Solskjaer: jesteśmy dalej niż rok temu, ale to dopiero początek drogi

Evening Standard Łukasz Pośpiech
Zmień rozmiar tekstu:

Norweski szkoleniowiec studzi entuzjazm i rozdmuchane oczekiwania względem swojego zespołu. Nie umniejsza dotychczasowym zasługom zawodników, ale ostrzega, jak wiele pracy czeka ich w przyszłości.

Może i “Czerwone Diabły” nie biją się o tytuł mistrzowski, ani o Ligę Mistrzów, ale każde ze spotkań, jakie przyszło nam oglądać od jakiegoś czasu, jest częścią pewnej układanki. Tą układanką jest osiągnięcie dokładnie tych powyższych celów, a drogą do tego ma stać się mozolna, krok za krokiem, walka w każdym spotkaniu.

Aktualna seria bez porażki to aż 19 spotkań i nikomu nie śni się myśleć o jej końcu. Potrzeba jeszcze wiele, by nawiązać do dominacji, jaka miała miejsce za czasów sir Aleksa Fergusona, ale stale progresujący zespół to naprawdę dobry prognostyk. Solskjaer przewiduje, że gdyby jego drużynie udało się utrzymać wysoką formę, to Manchester United może stanowić zagrożenie dla Liverpoolu i Manchesteru City w przyszłym sezonie.

Zwycięstwo w lidze może i jest poza zasięgiem kogokolwiek, ale “Czerwone Diabły” mają jeszcze szansę na dwa trofea. Walka o pierwsze z nich, czyli FA Cup, rozegra się już w niedzielę podczas meczu z Chelsea. Stawką spotkania jest wystąpienie w finale Pucharu Ligi przeciwko Arsenalowi. Oprócz tego, Manchester United weźmie udział we wznowionych rozgrywkach Ligi Europy.

W przypadku niedzielnej wygranej z “The Blues”, passa zwycięstw nad Chelsea przedłużyłaby się do czterech spotkań z rzędu.

– Myślę, że to, że mamy mecze i wygrywamy dużo spotkań, oczywiście tworzy rozpęd, a piłkarze nie mogą się doczekać następnej gry. To dla nas wspaniałe, mieć tak dużo spotkań w tak krótkim czasie, każdy czuje się zaangażowany – komentuje Ole Gunnar Solskjaer.

– Dobrze mieć ten ciąg, rozpęd, który nabudowaliśmy tą niepokonaną passą. Zawsze wierzyliśmy w ten skład i w sposób jego pracy, ale myśleliśmy, że z czasem moglibyśmy się poprawić, rozwinąć i zbliżyć do czuba ligi.

– Spisywali się fantastycznie, trenerzy i zawodnicy, byli zdyscyplinowani, pracowali ciężko każdego dnia, próbując się poprawić. Więc znaleźliśmy się w dużo lepszym miejscu, niż rok temu, ale to nadal tylko start.

– Musimy nadal wzrastać, nadal się poprawiać i próbować zbliżyć do drużyn przed nami, a za jakiś czas, może będziemy w stanie ich przeskoczyć. Jest to ogromne wyzwanie, to były dwa topowe zespoły, które spisywały się fantastycznie w ostatnich dwóch latach, a grupa pościgowa, z nami i innymi drużynami, ma dzięki nim niezłe gotowe wyzwanie.

Menedżer nawiązał do niedzielnego meczu z Chelsea. – Nasze gry przeciw Chelsea wcześniej w sezonie, oczywiście były fantastyczne dla nas, wygraliśmy je. Ale to jedno ze spotkań [jutrzejsze], półfinał, na Wembley, to inne uczucie.

– Na trybunach nie będzie widzów, a oba zespoły są na dobrych pozycjach w lidze, więc spotkanie powinno rozstrzygnąć się w 90 lub 120 minutach. Nie myślę, że inne mecze zaważą na tym spotkaniu, chodzi o to, jak kto spisuje się danego dnia.

Jedną z głównych broni Ole jest eksplozywny, bardzo szybki i bramkostrzelny tercet Martial-Rashford-Greenwood. Solskjaer odrzuca też skojarzenia z napadem, który w 1999 roku wygrał potrójną koronę.

– Jeśli chodzi o Yorke’a, Cole’a, Sheringhama i Solskjaera, myślę, że Martial i Rashford tworzą małą, własną relację. Myślę, że to inny rodzaj, ze względu na to, że grają na innych pozycjach, bardziej rotując, bardziej jak Rooney, Ronaldo, Tevez. Chcemy po prostu by znaleźli swój styl gry, jesteśmy więc bardzo szczęśliwi, że obaj mają ogromny wkład w spotkania – mówił Solskjaer.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze