż “niezależną jednostką” – twierdzi źródło.

Biorąc pod uwagę szereg działów klubu, które bezpośrednio podlegają Woodwardowi – wymieniając choćby kilka to będzie to rekrutacja, Akademia, infrastruktura klubowa – niektórzy uważają, że istnieje prawdopodobieństwo zatrudnienia dodatkowej osoby, aby odciążyć nieco Woodwarda i połączyć pewne obszary. Na tym poziome zwykle robią do dyrektorzy generalni.

Są też tacy, którzy twierdzą, że United wciąż skorzystałby z zatrudnienia w klubie doświadczonego działacza piłkarskiego, aby w szczególności wykorzystać swoje koneksje i pozyskiwać odpowiednie informacje o kontraktach poszczególnych piłkarzy. Matt Judge, główny negocjator United, codziennie rozmawia z różnymi agentami i zbudował sobie solidną reputację przez te sześć lat, odkąd objął to stanowisko w klubie po tym jak wcześniej prowadził karierę w finansach korporacyjnych.

Judge skupia się w swojej pracy na zawodnikach z listy nakreślonej przez zespół ds. rekrutacji w United, prezentując finansowe realia dotyczące każdego z potencjalnych celów, zanim dojdzie do rozmów między klubami i z przedstawicielami danego zawodnika. Często przechodzi z więcej niż jednym celem do finałowych negocjacji, aby pozostawić United dodatkowe opcje na wypadek załamania negocjacji z innym celem.

Niektórzy jednak uważają, że United powinien działać szybciej na rynku transferowym, powołując się tutaj na przykład przeciągającego się procesu negocjacyjnego z Bruno Fernandesem. Posiadanie tutaj doświadczonej osoby, której rola opierałaby się na gromadzeniu informacji w zakresie dostępności piłkarzy i ich klauzul w kontraktach, mogłoby to być z korzyścią dla klubu.

Źródła podają, że działacze z Old Trafford na przykład nie byli świadomi tego, że Takumi Minamino miał w swoim kontrakcie z RB Salzburg klauzulę opiewającą na zaledwie 7,25 milionów funtów. Co prawda United nie rywalizowało z Liverpoolem o podpis Japończyka, ale w takiej transakcji istnieje widoczny potencjał wzrostu wartości w przypadku potencjalnej odsprzedaży zawodnika, niezależnie od jego faktycznych umiejętności.

Oczywiście tego typu detale mogą pojawić się z każdej strony. Być może wynikało to z rozmowy przeprowadzonej z byłym kolegą, a może z przysługi, którą ktoś komuś był dłużny. Do tego trzeba dodać, że ostatnie poczynania United na rynku transferowym są pozytywne. Wszystkie pięć transferów dokonanych przez klub pod wodzą Solskjaera wywarło dobre wrażenie, co tylko wzmacnia ideę, że United ma de facto dyrektora sportowego w osobie Norwega.

Tak jak niegdyś Ferguson, tak teraz Solskjaer deleguje do pracy swoich trenerów, a sam myśli o znacznie większym obrazie tego klubu. Tak długo jak będzie u sterów, to można być pewnym, że kolejne wzmocnienia będą pasować do ustalonego szablonu. Debata ta powróci, jeżeli Norweg odejdzie z drużyny. Czy kolejny menedżer przyjąłby tak holistyczne podejście?

W United pozostają nieugięci, że obecny system rekrutacji oznacza stabilność dla składu, a dni, w których zatrudnienie nowego menedżera oznaczało budowę kompletnie nowej drużyny, minęły bezpowrotnie. Dlatego właśnie na Old Trafford nie ma wielkiego pragnienia zatrudnienia dyrektora sportowego. Przynajmniej w takiej roli, jaką dla takiej osoby przewidywano wcześniej.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze