Były szef PGMOL: atak Pickforda na Van Dijka był tak samo brutalny jak niegdyś faul Keane’a na Haalandzie

The Mirror Łukasz Pośpiech
Zmień rozmiar tekstu:

Trudno uwierzyć, że Jordan Pickford nie został odesłany z boiska po tym, jak w brutalny sposób wszedł w nogi Virgila van Dijka w derbowym meczu Liverpoolu z Evertonem, do którego doszło w miniony weekend. Tak się jednak nie stało, bo akcja Liverpoolu była spalona. Również fakt, że Van Dijk może stracić cały sezon 2020/21 na powrót do zdrowia, nic tutaj nie zmienia.

Keith Hackett uważa, że standardy sędziowskie znacznie się obniżyły, a system VAR jedynie pogarsza sytuację. Były arbiter Premier League uważa, że Michael Oliver powinien odesłać Pickforda z boiska po tym, jak ten w bezpardonowy sposób zaatakował nogi rywala.

Hackett porównał całą sytuację do wejścia, którego w 2001 roku autorem był Roy Keane. W meczu z Manchesterem City pomocnik “Czerwonych Diabłów” brutalnie wszedł w kolano Alfa Inge Haalanda [ojca Erlinga Haalanda – przyp. red.], de facto kończąc jego karierę. W tamtym meczu David Elleray nie miał skrupułów i pokazał czerwień Keane’owi.

Faul Pickforda na van Dijku. źródło: Getty Images

Zdaniem Hacketta dzisiejsi sędziowie zbytnio polegają na systemie VAR, a zespoły sędziowskie nie dostarczają takiej jakości, jakiej by można od nich oczekiwać.

– Mamy najgorszą decyzję sezonu i najłatwiejszą decyzję dla jakiegokolwiek sędziego na jakimkolwiek poziomie. To był akt brutalności. Na przeciwniku ciąży obowiązek zachowania ostrożności i wydaje się, że został on odpuszczony – mówił były szef PGMOL-u.

Pickford jest nad ziemią, nie ma kontroli i na dodatek zrobił ruch jak nożyce. Wykopał dziurę i zakopał w niej Van Dijka. Musimy wrócić do incydentu z Roy’em Keane w meczu z Manchesterem City, na który ten wyszedł, by zrobić krzywdę Alfowi Inge Haalandowi, by zrozumieć, że to wydarzenie jest złe.

Wejście Keane’a w nogi Haalanda. źródło: PA

– Sędzią był Elleray, nie dysponował VAR-em, ale widział to i odesłał Keane’a. Na szczęście dzieje się to rzadko, ale każdy chce, gdy jeśli już się to wydarza, żeby było to zauważane – dodał Hackett.

– Jeśli jesteś na boisku jako sędzia i nie widzisz tego; jeśli jesteś liniowym lub sędzią VAR i nie widzisz tego; cóż, to po prostu komiczne. Arbiter powinien mieć szósty zmysł, by wiedzieć, gdy coś jest nie tak.

– Sędziowanie jest w złym miejscu. Patrzę na te błędy. Wiem, że ja też je popełniałem, ale nie myślę, żebym popełniał je tak często lub w takich sytuacjach. To nasz topowy sędzia i fakt, że nie widział takiego incydentu, jest niesamowity.

– Sędziowie używają VAR-u jak pasów ratunkowych. Nie powinno tak być. Czemu Michael Oliver tego nie widział? Myślę, że jak wielu sędziów wydaje mu się, że ma wsparcie w postaci VAR-u. Nie jest to dobre dla gry – dodał.

Sędzią odpowiedzialnym za system VAR w tym meczu był Michael Coote, lecz w poniedziałkowym meczu Leeds z Wolverhampton, Oliver i Coote zamienili się rolami. Zdaniem Hacketta to złe posunięcie, które może skończyć się katastrofą.

– Jakkolwiek się na to nie spojrzy, przynoszą bagaż do tego meczu – powiedział Hackett. – Będą zagłębiać się w mecz, w którym popełnili wielki błąd. Relacja musi polegać na zaufaniu i dobrej komunikacji, a dziś te relacje są martwiące.

Hackett odegrał rolę we wprowadzaniu technologii Goal Line, która w Premier League okazała się dużym sukcesem, ale podkreśla, że decyzje VAR-u w sprawie ofsajdów nie spełniają tych samych standardów.

Zdaniem wielu Michael Oliver jest najlepszym sędzią Premier League. To jeszcze za kadencji Hacketta na stanowisku w PGMOL wprowadzono zespoły, które sprawić mają, że arbitrzy lepiej rozumieją się z sędziami liniowymi.

W doliczonym czasie gry akcja Jordana Hendersona została przerwana, ale Hackett znów nie jest przekonany, czy nawet przy wykorzystaniu technologii video, decyzja ta była słuszna. Rzesze fanów Liverpoolu głośno wyrażają niezadowolenie z decyzji, która możliwe, że zabrała im trzy punkty.

Mane was judged to be offside by the VAR in the build-up to what appeared to be Liverpool's winner at Goodison Park
Spalony zasygnalizowany przez VAR. źródło: BT Sport

– By dokładnie określić, czy piłka przekroczyła linię bramkową, potrzebnych jest siedem kamer wokół każdej bramki i to kamer operujących w 500 klatkach na sekundę. Kamery VAR przy większości spalonych opierają decyzję o kamery kręcące w 50 klatkach na sekundę – mówił Hackett.

– Dlatego nie jest to wystarczająco dokładne, aby ocenić, że zawodnik – od momentu zagrania piłki na linię, na której był zawodnik – był na spalonym. Psuje to grę. Nie sądzę, żeby ktokolwiek w piłce nożnej to kupował. Tak naprawdę to wiem, że tak nie jest – podsumował były sędzia.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze