Wywiad Jadona Sancho dla SoccerBible: zdobycie kilku Złotych Piłek sprawiłoby, że osiągnąłbym to, co sobie założyłem

soccerbible.com Patryk Tabak
Zmień rozmiar tekstu:

Jadon Sancho udzielił obszernego wywiadu dla SoccerBible. Skrzydłowy Borussii Dortmund opowiedział o swojej karierze, celach na przyszłość i współpracy z Nike. Głównym marzeniem Anglika jest zdobycie… kilku Złotych Piłek. Jedna, jak sam mówi, mogłaby być w oczach ludzi odbierana jako dzieło przypadku.

WYWIAD JADONA SANCHO DLA SOCCERBIBLE.COM

Porozmawiajmy o życiu… wykorzystałeś tę małą przerwę, jak naładowała cię ona przed nowym sezonem?

– Tak, było naprawdę fajnie. Oczywiście byłem z rodziną i przyjaciółmi. Po prostu cieszyłem się tą przerwą i przebywaniem z nimi, bo praktycznie ich nie widywałem w ostatnim czasie. Miło było się zrelaksować i odpocząć od pewnych rzeczy. Cieszę się też z powrotu do gry, brakowało mi jej pod koniec drugiego wolnego tygodnia.

Nadal przebierasz nogami, gdy jesteś na ławce rezerwowych i chcesz się z niej jak najszybciej podnieść?

– Tak, zdecydowanie. Chcesz po prostu być na boisku i cały czas grać. Cieszę się, że znowu to robię.

Kiedy spędzasz ten czas wolny, musisz czuć się dobrze, gdy spojrzysz na to gdzie jesteś i co już osiągnąłeś. Myślisz czasami w tych kategoriach?

– Oczywiście, że tak, ale najbardziej uderza mnie widok mojej rodziny, mamy. Są naprawdę szczęśliwi z mojego powodu. Miło widzieć, że rodzina jest z ciebie dumna. Robię dla nich wszystko i naprawdę chcę, żeby tak było. Patrzę czasem na to co robię, jak daleko zaszliśmy. Nieraz mnie to uderza i występuje wtedy efekt ”wow”. To piękne uczucie, gdy przechodzisz taką drogę, by znaleźć się w miejscu, w którym jestem teraz. Miło się nim dzielić, bo to nie jest codzienność. Członkowie mojej rodziny dotąd nie mogli sobie pozwolić na takie rzeczy i dobrze jest im dać takie doświadczenia. Chcę pokazać im, jak bardzo ich kocham i doceniam.

Jesteś wielkim fanem sneakersów. Dodałeś coś nowego do swojej garderoby podczas lockdownu?

– Szczerze mówiąc – nie. Najważniejszą rzeczą podczas kwarantanny było dla mnie trzymanie diety. Czasem lubię dać się ponieść, ale traktowałem to bardziej jako czas na relaks. Codziennie siedziałem za to przy PlayStation. Graliśmy wiele turniejów z przyjaciółmi. To wypełniało nam czas podczas zamknięcia.

Tyle gadania, tyle hałasu… jak bardzo lubisz patrzeć na spekulacje innych ludzi?

– Staram się nie patrzeć na media. Jak już raz zaczniesz to robić, to nie będzie łatwo przestać. To może wpływać na piłkarzy. Dla mnie ważne jest, by nie zwracać uwagi na takie rzeczy i skupić się tylko na tym, by dobrze prezentować się na boisku. Zwłaszcza na treningach. Każdego dnia chcę stawać się lepszy. Ważne jest też to, aby mieć uśmiech na ustach i być szczęśliwym. Naprawdę nie przejmuję się tym hałasem i całą otoczką. Wolę trzymać głowę nisko, być skupionym i rozwijać się codziennie.

To, że praktycznie cały świat o tobie mówi, też świadczy o tym, jak daleko zaszedłeś. Jak wyglądało kilka ostatnich miesięcy?

– To jest interesujące, ale pozostaję zdystansowany. Pandemia była bardzo dziwnym okresem w futbolu. Żaden kibic nie mógł pojawić się na stadionie, to było dziwne. To wyjątkowy czas z wielu powodów, ale byłem bardzo szczęśliwy, gdy pojawiłem się na boisku. Nie przeszkadzało mi to, że trybuny były puste. Starałem się po prostu grać najlepiej jak potrafię, zdobyłem nawet swojego pierwszego hat-tricka, gdy na stadionie nie było żadnych fanów [śmiech]. W tym sensie nie było więc to dla mnie przeszkodą. Niektórzy ludzie mogą powiedzieć, że puste trybuny oznaczają mniejszą presję, ale ja nie używam tej wymówki. Nie mogę się doczekać powrotu kibiców na stadiony.

Jak wielkim zaskoczeniem było dla ciebie przełożenie EURO na przyszły rok? Postrzegasz to jako szansę na ustabilizowanie pozycji w reprezentacji?

– Nie byłem zaskoczony. Robiłem swoje w tym sezonie i byłem gotowy do wyjazdu. Nie mam nic przeciwko temu. W składzie kadry jest w tym momencie wielu interesujących piłkarzy. Ciekawie będzie zobaczyć, kto stworzy nasz skład na mistrzostwa. Piłkarze, których mamy teraz, są świetni, a dodatkowo do drzwi pukają młodzi i utalentowani zawodnicy, tacy jak Bukayo Saka czy Mason Greenwood. Ciekawie jest patrzeć na to, jak sobie radzą tydzień po tygodniu. Gareth Southgate będzie miał do podjęcia bardzo trudną decyzję. To zdrowa rywalizacja, musisz tylko robić swoje. Każdy będzie robił to, co w jego mocy. To ekscytująca perspektywa.

To racja – jest wiele talentu w reprezentacji Anglii. Co byś powiedział na stwierdzenie, że ta kadra jest najbardziej utalentowana na świecie?

– Po pierwsze – każdy jest młody, więc każdy ma dużo czasu na rozwój i doskonalenie się wraz z upływem lat. Myślę, że świeżość nóg to nasz olbrzymi atut. Dla mnie to stanowi dodatkowy impuls. Kiedy grasz dla swojego kraju, chcesz robić więcej. Gdy dostajesz piłkę, od razu myślisz o rozentuzjazmowaniu kibiców – to jest to, co mają w tym momencie młodzi piłkarze. Kiedy dostają piłkę, chcą zrobić coś dla fanów i pokazać im, na co ich stać. Wiesz, jak działa piłka nożna – jeśli pewnego dnia nie będziesz grał tak dobrze, jak wcześniej, to zostaniesz odstawiony na boczny tor. Każdy więc pokazuje to, co ma i cieszy się każdą chwilą. W naszym zespole jest dużo talentu.

Posiadanie spersonalizowanej kolekcji jest kolejnym dowodem na to, jak daleko zaszedłeś. A co pomyślałeś, gdy po raz pierwszy zobaczyłeś te buty?

– Miejmy nadzieję, że to początek czegoś wielkiego. Tam jest napisane ”Poppin out of Kennington”. Myślę, że to świetny sposób na pokazanie ludziom, zwłaszcza z mojej okolicy, że jeśli wierzą w siebie, to mogą robić takie rzeczy jak ja. Jestem szczęśliwy z powodu tego, że mam możliwość współpracy z Nike i stworzenia własnych butów. Myślę, że to wspaniała kolekcja i wywoła spory ruch w Londynie.

sancho 10-min.jpg
SoccerBible

Jak duży wkład miałeś w ten projekt i co chciałeś w nim zrobić?

– Napis ”Poppin out of Kennington” mówi o mojej dzielnicy. Na drugim bucie znajduje się z kolei znak ”No Ball Games”. To wszystko pochodzi z przeszłości – kiedy byliśmy młodzi, graliśmy w piłkę na osiedlu, a niektórzy nawet wybijali okna po swoich strzałach [śmiech]. Sąsiedzi narzekali, więc rada osiedla postawiła znak ”No Ball Games”. Nikt tego nie słuchał, bo piłka nożna była dla nas wszystkim, szczególnie w tamtych czasach.

– Na górze z kolei widnieje napis ”Megz” [od ang. nutmegging, co oznacza zakładanie siatki – przyp. red.]. Wykonywanie tego triku i rozśmieszanie ludzi tworzyło wtedy klimat. Sos Sancho… współpracuję też z Nandos [sieć afrykańskich restauracji – przyp. red.] i podoba mi się ta wzmianka, to wszystko ma dla mnie sens. Jest też napis ”Vibez”… kiedy grasz na lokalnym boisku z przyjaciółmi, to generują się pozytywne wibracje. Próbowałem to wszystko przenieść na swoje buty.

Ten znak ”No Ball Games”… gdyby ludzie zwracali na niego uwagę, dzisiaj nie mielibyśmy Jadona Sancho…

– [Śmiech] Nie, gdybyśmy nie mogli grać tam, pewnie poszlibyśmy do parku. Szybko wychodziliśmy z domów na zewnątrz i graliśmy. To był dla nas po prostu szybszy sposób niż podróżowanie po parku i szukanie odpowiedniego miejsca.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

“𝙏𝙝𝙞𝙨 𝙞𝙨 𝙩𝙝𝙚 𝙨𝙩𝙖𝙧𝙩 𝙤𝙛 𝙨𝙤𝙢𝙚𝙩𝙝𝙞𝙣𝙜 𝙗𝙞𝙜 𝙝𝙤𝙥𝙚𝙛𝙪𝙡𝙡𝙮. 𝙄𝙩 𝙨𝙝𝙤𝙬𝙨 𝙩𝙝𝙚 𝙮𝙤𝙪𝙣𝙜 𝙠𝙞𝙙𝙨 𝙩𝙝𝙖𝙩 𝙞𝙛 𝙮𝙤𝙪 𝙗𝙚𝙡𝙞𝙚𝙫𝙚 𝙞𝙣 𝙮𝙤𝙪𝙧𝙨𝙚𝙡𝙛, 𝙮𝙤𝙪 𝙘𝙖𝙣 𝙖𝙘𝙩𝙪𝙖𝙡𝙡𝙮 𝙙𝙤 𝙩𝙝𝙞𝙣𝙜𝙨 𝙡𝙞𝙠𝙚 𝙄 𝙖𝙢 𝙙𝙤𝙞𝙣𝙜.” – We catch up with @sanchooo10 who breaks down his signature collection with Nike and opens up about his mindset as one of the most hyped players on the planet. Link in bio for the full interview. – #soccerbible #sancho #nike #nikefootball

Post udostępniony przez SoccerBible (@soccerbible)

Porozmawiajmy o reprezentowaniu twojego Kennington poprzez buty. To miejsce zawsze będzie dla ciebie wyjątkowe prawda? Będzie z tobą w każdym zakątku świata…

Przeczytaj również:  Erik ten Hag po meczu z Sheriffem Tyraspol: dokonaliśmy kilku eksperymentów w tym spotkaniu

– Tak, zwłaszcza dla ludzi, którzy wychowywali się bądź dorastali w Kennington. Tam jest wiele utalentowanych osób. To wiadomość dla… nie chciałbym ograniczać tego przekazu do południowego Londynu, skąd pochodzę. Powiedziałbym, że to wiadomość dla wszystkich dzieci, które mieszkają w Londynie, by pokazać im, że jeśli się wierzy, to wszystko jest możliwe. To świetny sposób, by zacząć wszystko od nowa. Miejmy nadzieję, że ten but dobrze się spisze, będę mógł robić postępy i wiele wspaniałych rzeczy.

Szybki przeskok do teraźniejszości. Co zrobiłeś, by być tu, gdzie jesteś?

– Opuszczenie domu w młodym wieku pomogło mi dojrzeć bardziej i szybciej niż w przypadku moich rówieśników. Dostosowałem się do okoliczności zupełnie inaczej niż inni ludzie. Kiedy pierwszy raz wyjechałem z domu, było bardzo trudno. Pierwszy rok był szaleństwem, chciałem po prostu wrócić. Po jakimś czasie zdałem sobie sprawę, że aby osiągnąć sukces w piłce nożnej, trzeba się naprawdę poświęcić. Od tamtej pory było mi łatwiej dostosowywać się do różnych okoliczności.

CR7, Mbappe, Neymar – niewielu zawodników ma kolekcję butów z własnym podpisem. Jak się czujesz będąc wymieniany w rzędzie z takimi zawodnikami?

– To wspaniałe uczucie. To, co robili na boisku i poza nim pomogło im dotrzeć tam, gdzie są. Grałem z Mbappe w Lidze Mistrzów i rozmawiałem z nim po meczu. Powiedział mi: ”Idzie ci naprawdę dobrze, trzymaj tak dalej, a zajdziesz daleko”. Miło było z nim pogadać. On bardzo wiele osiągnął, a przecież jest naprawdę młody. Wygrał Puchar Świata, zdobył mistrzostwo Francji z PSG Monaco, trzeba go szanować na wiele sposobów. W pewnym sensie poprowadził reprezentację do mistrzostwa świata, co było szalone. Widząc kogoś tak młodego robiącego tak wspaniałe rzeczy, stajesz się zmotywowany.

– Ronaldo to wspaniały facet. Ma fantastyczną karierę i musiał dojrzewać tak samo jak ja. Zaadaptował się naprawdę dobrze, gdy po raz pierwszy opuścił dom, a nie mówił nawet po angielsku. Spójrzcie na to, gdzie jest teraz – jeden z najlepszych piłkarzy w historii. Mam nadzieję, że będę mógł zrobić tak wielką karierę jak on.

Mbappe i Neymar byli starsi od ciebie, gdy otrzymali możliwość spersonalizowania obuwia. Musisz dobrze się czuć, gdy to słyszysz.

– Zdecydowanie. Czuję, że po prostu robię swoje, a oni mnie za to szanują i to doceniają. To pokazuje, że będą dla mnie robić pewne rzeczy, jeśli nadal będę tak się prezentował na boisku. Tak powinno być. Mam świetną relację z Nike i mam nadzieję, że będzie ona trwała jeszcze wiele lat. Jestem wdzięczny i zaszczycony, że mogę wypuścić swoje spersonalizowane obuwie.

Michael Jordan związał się z Nike w wieku 21 lat. Spójrz na jego markę teraz. Czy myślałeś kiedykolwiek o tym, ile możesz jeszcze osiągnąć, niezależnie od tego co już masz?

– Myślę, że on zmienił grę dla Nike. Wielu graczy z NBA używali Adidasów, a to on był tym, który powiedział, że nie chce być taki jak reszta. Nike się do niego zbliżyło, co zmieniło wszystko. Powiedział, że jeśli dołączy do nich, to sam zrobi coś swojego. Spójrz, gdzie Jordan jest teraz. Ten związek nie był wymuszony – Nike wiedziało, co robi.

Jak wygląda twoja kolekcja jordanów teraz? W jaki sposób o nie dbasz?

– Muszą być czyste, cały czas, jestem pod tym względem dziwakiem.

Jak już mówimy o osiągnięciach… Złota Piłka. Rozczarowałbyś się, gdybyś nie zdobył jej w swojej karierze?

– Oczywiście każde młode dziecko na nią patrzy. Jeśli wygram ich kilka, to będę się czuł, jakbym osiągnął w życiu to, co chciałem. Oczywiście są też inne cele, które chciałbym zrealizować – Puchar Świata, Liga Mistrzów… Złota Piłka jest jednak czymś innym – na świecie jest tylu piłkarzy, a zwycięstwo w tym plebiscycie oznacza bycie najlepszym z najlepszych. To uczucie… oczywiście nie byłem w takiej sytuacji, więc nie wiem jak to jest, ale patrzyłem na reakcję innych zawodników, gdy to osiągali… to bardzo emocjonalna chwila. Muszę tylko dalej nad sobą pracować, aby się tam dostać.

Ta pewność siebie jest niesamowita. Sam przyznałeś, że nie chcesz jednej Złotej Piłki, a minimum dwie.

– Tak, przy jednej ludzie mogliby pomyśleć, że to przypadek i szczęście. Przy dwóch mówiliby już, że zrobiłem swoje.

Wróćmy do personalizacji. Czy to coś, co chcesz robić z Nike na większą skalę?

– Zdecydowanie. Jest wiele młodych dzieciaków, które na mnie patrzą. Wypuszczenie własnej linii byłoby dobrym ruchem. Zwłaszcza, jeśli ja i Nike połączymy swoje pomysły. Myślę, że wpadlibyśmy na świetny pomysł, który okazałby się sukcesem.

W przeszłości sneakersy wypuszczali Neymar i Jordan. Chciałbyś rozwinąć własną kolekcję ubrań?

– Wiesz, co mi się w tej chwili podoba? Współpraca Cactus Jacka i Nike. To, ile tam jest sensu, jest szalone. Towar wyprzedawał się za każdym razem, gdy został wypuszczony. Jeśli masz tak dobry pomysł i chwytliwą nazwę, to będziesz robił wspaniałe rzeczy.

OBJ jest kolejnym sportowcem wypuszczającym wiele butów sygnowanych swoim nazwiskiem. Chcesz iść tą drogą i często wypuszczać coś nowego?

– Jeśli miałbym tworzyć więcej butów to chciałbym, aby miało to swoje znaczenie. Jeśli zrobisz za dużo, to ludzie to wychwycą. Jeśli jednak będziesz działać z głową, a pierwszy but okazałby się szaleństwem, to ludzie sami będą prosić i chcieć czegoś nowego. Jeśli robisz za dużo, to jest to zbyt nachalne.

Gdybyś mógł zadzwonić do dowolnej osoby na świecie, kto by to był i co byś jej powiedział?

– Jedna osoba? Och… Jest wiele osób, z którymi chciałbym porozmawiać. Lil BabyTravis Scott z branży muzycznej. Sportowcy… Neymar, RonaldinhoCristiano RonaldoLeBron James… nawet nie chcę mówić, że ludzie związani z Nike, po prostu wszyscy ci ludzie są dla mnie wielcy. OBJ’a poznałem przez wspólnego znajomego, który jest jego naprawdę bliskim przyjacielem. Kolejną osobą byłby Messi. Tych zawodników darzę ogromnym szacunkiem.

Jaki będzie dla ciebie sezon 2020/21?

– Jedno słowo… wielki.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze