The Athletic: Man Utd “wygrał lockdown”, ale wciąż przegrywa na rynku transferowym

Źródło:The Athletic

Dziennikarz serwisu The Athletic, Oliver Kay, w swoim najnowszym artykule odniósł się do osłabionej sytuacji ekonomicznej Manchesteru United w wyniku kryzysu wywołanego pandemią koronawirusa, a także do obecnych działań klubu z Old Trafford na rynku transferowym. Wnioski żurnalisty są dość surowe dla władz “Czerwonych Diabłów”.

Artykuł Olivera Kaya dla The Athletic – treść oryginalna

Mamy do czynienia z mrocznymi czasami w piłkarskim przemyśle. Nie chodzi już tylko o coraz bardziej znajomy obraz rozgrywanych meczów przy pustych trybunach. Chodzi o kryzys finansowy, który zbliża się coraz bardziej, jeżeli wziąć pod uwagę wiadomość o odłożeniu w czasie planów powrotu fanów na stadiony, z uwagi na to że Wielka Brytania szykuje się na drugą falę pandemii Covid-19.

Przez ostatnich sześć miesięcy, kluby na każdym poziomie wyrażały swoje obawy na temat zagrożeń, którym muszą stawić czoło w świecie bez fanów, którzy przenoszą pieniądze przez bramki wejściowe na stadiony. Prezes Juventusu, Andrea Agnelli, ostrzegł ostatnio, że przychody europejskich klubów mogą spaść aż o 4 miliardy euro w ciągu dwóch lat. Z kolei Premier League w swoim oświadczeniu z zeszłego piątku przekazało, że angielska piłka nożna traci z tego tytułu więcej niż 100 milionów funtów miesięcznie. Największe i najsilniejsze kluby są przygotowane na trudną, burzliwą jazdę. Jednak poza elitą, obawy są znacznie większe.

Na tym niepokojącym tle, z ciszą na trybunach, toczą się jednocześnie dwie debaty. Pierwsza dotyczy tego, w jaki sposób np. Chelsea może wydać 200 milionów funtów na nowe transfery, podczas gdy inne kluby walczą o przetrwanie bądź jak Tottenham Hotspur może wydawać około 240 tysięcy funtów na tygodniówkę Garetha Bale’a po tym, jak był zmuszony pożyczyć z banku 175 milionów funtów, lub jak Arsenal może świętować nową, wartą 250 tysięcy funtów tygodniowo, umowę dla Pierre-Emericka Aubameyanga, kiedy chwilę wcześniej klub ten zwolnił w ramach oszczędności 55 swoich pracowników.

Pomijając tę debatę, w tle prowadzona jest kolejna, znacznie bardziej banalna – jak podczas gdy rywale klubu zachowują się normalnie, Manchester United może zacząć sezon jedynie z jednym nowym nabytkiem, Donnym van de Beekiem? I dlaczego wiceprezes wykonawczy ekipy z Old Trafford, Ed Woodward, ostrzega o “byciu odpowiedzialnym w korzystaniu ze swoich zasobów finansowych w trakcie najbardziej wymagającego dla wszystkich okresu w piłce nożnej”?

To jednak niezaprzeczalna prawda. Jeżeli kiedykolwiek mówić o czasie na “zaciśnięcie pasa”, to jest ten czas, zarówno z etycznego, jak i czysto biznesowego punktu widzenia. Jeżeli kluby Premier League wykazałyby zbiorową chęć wspólnego działania na rzecz pomocy drużynom grającym na niższych szczeblach, zamiast wzruszać ramionami i działać jakby nic się nie stało, to być może moglibyśmy patrzeć w przyszłość bez poczucia niepokoju.

Tak jednak nie uczyniono. Było coś w tym, co Woodward przekazał w minioną sobotę w otwartym liście do fanów klubu z Old Trafford, co naprawdę mogło irytować. Poruszając kwestię ekonomicznej presji, jaką odczuwają teraz wszystkie kluby, powiedział: “Podczas gdy mamy to szczęście, że jesteśmy w pozycji, która sprawia, że jesteśmy na to bardziej odporni niż większość klubów, to nie jesteśmy całkowicie odporni na ten wpływ”.

Może to tylko zwykła semantyka, ale użycie słowa “szczęście” w tym odniesieniu nie jest zbyt fortunne. Nie ma nic szczęśliwego w statusie United jako jednego z największych i najbardziej wpływowych klubów sportowych na świecie. Historia tego sukcesu sięga dziesięcioleci.

Za to jest jednak zdecydowanie coś niefortunnego w tym, że klub jest obecnie pod rządami osób, które kosztowały go więcej niż jakakolwiek pandemia, jaka jeszcze może się wydarzyć, nie wspominając o obecnej. The Athletic wyjawił w maju tego roku, że przez ponad 15 lat United zapłaciło około 1,5 miliarda funtów z tytułu odsetek, wykupu obligacji, opłat zarządczych, wypłat dywidend oraz wszystkich innych kosztów związanych z wątpliwym przywilejem posiadania za właścicieli rodziny Glazerów.

Jeżeli więc mówmy o odporności, to United został już przetestowany do tego stopnia, że tylko kilka innych klubów w świecie piłki nożnej mogłoby to wytrzymać. Powszechnym kontrargumentem w tej dyskusji jest to, że w tym czasie Glazerowie nieustannie wydawali niemałe pieniądze na rynku transferowym – wydali nieco ponad miliard funtów (z czego większość fatalnie) od czasu gdy na emeryturę przeszedł Sir Alex Ferguson w 2013 roku, a Woodward zastąpił Szkota w roli najbardziej wpływowej osoby w klubie. Jednak jest to argument, który mija się z celem. Każdy wydany przez United funt, to funt, który został wcześniej przez United wygenerowany w wyniku działalności klubu. Tak samo jest z każdym funtem spośród wspomnianego 1,5 miliarda funtów, które zostały wydane na pokrycie kosztów posiadania Glazerów za właścicieli.

Dlatego też z jednej strony można odczuwać rosnące zaniepokojenie tym, w jaki sposób działają dalej inne kluby, biorąc pod uwagę okoliczności – wydając pieniądze, jakby nie było jutra, gdzie w niektórych przypadkach faktycznie tego jutra może nie być, jeżeli fani nie zostaną wpuszczeni ponownie na stadiony w najbliższym czasie. Z drugiej jednak strony można też odczuwać rosnącą sympatię dla tych kibiców United, którzy są zaniepokojeni brakiem postępów w działaniach klubu na rynku transferowym.

Przeczytaj także:  Wywiad z Ryanem Giggsem o Rashfordzie, Tuanzebe, transferach, starciu z Chelsea i szansach w Lidze Mistrzów

Od momentu powrotu piłki nożnej do gry w czerwcu, United rozegrał sześć spotkań na własnym boisku i stracił okazję rozegrania dwóch kolejnych (przeciwko Kopenhadze i Sevilli w Lidze Europy). Utratę dochodów z dni meczowych z tych ośmiu spotkań szacuje się w klubie na poziomie 35 milionów funtów. Taka kwota stanowiłaby znaczący uszczerbek dla każdego biznesplanu, ale znowu wracając do kwestii własności Glazerów, patrząc na to rok po roku, to i tak jest tylko kropla w ocenie.

Przy czym United nie porzucił wcale pomysłu dokonania kolejnych wzmocnień, po zakontraktowaniu Donny’ego van de Beeka. Nic z tych rzeczy. Jednak jasnym jest, że skutki pandemii zniweczyły pogoń klubu za Jadonem Sancho. Na początku lata na Old Trafford uważano, że obecny, pełny wyzwań klimat finansowy, może zmusić Borussię Dortmund do sprzedaży angielskiego skrzydłowego za znacznie mniejszą kwotę niż za wyceniane 120 milionów euro. Jednak klub z Bundesligi jak do tej pory stanowczo odmawiał obniżenia swoich wymagań co do ceny wywoławczej za zawodnika, pozostawiając United w rozważaniu czy zapłacić tę cenę czy też wstrzymać swoje zainteresowanie do stycznia lub przejść do Planu B, cokolwiek lub ktokolwiek (Ivan Perisić? Douglas Costa? Ismaila Sarr?) miałby to być.

Wydaje się, że minęło już sporo czasu, od kiedy Ole Gunnar Solskjaer podniósł sugestię, że United jako “jeden z największych klubów, dobrze usytuowanych finansowo”, może znaleźć się w pozycji, w której może “wykorzystać” trudny klimat, jaki towarzyszy rynkowi transferowemu tego lata. Być może 40 milionów funtów, jakie kosztowało ściągnięcie do klubu z Ajaksu Van de Beeka, można wrzucić do tej kategorii, ale z drugiej strony wygląda to obecnie tak, jakby Chelsea, Manchester City, Liverpool czy nawet Everton i Tottenham Hotspur, miały lepszą pozycję, aby “wykorzystać” sytuację na rynku.

Przeczytaj także:  Konferencja prasowa Solskjaera po meczu z Chelsea: byliśmy bliżsi zwycięstwa

Wiadomość, jaka wychodziła z Old Trafford zarówno przed, jak i po sobotnim meczu otwierającym ich kolejną kampanię w Premier League i porażce domowej 1:3 z Crytal Palace była taka sama i sugerowała, że klub jest pewny tego, że wzmocni jeszcze skład przed końcem okna transferowego, który nastąpi 5 października. United wciąż ma nadzieję na pozyskanie nowego lewego obrońcy i przy idealnym rozwiązaniu także kolejnego atakującego. Jednak na Old Trafford panuje przekonanie, że fani oraz media powinni bardziej zaufać realizowanemu w klubie procesowi i być bardziej wyrozumiali w kwestii istniejących obecnie trudności.

W porządku, to sprawiedliwe. Jednak dlaczego, rok po roku, tak wiele innych klubów swoimi działaniami sprawia wrażenie, że dokonywanie transferów wygląda na znacznie prostsze? Wewnętrznie klub ma uważać, że jest teraz na znacznie silniejszej, bardziej zjednoczonej pozycji, po rozwinięciu bardziej kolegialnego procesu decyzyjnego, odkąd Solskjaer objął swoje stanowisko niż za czasów Jose Mourinho, który był bardziej dzielącą wszystkich postacią. Jednak nie zawsze łatwo jest dzielić tę pewność klubu w zakresie procesów, które doprowadziły go np. w zeszłe lato do wydania 80 milionów funtów na Harry’ego Maguire’a, który przez większość minionego sezonu był solidną postacią na boisku, ale daleko mu od doprowadzenia do transformacji gry klubu. Van de Beek jest bardzo utalentowanym zawodnikiem, ale czy kolejny kreatywny pomocnik, mając w składzie Bruno Fernandesa i Paula Pogbę, naprawdę był największym priorytetem klubu tego lata? Czas pokaże.

Pojawia się też ciągnąca się kwestia odpowiedniego zarządzania składem. Posiadanie zbyt wielu obrońców w kadrze, żeby móc pozyskać nowego, to jedna sprawa, ale Phil Jones, Chris Smalling i Marcos Rojo podpisali nowe, długoterminowe kontrakty, przy towarzyszącym temu różnym stopniu zdumienia, pomiędzy marcem 2018 roku a lutym 2019 roku. Tymczasem Jones zagrał 135 minut w Premier League w minionym sezonie. Obecnie znajduje się w 19. miesiącu czteroipółletniego kontraktu. Ponadto jak u licha doszlo do sytuacji, że United skończył w położeniu, w którym ma do dyspozycji trzech wysokiej klasy bramkarzy (David de Gea, Sergio Romero i Dean Henderson), którzy walczą o jedno miejsce w składzie, a jednocześnie ma tak mało silnie obsadzonych pozycji w innych strefach boiska?

Nie jest łatwo pozbyć się takich piłkarzy jak Jones, Smalling, Rojo, Diogo Dalot czy Jesse Lingard, skoro znajdują się w klubie na znacznie większych kontraktach, niż otrzymaliby je gdziekolwiek indziej. Oprócz mądrości związanej z zawieraniem tych umów, pojawiają się też pytania na temat zdolności United do gry na rynku transferowym. Niedawna miażdżąca krytyka Patrice’a Evry skierowana w stronę Woodwarda i Matta Judge’a – człowieka, który negocjuje transfery w klubie – zawiera znajome kwestie. Inne kluby są proaktywne, zdecydowane i biegłe w zakresie pozbywania się niechcianych piłkarzy. United, przy całej towarzyszącej temu uldze, w końcu pozbyli się z listy płac Alexisa Sancheza, ale wydają się obecnie znacznie mniejszym klubem, co z pewnością nie pomaga, jeżeli chodzi o trudności w sprowadzaniu nowych twarzy.

Wszystko to sprowadza nas z powrotem do znanej już kwestii czy United potrzebuje dyrektora sportowego? Z całą pewnością. Z kolei jeżeli ująć to pytanie w nieco inny sposób, to czy klub ma odpowiednią strukturę i doświadczenie, jeżeli chodzi o wdrażanie długoterminowej filozofii? Z pewnością istnieje teraz bardziej jednolita wizja niż za poprzednich menedżerów czy we wczesnych, naiwnych latach przywództwa Woodwarda w klubie, ale wymaga ona ogromnej wiary w to przywództwo i wiedzę wiceprezesa wykonawczego, w zdolność zespołu skautingu do identyfikacji największych talentów, w zdolności Judge’a do zawierania umów i – co niemniej znaczące – w zdolności Solskjaera do wydobywania tego, co najlepsze z piłkarzy, których posiada. Obserwując to z zewnątrz, wszystkie te kwestie wciąż wydają się być bardzo dyskusyjne.

Przeczytaj także:  Jurgen Klopp: jestem dumny z Marcusa Rashforda

Tu nie chodzi o porażkę z Crystal Palace w minioną sobotę. To był żałosny występ drużyny, a narzekania na brak energii czy kluczowych zawodników, po absurdalnie krótkiej przerwie między sezonami, brzmiały trochę pusto, gdy dwa dni później oglądało się Manchester City, odnoszący imponujące zwycięstwo wyjazdowe nad Wolverhampton Wanderers. Tak, podkreśliło to potrzebę United w zakresie wzmocnień, ale ujawniło też rażący brak spójności między zbudowaną drużyną, bądź ujmując to inaczej – połączoną ze sobą wielkim kosztem. Wiele problemów z tego spotkania było wcześniej znanych: słabość Victora Lindelofa, Luke’a Shawa i Maguire’a w pojedynkach jeden na jeden, problemy Daniela Jamesa na prawym skrzydle czy nonszalancja Pogby, niegdyś najdroższego piłkarza na świecie, gdy ten poruszał się między strefami w pomocy.

Nawet bez kolejnych wzmocnień, United i tak powinien zagrać znacznie, ale to znacznie lepiej niż to, co zaprezentował w meczu z Palace. Sugerowanie, że jest inaczej, byłoby zwolnieniem z odpowiedzialności Solskjaera i kosztownej grupy piłkarzy. Tymczasem wszyscy oni, łącznie z menedżerem, mają coś do udowodnienia w tym sezonie. Jeżeli sam talent byłby wystarczający do wygrywania spotkań, to zaczęliby ten sezon od wygranej. Tymczasem “Orły” pokonały United dzięki temu, że były sprawniejsze, lepiej zorganizowane i zagrały bardziej jak drużyna niż grupa indywidualności.

Jak na początku tego tygodnia pisał Carl Anka, transfery nie mogą być jedynym Planem B dla klubu. Teraz, prawdopodobnie bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, kluby muszą znaleźć odpowiedni sposób na rozwój i pracę z talentami, którymi dysponują, dlatego też tak ważna jest jasność tej wizji i wiedza tych, którzy ją wdrażają. To świetnie wygląda, gdy ma się Ferrana Soriano, Txikiego Begristaina i Pepa Guardiolę. Równie świetnie to wygląda gdy ma się Mike’a Gordona, Michaela Edwardsa i Jurgena Kloppa. Przy tym jednak Woodward, Judge i Solskjaer? Po raz kolejny – czas pokaże. Wszystko to wygląda na bardzo odległe od, używając frazy Gary’ego Neville’a, “bycia najlepszym w klasie”.

Jednak tak wiele pytań wraca odnośnie do modelu zarządzania klubem i jego władzy, które Evra podnosi w swoim emocjonalnym wystąpieniu na Instagramie, gdzie mówi o groźbie zniweczenia wszystkiego dobrego, co wypracował Ferguson. “Część ludzi chce wysadzić całą tę spuściznę” – mówił były francuski obrońca, “Dlaczego? Dla biznesu? Jesteśmy lepsi niż to”.

Wydaje się, że minęło sporo czasu, od chwili, gdy United był chwalony za swoje podejście we wczesnych tygodniach trwania pandemii. Nie chodziło tylko o Marcusa Rashforda, który zyskał szerokie uznanie za lobbing ws. przedłużenia przez brytyjski rząd darmowych posiłków podczas wakacji, co było częścią prowadzonej przez niego kampanii na rzecz walki z ubóstwem żywieniowym wśród dzieci. Była to liczba małych, ale znaczących gestów, które klub uczynił: zwrot kosztów podróży dla fanów, którzy zapłacili za to, aby udać się do Austrii na mecz Ligi Europy przeciwko LASK, wykazanie się dobrą wolą w zakresie utrzymania wynagrodzeń dla zwykłego personelu i współpracujących z klubem firm, a przy tym stanowczej deklaracji ws. zobowiązania się do wypłacania wynagrodzenia personelowi podczas lockdownu, jednocześnie zachęcając ich do wolontariatu na rzecz NHS (w kontraście do innych klunów, na które spadła krytyka za pośpieszne wysyłanie swoich pracowników na urlopy). Do tego dochodzi wspaniała praca, jaka została wykonana przez Fundację Manchesteru United w zakresie wspierania lokalnych społeczności.

Przeczytaj także:  Legendy Man Utd z życzeniami dla Pele z okazji 80. urodzin

Jeden z raportów sugerował nawet, że United został “mistrzem lockdownu” i chociaż nie brakowało pozytywnego wkładu w pomoc z innych miejsc piłkarskiego przemysłu, to odświeżającym było zobaczenie jak bardzo oczerniana władza z Old Trafford pokazała swoją bardziej wrażliwą i współczującą stronę. To był bez wątpienia najlepszy czas Woodwarda w “Teatrze Marzeń”.

Gdyby to współczucie przełożyło się też na potępienie ekscesów na rynku transferowym i błaganie rywali United o to, aby zebrać się razem i uformować plan ratunkowy, aby pomóc tym klubom, które znajdują się niżej w piramidzie, to byłoby to naprawdę inspirujące.

Tak jednak nie jest. Jeśli United ponownie jest zagrożone nieosiągnięciem swoich celów na rynku transferowym, to nie wynika to z pewnych zasad czy braku podejmowania prób. Wynika to z tego, że są powściągliwi. Niezależnie od tego czy pod kątem finansowym czy w kwestii wydawania opinii – było tak już na długo przed pandemią, która tylko wszystko pogorszyła.

Ostatnie sztuki

Koszulka adidas Manchester United AI6363

Oficjalna replika koszulki meczowej, w której piłkarze Manchesteru United rozgrywali wyjazdowe spotkania angielskiej Premier League w sezonie 2015/2016. Na piersi prezentuje wyszyte herb Manchester United oraz logo firmy adidas. Wykonana z materiału, który dzięki technologii Climacool odprowadza wilgoć od skóry, utrzymuje stałą temperaturę ciała i zabezpiecza je przed przegrzaniem, przynosząc uczucie chłodu i komfortu termicznego nawet w najgorętszych warunkach. Dodatkowo technologia adidas Climacool zapobiega powstawaniu drobnoustrojów i działając antybakteryjnie.

Dyskusja

Najnowsze

Victor Lindelof po meczu z RB Lipsk: odnaleźliśmy odpowiedni rytm

Po wyjątkowo udanym spotkaniu Manchesteru United z RB Lipsk, w którym "Czerwone Diabły" rozbiły rywali 5:0, krótkich wywiadów dla...

Julian Nagelsmann po meczu z Man Utd: po stracie drugiego gola zaczęło się jakieś szaleństwo

Julian Nagelsmann, menedżer RB Lipsk, nie ukrywał po końcowym gwizdku środowego meczu na Old Trafford pewnego rodzaju zszokowania wynikiem....

Konferencja prasowa Solskjaera po meczu z RB Lipsk: nie możemy popadać w samozachwyt, aby nie stracić koncentracji

Ole Gunnar Solskjaer zjawił się na konferencji prasowej zorganizowanej po zwycięskim spotkaniu z RB Lipsk (5:0), gdzie odpowiedział na...

Harry Maguire po meczu z RB Lipsk: potrzebujemy wszystkich piłkarzy, jeżeli chcemy odnieść sukces w tym sezonie

Kapitan Manchesteru United, Harry Maguire, w pomeczowym wywiadzie dla klubowej telewizji ocenił występ swoich kolegów z zespołu w spotkaniu...

Solskjaer po meczu z RB Lipsk dla BT Sport: w takich meczach musimy być bezwzględni

Ole Gunnar Solskjaer nie ukrywał zadowolenia z występu swoich podopiecznych w środowym meczu Ligi Mistrzów przeciwko RB Lipsk. Na...

Ole Gunnar Solskjaer po meczu z RB Lipsk dla MUTV: zmiana systemu pozwoliła nam kreować okazje do strzelenia gola

Ole Gunnar Solskjaer ma wiele powodów do zadowolenia po 2. kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów. Jego podopieczni rozbili RB...

ManUtd.pl ocenia: perfekcyjne i zabójcze zmiany

Manchester United zwyciężył 5:0 z RB Lipsk w drugim meczu fazy grupowej Ligi Mistrzów. Podopieczni Ole Gunnara Solskjaera świetnie...

Alex Telles z pozytywnym wynikiem testu na Covid-19

Ole Gunnar Solskjaer wyjaśnił po meczu z RB Lipsk tajemniczą absencję w ostatnich spotkaniach nowego nabytku "Czerwonych Diabłów", Alexa...

Najważniejsze

Konferencja prasowa Solskjaera po meczu z RB Lipsk: nie możemy popadać w samozachwyt, aby nie stracić koncentracji

Ole Gunnar Solskjaer zjawił się na konferencji prasowej zorganizowanej po zwycięskim spotkaniu z RB Lipsk (5:0), gdzie odpowiedział na...

Man Utd demoluje RB Lipsk. Wejście smoka Marcusa Rashforda i hattrick Anglika.

Manchester United w ramach 2. Kolejki Ligi Mistrzów zmierzył się z niemieckim RB Lipsk. Fani wyczekiwali tego spotkania z...

Może Cię także zainteresować

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!
0