The Athletic: Bruno Fernandes – wymagający, nazbyt skromny i “prawdziwy ekstrawertyk”

The Athletic Damian Domitrz
Zmień rozmiar tekstu:

Dziennikarze The Athletic, Laurie Withwell oraz Jack Lang, przygotowali artykuł na temat Bruno Fernandesa dotyczący jego sposobu bycia. Najlepszy piłkarz minionego minionego sezonu w Manchesterze United uchodzi za wymagającego, nazbyt skromnego i ekstrawertycznego.

Artykuł Lauriego Whitwella i Jacka Langa dla The Athletic – treść oryginalna

Pewnego razu w poprzednim sezonie Bruno Fernandes otrzymał nagrodę za piłkarza meczu w szeregach Manchesteru United, chociaż było to spotkanie, w którym jego podania nie uchodziły za odpowiedzialne. Jeden z członków sztabu dość dosadnie zasugerował, że osoby decydujące o przyznaniu tego wyróżnienia mogą wymagać badania wzroku dzięki uprzejmości Specsavers [brytyjska firma zajmująca się optycznymi detalami – wyj. red.].

– Nie przejmuj się. Zgadzam się z tobą – odpowiedział Fernandes.

Złe mecze dla Bruno Fernandesa w Manchesterze United to jak dotąd rzadkie zjawisko, ale jak kategorycznie stwierdza nasze źródło, “wie, kiedy taki mu się przytrafił” i jest otwarty na opinie innych.

Mogło się tak nie wydawać podczas jego ostatniego występu w europejskich pucharach przeciwko Sevilli. Jego statystyki z tamtego wieczora prezentują się następująco: sześć strzałów, cztery kluczowe podania, trzy wślizgi i jeden gol.

Obrońca Victor Lindelof odpowiedział na oskarżycielskie słowa oraz gesty Fernandesa po zwycięskim golu Luuka de Jonga, dzieląc się własnymi spostrzeżeniami w zażartym pojedynku twarzą w twarz. Po tym, obaj gracze mieli znacznie bardziej temperamentną rozmowę, podczas której Portugalczyk wyglądał na zaskoczonego, kiedy dowiedział się, że kamery zrobiły zbliżenie, by śledzić ich wcześniejszą niezgodę. – Ani przez chwilę nie mógłby pomyśleć, że ktokolwiek uważa to za coś złego. To normalne w sporcie – wyjawia źródło.

https://cdn.theathletic.com/app/uploads/2020/09/14103928/Bruno-Fernandes-Victor-Lindelof-Manchester-United-e1600094484934-2048x1362.jpg
Zdjęcie: James Williamson – AMA/Getty Images

Silas prowadził Sporting Lizbona w poprzednim sezonie, obejmując opiekę nad klubem we wrześniu i pozostając na miejscu do czasu, gdy Fernandes dołączył do Manchesteru United pod koniec stycznia. Posiada on zatem odpowiedni autorytet, aby wypowiadać się w kwestii charakteru 26-latka.

– Takie rzeczy dzieją się pomiędzy kolegami z zespołu. Lindelof myślał, że miał rację. Bruno również. To zadanie trenera, by przeanalizować tę sytuację i zadecydować, czyje argumenty w tej sprawie są słuszne. Kiedy mecz się kończy, kończą się również konflikty. Wracasz do szatni i omawiasz to. Bruno zachowywał się podobnie w Sportingu, ale po zejściu do szatni o wszystkim zapominał. Poza boiskiem przyjaźnił się ze wszystkimi – wyjawia Silas.

– Powinniśmy stawiać wymagające charaktery w pozytywnym świetle. Przydałoby się więcej takich piłkarzy: wymagających więcej od swoich kolegów, kiedy popełnią błąd. Jednak kiedy sami zostaną wywołani, również muszą to zaakceptować. Bruno na przykład zaakceptuje zwrócenie mu uwagi.

– Ja też taki byłem – przez wiele lat pełniłem funkcję kapitana. Wyższy poziom możesz osiągnąć tylko wtedy, gdy cała drużyna wymaga od siebie więcej. W dzisiejszych czasach dochodzi do piętnowania takich sytuacji, ale nie powinno tak być. Futbol właśnie tak wyglądał 20 lub 30 lat temu. Po prostu prasa nie miała obsesji na punkcie tego typu wydarzeń.

Podstawową sprawą jest to, że Fernandes nie będzie wymagał od swoich kolegów niczego, czego sam od siebie nie zaoferuje. To podejście stało się oczywiste w ciągu jego pierwszego dnia w Carrington.

Nowe nabytki zazwyczaj wykorzystują pierwszy dzień w klubie jako szansę zaaklimatyzowania się w nowym środowisku – dokańczają papierkową robotę, przechodzą testy medyczne, rozglądają się po ośrodku. Fernandes zrobił to wszystko. Wykonał również kilka badań w celu uzyskania markerów kondycyjnych, a następnie powiedział Solskjaerowi, że chce wyjść na murawę.

Drużyna Solskjaera tego ranka przeszła przez delikatną sesję treningową po pokonaniu Manchesteru City w półfinale Carabao Cup, więc po południu Fernandes wyszedł sam, tylko z trenerami, Michaelem Carrickiem i Martynem Pertem, który mówi w kilku językach. Tamtej soboty, dwa dni po wylądowaniu, Fernandes wyszedł przeciwko Wolverhampton od pierwszej minuty i dawał z siebie wszystko.

Jest bardzo wymagający, w pierwszej kolejności wobec siebie. Wiele żąda od siebie, a potem chce, by inni spełniali jego standardy – mówi Silas w rozmowie z The Athletic.

Przeczytaj również:  Trzech zawodników Man Utd otrzymało powołania na zgrupowanie kadr narodowych

– Nie sądzę, by był to problem dla Manchesteru United – klubu, w którym wszyscy piłkarze muszą prezentować topowy poziom. Oglądając United w ciągu ostatnich kilku lat, często wydawało mi się, że brakuje im surowych standardów, które cechowały ich wcześniej. Pomyślcie o tym, jak wymagający był Roy Keane lub Gary Neville, Eric Cantona, Paul Scholes, Ryan Giggs. Ci piłkarze pomogli zdefiniować Manchester United i wiele żądali od swoich kolegów z drużyny.

– Grałem z Paulem Incem dla Wolverhampton. Regularnie rzucał wyzwania innym ludziom. Działo się to jednak wyłącznie na boisku. Wszyscy rozumieliśmy, że chciał nam po prostu pomóc. W dzisiejszym futbolu jest coraz mniej takich zawodników.

Furtkę dla publiczności do umysłu takiej postaci otworzyło nagranie z udziałem Bruno Fernandesa, w którym uderza niczym młotek w swoich kolegów z zespołu. Słyszano, jak Fernandes kwestionował ich nastawienie i zachęcał ich, by “spier******”, jeśli nie chcą dłużej grać w klubie.

Po tym gorączkowym epizodzie Silas przyjechał do klubu i może podzielić się z nami cennym kontekstem. – Gdy przyjechałem, nie zauważyłem żadnych złych emocji. Bruno był bardzo blisko swoich kolegów z drużyny i zawsze z nimi żartował. To była osobista rozmowa między nim a kimś innym – mówi 44-latek.

Wszyscy czasami narzekamy na ludzi, którym ufamy. Nie sądzę, że to coś skandalicznego. Znając innych piłkarzy i ich relacje z Bruno, nie wierzę, że pojawił się tam jakikolwiek problem.

Bruno w niesamowity sposób rozumie tę grę. Wielokrotnie dostrzega rzeczy, których jego koledzy nie potrafią dostrzec. To właśnie pozwala mu zwrócić uwagę na pewne aspekty.

https://cdn.theathletic.com/app/uploads/2020/09/14104330/Bruno-Fernandes-Manchester-United-Europa-League-2048x1365.jpg
Fernandes w rozmowie z mediami po porażce z Sevillą w Lidze Europy (Zdjęcie: Alexander Hassenstein – UEFA/UEFA via Getty Images)

Jasno zakomunikowałem moim piłkarzom, włącznie z Bruno, że zawsze mogą do mnie przyjść, kiedy będą uważali, że coś należy poprawić. Odbyłem z Bruno dwie czy trzy konwersacje. Podzielił się ze mną swoją opinią.

Bruno grał we Włoszech i podzielił się ze mną swoim doświadczeniem, jak jego trenerzy radzili sobie z pewnymi rzeczami. Menedżerowie muszą zrozumieć, że mogą się uczyć także od zawodników. Mieliśmy bardzo otwartą, konstruktywną relację. Jesteśmy bardzo podobnymi ludźmi – lubimy mówić to, o czym myślimy. Obaj lubimy szczerość. Dlatego tak dobrze nam się układało.

Fernandes ma dobre relacje również ze swoim obecnym menedżerem. Potrafił zaakceptować to, kiedy Solskjaer zarzucił mu, że zbyt często oddawał posiadanie piłki w meczu z Kopenhagą w ramach ćwierćfinału Ligi Europy i dobrze reagował wtedy, gdy Norweg czuł się na tyle zirytowany, że krzyczałBruno, na litość boską!. Śmiało można powiedzieć, że więcej wskazówek technicznych pojawia się podczas sesji treningowych w Carrington.

– Bruno to prawdziwy ekstrawertyk. W ogóle nie jest nieśmiały i szybko nawiązuje przyjaźnie. Lubi mówić – w różnych językach. Zna portugalski, włoski, hiszpański i angielski, a nawet trochę francuski. To dobry rozmówca. Naprawdę zwraca uwagę na to, co ludzie mówią – uważa Silas.

Fernandes zawsze wypełnia swoje obowiązki pomeczowe dla mediów, ale potrafi być ostry i niezdecydowany, gdy nie zgadza się z czymś, co dzieje się poza boiskiem. Wkrótce po dołączeniu do United, poproszono go o sfinalizowanie porozumienia po meczu. “Nigdy więcej nie zrobię tego po meczu!”, powiedział, nie tracąc czasu na negocjacje.

Jak do tej pory spisywał się doskonale, ale wydaje mi się, że posiada potencjał, by dawać z siebie jeszcze więcej. By tak się stało, potrzebuje pełnej aklimatyzacji. To istotne, by pamiętać, że trafił do klubu w styczniu. Nie miał żadnej wiedzy na temat drużyny, którą ma każdy zawodnik podpisujący kontrakt przed startem sezonu.

Nieustannie będzie się uczył o funkcjonowaniu klubu. Ten proces mu pomoże. Kiedy pozna swoich kolegów z drużyny na wylot, to zaprezentuje jeszcze więcej – podsumował Silas.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze