The Athletic: najlepsza 60 Premier League – nr 17, Peter Schmeichel

Źródło:The Athletic

Najlepszy bramkarz w historii piłki nożnej? To kontrowersyjna teza, ale wielu ekspertów mogłoby się podpisać pod takim twierdzeniem. Peter Schmeichel nie bez powodu przez wiele lat uważany był za najlepszego na świecie w swoim fachu, nie tylko dzięki umiejętnościom, ale również dzięki wspaniałej osobowości, którą napędzał innych do działania. To wszystko sprawiło, że trafił do 60 najlepszych piłkarzy Premier League wg serwisu The Athletic. Jego historię opisuje Andy Mitten.

Artykuł Andy’ego Mittena dla The Athletic – treść oryginalna

Jesteśmy w trakcie obozu przedsezonowego w Norwegii w 1991 roku. United grają z Molde przy 3 tysiącach kibiców, na stadionie, który posiada tylko jedną trybunę i duże trawiaste pole naprzeciwko siebie.

Alex Ferguson zaprosił kilku kibiców podróżujących wraz z zespołem do klubowego hotelu na drinka i zaproponował, aby wybrali się na piwo z zawodnikami. Przedstawił też 27-letniego Duńczyka w różowym t-shirtcie i z okazałą blond grzywą.

To jest Peter, bramkarz, którego właśnie pozyskaliśmy z Danii.

Wtedy Ferguson klepie Petera Bolesława Schmeichela w plecy, tak jakby był z niego dumny. Tak jak mógłby być dumny z transferu za 505 tysięcy funtów, który okaże się jednym z najlepszych w historii piłki nożnej. Zarekomendował go Alan Hodgkinson, były bramkarz reprezentacji Anglii, który podróżował od klubu do klubu, oferując zajęcia indywidualne. Powiedział Fergusonowi: „bierz go, to pewniak”, ale menadżer United sam musiał go obejrzeć, zanim zdecydował się na transfer.

Kiedy wspominam swój czas w Manchesterze United, to zawsze mówię, że moimi najlepszymi transferami byli Eric Cantona oraz Peter Schmeichel – mówił Martin Edwards, który był prezesem United przez 20 lat.

Schmeichel to jeden z najlepszych bramkarzy w historii piłki nożnej, a motyw muzyczny z filmu „Wikingowie” z 1958 roku, w którym zagrał Kirk Douglas, stał się podstawą dla przyśpiewki wychwalającej Duńczyka.

„Schmeichel! Schmeichel! De, de, de, de, de, der” zaczęli śpiewać dwaj pijani kibice pod trybunami stadionu Evertonu w 1992 roku i to się przyjęło, ciągnąc się przez całe lata ’90 w trakcie których Duńczyk zagrał 398 spotkań dla Manchesteru United, co dopiero niedawno zostało przebite przez Davida de Geę. Tylko Alex Stepney zagrał więcej spotkań między słupkami “Czerwonych Diabłów”.

Schmeichel dołączył do klubu w 1991 roku, kiedy ten zakończył ligę na szóstej pozycji, a opuścił go zaraz po tym, jak zdobyli potrójną koronę, chociaż potrzebował trochę czasu, aby przyzwyczaić się do fizyczności w lidze angielskiej.

Zagrał przeciwko „Szalonemu Gangowi” Wimbledonu – wspominał Ferguson. – Cały czas go atakowali, naciskali, uderzali łokciami. Schmeichel szalał, krzyczał do sędziów, aby mu pomogli: „panie sędzio, panie sędzio!”.

Obserwowałem jak to się rozwija i pomyślałem sobie: „On nie ma z nimi szans”. W innym ze swoich pierwszych spotkań, Peter wyszedł do dośrodkowania lecącego na dalszy słupek, ale spóźnił się o jakieś dwa dni. Popełniał błędy, przystosowując się do ligi, a ludzie mówili: „Co to w ogóle jest?!”. Jednak miał też niesamowitą psychikę. Zakrywał bramkę swoim ciałem i był bardzo odważny. Jego rozgrywanie również było niesamowite. Te umiejętności bardzo mu pomogły w trakcie trudnych dni.

Wielki człowiek z wielką osobowością. Był uwielbiany, ale potrafił mieć również ostre starcia ze swoimi kolegami z drużyny.

Miał skomplikowaną relację ze Stevem Brucem i Garym Pallisterem – mówił dalej Ferguson. – Wchodził do szatni wrzeszcząc na nich, a Brucey odpowiadał: „Lepiej wracaj do swojej bramki, wielki niemiecki kołku!”. Schmeichel tego nienawidził. „Nie jestem Niemcem”, cedził przez zęby. Jednak poza boiskiem byli świetnymi kumplami. Pod tym względem Schmeichel był bardzo zmiennym człowiekiem.

Schmikes był wielkim, aroganckim gościem z Danii, który był też najlepszym bramkarzem na świecie przez pięć lat – mówił Pallister, który wraz z Brucem grał przed nim na środku obrony przez większą część dekady. – Walczyliśmy ze sobą na boisku, ale poza nim szybko o tym zapominaliśmy. Po meczu ja i Brucey braliśmy prysznic i śmialiśmy się z tego wszystkiego.

To nigdy nie był problem – potwierdza Schmeichel. – Ja i Bruce byliśmy kumplami, a także sąsiadami. Po prostu cały czas napędzaliśmy sami siebie i chciałem, żeby pamiętali, że stoję za nimi i mogą się czuć bezpiecznie.

Nazywany przez Briana Kidda, ówczesnego asystenta menadżera, „Szalonym Mułłą”, potrafił wejść w konflikt nie tylko ze swoimi obrońcami. Pamiętnym wydarzeniem jest to, kiedy Schmeichel zaczepił protestującego kurdyjskiego studenta na Old Trafford, który spalił turecką flagę w trakcie spotkania z Galatasaray.

Jako bramkarz z całą pewnością potrafił znaleźć swoje miejsce na boisku. W 1995 roku w meczu Pucharu UEFA rozgrywanym w Rosji przeciwko miejscowemu Wołgogradowi, zdesperowany Duńczyk w 88. minucie ruszył w pole karne rywali i wyrównał na 2:2, dzięki czemu United utrzymało passę bez porażki na swoim boisku w europejskich rozgrywkach.

Schmeichel był gwiazdą Danii, która zaskoczyła zwycięstwem w mistrzostwach Europy w 1992 roku i szybko stał się również hitem w Anglii. W sezonie przed jego pozyskaniem, United korzystali z usług czterech bramkarzy, a ostatni z nich, Les Sealey, nigdy nie miał być opcją długoterminową. Schmeichel szybko zaprowadził tam porządek.

Zawsze pojawiały się pytania na temat bramkarzy United i cieszę się, że wybiłem te pytania ludziom z głowy – powiedział. Jego dominacja na tej pozycji oznaczała, że zastępujący go Gary Walsh musiał odejść.

Dobrze dogadywałem się ze Schmeichelem mówił Walsh. – To był najlepszy bramkarz, jakiego kiedykolwiek widziałem. Technicznie bywali lepsi, ale jego prezencja, wiara i zwinność były nie do powtórzenia. Był tak rywalizujący, że zawsze był w czołówce sprintów i innych ćwiczeń biegowych.

Trudno było się przygotować do gry, nawet ze świadomością, że będę siedzieć na ławce – wspominał Walsh, który w 1995 roku musiał sobie znaleźć inne miejsce pracy. – Stawałem się coraz bardziej sfrustrowany i chciałem odejść. Chciałem być oceniany przez pryzmat swoich umiejętności, bo nawet jeśli Peter miał kontuzję i go zastępowałem, to ludzie opisywali moje interwencje jako „podobne do Schmeichela”. To było dla mnie trudne. Różnica pomiędzy pierwszym zespołem i rezerwami była ogromna i czułem, że się nie rozwijam.

Rezerwowy Tony Coton był pozyskany z Manchesteru City jako jedyny dorosły zawodnik w sezonie 1995/96. On również nie grał.

Nigdy nie zagrałem dla Manchesteru United, ale Alex Ferguson odzyskał pieniądze, które we mnie zainwestował – mówił Coton. – Moje przybycie wywarło oczekiwany wpływ na Peterze Schmeichelu, który osiągnął taki poziom bronienia, o którym zwykli śmiertelnicy mogą tylko pomarzyć.

TC, mam nadzieję, że rozumiesz jaką odgrywasz w tym wszystkim rolę. Twoja obecność sprawiła, że wielki człowiek jeszcze bardziej poprawił swoją grę – powiedział Ferguson do Cotona, po tym jak United pokonał Liverpool w finale FA Cup w 1996 roku.

Duńczyk był bramkarskim odpowiednikiem Pele, Maradony, Cruyffa, Ronaldo i Messiego – mówił Coton, który dobrze rozumiał swoją pozycję. – Schmeichel był mistrzem w tym co robił, prawdopodobnie najlepszym w obecnej erze.

Z tego też powodu Coton był mocno zszokowany, kiedy sir Alex w książce „Być Liderem” napisał, że pracował w swojej karierze tylko z czterema zawodnikami klasy światowej – i Schmeichel nie był wymieniony jako jeden z nich.

Mogę jedynie zakładać, że to było szczere oszacowanie sytuacji i nie chodziło o sposób, w który Peter odszedł z Old Trafford. Muszę jednak powiedzieć, że w tej kwestii nie zgadzam się z menadżerem.

To najlepszy menadżer, jakiego możecie sobie wyobrazić – mówił Schmeichel, który miał dobrą relację z Fergusonem. – Daje ci czas, miejsce i okazję do zaprezentowania samego siebie, ale musisz pokazać, że na to zasługujesz. Musisz udowodnić swoje zaangażowanie.

Nie byłbyś tutaj, gdybyś nie posiadał odpowiednich umiejętności. To się nie zdarza w United. Musisz dostarczyć odpowiednią jakość, a wtedy on pozwoli ci robić to, co umiesz robić, oczywiście jeśli będzie się to wiązać z dobrem drużyny. Nie sądzę, aby kiedykolwiek był taki menadżer jak on. Weźmy dla przykładu jego temperament. Kiedy traci nerwy, to przez swoją pasję. To może zaboleć, jeśli jest skierowane w twoją stronę, jednak dla niego to są po prostu rzeczy, które trzeba powiedzieć i ruszyć dalej.

Jeśli coś zostało powiedziane, to koniec. Nie powtarza się, nie wraca do tego tematu. Tak naprawdę nie stosuje „suszarki”.

Fot. Mike Egerton/EMPICS via Getty Images

Schmeichel był pewniakiem w bramce United i grał średnio 50 spotkań w sezonie w trakcie swoich ośmiu lat na Old Trafford, zazwyczaj za tą samą linią obrony. Jednak przybycie Cotona przycisnęło go i 1996 był rokiem, kiedy Schmeichel dwa razy dał coś wielkiego Manchesterowi United.

Pierwszy raz miał miejsce na St James’ Park, kiedy ligowi liderzy bombardowali jego bramkę w kluczowym dla układu tabeli spotkaniu. Jakimś cudem powstrzymał „Sroki” przed strzeleniem bramki, a potem wolej Cantony w drugiej połowie zadecydował o zwycięstwie. Mistrzostwo powędrowało do Manchesteru, nie Newcastle.

Przeczytaj również:  Zapowiedź: Leicester City - Manchester United. 8. kolejka Premier League

Przeciwko Rapidowi, w mroźnym Wiedniu w grudniu 1996 roku, wykonał swoją najlepszą interwencję dla United.

Minutę przed tą interwencją popełniłem poważny błąd – tłumaczył Duńczyk. – Byliśmy źle zorganizowani i oddaliśmy rzut rożny. Potem nastąpiła ta interwencja. Była wspaniała, ale dla mnie nie aż tak ważna, bo prowadziliśmy 2:0 i szliśmy po więcej. Myślę, że były bardziej istotne obrony, które dały nam punkty.

1996 jest również rokiem, w trakcie którego wpuścił on pięć bramek w trakcie następnego starcia na St James’ Park i został obity przez Philippe Alberta przy ostatnim golu. W następnym spotkaniu wyjazdowym, sześć razy wyciągał piłkę z siatki na Southampton’s Dell, stadionie którego nienawidził. W międzyczasie passa bez porażki w europejskich rozgrywkach, którą pomógł utrzymać w meczu z Wołgogradem, została przerwana przez Fenerbahce.

To był również rok, kiedy Raimond van der Gouw przybył jako jego zastępca.

Peter był najlepszym bramkarzem na świecie – wspomina Holender, który był również nazywany Raimond van der Gorgeous [Wspaniały – dop. red.] przez żeńską część klubowych pracowników.

Był wielką osobowością i zawsze krzyczał na swoich obrońców. Robił to, aby zachowali uwagę w grze. Robił to także w trakcie rozgrzewek. Raz spytałem go: „O co ci chodzi? Ja tylko podaję ci piłki”. Odpowiedział: „Zapomnij o tym. To nie jest nic osobistego. Robię to dla siebie”. Całkiem dobrze się z nim dogadywałem. Mieszkaliśmy blisko siebie i czasami razem jeździliśmy na treningi.

Schmeichel mógł czuć się nieco niezręcznie w szatni, którą nadal w większości zajmowali brytyjscy zawodnicy.

Po treningach mieliśmy w zwyczaju napić się dużej filiżanki herbaty z The Cliff – wspomina Nicky Butt. – Jednego dnia Wielki Pete stał nago, po czym ruszył po filiżankę herbaty. Ja skradałem się za nim, trzymając swoją. Chciałem tylko ją do niego przysunąć, żeby poczuł ciepło i lekko podskoczył, ale on się wtedy odwrócił i dotknął filiżankę swoim członkiem.

Wszyscy patrzyli jak Pete głośno krzyczał. Od razu wiedział, że to ja i zaczął mnie gonić. Wybiegłem z szatni, a on cały czas leciał za mną. Nagi. Musiałem się przed nim ukryć. Myślałem, że mnie wtedy zabije. Później miał wielki pęcherz na swoim członku. Co jego żona musiała sobie pomyśleć?

Innym razem Paul Scholes trafił w głowę Schmeichela z 40 metrów, kiedy Duńczyk się nie patrzył.

Przeczytaj również:  Cristiano Ronaldo najlepszym zawodnikiem września w Premier League

Gonił go potem po całym boisku treningowym za ten żarcik – wspomina Ferguson. – Scholesy był prawdziwym snajperem.

Peter Schmeichel, człowiek o złotym sercu, nie miał za mocnej głowy i często musieliśmy go wcześniej wysyłać do domu – mówił Paul Parker. – Jimmy McGregor, nasz fizjoterapeuta, nazywał go „Niemcem”, żeby go wkurzyć. Dla dumnego Duńczyka to była poważna obelga.

W 1997 roku, w trakcie przedsezonowej podróży w Hong Kongu doszło do fizycznej sprzeczki. Od lat panowało spore napięcie pomiędzy kapitanem Royem Keanem a Schmeichelem. Keane czuł, że bramkarz za bardzo popisywał się przed trybunami, kiedy wrzeszczał na pozostałych zawodników.

Miałem wrażenie, że robił to zbyt często, tak jakby chciał powiedzieć kibicom: „Patrzcie z czym muszę się tutaj użerać!”. Nie powiedziałbym, że się nie lubiliśmy, ale też nie byliśmy najlepszymi kumplami – mówił Keane.

O drugiej w nocy, po kilku drinkach, Duńczyk zasugerował, że czas wyjaśnić sobie pewne sprawy. Keane się zgodził. Doszło do walki, która według ówczesnego kapitana, trwała 10 minut. „Było sporo hałasu, Peter to duży chłopak”.

Próbowałem spać w naszym hotelu w Hong Kongu, kiedy usłyszałem jakieś hałasy z korytarza – opowiadał Andy Cole. – Wyszedłem sprawdzić o co chodzi i zobaczyłem Roya Keane’a walczącego ze Schmeichelem. To nie była zabawa. „Typowy Roy”, pomyślałem i wróciłem z uśmiechem do łóżka. Następnego dnia Schmeichel nosił okulary przeciwsłoneczne. Zwycięzca mógł być tylko jeden.

Wspomnienia Keane’a na temat walki były bardzo rozmazane.

Peter bardzo chciał być numerem jeden, ale musiał się pogodzić z rolą numeru dwa, za plecami Keane’a mówił Jasper Blomqvist, były skrzydłowy United. – Raz, na treningu, razem z Peterem ruszyliśmy do bezpańskiej piłki. Wszedłem mocno i sfaulowałem go. Był wściekły i chciał mnie uderzyć. Było blisko do prawdziwej walki, co kiepsko by się dla mnie skończyło, bo był naprawdę dużym gościem. Na pewno by mnie pobił.

Blomqvist powiedział Schmeichelowi, że nie będzie z nim rozmawiał, dopóki ten nie zmieni swojego podejścia.

To było dziecinne, ale nie rozmawiałem z nim przez następne dwa tygodnie, aż jednego dnia podszedł do mnie i zapytał jak się mam. Odpowiedziałem, że nie będę z nim gadał, dopóki mnie nie przeprosi. Musiałem się postawić. Zespół docenił to, że potrafiłem to zrobić. Potem wszystko było ok pomiędzy nami.

Schmeichel, który 129 razy reprezentował barwy Danii, całą swoją energię skupiał na meczu i oczekiwał, że inni będą zachowywać się w ten sam sposób.

Spodziewał się, że będę dawał z siebie wszystko na treningach – mówił Paul Rachubka, jeden z bramkarzy United w trakcie ośmioletniego pobytu Schmeichela na Old Trafford. – Zadawał nam bardzo skomplikowane pytania i dawał rady na temat pozycji rąk i nóg. Był skupiony, chciał twojego zaangażowania i tego, aby razem z nim dawać od siebie coś ekstra. Byłem tam z nim i zawsze go wspierałem. I wtedy odszedł. Nie jestem pewien czy bramkarze, którzy przyszli po nim, rozumieli czym był Manchester United.

Schmeichel przegapił kilka wielkich spotkań ze względu na kontuzje, wliczając w to pierwszy mecz półfinałowego starcia Ligi Mistrzów w 1997 roku w Dortmundzie, kiedy nabawił się urazu w trakcie rozgrzewki. On oraz Eric Cantona przegapili również ważne spotkanie Ligi Mistrzów w Barcelonie w 1994 roku ze względu na przepisy dotyczące zagranicznych piłkarzy. Naciągnięte ścięgno udowe, po tym jak Marc Overmars przerolował piłkę pomiędzy jego nogami w spotkaniu na szczycie tabeli w lutym 1998 roku, było „podsumowaniem naszych problemów” według Gary’ego Nevilla, który postrzega Duńczyka jako lepszego bramkarza niż Edwin van der Sar.

Peter nie tylko był świetnym bramkarzem, ale również ogromną osobowością dla drużyny – mówił Neville. – Był jednym z tych zaciekle walczących zawodników, który udowadniał wszystkim młodym chłopakom, co to znaczy sięgnąć szczytu. Potrafił zniszczyć mnie na treningu. Potrafił być brutalny. Jednak to wynikało z jego ogromnej chęci zwyciężania. Bezsprzecznie Peter przez kilka lat był najlepszy na świecie i zapisał się w historii jako jeden z najlepszych transferów naszego menadżera.

Fot. Allsport UK/Allsport

Absencja Schmeichela była mocno odczuwalna pomiędzy 1999 rokiem, kiedy odszedł do Sportingu Lizbona a 2005, kiedy na Old Trafford przybył Van der Sar. W tym czasie swoich sił w bramce United próbowało dziewięciu różnych golkiperów.

Nie jest się łatwo pozbierać po stracie Petera Schmeichela – mówił Ferguson. – Był najlepszym bramkarzem na świecie i nagle straciliśmy to, a także jego prezencję oraz osobowość.

Schmeichel swoją chęć odejścia ogłosił jesienią sezonu, który okazał się tym z potrójną koroną. Czuł, że nie może dawać już z siebie wszystkiego dla United, a Ferguson jako jego następcę wytypował Marka Bosnicha. Nie zastąpił go.

To trochę jakby poprosić ulicznego grajka, żeby zastąpił Erica Claptona w Royal Albert Hall – tłumaczył Coton.

Ferguson dokonał ostatniej próby przekonania go do pozostania przy drinku, w trakcie pomeczowej imprezy po finale Ligi Mistrzów w Barcelonie, jednak Schmeichel chciał zagrać w cieplejszym klimacie. Potem wrócił do Premier League, najpierw do Aston Villi, a następnie Manchesteru City i są kibice United, którzy do dziś nie wybaczyli mu radości w trakcie derbów Manchesteru.

Był bardzo szanowanym bramkarzem w trakcie naszego pierwszego sezonu po powrocie do Premier League – wspomina Steve Craven, wieloletni posiadacz karnetu na mecze Manchesteru City. – Nienawidziliśmy jednak tego, że City musi oddawać się zawodnikom, szczególnie byłym zawodnikom United, którzy już kończyli swoje kariery.

Schmeichel ma najwięcej występów w reprezentacji Danii, ale to w United wyrobił swoje nazwisko. W trakcie ostatniego meczu był kapitanem United w finale na Camp Nou, a ostatnie minuty spędził w polu karnym rywala, ponieważ Ferguson kazał mu atakować przy rzutach rożnych dla swojej drużyny.

Cieszyłem się, przekraczając drzwi wejściowe pierwszego dnia i cieszy mnie to, jak wszystko się zakończyło – mówił Duńczyk. – Przez osiem lat moje marzenia stawały się faktem.

ŹródłoThe Athletic

Ostatnie sztuki

Koszulka adidas Manchester United Training Top DP6825

Wykonana z najwyższej jakości materiałów, oficjalna replika koszulki treningowej z długim rękawem, w której piłkarze Manchesteru United przygotowywali się do meczów w sezonie 2018/2019. Podkreśli dumę z faktu wspierania drużyny "Czerwonych Diabłów" zarówno w trakcie aktywności sportowej, jak i podczas wyjścia na miasto. Licencjonowany produkt klubowy. Cechy produktu:
  • kolor: jasnoszary, czerwony
  • materiał: 100% poliester
  • naprasowany herb klubu
  • dekolt w kształcie litery V
  • długi rękaw
  • wzmocniona, chroniąca przed wiatrem konstrukcja
  • mankiety z otworami na kciuki, zapewniające lepsze przyleganie do ciała
  • wykorzystana technologia adidas Climalite
Technologia adidas Climalite:
  • odprowadza wilgoć od skóry
  • zapewnia maksymalną lekkość i miękkość materiału
  • przynosi uczucie chłodu i komfortu termicznego nawet w najgorętszych warunkach

Dyskusja

Najnowsze

Gary Neville skrytykował występ z Leicester City. “Wśród wielkich gwiazd brakuje zawodników, którzy harowaliby na całym boisku.”

Gary Neville nie zostawił suchej nitki na sobotnim występie Manchesteru United przeciwko Leicester City (2:4). Podopieczni Ole Gunnara Solskjaera...

Marcus Rashford wysłał wiadomość do fanów po powrocie na boisko

Po przegranym meczu z Leicester City (2:4), powracający po kontuzji Marcus Rashford wysłał wiadomość do fanów, w której skomentował...

Media: Manchester United rozważa próbę kupienia Tchouameniego

Aurelien Tchouameni jest postacią, która w ostatnich miesiącach zyskała wiele uznania w europejskim futbolu. Pomocnik stał się kluczowym elementem...

Jurgen Klopp: Salah jest lepszy niż Cristiano Ronaldo, Messi i Lewandowski

Niemiecki menedżer jasno określił, kto jest jego zdaniem najlepszym piłkarzem na świecie. Nic zaskakującego nie jest w tym, że...

Brendan Rodgers o Cristiano Ronaldo: jest wzorem do naśladowania dla wszystkich graczy

Manchester United przegrał 2:4 w sobotnim spotkaniu przeciwko Leicester City. Po meczu trener gospodarzy Brendan Rodgers opowiedział o tym,...

David Ornstein: Ole Gunnar Solskjaer nie zostanie zwolniony pomimo słabych wyników

David Ornstein z serwisu The Athletic po przegranym 2:4 meczu z Leicester City podzielił się nowymi informacjami na temat...

Konferencja prasowa Solskjaera po przegranej z Leicester City: musimy spojrzeć w lustro, w tym ja, otrzepać się i grać jak drużyna

Ole Gunnar Solskjaer po porażce swojego zespołu 2:4 na King Power Stadium stawił się na pomeczowej konferencji prasowej, aby...

ManUtd.pl ocenia: bez zaskoczeń, bez nadziei

Manchester United ponownie nie zaskoczył swoich kibiców, rozgrywając kolejny już w tym sezonie fatalny mecz. Tym razem "Suicide Squad"...

Najważniejsze

Konferencja prasowa Solskjaera po przegranej z Leicester City: musimy spojrzeć w lustro, w tym ja, otrzepać się i grać jak drużyna

Ole Gunnar Solskjaer po porażce swojego zespołu 2:4 na King Power Stadium stawił się na pomeczowej konferencji prasowej, aby...

Manchester United przegrywa z Leicester po festiwalu błędów. Koniec wyjazdowego rekordu Solskjaera

Manchester United zasłużenie przegrał aż 2:4 z Leicester City w meczu 8. kolejki Premier League. Wspaniałą bramkę zdobył Mason...

Może Cię także zainteresować

0