The Athletic: dlaczego Scott McTominay i Fred są kluczowymi pomocnikami Man Utd w “wielkich meczach”

The Athletic Sebastian Słabosz
Zmień rozmiar tekstu:

Manchester United w minioną sobotę bezbramkowo zremisował z Chelsea na Old Trafford. Było to pierwsze spotkanie w tym sezonie, w który podopieczni Ole Gunnara Solskjaera nie strzelili choćby jednego gola.

Ponadto trzeci mecz z rzędu na ławce rezerwowych pozostawiony został Paul Pogba, a na swój pełnoprawny debiut w Premier League czeka cały czas Donny van de Beek. Po raz kolejny o sile środka pola decydowali Fred do spółki ze Scottem McTominayem. Dlaczego Solskjaer decyduje się na tę parę? O tym więcej w swojej analizie dla serwisu The Athletic, Laurie Whitwell.

Artykuł Lauriego Whitwella dla The Athletic – treść oryginalna

Krążył pewien żart, gdy Manchester United podał wyjściowy skład, który zmierzył się na Old Trafford z Chelsea w miniony weekend. Jego puenta? Siedmiu zawodników, którzy usiedli na ławce rezerwowych u Ole Gunnara Solskjaera w tym spotkaniu, mogłaby być częścią całkiem przyzwoitej wyjściowej jedenastki.

Wzrok przyciągali Paul Pogba, który zaczynał swój trzeci mecz na ławce rezerwowych, a także Donny van de Beek, który jeszcze nie rozpoczął meczu w Premier League w podstawowym składzie, jak również Edinson Cavani, nowy nabytek klubu, który ciężko trenował w Carrington od czasu zwolnienia z kwarantanny w poprzednim tygodniu.

Mason Greenwood wrócił do kadry po absencji, która była źródłem pewnej medialnej intrygi, zaś Axel Tuanzebe został odesłany na ławkę po świetnym występie w Paryżu. Piątkę tę uzupełnili jeszcze Nemanja Matić oraz Dean Henderson, którzy także mają ambicje na grę w podstawowym składzie.

W końcu była to ławka rezerwowych za czasów Solskjaera w roli menedżera klubu z Old Trafford, która była godna drużyny walczącej o trofea. Jest też jednak perspektywa do rozważenia dla tych, którzy uważają, że ci zawodnicy w dresach, powinni być ubrani w stroje meczowe od samego początku meczu z Chelsea.

Zachowanie czystego konta w meczu przeciwko drużynie z ofensywną wartą 200 milionów funtów było priorytetem dla Solskjaera po tym, jak jego zespół stracił dziewięć goli w pierwszych dwóch spotkaniach na Old Trafford w tym sezonie. Była to też wiara w zespół, który nie zawiódł w potyczce przeciwko Newcastle United.

Daniel James był źródłem największego sporu, ale w meczu na St James’ Park wykazał się dobrą penetracją rywali w ataku, a także miał w pamięci udane spotkanie przeciwko Chelsea w zeszłym sezonie. Był to jednak niekomfortowy występ dla niego, który podsumowywało jego zawahanie przy okazji prób pojedynkowania się z Cesarem Azpilicuetą, ale jego zaangażowanie w defensywie ponownie było widoczne. Raz przebiegł sprintem blisko 55 metrów, wracając w stronę pola karnego United, kiedy to odegrał kluczową rolę w pokryciu Reecego Jamesa przy jednej z kontr “The Blues”.

James prawdopodobnie zostanie odsunięty od pierwszego składu, ale jego organizacja w grze sprawia, że menedżer postrzega go jako godnego wyboru. Ta zasada stoi także za wyborem podstawowej dwójki do środka pomocy.

Przy okazji kolejnego “wielkiego meczu”, Scott McTominay i Fred stanowili kluczowe role w pomocy. Być może brakuje im uroku, jaki potrafią rozsiewać swoją grą Pogba czy Van de Beek, ale oferują takiego rodzaju równowagę i dynamizm, które są filarem u Jurgena Kloppa w Liverpoolu.

– Scott Fred spisali się naprawdę dobrze w tym tygodniu, dając nam możliwość trzymania się przy piłce w ostatnich meczach. Razem tworzą świetną kombinację – mówi Solskjaer. – Czuliśmy po tym meczu z PSG, że będziemy potrzebować ich energii. Po naszym poprzednim spotkaniu z PSG, przechodziliśmy przez bardzo trudny czas.

McTominay Fred odegrali kluczowe role w tych dwóch zwycięstwach wyjazdowych nad Paris Saint-Germain, przerywając ataki rywali i oddając szybko piłkę do bardziej kreatywnych zawodników United. Ta sama para pomocników dobrze ze sobą współpracowała przy okazji zwycięstwa nad Manchesterem City na Etihad Stadium i nad Tottenhamem na Old Trafford w poprzednim sezonie. Rozpoczęli też mecz z Liverpoolem, w którym United prowadził przez 50 minut, jak również byli najlepsi w destrukcji na Stamford Bridge w rozgrywkach Carabao Cup w październiku poprzedniego roku.

Przeczytaj również:  The Athletic: pora skończyć z duetem "McFred"

Ten sam pomysł na grę był więc uzasadniony w meczu z Chelsea 12 miesięcy później, przy czym Frank Lampard również zastosował inny manewr i zagrał nieco ostrożniej po ostatnich bardziej bolesnych doświadczeniach. System z trójką w obronie oznaczał, że jego drużyna rzadko oferowała szansę na płynne przejście z ataku do obrony.

McTominay wielokrotnie próbował przenieść piłkę szybkim, podkręconym podaniem z głębi pola na prawe skrzydło. Choć Jorginho przy dwóch okazjach dobrze się ustawił, aby przeciąć te zagrania, to jedno z nich doprowadziło United do najlepszej okazji bramkowej w tym spotkaniu. Szkot przetransportował piłkę między N’Golo Kante a Benem Chilwellem wprost do Marcusa Rashforda, przez co jedynie Jorginho i Thiago Silva mieli szansę na jakąś interwencję w tej sytuacji.

Mapa podań Scotta McTominaya w meczu z Chelsea. Białe linie oznaczają udane podania, czerwone niedokładne. Źródło: The Athletic.

Chelsea nie miała jednak kontroli nad tą akcją, więc gdy podłączył się do niej Bruno Fernandes, Rashford miał miejsce na to, aby otrzymać podanie z pierwszej piłki od Juana Maty. Bezpośredni charakter tych ruchów, wypracował Anglikowi otwartą okazję bramkową.

Nacisk na tego typu zagrania był jasny po tym, gdy Fred przepraszał Rashforda w 47 minucie za to, że nie wypuścił go z piłką wystarczająco szybko. Anglik urwał się za plecami Silvy, ale wrócił do swojego ustawienia z kciukiem skierowanym ku górze i wyciągniętym w stronę swojego kolegi.

Mimo to praca dwóch środkowych pomocników United w tym spotkaniu była widoczna, a każdy z nich skończył je z trzema przechwytami. Fred zanotował też jeden udany wślizg, a McTominay dwa. Po przeciwnej stronie N’Golo Kante skończył mecz z dwoma przechwytami i jednym udanym wślizgiem, a Jorginho z jednym przechwytem i jednym dobrym wślizgiem.

Wślizg McTominaya na Christianie Pulisiciu na 16 minut przed końcem spotkania pokazał, że Szkot był najlepszym wyborem w tym meczu.

Pogba zapewne wróci do wyjściowej jedenastki na pewnym etapie, ale da się też odczuć, że jego rola jako wchodzącego z ławki, pasuje drużynie, zwłaszcza teraz. Jego poziom energii wydaje się niższy po zmaganiach z koronawirusem w minione lato, a biorąc pod uwagę wystawianego w pierwszym składzie Fernandesa, trudno jest osiągnąć równowagę na boisku, gdy Francuz też się na nim w tym czasie znajduje.

Działało to do pewnego stopnia w zeszłym sezonie, kiedy cel drużyny był jasny, a rywale rezygnowali z posiadania piłki. Jednak drużyny przeciwne zaczęły odkrywać United. Southampton i West Ham United osiągnęły sukces poprzez ustawienie wyższego pressingu. Być może dlatego mówi się, że sam Pogba ma zastrzeżenia co do jego gry w roli bardziej cofniętego pomocnika.

Francuz asystował Rashfordowi w meczu w Paryżu znajdując się tuż przy polu karnym rywali i pomógł też United utrzymać posiadanie piłki w wyższych strefach boiska w potyczce z Chelsea. Taka opcja z ławki rezerwowych podoba się Solskjaerowi, który chciał wygrać ten mecz posyłając do gry w drugiej połowie także Cavaniego Greenwooda.

Cavani wywarł pozytywne wrażenie w Carrington, a jego strzelecki instynkt można było dostrzec niemal natychmiast po tym jak pojawił się na placu gry, gdy znalazł miejsce, aby dojść do dośrodkowania Fernandesa. Chociaż jego wykończenie ostatecznie skończyło na bocznej siatce, to pokazało, że Urugwajczyk będzie stanowił poważne wyzwanie dla Anthony’ego Martiala, w przeciwieństwie do Odiona Ighalo, który zwyczajnie jest tylko wyraźnym rezerwowym Francuza.

Ighalo nie było w kadrze na Chelsea, tak samo jak Alexa Tellesa, który pracuje nad swoją kondycją meczową. Jednak z taką głębią wyborów, które ma teraz do dyspozycji Solskjaer, nie powinniśmy doświadczać zbyt wielu więcej bezbramkowych remisów w wykonaniu United.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze