Scott McTominay: czuję się, jakbym rywalizował o miejsce w składzie jednej z najlepszych formacji pomocy na świecie

manutd.com Sebastian Słabosz
Zmień rozmiar tekstu:

Scott McTominay udzielił wywiadu klubowej telewizji przed nadchodzącym meczem z RB Lipsk w ramach 2. kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów. Szkot docenia klasę rywala, ale dodaje, że wraz z kolegami muszą utrzymać wysoką intensywność gry i dawać z siebie wszystko, aby zwyciężać w kolejnych meczach dla fanów tego klubu.

WYWIAD ZE SCOTTEM MCTOMINAYEM DLA MUTV PRZED MECZEM Z RB LIPSK W 2. KOLEJCE FAZY GRUPOWEJ LIGI MISTRZÓW 2020/21

Scott, co myślisz na temat drużyny RB Lipsk? Myślę, że wszyscy byli dość zaskoczeni faktem, że ten zespół dotarł do półfinału Ligi Mistrzów w ubiegłym sezonie.

– To bardzo dobra drużyna. Wiele razy oglądaliśmy ją w akcji w poprzednim sezonie, chociażby przy okazji tych meczów w Lidze Mistrzów. Mają dobrego trenera i dobrych piłkarzy. Wiemy, z jaką intensywnością grają i będziemy musieli im dorównać w tym zakresie. Mamy jednak zdolny do tego skład. Mamy wspaniałych piłkarzy, którzy są w stanie pokryć każdą pozycję, więc drużyna, która zagra w tym meczu, będzie silna, niezależnie od tego, czy nastąpią jakieś zmiany w porównaniu do ostatnich spotkań, czy też wystąpi ta sama jedenastka. Czuję, że wszyscy zmierzają obecnie w dobrym kierunku i cieszą się dobrym zdrowiem.

Wspomniałeś, że macie szeroki i równy skład. Czy to będzie miało największe znacznie w najbliższym czasie, biorąc pod uwagę, że będziecie grać praktycznie co trzy dni? Wcześniej graliście z Chelsea, potem gracie z Arsenalem w weekend, następnie znów w tygodniu z Istanbulem Basaksehir i znów w lidze z Evertonem. Dysponowanie silnym składem to kluczowa sprawa w tym sezonie, zgadzasz się?

– Tak, przed nami wiele spotkań do rozegrania. Menedżer stara się rozdzielić między zawodników mecze i minuty spędzone na boisku. Każdy będzie grał, każdy otrzyma swoje szanse i każdy musi być gotowy na moment, w którym zostanie wezwany przez trenera. Nie można okazywać rozczarowania, jeżeli nie zagra się jakiegoś meczu bądź też, gdy trzeba będzie zagrać 2,3, 4 czy nawet 10 spotkań z rzędu. Musimy odpowiednio się regenerować, dobrze spać i robić te wszystkie rzeczy, które sprawią, że będziemy gotowi do gry w każdym kolejnym meczu.

Menedżer ma w szczególności wiele opcji do wyboru w formacji pomocy, a więc tam, gdzie ty występujesz. Ludzie myślą o tobie i twoim dobrym partnerstwie w grze z Fredem, ale tych opcji jest oczywiście znacznie więcej. Zakładam, że jesteś szczęśliwy, że ostatnio często grasz.

– Uważam, że liczba piłkarzy, których mamy w pomocy i jakość, jaką sobą prezentują, jest po prostu niesamowita. Czuję się, jakbym konkurował o miejsce w składzie jednej z najlepszych formacji pomocy na świecie, nieporównywalną do żadnej innej drużyny. Właśnie tak pewni czujemy się w kwestii jakości, jaką posiadamy. Zresztą nie chodzi tylko o pomoc, ale także o linię ataku, o skrzydłowych, o boki obrony. W zasadzie wszędzie na boisku. Można to odnieść także do naszych opcji na środku defensywy, a także do Deana Hendersona i Lee Granta, bramkarzy którzy każdego dnia rzucają na treningach wyzwanie Davidowi de Gei. Dla nas to błogosławieństwo, że możemy mieć taki skład, a menedżer może być zadowolony z faktu, że wszyscy naprawdę na siebie naciskają w kwestii rywalizacji.

Narracja mediów skupia się ostatnio na braku gry Donny’ego van de Beeka.  Tymczasem Holender wziął udział w siedmiu na osiem dotychczasowych spotkań Manchesteru United w tym sezonie. Jak go postrzegasz? Jak sobie daje radę i czy będzie odgrywał większą rolę w waszej linii pomocy?

– Będzie dla nas niezwykle ważny. Donny [van de Beek] to wciąż młody chłopak, który przechodzi przez przemianę na tym etapie swojej kariery i który przybył do największego klubu na świecie. Trzeba dać ludziom czas na adaptację. Nie chodzi o to, aby od razu wejść do drużyny i zagrać osiem spotkań z rzędu, zaczynając każde z nich od pierwszych minut. Należy powoli budować swoją ścieżkę do pierwszego składu, a sposób, w jaki trenuje, jest niesamowity. Przychodzi na sesje treningowe z uśmiechem na twarzy i jest gotowy do zajęć każdego dnia. Będzie dla nas ogromnie ważnym zawodnikiem w dalszej części sezonu.

A jak sprawa z twoimi soczewkami kontaktowymi? Zmieniłeś coś w tym zakresie, aby teraz ich nie stracić w trakcie meczu, jak to miało miejsce w spotkaniu z PSG?

– Tak, dziś znów dostałem w twarz na treningu i pomyślałem sobie: “nie no, znowu to samo”. Nie, żartuję. To zdarzyło mi się pierwszy raz i mam nadzieję, że ostatni. Jestem teraz przygotowany i mam dodatkowe pięć czy sześć par na wszelki wypadek, gdyby to się ponownie stało, ale wątpię.

Jak z tym się czułeś? Gdyby mi się to zdarzyło, to byłbym strasznie zdezorientowany na boisku.

– Dziś dostałem piłką w okolice oczu i sobie pomyślałem, że to niesamowite, że one mimo to zostają tam. Twoje oczy zaczynają nabierać wody, ale one wciąż są na miejscu. Tamto wydarzenie było po prostu pechowe. Zawodnik [Neymar] akurat trafił ręką w moje oko, więc tak naprawdę nie za wiele mogłem zrobić w tej sytuacji. Mogę też tutaj pochwalić moją panią od soczewek kontaktowych, jest niesamowita.

Jak uważasz, jak bardzo zwycięstwo w nadchodzącym meczu na Old Trafford będzie dla was ważne? Nie chodzi tylko ostatnie wyniki na waszym stadionie w tym sezonie, ale też pójście za ciosem po tym świetnym rezultacie z Paryżu.

– Uważam, że w meczu z Chelsea zasłużyliśmy na więcej. Uważam, że trafiliśmy ze składem, byliśmy bardzo solidni i zwarci w szykach. Potrzebowaliśmy tylko tego elementu ekstra. Myślę, że przez ostatnich 20 minut naciskaliśmy na nich. Czasami są takie mecze, w których nie da się wyjść do gry w kontrataku, ponieważ dziewięciu czy dziesięciu piłkarzy rywali jest za piłką. To trudne, gdy wielu piłkarzy znajduje się za nią, niezależnie od tego, z kim się gra. Trzeba też oddać Chelsea, że bardzo dobrze odbierali piłkę i reagowali na nasze przejścia z obrony do ataku. Uważam, że takie mecze się zdarzają, zanotowaliśmy punkt po solidnym występie i zachowaliśmy czyste konto. Musimy lepiej budować akcje.

Widzieliśmy nastroje po waszym powrocie do dobrej gry w meczu z Newcastle United, a potem z PSG. Jednak po spotkaniu z Chelsea znów pojawił się sceptycyzm. Czy zauważasz to jak wiele emocji wzbudza każdy pojedynczy mecz Manchesteru United czy już do tego po prostu przywykłeś?

– To normalne. Tak się właśnie dzieje, gdy patrzy się na oczekiwania stawiane wobec Manchesteru United. Nie czytam gazet, myślę że inni zawodnicy też nie. Jestem przekonany, że wszyscy po prostu skupiają się na kolejnym meczu i dawaniu z siebie wszystkiego dla tego klubu. Gdy nie wygrywamy spotkania, to jest odbierane jak koniec świata. Jednak, gdy wygramy przekonująco mecz, to jest najlepsze co możemy zrobić. Musimy więc znaleźć tę równowagę w naszym nastawieniu, wycofać się z tego wszystkiego i naprawdę skupić się tylko na swojej pracy. Wyniki przyjdą. Jeżeli podtrzymamy taką grę i taką intensywność, to nie widzę możliwości, aby zbyt wiele drużyn przeciwnych mogło sobie z tym poradzić. Jednak musimy to prezentować każdego tygodnia. Takie nastawienie musimy mieć w każdym meczu i na każdej sesji treningowej. Musimy naciskać na siebie dla fanów, ponieważ oni zasługują na zwycięstwa. Zasługują, abyśmy w każdym meczu prezentowali się na wysokim poziomie i grali na wysokiej intensywności, przy tym dominując rywali. To właśnie staramy się robić każdego tygodnia.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze