Jak Robin van Persie wspomina jeden z najsłynniejszych hattricków w Premier League?

manutd.com Łukasz Pośpiech
Zmień rozmiar tekstu:

Niecodziennie strzela się jednego z najsłynniejszych hat-tricków Manchesteru United i to w dodatku w spotkaniu, które dało klubowi 20. tytuł mistrzowski. Robinowi van Persiemu udała się ta sztuka w pierwszej połowie meczu z Aston Villa w 2013 roku. Z tego spotkania pochodzi też jedna z najpiękniejszych bramek Holendra dla “Czerwonych Diabłów”.

Chyba każdy fan futbolu choć raz widział wolej Robina van Persiego po pięknym zawieszonym podaniu Wayne’a Rooneya. Pochodzi on właśnie z tego spotkania i była to bramka na 2:0 strzelona już w 13 minucie meczu. Dyspozycja Holendra z tego spotkania zostanie zapamiętana jeszcze na bardzo, bardzo długo.

Były napastnik Arsenalu był w tym spotkaniu tak zaabsorbowany celem, jaki postawiła sobie drużyna, że dopiero po meczu zdał sobie sprawę, co właśnie wydarzyło się na boisku.

– Byłem tak bardzo skupiony, odcięty. Każdy był i chcieliśmy po prostu zrobić tam to, co mieliśmy do zrobienia – mówił Van Persie na łamach UTD Podcast.

– W tamtym okresie nie byłem obecny w social mediach, więc nie do końca zdawałem sobie sprawę z tego, co działo się wokół mnie. Byłem w swojej bańce, skupiony, naprawdę chciałem wygrać tamten mecz.

– Później kolega pokazał mi woleja, a ja pomyślałem “o, niezły!”. Poszliśmy na obiad i trochę poimprezowaliśmy. Nie zdawałem sobie sprawy, że to tak ogromna sprawa.

– Jeśli teraz strzelisz ładną bramkę, widzisz ją wszędzie – na Instagramie, Twitterze, wszędzie. Więc z mojej perspektywy to było inne, bo nie angażowałem się w media społecznościowe, żyłem momentem i podobało mi się to wtedy. To był fantastyczny dzień, by strzelić hat-tricka, a także perfekcyjne zakończenie sezonu – dodał.

Dzięki wygranej z Aston Villa, Manchester United zapewnił sobie mistrzostwo na cztery kolejki przed końcem sezonu. Robin van Persie zdobył też złotego buta drugi rok z rzędu, a także trafiał 30 razy do siatki we wszystkich rozgrywkach.

– Nie wydaje mi się, by ten sezon mógł potoczyć się lepiej, może poza Ligą Mistrzów – mówi Holender. – Pojechaliśmy na mecz z Realem Madryt i mieliśmy szansę zarówno u siebie, jak i na wyjeździe, więc mogłoby być lepiej, jeśli byśmy zaszli tam dalej. Jednak nie, jeśli mam być szczery, to był to wymarzony pierwszy rok.

Trudno o lepszy start kariery w Manchesterze United. Van Persie przychodził na Old Trafford jako gwiazda Arsenalu, panujący król strzelców poprzedniego sezonu, najskuteczniejsze działo “Kanonierów”. Presja na barkach Holendra była ogromna, ale jak mówił sam zawodnik, od młodego wieku był do niej przyzwyczajony.

W 2004 roku 20-letni wówczas Van Persie grający w Feyenoordzie został zaatakowany przez fanów Ajaksu po meczu rezerw. Spotkanie zakończyło się wynikiem 3:1 dla zespołu z Amsterdamu, a Van Persie był strzelcem gola honorowego dla ekipy z Rotterdamu.

Holender opisał całe zdarzenie, jako najgorsze, co przeżył, ale jego reakcja na atak miała być tym, co sprawiło, że Arsenal po niego wrócił, pokonując PSV Eindhoven i Sevillę. Rok wcześniej „Kanonierom” nie udało im się zdobyć podpisu Holendra.

– Po meczu fani zeszli na boisko i wyprowadzili kilka ciosów – wspomina Van Persie. – To nie powinno się było stać, ale stało się i zapewniło mi dużą przewagę, bo istniały wcześniej wątpliwości co do mojej mentalnej stabilności.

– Skauci Arsenalu wahali się, jak będę zachowywał się w ekstremalnych meczach. To było ekstremalne spotkanie, gdzie ludzie rzucali piwem we mnie, pluli na mnie, było bardzo nieprzyjemnie. Tymczasem ja byłem spokojny, strzeliłem bramkę – opowiada Holender.

– To był ostateczny sygnał dla szefa skautów Arsenalu, Steve’a Rowleya. Był przekonany: “W porządku, jest wystarczająco silny, żeby zacząć przygodę z Arsenalem”.

Pomimo że Van Persie okazał się świetnym nabytkiem i strzelił 132 razy w 278 występach dla klubu, musiał polegać na swojej psychicznej wytrzymałości, szczególnie w sezonach 2007/08 i 2009/10, gdy prześladowały go kontuzje kostki i kolana.

Umiejętność pokonywania przeciwności losu bardzo przydała mu się w początkach gry w Manchesterze United, do którego dołączył w 2012 roku. Van Persie był oszołomiony, jak zdecydowani byli zawodnicy z Old Trafford, by odebrać mistrzostwo klubowi zza miedzy.

– Rozmawiałem z Carrickiem po meczu z Manchesterem City [Robin van Persie strzelił w nim gola na wagę zwycięstwa], a on powiedział, że jeśli zaczniemy wygrywać takie spotkania, to mamy szansę na wygranie w tym roku ligi – opowiada Van Persie.

– Dokładnie to czułem podczas całego pierwszego sezonu: każdy był zrelaksowany i pewny siebie. Przegrywaliśmy w 16 meczach ligowych, a i tak wygraliśmy 11 punktami. Twardość wszystkich, fizyczna i mentalna, jej poziom robił na mnie wrażenie.

– Na treningach byliśmy dla siebie twardzi, ale każdy się na to zgadzał. Wszyscy walczyli i radzili sobie z kontuzjami, niepowodzeniami i porażkami. W mieszance charakterów i sztabu, jaką mieliśmy, był pewien spokój. Nad wszystkim unosiła się pewna arogancja: cokolwiek by się nie działo, damy radę.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze