Andy Mitten dla The Athletic: Solskjaer nie może stawiać na piłkarzy pokroju Lingarda, jeżeli chce zdobywać trofea

Źródło:The Athletic

W minioną sobotę Jesse Lingard po raz kolejny dostał rzadką ostatnio szansę od Ole Gunnara Solskjaera na zaprezentowanie swoich umiejętności od pierwszych minut i po raz kolejny zawiódł oczekiwania menedżera i kibiców. Pogarszającej się z miesiąca na miesiąc sytuacji Anglika w Manchesterze United przyjrzał się bliżej Andy Mitten w swoim felietonie dla serwisu The Athletic.

Felieton Andy’ego Mittena dla serwisu The Athletic – treść oryginalna

Ole Gunnar Solskjaer wyselekcjonował wyjściową jedenastkę na sobotni mecz z Norwich City w ćwierćfinale FA Cup w oparciu o piłkarzy, którzy w poprzedniej rundzie tych rozgrywek w marcu br. pokonali Derby County. To oznaczało kolejną szansę m.in. dla Jesse’ego Lingarda na to, aby udowodnić, że zasługuje na otrzymywanie w tym sezonie większej liczby minut od swojego menedżera.

Zresztą Lingard to zawodnik, który od lat wyróżniał się w rozgrywkach FA Cup, włączając w to zdobycie zwycięskiego gola w finale tego pucharu z 2016 roku, gdy “Czerwone Diabły” mierzyły się z Crystal Palace, jednak jak to bywało coraz częściej w ostatnich sezonach, wpływ Lingarda na grę drużyny był minimalny. Pojawił się na lewym boku trójki ofensywnie ustawionych pomocników w formacji 4-2-3-1 i został zmieniony po godzinie gry.

Jesse, a także pozostali zawodnicy, którzy ostatnio nie grali, potrzebowali kolejnego meczu do rozegrania, potrzebowali minut. Potrzebowali tego, aby odzyskać swoją kondycję. Pod tym względem uważam, że dobrze nam wyszło to spotkanie – mówił Solskjaer w pomeczowym wywiadzie. – Jest jednak różnica między treningami i meczami, a ta zacięta rywalizacja o miejsce w składzie tylko im pomoże w następnych miesiącach.

Solskjaer jednak nie był pod wrażeniem występu tych piłkarzy, którzy pokonali Derby County w piątej rundzie Pucharu Anglii.

Zbyt dużo czasu zajęło nam wejście w odpowiedni rytm i zaufanie sobie nawzajem. Próby zagrań między formacjami, wybieganie za plecy przeciwników, gra na jeden czy dwa kontakty. Brakowało nam tego, a ponadto poruszaliśmy się z piłką nieco za wolno – dodał Norweg.

Ostatecznie Manchester United znalazł się w kolejnym półfinale FA Cup, ale raczej nie do pomyślenia jest to, że Norweg mógłby trzymać się podobnych wyborów kadrowych w kolejnej rundzie, nawet pomimo tego, że w ten sposób przebrnął przez poprzednie cztery szczeble tych rozgrywek.

FA Cup jest bardzo ważnym pucharem dla Manchesteru United w tym sezonie. Niemal tak samo ważnym jak był dla sir Aleksa Fergusona w 1990 roku, gdy znajdował się pod dużą presją na dostarczenie pierwszego trofeum dla tej drużyny po czterech latach pracy. W 2009 roku, kiedy to “Czerwone Diabły” były klubowymi mistrzami Anglii, Europy i świata, Ferguson miał na tyle silny skład, że mógł wystawiać do gry słabszą drużynę, a i tak zdołał dojść do półfinału FA Cup i finału Pucharu Ligi. Ben Foster i Darron Gibson grali w obu tych meczach.

Ferguson mógł jeszcze sobie z tym poradzić, jednak jeżeli Solskjaer spróbuje tego ponownie po dość wyrównanym spotkaniu z Norwich City – a które miało być na papierze najłatwiejszym spotkaniem do rozegrania dla jego drużyny w końcówce obecnego sezonu – to United może sobie nie poradzić z silniejszymi drużynami. Zresztą Norweg pokazał już, że potrafi przecinać ten schemat, w zależności od rangi przeciwnika. Lingard rozpoczynał mecze z rywalami z niższej półki w tych rozgrywkach, ale nie wystąpił od pierwszych minut ani w domowym ani też wyjazdowym meczu z Wolves w trzeciej rundzie.

Przeczytaj także:  Eric Djemba-Djemba: Pogba i Fernandes byliby tylko rezerwowymi u Fergusona

Zrozumiałym jest, że piłkarze szerokiego składu potrzebują minut, a menedżer musi utrzymywać ich szczęśliwych. Niemniej zwycięstwa są ważniejsze.

Ten sezon nie ucieka United tak jak ten poprzedni. Wciąż jest dla tej drużyny bardzo żywy, biorąc pod uwagę walkę o FA Cup, Ligę Europy i awans do kolejnej edycji Ligi Mistrzów poprzez zajęcie miejsca w pierwszej czwórce w lidze (bądź piątce – w zależności od tego jak ostatecznie potoczy się sprawa dyskwalifikacji Manchesteru City). Zanim rozgrywki Ligi Europy zostaną dokończone w sierpniu, będzie trochę czasu na to, aby United ułożył sobie sprawy w obecnej kampanii 2019/2020.

Jesse Lingard, Juan Mata czy Diogo Dalot mogą powrócić do wyjściowego składu na sierpniowy rewanżowy mecz Ligi Europy z LASK Linz, z którym w pierwszym spotkaniu United rozprawił się 5:0, ale w pozostałych przypadkach stawka może okazać się zbyt wysoka na stawiania na tego typu zawodników, których indywidualne wyniki są zbyt mierne w ostatnim czasie. Po fatalnej październikowej porażce w Newcastle, gdzie zarówno Lingard, jak i Dalot rozpoczęli ten mecz od pierwszych minut, menedżer United w prywatnej rozmowie przyznał, że “na ten moment nie ma do dyspozycji składu pełnego talentów”.

Przeczytaj także:  Oficjalnie: Angel Gomes opuszcza Manchester United

Oczywiście teraz, po serii 14 meczów bez porażki, wygląda to znacznie lepiej, a i pojawienie się Bruno Fernandesa na preferowanej przez Lingarda pozycji zrobiło ogromną różnicę. Fortuna w piłce nożnej potrafi się zmieniać, ale byłoby to niezłym zwrotem akcji, gdyby Lingard ponownie stał się piłkarzem regularnie wychodzącym w pierwszym składzie United. Ponadto słabe występy i ogólnie ostatnie sezony w wykonaniu Lingarda doprowadziły do tego, że notowania Anglika u kibiców także znacząco spadły.

Historia prawdopodobnie i tak będzie dla niego milsza i zapamięta go jako lokalnie urodzonego fana United, który nic nie kosztował klub, a który zdobywał bramki w finałach Pucharu Ligi i Pucharu Anglii. Jeżeli jednak piłkarze nie prezentują się dobrze, to ponoszą tego konsekwencje. Wayne Rooney, najlepszy strzelec w historii klubu, w swoim ostatnim roku gry na Old Trafford otrzymywał pokaźną krytykę za słabe występy, choć co prawda zdecydowanie częściej spotykaną w sieci niż podczas meczów United.

Minęły zaledwie dwa lata od czasu, gdy Lingard wyszedł w pierwszym składzie reprezentacji Anglii na półfinał mistrzostw świata. Od tamtej pory pomocnik tracił zaufanie w United i zarówno on – jak i te osoby, które powinny mu w tym czasie pomagać – niczego w tej kwestii nie zdziałali.

Dodanie logo marki odzieżowej JLingz przy jednoczesnym oddaniu hołdu ofiarom ataku terrorystycznego w Manchester Arena było tak nieprzemyślane, że człowiek zastanawia się, kto w ogóle na to zezwolił. Tak samo jak twitt z reklamą gry komputerowej w trakcie 60. rocznicy katastrofy z Monachium. Osobiście nie wierzę w to, że zrobił to sam, ale jeżeli zamieszcza się swoje nazwisko na kontach portali społecznościowych, to wówczas to nazwisko jest kojarzone z treściami, które są tam umieszczane.

Słynny już post Lingarda “beans, beans, beans” zamieszczony w mediach społecznościowych w zeszłe lato, gdy zawodnik przebywał w hotelu w South Beach (w Miami, nie w Blackpool), był szeroko krytykowany i odebrany jako nieprzystający 26-letniej dorosłej osobie. Krytyka te spiętrzyła się jeszcze bardziej przez to, że został dodany niedługo po strasznej końcówce sezonu dla United, w której główni rywale klubu z Old Trafford wydawali się dobrze prosperować.

Przeczytaj także:  Abel Xavier: Bruno Fernandes zostanie legendą Manchesteru United

Po tym aktywność Lingarda w mediach społecznościowych uspokoiła się, choć młodsi fani lubią jego tańce i ogólnie naturę. Mój 13-letni brat to lubi, ale jego koszulka z nazwiskiem “Lingard” nie opuszczała szafy już od dłuższego czasu. Solskjaer jest cierpliwym i rozsądnym menedżerem, ale nawet on powiedział Lingardowi dokładnie to, co myśli. Anglik przeprosił za swoje zachowanie i błagał o zatrzymanie go w United. Solskjaer stwierdził zaś, że to jego ostatnia szansa, jaką otrzyma w tym klubie.

Były też osobiste okoliczności, które nie pomagały Lingardowi w dbaniu o odpowiednie zachowywanie się. Mimo wszystko też osiągnął najwyższy poziom, którego wielu jego rówieśników nie osiągnęło. Niemniej w klubie jest już postrzegany jako doświadczony gracz, a nie 17-letni zawodnik z pierwszym profesjonalnym kontraktem. Zdarzało się, że był roześmiany w publicznym miejscu w czasie, gdy tym, którzy płacą jego pensję, nie było do śmiechu. Kilku jego kolegów z drużyny stało się więc ostrożnych w bliższych kontaktach z Anglikiem.

Na początku tego roku Lingard dołączył do szeregu zawodników, których sprawami zajmuje się znany agent, Mino Raiola. Ruch ten spowodował uniesienie brwi na Old Trafford. Tym bardziej, że nastąpił tydzień po tym jak klub publicznie skrytykował tego agenta, co jest rzadkim ruchem, w kwestii jego żądań dotyczących Erlinga Haalanda.

Jest to ten sam agent, który reprezentuje Paula Pogbę, który z kolei jeszcze w styczniu chciał opuścić United. Lingard podpatruję Pogbę. To samo robi Anthony Martial. Pogba i Martial znaleźli jednak większą przychylność dzięki swoim występom zaraz po restarcie rozgrywek, ale Lingard nie posiada takiego talentu jak oni i jego menedżer o tym wie. Solskjaer to trener, który potrafi skrytykować swoich piłkarzy w prywatnej rozmowie, ale nie publicznie. Zresztą dlaczego miałby w ten sposób ograniczyć ich wartość przy potencjalnej sprzedaży?

Osobiście wiem, że w United jest wystarczająco dużo ludzi, którzy dobrze mówią o Lingardzie. Nie zatruwa atmosfery w szatni, a z jego perspektywy po prostu przeniósł swoje sprawy do agenta, którego piłkarze z nim współpracujący ubóstwiają. Do człowieka, który załatwia im wielkie transfery i zawsze jest dla nich wsparciem.

Przeczytaj także:  Eric Djemba-Djemba: Pogba i Fernandes byliby tylko rezerwowymi u Fergusona

Jesse zawsze był bardzo sprawnym chłopcem i ciężko nad sobą pracuje – mówił Solskjaer przed meczem z Norwich, sugerując że Lingard weźmie w nim udział. – To dobrze zadbany pod kątem atletycznym chłopak, więc nadszedł teraz czas, aby dać mu szansę. Jesse wie, co to znaczy być piłkarzem Manchesteru United i strzelał już dla nas ważne bramki. Chociażby tę w finale FA Cup, o której oczywiście pamiętamy.

Od ofensywnych piłkarzy Manchesteru United oczekuje się bramek i asyst. Lingard przestał poprawiać swoje statystyki w obu tych rubrykach. Nie zdobył gola w lidze dla “Czerwonych Diabłów” od 22 grudnia 2018 roku. Pokonanie tego stało się już chyba tak dużym brzemieniem, że zmiana piłkarskiej sceny będzie z korzyścią zarówno dla niego, jak i jego klubu.

Przy czym to nie jest też tak, że nie miał szans na wykazanie się. Lingard był w tym sezonie zaangażowany w 36 spotkań swojej drużyny. Jednak przy tym tylko dziewięć razy wychodził na plac gry w lidze od pierwszych minut, a w jedenastu innych przypadkach pojawiał się na boisku z ławki rezerwowych (bez żadnej bramki czy asysty). Nie rozpoczął też meczu ligowego od pierwszych minut od bezpłciowego występu United i porażki 0:2 z Arsenalem w Nowy Rok.

Przeczytaj także:  Jose Mourinho: nie wymieniłbym Giovaniego Lo Celso na Bruno Fernandesa

Należy jednak zaznaczyć, że nie on jeden zalicza podobne statystyki w drużynie. Przy czym nie chodzi tu tylko o brak jego goli i asyst. Fernandes potrafi przełamać defensywę rywali i dogrywać zabójcze piłki. Lingard tego nie umie. Pomimo że nieźle rozpoczął mecz na Carrow Road, ataki United były powolne i ociężałe. W ich wyjściach do przodu było mało odpowiedniego tempa, które pozwoliłoby na wyprzedzenie dobrze zorganizowanych obrońców Norwich. Z odsieczą przybyła jednak kawaleria w osobach Marcusa Rashforda, Anthony’ego Martiala i Paula Pogby, dzięki czemu “Czerwonym Diabłom” udało się wygrać ten mecz.

Jeżeli Lingard chce grać regularnie w piłkę, to wydaje się być mało prawdopodobnym, że będzie to robił w United. Nawet pomimo tego, że do końca jego umowy z klubem pozostał jeszcze rok i że może być ona przedłużona o kolejne 12 miesięcy. Nie jest już 22-letnim piłkarzem, który może być zadowolony, że jest częścią szerokiej kadry drużyny. Pomimo otaczających go przygnębiających opinii, jest wystarczająco dobrym piłkarzem do tego, aby grać regularnie w Premier League. Być może po prostu nie w jednej z najlepszych drużyn w lidze. Ktoś jednak może zapłacić przyzwoite pieniądze z Lingarda. W końcu to uniwersalny, doświadczony piłkarz i do tego reprezentant Anglii.

Zdaję się, że dokonanie w minioną sobotę ośmiu zmian w wyjściowym składzie znacznie utrudniło podtrzymanie formy prezentowanej ostatnio przez United i sprawiło, że Solskjaer w pewnym momencie krzyknął “dalej, wyglądajmy w końcu ponownie jak drużyna”, gdy upływały kolejne minuty. Podczas gdy Jose Mourinho zachwycał się ostatnio silną ławką rezerwowych klubu z Old Trafford, to gdy ci, którzy na tej ławce byli, pojawili się na boisku od pierwszych minut w meczu z Norwich, United wyglądał jakby cofnął się w rozwoju o kilka miesięcy. Na usprawiedliwienie można dodać, że tak wiele zmian i brak rytmu meczowego, nie ułatwiły tu sprawy.

Najlepsze występy Lingarda w United przypadły na okres grudzień 2017 i 2018 rok (w sezonie 2017/18 zdobył 13 goli). To jednak już spory czas temu, choć też w ostatnim sezonie strzelił piękną bramkę w potyczce z Arsenalem w FA Cup.

“Półfinał” – napisał Lingard po sobotnim meczu na swoim koncie na Twitterze, które obserwuje 1,7 milion osób. Harry Maguire ma 869 tysięcy obserwujących, zaś Bruno Fernandes 536 tysięcy. Tymczasem tysiące przeważnie obraźliwych wiadomości, jakie pojawiały się na profilu Anglika pochodziło od ludzi, którzy nazywają siebie fanami Manchesteru United. Jest kozłem ofiarnym i jest to status, który trudno jest zmienić. W szczególności, gdy nie gra się regularnie.

Lingard zaczął w wyjściowym składzie 136 spotkań w barwach Manchesteru United i do tego dołożył 67 wejść na boisko z ławki rezerwowych, odkąd zaliczył swój debiut w seniorskiej drużynie w 2014 roku. W tym czasie zdobył dla tego klubu 31 goli i kilka z nich było naprawdę genialnych. Jego zwycięski gol w finale FA Cup z 2016 roku był czymś, o czym zawsze marzył jako dziecko.

Lingard będzie jednak chciał otrzymywać więcej minut, a przy tym jest zbyt drogim w utrzymaniu piłkarzem, aby odgrywać peryferyjną rolę w składzie. Być może więc najlepszym rozwiązaniem dla wszystkich stron będzie to, że znajdzie sobie szczęśliwe miejsce w piłce nożnej gdzie indziej.

Ostatnie sztuki

Koszulka adidas Manchester United Home Jersey

Skład Manchesteru United, który zdobył trzy tytuły, zapewnił klubowi stałe miejsce w księgach rekordów i sercach fanów piłki nożnej na całym świecie. Ta koszulka podstawowa składa hołd 20. rocznicy pamiętnej nocy w Barcelonie. Wersja stworzona z myślą o kibicach ma luźniejszy krój niż modele, jakie zawodnicy zakładają w dniu meczu. Design uszyty z odprowadzającego pot materiału ma specjalne detale oraz specjalne godło na cześć niewiarygodnego sezonu 1998/99 drużyny.

Dyskusja

Najnowsze

Mason Greenwood najbardziej bramkostrzelnym talentem w topowych ligach europejskich

Mason Greenwood nie zwalnia tempa, w sobotnim pojedynku przeciwko Bournemouth dopisując dwa kolejne trafienia do swego dorobku bramkowego. Tym...

Konferencja prasowa po meczu z Bournemouth: mamy coraz więcej narzędzi do otwierania defensyw naszych rywali

Ole Gunnar Solskjaer po meczu udał się na konferencję prasową, aby odpowiedzieć dziennikarzom na pytania dotyczące rywalizacji z Bournemouth...

Aaron Wan-Bissaka: jesteśmy pewni siebie, uważam, że skończymy w pierwszej czwórce

Po zakończonym spotkaniu z Bournemouth na pytania od dziennikarzy odpowiedział prawy obrońca - Aaron Wan-Bissaka. W sobotnie popołudnie Manchester United pokonał na...

ManUtd.pl ocenia: z przodu strzelnica, z tyłu kaplica

Manchester United rozbił Bournemouth 5:2 w spotkaniu 33. kolejki Premier League. Na listę strzelców wpisali się Marcus Rashford, Anthony...

Solskjaer po meczu z Bournemouth: żałuję, że kibice nie mogli zobaczyć tego występu z trybun

Ole Gunnar Solskjaer był zachwycony koncertem strzeleckim swojego zespołu w starciu z Bournemouth. Manchester United pokonał "Wisienki" 5:2. W pomeczowym...

Rashford po meczu z Bournemouth: nieważne kto strzela gole, ważne, że wygrywamy kolejne mecze

Marcus Rashford po długotrwałej kontuzji nareszcie wpisał się na listę strzelców, zdobywając gola na 2:1 w starciu z Bournemouth....

Kolejny krok w stronę TOP 4. Manchester United wygrywa z Bournemouth

Manchester United pokonał w meczu 33. kolejki Premier League Bournemouth 5:2. Dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Mason Greenwood,...

Solskjaer wyjaśnia wybór składu na mecz Bournemouth

Ole Gunnar Solskjaer trzeci raz z rzędu postawił na tę samą wyjściową jedenastkę. "Czerwone Diabły" w 33. kolejce Premier...

Najważniejsze

Kolejny krok w stronę TOP 4. Manchester United wygrywa z Bournemouth

Manchester United pokonał w meczu 33. kolejki Premier League Bournemouth 5:2. Dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Mason Greenwood,...

Zapowiedź: Manchester United – Bournemouth

Do końca bieżącego sezonu Premier League pozostało 5 spotkań. Kolejnym rywalem "Czerwonych Diabłów" na drodze do czołowej czwórki będzie...

Może Cię także zainteresować

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!
0