The Athletic wyjaśnia: Man Utd, Liverpool i Rick Parry wzniecają “wojnę nuklearną” w angielskiej piłce

Źródło:The Athletic

W minioną niedzielę prezes Football League, Rick Parry, wywołał niemałe trzęsienie ziemi w angielskiej piłce przedstawiając plan jej kompletnej reorganizacji pod roboczym tytułem “Project Big Picture”, który miał powstać przy pomocy władz Liverpoolu i Manchesteru United. Całej sprawie bliżej i bardziej wnikliwie przyglądają się dziennikarze serwisu The Athletic. 

Artykuł Adama Craftona, Matta Slatera i Davida Ornsteina dla The Athletic – treść oryginalna

Angielski futbol pogrążył się w wojnie domowej po tym jak w miniony weekend prezes Football League, Rick Parry, we współpracy z czołowymi klubami, Manchesterem United i Liverpoolem, przedstawił zadziwiającą propozycję reorganizacji tego sportu w kraju.

W ramach szeregu radykalnych propozycji, w stosunku do których władze Premier League ostrzegły, że mogą mieć one “niszczący wpływ” na krajową piłkę, w przecieku dokumentu pod nazwą “Project Big Picture” zasugerowano m.in. zredukowanie liczby drużyn grających w angielskiej ekstraklasie z 20 do 18, rozwiązanie rozgrywek Tarczy Wspólnoty i Pucharu Ligi, dokonaniu zmian zasad rozgrywania play-offów w Championship, a także usunięcie równego podziału głosów w najwyższej lidze.

Z drugiej strony, propozycja opisana przez prezesa EFL, Ricka Parry’ego, jako “właściwa droga w przód”, zakładała także natychmiastowe powierzenie klubom zrzeszonym w Football League 250 milionów funtów dofinansowania na pokrycie strat z dni meczowych, 10 milionów funtów dofinansowania dla żeńskich lig Women’s Super League i Championship, a także zapewnienie 35 milionów funtów dotacji dla FA dla National League i meczów niższych lig, a także 55 milionów funtów na pokrycie strat operacyjnych organu zarządzającego.

Niemniej pomysł ten niemal natychmiast wywołał wściekłość wśród władz Premier League i brytyjskiego rządu, które od kilku ostatnich tygodni negocjują z władzami Football League formę programu pomocowego dla drużyn spoza angielskiej ekstraklasy. Departament Kultury, Mediów i Sportu przepuścił mocny atak na tę propozycję, określając ją jako “zaskakującą i rozczarowującą”, mówiąc o “przygotowanej na zapleczu umowie” przez odpowiednie strony.

Uważa się, że właściciele Manchesteru United, rodzina Glazerów, już od jakiegoś czasu pozostają w kontakcie z Parrym, tak samo jak wiodący właściciel Liverpoolu, John W. Henry oraz jeden z głównych udziałowców “The Reds”, Mike Gordon. Rozmowy w tej sprawie między wspomnianymi stronami są kontynuowane od trzech lat, a Parry dodał w niedzielę, że także przedstawiciele Chelsea się w nie ostatnio zaangażowali. W zeszłym tygodniu Liverpool i Manchester United miał w pełni poinformować o tym planie swoich rywali z Top 6 – Chelsea, Arsenal, Tottenham i Manchester City, a w niedzielę ujrzał on światło dzienne na łamach “Daily Telegraph”.

Na ten moment jakiekolwiek zmiany w regulacjach Premier League wymagają uzyskania co najmniej czternastu głosów w systemie – jeden uczestnik głosowania, jeden głos. Jednak pozostałe kluby angielskiej ekstraklasy były jeszcze bardziej podenerwowane sugestiami, że Parry namawiał czołowe drużyny Premier League, aby zrezygnowały przynależenia do najwyższej klasy rozgrywkowej i dołączyły do Football League w sprawie, której przegrałyby głosowanie.

Parry, co godne uwagi, odmówił komentarza dotyczącego tego zarzutu, podczas pośpiesznie zorganizowanej w niedzielę konferencji prasowej, a kilka źródeł przyznało, że ta “atomowa opcja” oderwania się czołowych klubów od Premier League jest możliwa w “nadzwyczajnych czasach”. Ze względu na trwające zobowiązania umowne, to sprawiłoby, że wiodące kluby angielskiej ekstraklasy, takie jak Liverpool czy United, byłyby otwarte na działania prawne ze strony swoich rywali z Premier League. Jednak żaden z tych kubów nie był w stanie udzielić komentarza w tej sprawie w minioną niedzielę.

W podręczniku Premier League, w punkcie B.7, widnieje zapis mówiący o tym, że każdy klub, który planuje zrezygnować w członkostwa w lidze przed nowym sezonem, powinien napisać w tej sprawie do sekretarza ligi przed 31 grudnia poprzedniej kampanii. Źródła będące blisko klubów z Top 6 zasugerowały, że nie ma żadnych obaw, aby któryś z nich się wyłamał i wypisał z organizacji.

Sedno sprawy tkwi w tym, że sześć wiodących klubów w lidze uważa, że zasługują na większą władzę przy stole, ponieważ generują zdecydowaną większość przychodów i zainteresowania dotyczącego angielskiej piłki. Podstawową przeszkodą jest tutaj to, że pozostałe 14 klubów trudno będzie przekonać do głosowania na coś, co stoi w sprzeczności z ich interesami.

Podobno kluby Premier League spoza Top 6 miały odebrać ten plan bardziej jako próba “wrogiego przejęcia” niż propozycja, ponieważ byłyby trzymane z dala od najważniejszych decyzji. Jedno ze źródeł bliskich drużynom Top 6 przekazało, że można to postrzegać jako “pucz lub rewolucja”. Wśród przeciwników tego pomysłu panuje duża obawa, że skoncentrowanie władzy w głosowaniu w rękach wybranej grupy klubów może doprowadzić, że nie dotrzymają one obietnic zachowania solidarności, złożonych w ramach tych propozycji.

To nie są jednak jedyne zastrzeżenia. Jedno ze źródeł opisuje Premier League, a konkretnie jej wiodące kluby, Football League, a także brytyjski rząd, jako znajdujące się w stanie “piłkarskiej wojny nuklearnej” od niedzielnego wieczoru. Jednocześnie pojawiły się też wątpliwości na temat tego, co te propozycje oznaczają dla kobiecej piłki w kraju. Jako że angielska piłka cały czas liże rany związane z obecnym kryzysem, The Athletic przedstawia kto jest za wprowadzeniem zmian, a kto stanowczo się im przeciwstawia.

Czym jest “Project Big Picture”?

W niedzielę rano, “Daily Telegraph” opublikował szczegóły 18-stronicowego dokumentu, który określał nową wizję rozgrywek piłkarskich w Anglii.

Angielska piłka jest obecnie nękana kryzysem ekonomicznym wywołanym pandemią Covid-19, a negocjacje pomiędzy władzami Premier League, EFL i rządem brytyjskim są prowadzone od kilku miesięcy, jako że kluby z niższych lig, które są bardzo uzależnione od wpływów z dni meczowych i mają mniejsze możliwości otrzymywania pieniędzy z tytułu umów sponsorskich, są zagrożone wyginięciem.

Na pierwszy rzut oka, “Project Big Picture” zawiera kilka zachęcających propozycji. Najbardziej kluczową z nich jest natychmiastowe sprezentowanie 250 milionów funtów klubom EFL, jak również łącznie 100 milionów funtów na rzecz FA, aby pokryć straty i pomóc w inwestowaniu w kobiecą piłkę, a także rozgrywki na poziomie National League, a także na bardziej lokalnych szczeblach. Byłby to krótkoterminowy zastrzyk gotówki, aby dokonać reanimacji schorowanego sportu. Z kolei w długoterminowym ujęciu, finanse EFL byłby zasilane poprzez nowy sposób podziału wpływów generowanych przez Premier League.

Obecnie kluby Premier League otrzymują do podziału 92% dochodów, ale przy tej propozycji, procent ten zostałby zredukowany do 75, a pozostałe 25% wędrowałoby na rzecz EFL. Dla każdego z klubów oznaczałoby to wzrost dochodów z rozgrywanego sezonu o kolejno 15,5 milionów funtów na jedną drużynę z Championship, 3,5 miliony funtów na jeden zespół z League One oraz 2,3 miliony funtów na jedną ekipę grającą w League Two. Chociaż przekazanie tak dużej kwoty na rzecz EFL byłoby historycznym posunięciem, to nie ma gwarancji, że te liczby pozostałyby tak lukratywne jak teraz, ponieważ 18-zespołowa Premier League miałaby do sprzedania mniej spotkań rozegranych co sezon.

Kolejna propozycja zakłada ograniczenie cen biletów dla kibiców na wyjazdowe spotkania do 20 funtów. Ponadto podróże byłyby dotowane, a także rozpatrywano by dalsze postępowania w zakresie bezpiecznego uczęszczania fanów na stadiony.

Jednak w zamian za to, kluby tzw. “Wielkiej Szóstki” otrzymałyby mnóstwo przywilejów. Rozgrywki o Tarczę Wspólnoty i Carabao Cup, które często postrzegane są jako dodatkowe obciążenia dla tych drużyn, zostałyby zniesione. Ponadto liczba spotkań do rozegrania w 18-zespołowej Premier League, przypadających na jedną drużynę, zmalałaby z 38 do 34. Zmieniony system spadku drużyn oznaczałby, że dwa ostatnie zespoły w lidze, byłyby z niej relegowane automatycznie, a w ich miejsce wchodziłyby dwa najlepsze kluby z Championship. Z kolei trzecia od końca drużyna w Premier League rozgrywałaby baraże z trzecią, czwartą i piątą ekipą z Championship, z którymi biłaby się o pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej w następnym sezonie.

Parry zasugerował w niedzielę, że byłby wówczas jeden sezon, przed proponowanymi na kampanię 2022-23 zmianami, kiedy to z Premier League spadłyby cztery drużyny, a z Championship awansowały tylko dwie. “Byłoby to nowe rozdanie dla Premier League i Championship” – wyjaśniał.

Ponadto kontrowersje wzbudzają nowe propozycje gwarantujące prawa do głosu dziewięciu klubom, które w danym momencie, mogą pochwalić się najdłuższym stażem gry w Premier League. Na ten moment byłyby to wszystkie kluby wspomnianej Top 6, a także dodatkowo Southampton, West Ham i Everton. Dokument mówi jednak, że aby uzyskać porozumienie w kluczowych sprawach, wystarczyłoby zdobycie 2/3 głosów, a więc w rzeczywistości sześciu drużyn. Kluby te mogłyby więc decydować o takich sprawach jak wetowanie potencjalnych nowych właścicieli innych klubów Premier League, ustanawianie obsady stanowiska Prezesa Premier League, podział dochodów z transmisji, a także ustalanie przepisów gry.

Propozycja ta sugeruje także twarde stanowisko co do zarobków w klubach z Championship, League One oraz League Two, ponieważ drużyny te musiałyby przestrzegać przepisów na wzór wprowadzonego przez UEFA Finansowego Fair Play. Z kolei dla najlepszych klubów proponowane są dalsze korzyści, jak chociażby możliwość posiadania na wypożyczeniu naraz 15 zawodników, w tym nawet do czterech do tego samego klubu. Przy czym wypożyczenia te można byłoby odwołać, jeżeli doszłoby do zmiany menedżera w klubie, do którego przybyliby ci zawodnicy. Ponadto kluby mogłyby sprzedawać kibicom wyłączne prawa do oglądania na żywo ośmiu meczów z ich udziałem w trakcie jednego sezonu, poprzez platformy cyfrowe na wszystkich międzynarodowych terytoriach.

Przeczytaj także:  Ole Gunnar Solskjaer: Anthony Martial w końcu zacznie strzelać

Kto stoi za powstaniem Project Big Picture?

Od niedzieli pozostaje pytanie kto dokładnie jest autorem tego dokumentu, ale wiadomo, że pracowali nad nim Joel Glazer, współwłaściciel Manchesteru United, razem z Johnem W. Henrym, głównym inwestorem Liverpoolu. Ponadto The Athletic dowiedziało się, że także prezes Chelsea, Bruce Buck, był mocno zaangażowany w te dyskusje od jakiegoś czasu. Liverpool i United formalnie zaprezentowało te propozycje swoim rywalom z Top 6 w postaci Tottenhamu, Arsenalu i Manchesteru City w miniony czwartek, zamierzając kontynuować dyskusję przez weekend. Różne źródła przypisywały każdemu z czterech osób – Henry’emu, Glazerowi, Parry’emu, a także wiceprezesowi wykonawczemu United, Edowi Woodwardowi – zasługi za napisanie fragmentów tego dokumentu, ale trudno było ustalić jedną osobę, którą można by obarczyć odpowiedzialnością za jego powstanie.

Jednak nawet, gdy ta historia ujrzała światło dzienne, wprowadzając w złość kluby Premier League i brytyjski rząd, źródła bliskie samej propozycji nalegały jeszcze w niedzielę wieczorem, aby jej twórcy odmówili wycofania się z niej i dalej próbowali ją przepchnąć.

Twórcy dokumentu mają za sobą poparcie prezesa EFL, Ricka Parry’ego, który wcześniej był prezesem władz Premier League, a jego wsparcie tych pomysłów sięga 1995 roku. Kluczowym założeniem jest tutaj połączenie praw telewizyjnych dla Premier League i EFL, a następnie rozdystrybuowanie 25% przychodów do klubów EFL. W rzeczywistości, gdy Parry przechodził rozmowę kwalifikacyjną na prezesa EFL, przed objęciem tej roli w 2019 roku, przedstawił właśnie tę koncepcję i został poparty przez obecnego prezesa wykonawczego Burton Albion, Jeza Moxeya.

Przeczytaj także:  Bruno Fernandes nie zapomina o swoim pierwszym klubie

Plan ten został opracowany przez Glazera i Henry’ego, chociaż Parry, zarząd EFL i przewodniczący FA, Greg Clarke, wszyscy oni, w różnym czasie, byli wtajemniczeni w rozmowy na ten temat. FA, co ciekawe, nie wydała formalnego komentarza w tej sprawie w niedzielę, ale w oficjalnym oświadczeniu Premier League, zasugerowano że przedstawiona opinia odnosząca się do tego dokumentu, jest wspólną obu organów (władz PL i FA).

The Athletic dowiedział się, że po raz pierwszy ta propozycja została przedstawiona już dość dawno temu, a obecna wersja robocza dokumentu jest już oznaczona numerem 18. Niemniej Parry chciał już rozpocząć kampanię na ten temat w kwietniu tego roku, ale wybuch pandemii wstrzymał rozpoczęcie dyskusji na ten temat.

Cynicy uniosą tutaj brwi, ale źródła bliskie Liverpoolu i Henry’ego, a także United i Glazera podkreślały, że widzą tutaj romans na szczycie angielskiej piramidy piłkarskiej, gdzie regularnie, podczas wspólnych dyskusji, miano mówić o odpowiedzialności za ochronę klubów z niższych lig. Jedno ze źródeł powiedziało, że Woodward “często staje po stronie aniołów”, jeżeli chodzi o kwestie wsparcia kibiców i klubów z niższych lig, także będąc za pchnięciem tych propozycji na przód. Krytycy z kolei z pewnością wskażą na liczbę zrażonych kibiców United w stosunku do rodziny Glazerów, po ich lewarowanym wykupie klubu w 2005 roku.

Kto popiera tę propozycję i dlaczego?

Jasnym jest teraz, że Liverpool i Manchester United, wraz z Chelsea, są największymi zwolennikami tego projektu. Tottenham, Arsenal i Manchester City prywatnie brały udział w dyskusjach na ten temat, ale ich stanowisko w tej sprawie nie jest jasne. Przy czym źródła bliskie tego projektu sugerowały w niedzielę, że wszystkie kluby określane jako Top 6 dają tej propozycji szerokie poparcie.

Z kolei prezes Football League, Rick Parry, kieruje wsparciem 72 klubów zrzeszonych w EFL i grających na co dzień w Championship, League One i League Two. Rozumie się, że zdecydowana większość klubów League One & Two dostrzega dla siebie korzyści z przedstawionych propozycji, zarówno w zakresie krótkoterminowego zastrzyku gotówki do podziału w kwocie 250 milionów funtów, jak i bardziej sprawiedliwej dystrybucji pieniędzy z praw transmisji telewizyjnych w długoterminowym ujęciu. Rząd brytyjski rozważał pakiet pomocy w wysokości 100 milionów funtów, który miałby pokryć straty w League One, League Two, a także w National League. Jednakże EFL uważa, że potrzebne jest 250 milionów funtów, aby móc ukończyć obecny sezon i uniknąć upadku wielu klubów.

Jeden z prezesów klubu z League One wyjaśnia: – EFL znajduje się w bardzo złym położeniu. Coś poszło nie tak i to nie może być kontynuowane. Kto wychodzi z rozwiązaniem tej sytuacji? Nikt, poza Manchesterem United i Liverpoolem. W EFL panuje niezgoda na temat wszystkiego, co się da. Nigdy nie osiągniemy konsensusu, niezależnie od tego, czy chodzi o wznowienie ligi po lockdownie, czy też rozgrywanie play-offów. Nigdzie z tym nie zajdziemy. Czas nie jest teraz naszym sprzymierzeńcem i jeżeli to dalej pozostanie w takiej formie, to kluby zaczną upadać.

Więc tak, jesteśmy na łasce naprawdę bogatych gości, ale to dobrze, że ktoś w ogóle wykazuje inicjatywę, ponieważ wszystkie inne propozycje, które są na stole, są bardzo ograniczone.

Czy to katastrofa, że kluby z Top 6 miałyby więcej władzy? Czy czasem nie jest tak, że każda branża ma swoich “wielkich graczy”? Ta propozycja sprawi, że kluby z niższych lig będą bardziej stabilne finansowo i sprawi, że posiadanie na własność drużyny z niższej klasy rozgrywkowej będzie miało większy sens. To ocali wiele klubów od upadku.

Wsparcie rządu nie uratuje nas na dłuższą metę. Są bardzo świadomi tego kosmetycznego wsparcia przemysłu, który ma mnóstwo pieniędzy i wydaje fortuny na piłkarzy. Dadzą nam krótkoterminowe rozwiązanie na pokrycie strat z dni meczowych, ale przeciętna drużyna z League One wciąż ma stratę 3 milionów funtów (na sezon), czy to z Covidem-19 czy też bez. Pomysł United daje bezpieczeństwo finansowe w długoterminowym wymiarze.

Właściciel Fleetwood TownAndy Pilley, wprost określa to jako “fantastyczną propozycję, która pozwoli ocalić kluby EFL przed zapomnieniem”.

Pojawiło się również ostrzeżenie, że alternatywne rozwiązania obecnej sytuacji mogą być znacznie gorsze. Współprzewodniczący Barnsley, Paul Conway, mówił The Athletic: – “Project Big Picture” pozwoli na roztropne rozdzielenie większej ilości wpływów z transmisji telewizyjnych do klubów EFL i miejmy nadzieję, że pozwoli na panowanie nad lekkomyślnymi wydatkami, które zagrażają całej EFL.

W związku z planowanym przez UEFA rozszerzeniem klubowych rozgrywek europejskich o trzeci turniej, można sobie wyobrazić, że nawet 10 drużyn z Premier League będzie mogło grać w rozgrywkach pod egidą UEFA w trakcie jednego sezonu.

Jeśli mniejsze kluby Premier League nie zaakceptują propozycji “Project Big Picture”, można sobie wyobrazić, że większe kluby angielskiej ekstraklasy pójdą w parze z innymi wielkimi klubami z Europy i będą naciskać, aby przenieść mecze europejskich rozgrywek na weekendy, co w rezultacie sprawi, że od 60 do 80 spotkań Premier League będzie musiało zostać rozegranych w środku tygodnia, co z kolei uderzy w te mniejsze kluby angielskiej ekstraklasy. Weekendy to zazwyczaj najbardziej dochodowe dni meczowe.

Większe kluby Premier League dążą do rozwoju swojej globalnej marki poprzez taki “Project Big Picture” czy inne alternatywy. Globalna publiczność preferuje jednak oglądać Liverpool grający z Bayernem Monachium niż Liverpool mierzący się z Burnley.

Parry sugerował w minioną niedzielę, że ma w tej kwestii poparcie wielu ze swoich członków z EFL, nawet włączając w to niektóre kluby z Championship, które jednak mogą okazywać pewien sceptycyzm, jako że miałaby się zmniejszyć liczba miejsc w samej Premier League.

Sądząc po komentarzach klubów, które dziś do mnie spłynęły, jest to dla nich zaskakujące, ale czuć pewną jedność i możliwość ponownego zjednoczenia profesjonalnej piłki w kraju po raz pierwszy od uformowania rozgrywek Premier League. Trudno wyobrazić sobie inną propozycję, która pozwoliłaby tak blisko dojść do tego celu.

Kto jest przeciwny tej propozycji i dlaczego?

Tutaj zaczyna się cały smaczek. Jeżeli kluby z “wielkiej szóstki” będą chciały przeforsować tę propozycję w sposób konwencjonalny, to będą musiały zdobyć na swoją korzyść co najmniej wymagane 14 na 20 głosów klubów z Premier League. Przy czym dlaczego mieliby to robić? Wiele klubów rozpoczęło sezon spoglądając przez ramię i martwiąc się przede wszystkim o pozostanie w elicie angielskiej piłki. Zmniejszenie jej do 18 drużyn sprawiłoby, że byłoby to jeszcze trudniejsze.

Ponadto pojawiają się obawy, że uiszczane obecnie opłaty wspomagające kluby, które spadają z angielskiej ekstraklasy, zostałyby wstrzymane, biorąc pod uwagę, że miałaby się zmienić struktura oddawania głosów w Premier League, co już samo w sobie jest dzwonkiem bijącym na alarm. Obecnie jakakolwiek zmiana przepisów w Premier League wymaga uzyskania 14 głosów poparcia, a każda drużyna grająca w lidze ma jeden głos. Tymczasem propozycja Liverpoolu i United zakłada, że tylko dziewięć klubów z najdłuższym stażem w angielskiej ekstraklasie, miałoby prawo głosu. Obejmuje to m.in. podejmowanie decyzji w kwestii dystrybucji wpływów z transmisji telewizyjnych, a także sprawy boiskowe, jak chociażby gorąco kwestionowana ostatnio zasada umożliwiająca dokonywanie pięciu zmian w trakcie meczu, co zostało wprowadzone po okresie lockdownu, ale z czego zrezygnowano już przy okazji nowego sezonu. Doprowadziło to do obaw ze strony niektórych klubów sprzeciwiających się temu pomysłowi, że jest to próba przejęcia władzy.

Przeczytaj także:  The Ahtletic: Southampton podtrzymuje zainteresowanie Brandonem Williamsem

Zasadniczo zatem przedstawione propozycje karzą kluby, które obawiają się spadku, a także ambitne drużyny EFL, które chcą zaryzykować wejście na drogę do angielskiej ekstraklasy. Główny ośrodek władz Premier League popadł w furię po tym, jak okazało się, że został wyłączony z tych rozmów.

Parry przyznał, że w tej sprawie jak dotąd nie konsultowano się z nadawcami telewizyjnymi i dodał: – Premier League mogła przedstawić swoje propozycje na dowolnym etapie lub rozwiązać kwestię krótkoterminowego wsparcia klubów znacznie szybciej. Z jakiegoś powodu, tak się dotąd nie stało. Czy wstydzę się poprzeć ten odważny plan? Nie. Oni mówią o potrzebie współpracy. W takim razie, ile czasu zajmuje im wynegocjowanie krótkoterminowego pakietu wsparcia? Miesiące. Tymczasem rząd brytyjski mówił o potrzebie wystąpienia w tej sprawie klubów Premier League już w maju.

Premier League zwróciła się jednak do EFL podczas lockdownu ostrzegając, że będzie musiała zakończyć sezon w swoich ligach, zanim ustalone zostaną warunki pakietu ratunkowego. Wynikało to z faktu, że angielska ekstraklasa stała przed widmem własnego krachu, jeżeli byłaby zmuszona do zwrotu 750 milionów funtów nadawcom telewizyjnym w ramach udzielenia dużego rabatu. Źródła przekazują, że władze Premier League w zeszłym miesiącu zaprosiły na spotkanie przedstawicieli z Football League, ale prezesi klubów z angielskiej ekstraklasy mieli odczuć, że ich partnerzy z niższych lig, nie wykazywali zbytniego zaangażowania. Dopiero w niedzielę władze Premier League odkryły, że Parry pracował w tym czasie z dwoma największymi klubami z ich organizacji nad nadzwyczajnym rebrandingiem angielskiej piłki.

Parry rzeczywiście został zapytany w niedzielę, czy zaprosił kluby z “wielkiej szóstki” do opuszczenia struktur Premier League i utworzenia własnych rozgrywek pod szyldem EFL. Odmówił komentarza w tej sprawie.

Mówi się, że dyrektor wykonawczy Premier League, Richard Masters, pracuje przez całą dobę, aby osiągnąć konsensus w sprawie ratowania rozgrywek angielskiej ekstraklasy, ale chce przy tym takiej umowy, która chroniłaby wszystkie drużyny z Premier League, aniżeli przenosiła władzę wykonawczą w ręce wybranych kilku klubów. Zarówno prezes Premier League, Gary Hoffman, jak i dyrektor wykonawczy, Masters, zostali odcięci od tych tajnych rozmów, co też miało zdenerwować kilka klubów.

Pojawiają się także obawy dotyczące tego, że przedstawiony dokument zakłada rozgrywki Premier League z 34 kolejkami, co ma otwierać drzwi do stworzenia rozszerzonej wersji Ligi Mistrzów, zgodnej z koncepcją właściciela Juventusu, Andrei Agnelliego, a niektórzy prezesi klubów z Premier League dodatkowo obawiają się, że rozgrywki FA Cup stałyby się w pełni turniejem rozgrywanym w środku tygodnia. Parry odrzucił jednak ten pogląd mówiąc, że zrezygnowanie z rozgrywania Carabao Cup, odnowi “blask” głównych pucharowych rozgrywek w kraju. Źródła zbliżone do przekazywanych propozycji twierdzą, że FA Cup pozostałoby weekendowym turniejem.

Panujący gniew był jednak odczuwalny. Władze Premier League wydały mocno sformułowane oświadczenie, mówiąc o tym, że takie dyskusje “powinny być prowadzone innymi kanałami”, a kilka z przedstawionych propozycji “mogłoby mieć niszczący wpływ na całą krajową piłkę”. Następnie dodano, że Premier League jest “zawiedziona widząc prezesa EFL, Ricka Parry’ego, dającego oficjalne poparcie tej propozycji”.

Przeczytaj także:  ManUtd.pl ocenia: pierwsze w sezonie ligowe zwycięstwo na Old Trafford, ale z problemami

Jedno ze źródeł Premier League opisało rozwój całej sytuacji jako przygnębiający. Inny prezes wykonawczy jednego z klubów angielskiej ekstraklasy był wściekły, że dowiedział się o tym wszystkim z gazety online: – Nigdy nam o tym nie wspomniano – mówił. – To właśnie dlatego jest to takie haniebne. To stara śpiewka. Wielkie kluby pracują nad sposobem, jak zatrzymać u siebie pieniądze i władzę. Inne kluby spadną teraz na Woodwarda niczym tona cegieł.

Inne źródło z Premier League twierdzi, że była to kolejna próba “wielkiej szóstki” do stworzenia większej ilości miejsca w swoim terminarzu na europejskie rozgrywki. Kolejny rozmówca wyraża obawę, że proponowane wprowadzenie kontroli finansowej na wzór Finansowego Fair Play UEFA sprawiłoby, że nowy właściciel jakiegoś klubu nie będzie mógł wydać dużej sumy pieniędzy, co uniemożliwi zniszczenie piłkarskie elity w kraju. Ponadto sześć czołowych klubów, zgodnie z nowymi zasadami, mogłoby zawetować przejęcie jakiejś innej drużyny przez bogatego inwestora, ponieważ widzieliby w tym zagrożenie dla siebie samych.

Jednocześnie nie wszystkie kluby z Championship są w tej sprawie tak pojednane, jak sugeruje to Parry. Źródła bliskie klubów z ambicjami na rychły awans do Premier League opisują ich niedzielną reakcję na tę propozycję jako “mocno niewzruszoną” i zarzucają “chciwość” wśród piłkarskiej elity w kraju. Do tego jeden klub z niższych lig aktywnie oponował przeciwko temu projektowi, a jego prezes powiedział: – To rozwiązanie skutecznie na zawsze wykrystalizuje siłę “wielkiej szóstki”, a także doprowadzi do uformowania się Premier League 2, z jeszcze większą przepaścią między tym poziomem a League One. Wciąż brakuje tutaj szczegółów, ale czas zgłoszenia tego projektu jest klasyczną próbą wykorzystania krótkoterminowego kryzysu, gdzie na wabik rzuca się kilka psich kości, aby ułatwić dokonanie przemiany.

Dyrektor wykonawczy Championship ostrzegł: – Być może łatwo jest wkupić się w łaski EFL, ale wątpię, aby ta propozycja zyskała wystarczającą liczbę głosów w Premier League. Fulham, Burnley, West Bromwich Albion, Sheffield United, Leeds United, Crystal Palace czy Brighton, nie będą zainteresowani poparciem tego projektu.

Jeden z jego kompanów z Championship dodał: – Przy czym oceniając to, zachowam otwarty umysł. Oczywistymi przegranymi tej propozycji jest dolna połówka klubów Premier League, która weszła w znacznie za duże buty.

Co stanie się teraz?

Teraz rozegra się bitwa o pozyskanie opinii publicznej. Konserwatywny rząd brytyjski już przedstawił swój sprzeciw w sposób jednoznaczny.

Rzecznik prasowy Departamentu Cyfryzacji, Kultury, Mediów i Sportu powiedział: – Jesteśmy zaskoczeni i zawiedzeni, że w czasach kryzysu, kiedy wzywaliśmy kluby z najwyższych szczebli rozgrywkowych w profesjonalnej piłce do zjednoczenia się i sfinalizowania umowy mającej na celu udzielenie pomocy drużynom z niższych lig, wydaje się że za plecami przygotowano inne rozwiązanie, które stworzyłoby swego rodzaju zamknięty sklep dla najwyższych elit w tej grze.

W niektórych kręgach istnieje również zaniepokojenie brakiem szczegółów w tej propozycji dotyczących kobiecej piłki. Dokument, któremu miał okazję przyjrzeć się The Athletic, mówi o tym, że zostanie powołana specjalna grupa robocza, która będzie miała na celu opracowanie i ustanowienie nowej niezależnej ligi dla profesjonalnej piłki kobiecej w Anglii, która nie będzie własnością Premier League ani FA. Być może otwierałoby to drzwi do prywatnego finansowania piłki kobiecej lub przejęcia inicjatywy przez sponsorów, ale podejście to wydaje się być obarczone ryzykiem, bowiem wymagane są gwarantowane dochody na tym poziomie. Przedstawiony projekt proponuje jednorazową pomoc w wysokości 10 milionów funtów na rzecz Women’s Super League i Women’s Championship, a także zobowiązanie przekazywania co sezon ponad 50 milionów funtów na rzecz tych dwóch dywizji, Womens’ FA Cup i niższych lig kobiecych.

Po rozmowach przy pomocy komunikatora wideo Zoom, a także na prywatnych grupach na WhatsAppie, w minioną niedzielę kluby “wielkiej szóstki” nadal były uwikłane w negocjacje i nie było oznak natychmiastowego wycofania się z tego pomysłu. Uwaga zwróci się teraz na FA, jako że prezes tej organizacji, Greg Clarke, był świadomy prowadzonych przez kluby dyskusji. FA ma “złote udziały” w Premier League i tym samym może zawetować wprowadzenie zmian przepisów dotyczących takich kwestii jak zasady awansu czy spadku z ligi. To mogłoby pogrzebać tę propozycję, zanim ktoś by ją zdążył podnieść z ziemi. FA wciąż jeszcze nie przedstawiła swojego jasnego stanowiska w tej sprawie, ale władze Premier League, które wspomniały w swoim niedzielnym oświadczeniu o wspólnym dążeniu, wraz z FA, do znalezienia rozwiązania tej sytuacji, mają nadzieję, że organ zarządzający stanie z nimi w jednej linii.

Sprawa ta zostanie przedyskutowana na niewątpliwie gorącym spotkaniu, jakie czeka przedstawicieli Premier League w tym tygodniu. Teoretycznie mogłaby też zostać poddana głosowaniu, gdzie do jej poparcia potrzebne będzie zebranie co najmniej 14 głosów. – Nawet jeżeli nie otrzymają poparcia w tym głosowaniu, to wciąż będą na to naciskać. Chcą, żeby do tego doszło – mówi jedno ze źródeł.

W międzyczasie Rick Parry pozostawał pewny siebie, mimo sprzeciwu ze strony brytyjskiego rządu: – Nie oznacza to, że nie jest to początek czegoś. Zalety tego pomysłu nadal są widoczne. Pod uwagę wzięto potrzeby fanów, a także chodzi o to, aby uratować tę piramidę. Trudno jest mi pogodzić nasze myśli i stanowisko rządu, jednak to nas nie powtrzyma. Trudno wyobrazić sobie inną umowę, która byłaby tak bliska obecnych potrzeb.

Ostatnie sztuki

Kurtka adidas Manchester United Anthem DP2327

Wykonana z poliestru, kurtka typu "bomberka", zasuwana na zamek błyskawiczny. Zwężana dołem, posiada pikowaną podszewkę, ściągacze na zakończeniach rękawów oraz dwie zasuwane kieszenie zewnętrzne (z przodu). Na lewej piersi wyszyty jest herb Manchester United, na prawej - logo adidas Originals. Wzdłuż rękawów zastosowano nadruk z powtarzającą się nazwą klubu, dzięki czemu kurtka nabiera bardziej wyrazistego wyglądu. Wykończenie z dbałością o szczegóły oraz sportowy styl sprawiają, że kurtka doskonale prezentuje się na każdej sylwetce. Sprawdzi się zarówno jako element codziennego ubioru, jak i podczas aktywności sportowej.

Dyskusja

Najnowsze

Nowy, młody bramkarz w szeregach Akademii Manchesteru United

Manchester United sprowadził do swojej Akademii kolejnego zawodnika, bramkarza Toma Woostera. 15-latek w weekend zamieścił w mediach społecznościowych swoje zdjęcie...

Zapowiedź: Manchester United – Istanbul Basaksehir. 4. kolejka fazy grupowej Ligi Mistrzów

Wpadka w Stambule mocno oddaliła "Czerwone Diabły" od awansu do fazy pucharowej Ligi Mistrzów. W 4. kolejce fazy grupowej...

The Ahtletic: Southampton podtrzymuje zainteresowanie Brandonem Williamsem

Jak donoszą Dan Sheldon i Laurie Whitwell z serwisu The Athletic, Southampton dalej podtrzymuje swoje zainteresowanie bocznym obrońcą Manchesteru...

Konferencja prasowa Solskjaera przed rewanżem z Istanbul Basaksehir: czuję, że idziemy w dobrym kierunku

Ole Gunnar Solskjaer pojawił się w poniedziałkowe popołudnie na konferencji prasowej poprzedzającej wtorkowy rewanż Manchesteru United z Istanbul Basakshir,...

Wayne Rooney: kiedy dołączyłem do klubu, najbardziej chciałem zaimponować Giggsowi i Keane’owi

Młody Wayne Rooney od początku wiedział, że chce współpracować z sir Alexem Fergusonem i kilkoma wyjątkowymi piłkarzami "Czerwonych Diabłów"...

Zmarł Maurice Setters

Społeczność Manchesteru United z żalem przyjęła informację o tym, że w wieku 83 lat zmarł Maurice Setters. Były skrzydłowy rozegrał...

Ole Gunnar Solskjaer: Anthony Martial w końcu zacznie strzelać

Ole Gunnar Solskjaer chce, by Anthony Martial zachował „spokój” przed bramką, bo dzięki temu napastnik odzyska niesamowitą formę, którą...

BBC: od grudnia fani w ograniczonej liczbie wracają na angielskie stadiony (aktualizacja – godz. 20:20)

Jak donosi stacja BBC, na początku grudnia na piłkarskie stadiony w Wielkiej Brytanii powrócą kibice. Z uwagi na wciąż...

Najważniejsze

Zapowiedź: Manchester United – Istanbul Basaksehir. 4. kolejka fazy grupowej Ligi Mistrzów

Wpadka w Stambule mocno oddaliła "Czerwone Diabły" od awansu do fazy pucharowej Ligi Mistrzów. W 4. kolejce fazy grupowej...

Konferencja prasowa Solskjaera przed rewanżem z Istanbul Basaksehir: czuję, że idziemy w dobrym kierunku

Ole Gunnar Solskjaer pojawił się w poniedziałkowe popołudnie na konferencji prasowej poprzedzającej wtorkowy rewanż Manchesteru United z Istanbul Basakshir,...

Może Cię także zainteresować

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!
0