Oliver Kay dla The Athletic: Solskjaer nie jest bliższy odnalezienia tożsamości MU, niż byli Mourinho czy Van Gaal

Źródło:The Athletic

Chyba nie ma człowieka, który odważyłby się przewidzieć, jak w następnym spotkaniu zaprezentuje się Manchester United. Oliver Kay na łamach serwisu The Athletic stara się jednak spojrzeć na ten problem nieco szerzej i zastanawia się, czy Ole Gunnar Solskjaer jest w ogóle bliski określenia tożsamości Manchesteru United i czy ten problem powinniśmy w ogóle kłaść na barki Norwega.

Felieton Olivera Kaya dla The Athletic – treść oryginalna

Ole Gunnar Solskjaer miał za sobą dwa mecze i dwa sympatyczne zwycięstwa jako tymczasowy menadżer Manchesteru United, kiedy ktoś zapukał do jego drzwi. Był to wiceprezes wykonawczy Ed Woodward, który, podobnie jak pozostali, zauważył zmianę nastroju wokół boiska treningowego, w porównaniu z kiepskimi ostatnimi miesiącami pracy Jose Mourinho.

Rozmawiali o zwycięstwach nad Cardiff City oraz Huddersfield Town oraz o tym, jak poszczególni zawodnicy zareagowali na treningach. U Paula Pogby znów mogliśmy zobaczyć świeżość oraz uśmiech na twarzy. Podobnie zareagowali Luke Shaw, Jesse Lingard, Marcus Rashford, Anthony Martial i inni.

Rozmowa przeniosła się na styczniowe okienko, które zbliżało się wielkimi krokami. Wtedy Solskjaer wyciągnął dokument pokazujący, że myśli bardziej długoterminowo, nie tylko o najbliższych miesiącach. Znalazła się tam długa lista celów transferowych, ale również graczy Akademii, takich jak Angel Gomes oraz Mason Greenwood i sugestie tego, jak zespół powinien zmienić się do sezonu 2021/22. Solskjaer zaznaczył wtedy również, że poza zmianą wyników, muszą też zostać zmienione wartości, kultura i tożsamość, które zostały w klubie utracone.

Każde słowo rezonowało z Woodwardem, który co prawda miał pozytywne nastawienie do Louisa van Gaala i Jose Mourinho, kiedy ich zatrudniał, ale musiał też przyznać, że coś został utracone w trakcie tych pięciu lat po odejściu sir Aleksa Fergusona na emeryturę w 2013 roku. W ciągu kilku następnych miesięcy wyniki były coraz lepsze – czego szczytem okazało się dramatyczne i nieco mylące zwycięstwo 3:1 z Paris Saint Germain. Była to czternasta wygrana z siedemnastu spotkań pod wodzą Solskjaera – a tymczasowy menadżer, w oczach Woodwarda i wielu innych, stał się nagle człowiekiem z długoterminową wizją odbudowy na Old Trafford.

Niedawno Solskjaer osiągnął barierę 100. spotkań jako menadżer Manchesteru United. To była bariera, do której podchodził w dobrym humorze po imponujących zwycięstwach wyjazdowych z Newcastle (4:1) oraz PSG (2:1) oraz domowym z RB Lipsk (5:0). Oczywiście w pamięci cały czas pozostawała miażdżąca porażka 1:6 z Tottenhamem prowadzonym przez Mourinho, jednak można było odnieść wrażenie, że te ślady zostały zasypane. W drugiej połowie przeciwko Lipskowi wszystko wydawało się wskakiwać na odpowiednie miejsce. Sprawy wyglądały optymistycznie.

Jednak wtedy, kiedy już zaczynały się rozmowy i wkroczeniu na odpowiednią ścieżkę, pokazali się z nędznej strony w domowym starciu z Arsenalem. Diament w pomocy wyglądał jak panaceum w spotkaniu z Lipskiem? Cztery dni później okazał się katastrofą. Pogba, który świetnie pokazał się na tle niemieckiego zespołu, przeciwko Arsenalowi znów przekonywał, że budowanie linii pomocy wokół jego osoby to spore ryzyko. Diamenty, jak się okazało, nie są wieczne. Znów wracamy do tablicy.

Ciągle trwa debata na temat Solskjaera – czy nie ma nam już nic do zaprezentowania, czy pokazuje się dobrze w trudnych warunkach, czy ktoś inny nie spisałby się lepiej, mając takich zawodników i takie zaplecze finansowe – to zmienia się przy każdym kolejnym występie Manchesteru United. Jest to niepomocne i szczerze mówiąc, raczej niepotrzebne, ponieważ atuty i ograniczenia Norwega wydają się dosyć łatwe do zaobserwowania.

Ole Gunnar Solskjaer Manchester United manager
Fot. Matthew Peters/Manchester United via Getty Images

W pierwszych stu meczach pod jego wodzą, Manchester United wygrał 55 razy, 21 zremisował i przegrał 24 spotkania. Nie ma tu się za bardzo nad czym rozwodzić, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że najlepsza seria przypada na okres, kiedy jeszcze nie był menadżerem zatrudnionym na stałe. Wygrał 32 z 65 spotkań w Premier League w tym czasie, a potem 22 z 52, będąc już stałym trenerem. Jeśli szukamy jakieś trajektorii, pierwsze trzy miesiące były sięganiem do gwiazd, natomiast później głównie wyglądało to niezadowalająco.

Udało im się jednak odbudować po słabym początku poprzedniego sezonu i finalnie zająć trzecie miejsce. Osiągnęli półfinały FA Cup, Carabao Cup i Ligi Europy. Cztery razy pokonali Chelsea, trzy razy Manchester City i dwa razy PSG i jeśli ktoś miał wątpliwości, czy Solskjaer będzie potrafił taktycznie przygotować zespół na mecze o najwyższą stawkę, Norweg ma gotowe odpowiedzi. Wyjazdowe zwycięstwo nad PSG było klasycznym pokazem siły jego zespołu, kiedy mają możliwość stawiania własnych warunków: dobrze zorganizowana defensywa, ciężko pracująca linia pomocy i napastnicy ze swoją szybkością, którzy mają ranić rywali.

Niektórzy śmiali się z Van Gaala, kiedy w trakcie pierwszych miesięcy pracy Solskjaera, były menadżer „Czerwonych Diabłów” powiedział: „Trener pracujący po mnie (Mourinho) zmienił taktykę na parkowanie autobusu i grę z kontrataku. Teraz jest kolejny trener (Solskjaer), który parkuje autobus i gra z kontry.” Jednak to właśnie wygląda najlepiej pod wodzą Solskjaera. Jeśli ktoś liczył na to, że po tych kilku miesiącach drużyna ewoluuje w zespół ogólnie radzący sobie lepiej, zdolny do narzucania rywalom swojej gry i z bardziej ofensywnym nastawieniem, to zdarzało się to tylko w bardzo specyficznych warunkach.

To jest spora sprzeczność w dotychczasowej karierze Solskjaera. Kiedy menadżer tak często używa słów jak filozofia, kultura i tożsamość oraz praktycznie na każdej konferencji prasowej podkreśla historię klubu oraz jego dziedzictwo, to spodziewalibyśmy się odzwierciedlenia tego w ich stylu gry. Były momenty, kiedy nawet chciało się w to uwierzyć, jednak po stu spotkaniach, to nadal jest zespół, który nie ma swojego stylu albo tożsamości, co nie jest szczególnie zaskakujące, kiedy piłkarska wizja klubu – i to jest bardziej refleksja na temat ludzi pracujących nad Solskjaerem – nadal wydaje się w dużej mierze fikcją.

Zastanawiamy się, jakie nazwiska widniały na liście planów długoterminowych, którą Solskjaer zaprezentował Woodwardowi pod koniec 2018 roku. Na pewno David de Gea oraz Paul Pogba. Prawdopodobnie również Anthony Martial oraz Marcus Rashford. Możemy chyba też założyć, że wielki plan nie zakładał grania formacją 3-5-2, która tak świetnie sprawdziła się przeciwko PSG, ani diamentem w linii pomocy, który na przestrzeni dwóch spotkań, z Lipskiem oraz Arsenalem, zapewnił nam dwa odmienne występy, które różniły się od siebie praktycznie wszystkim.

Warto tutaj nawiązać do czegoś, co rozpoczynający swoją pracę Solskjaer powiedział w grudniu 2018 roku: „Moja filozofia, to granie szeroko.” Dodał wtedy, że w jego składzie nie ma odpowiednich skrzydłowych, więc będzie szukał bocznych obrońców, którzy wpiszą się w tę rolę. „Według mnie, w dzisiejszej piłce nożnej, boczni obrońcy muszą odrywać swoją rolę w ofensywie”.

Kontynuował tę myśl trzy miesiące później, w wywiadzie dla strony UEFA. „Tempo i moc, Manchester United, tym właśnie jesteśmy. Kiedy masz takich zawodników, jak Paul (Pogba), Anthony (Martial), Alexis (Sanchez), Romelu (Lukaku), Marcus (Rashford) – możesz grać tak, grali Andy (Cole) i Yorkie (Dwight Yorke) oraz Giggsy (Ryan Giggs) i Becks (David Beckham) na skrzydłach. Atakowaliśmy szybko i taka jest również moja filozofia.”

Manchester United pod wodzą Ole Gunnara Solskjaera wyglądał najlepiej przy szybkich atakach, kiedy Rashford i Martial wykorzystywali swoje naturalne zdolności. To jednak wciąż zespół, który nie posiada umiejętności rozciągnięcia defensywy rywali i znalezienia wolnej przestrzeni. Rozpoczęli sezon z Danielem Jamesem na prawym skrzydle i Rashfordem na lewym w formacji 4-2-3-1 przeciwko Crystal Palace; przeciwko Brighton i w trakcie tego okropnego dnia meczu z Tottenhamem, to był ten sam system, ale z Greenwoodem i Rashfordem na skrzydłach; James i Juan Mata z niezwykłym efektem pokazali się w trakcie zwycięstwa z Newcastle 4:1; na PSG system został zmieniony na 5-3-2 z Aaronem Wan-Bissaką i Aleksem Tellesem na wahadłach; powrót do 4-2-3-1 w bezbramkowym remisie z Chelsea, na skrzydłach grali Mata i James, w ataku biegał Rashford; formacja diamentu bez skrzydłowych przeciwko Lipskowi („Eureka!”) i Arsenalowi („Jasna cholera!”).

W tym momencie musimy pochylić się nad tym, jak niewiele otrzymał Solskjaer od Manchesteru United, jeśli chodzi o pozyskiwanie zawodników – i jak alarmujący jest fakt, że nawet w obliczu dowodów świadczących o zupełnej przeciwności, Woodward i reszta osób pracujących w klubie jest przekonana, że wykonali kawał imponującej roboty na rynku transferowym. Rok temu w tym okresie plany zakładały pozyskanie Erlinga Haalanda z Red Bull Salzburga, jednak pokonała ich Borussia Dortmund. Od tego czasu Manchester United wypożyczył w styczniu Odiona Ighalo oraz pozyskał z wolnego transferu Edinsona Cavaniego, w ostatnich godzinach poprzedniego okienka transferowego. Nawiązując do tego roku, plan zakładał wzmocnienie od dawna osłabionego prawego skrzydła, poprzez pozyskanie Jadona Sancho. Kolejny raz sytuacja została źle oceniona, a efekt końcowy to Facundo Pellistri oraz Amad Diallo, pozyskani w trakcie deadline day. Do kreatywności Pogby i Fernandesa dodany został Donny van de Beek, bez – jak się wydaje – jasnego pomysłu na to, jaki kształt powinna mieć linia pomocy.

Donny van de Beek Manchester United midfielder
Fot. Phil Noble/PA Images via Getty Images

Solskjaer bardzo mocno wysila swoją wyobraźnię, aby odnaleźć sposób na zwycięstwo. Prawdopodobnie myślał, że odnalazł je w końcówce poprzedniego sezonu, kiedy Nemanja Matić i Pogba zabezpieczali środek pola, a Greenwood, Fernandes i Rashford wspierali Martiala w działaniach ofensywnych, jednak imponująca seria zwycięstw po restarcie ligi (3:0 z Sheffield United, Brighton i Villą, 5:2 z Bournemouth) znów nie była stała. Scott McTominay, Fred, Mata i inni grali dobry mecz albo dwa, ale nie potrafili trzymać formy i wszystko trzeba było układać od nowa. Rozczarowujące występy Pogby przewyższają liczbą te, w których pokazuje swój niezwykły talent. Van de Beek, któremu jeszcze nie udało się zagrać meczu Premier League od pierwszej minuty, wydaje się zaskoczony tym, jak dziwnie to wszystko wygląda.

W przegranym 0:1 meczu z Arsenalem, Solskjaer – który twierdzi, że jego filozofia opiera się na szerokich atakach i szybkości – kończy z Rashfordem i Cavanim z przodu oraz Maticiem, McTominayem, Pogbą i Van de Beekiem, tworzącymi najwęższy możliwy środek pola. O szerokości gry stanowili Wan-Bissaka i Shaw którzy, jak to dyplomatycznie ujął Gary Neville na antenie Sky Sports: „Nie są najlepszymi w ofensywie bocznymi obrońcami na świecie. Wtedy pojawia się myśl: gracie diamentem, a ataki skrzydłami mają zapewniać piłkarze, którzy nie najlepiej radzą sobie w tej roli. To wszystko wygląda w tej chwili nieco niechlujnie. W końcówce meczu nie umiałem nawet powiedzieć, jakim systemem próbowali grać. Wszędzie biegli jacyś zawodnicy. Na końcu to był po prostu wielki bałagan”.

Mówił to były kolega z drużyny, a także człowiek głośno wspierający Solskjaera. Nieco mniej dyplomatyczny i bardziej bezpośredni był Roy Keane, były kapitan Manchesteru United: „Spodziewamy się, że ktoś podwinie rękawy i weźmie się do roboty, bo tym właśnie jest Manchester United – tak jak Noby Stiles, który miał serce lwa. Tutaj tego nie widzę. Nie widzę tam mężczyzn. Nie widzę gości, za którymi wskoczyłbym w ogień, którym bym zaufał. Ktoś ma zamiar im zaufać? Boże, miej nas w opiece.”

Tim Cahill, były kolega Mikela Artety z czasów gry w Evertonie, nie zgodził się z Keanem i zasugerował, że różnica pomiędzy Arsenalem a Manchesterem United nie wynikała z braku charakteru, ale z posiadania menadżera, który jest liderem i potrafi zaproponować konkretny styl gry. Keane próbował zbyć ten argument faktem, że Arsenal przegrał w tym sezonie już trzy spotkania, ale Cahill był nieugięty: „Przegrali kilka spotkań, ale wiemy dlaczego tak się stało. Kończy się mecz, a oni się uczą, czynią progres.” Konkluzja była taka, że takiego procesu nie obserwujemy w Manchesterze United.

Mamy wiec trzech byłych profesjonalnych piłkarzy, z których każdy oferuje inną opinię: Cahill mówi o problemach z zaimplementowaniem swojej filozofii, Neville wskazuje konkretne, małe problemy, które przekładają się na większy obraz, natomiast Keane (oczywiście) wytyka brak charakteru. To tworzy interesującą debatę, ale czy oczywistą konkluzją nie jest stwierdzenie, że każdy z nich ma rację? Że mamy do czynienia z utalentowanym, ale niezbalansowanym składem, któremu brakuje silnych charakterów, a wszystko to wieńczy brak jakiejś piłkarskiej wizji (co, jak wcześniej już wspominaliśmy, odbija się w priorytetach właścicieli klubu).

Zatrudnienie Solskjaera miało być odpowiedzią na każdy z tych problemów: odnowienie tradycji związanych z Manchesterem United poprzez zaprezentowanie konkretnego stylu gry i przyswojenie zawodników, którzy jak powiedział Keane po porażce 1:6 z Tottenhamem: „Wrzucili poprzedniego menadżera (Mourinho) pod autobus i zrobią dokładnie to samo z Ole”.

Być może jest to dobry moment, aby wspomnieć, że w przeddzień swojego setnego meczu w roli menadżera, Mourinho podpisał nowy kontrakt. Jego bilans w styczniu 2018 roku to 62 zwycięstwa, 23 remisy oraz 15 porażek. Manchester United zajmował drugie miejsce w lidze, dużo tracił do Manchesteru City, nie umiał utrzymać dobrej formy z początku sezonu, ale nadal wygrał 25 z 36 spotkań we wszystkich rozgrywkach. Niewiele tłumaczyło oferowanie nowego kontraktu w tamtym momencie, może poza zagrożeniem odejścia do PSG, jednak trajektoria szła w dobrym kierunku.

Wtedy, jak to zazwyczaj bywa w przypadku Mourinho po podpisaniu nowego kontraktu, sprawy zaczęły się komplikować. Wygrali zaledwie 22 z pozostałych 44 spotkań, w tym zaledwie sześć z finałowych 18 meczów. Warto wspomnieć, że to setne spotkanie poprzedzone było pozyskaniem Sancheza z Arsenalu, co doprowadziło do rosnącej dysharmonii w szatni i coraz mniejszego zrozumienia na boisku. Jeśli chodzi o Van Gaala, wygrał 52 ze swoich 100. spotkań i został zwolniony trzy mecze później, pomimo zdobycia FA Cup.

Osiągnięcie takiej liczby spotkań jest krokiem, którego wielu z nas nie spodziewało się po Solskjaerze. Zwłaszcza, kiedy dostępni są Mauricio Pochettino oraz Massimiliano Allegri. Są pewne elementy, które musimy uznać za jego sukces: kwalifikacja do Ligi Mistrzów, indywidualny rozwój takich graczy jak Rashford czy Martial, bardziej stabilny nastrój wewnątrz klubu. Są też jednak poważne zarzuty. Nawet jeśli zakończyli ligę na trzecim miejscu, to mieli tyle samo punktów straty do Liverpoolu, co przewagi nad Bournemouth, które spadło z ligi. Na tę chwilę, nawet pomimo dosyć specyficznych warunków, bliżej im do dołu tabeli, niż jej czołówki.

Wielkim pytaniem – jedynym, które tak naprawdę ma znaczenie – jest, czy czynią progres, idą we właściwym kierunku, oferują występy napawające kibiców optymizmem, że dobre czasy czekają tuż za rogiem. Zwycięstwa nad Newcastle, PSG i Lipskiem wydają się to potwierdzać, jednak równie niewiele brakuje, aby powróciły stare demony i dobrze znana niepewność. „Po meczu ze Spurs cały czas zastanawiamy się, czy już minęli ten zakręt. To najdłuższy zakręt na świecie”, powiedział Keane.

Najbardziej widoczna wydaje niezdolność władz klubu do określenia jasnych planów działania po odejściu Fergusona. Siedem lat pod tym wydarzeniu wciąż nie jesteśmy przekonani co do zapewnień Woodwarda, że mają odpowiedniego menadżera, odpowiednią rekrutację i oczywiście odpowiedniego właściciela, zarządzającego tym wszystkim.

Po stu spotkaniach i 270 milionach funtów wydanych na transfery, z całą pewnością spodziewalibyśmy się, że Solskjaer będzie o wiele bliższy odnalezienia odpowiedniego rozwiązania. Powinien być. Od dawna problemy wybiegają jednak poza człowieka za sterem, zawodników i system, w którym grają, czy dzień rozgrywania spotkań. Dlatego, jeśli weźmiemy krok w tył i nie będziemy osobno oceniać każdego spotkania, zaobserwujemy te same problemy, pojawiające się niezależnie od tego, który menadżer akurat próbuje je rozwiązać.

Ta dysfunkcja, ciągnąca się od pokojów zarządu, aż po szatnie, spowodowała, że w desperacji, w grudniu 2018 roku, skierowali swoje spojrzenie na Solskjaera, a potem uwierzyli, że udało im się odnaleźć wymarzony bilet do sukcesu. Żaden z nich nie pomyślał, że dotknięcie magicznej różdżki już zaczynało tracić swoją moc, a męczący kłopot odnalezienia zagubionej tożsamości Manchesteru United jeszcze raz przybierze formę długiego, przygnębiającego marszu.

ŹródłoThe Athletic
Przeczytaj również:  Pożegnalny wywiad z Ole Gunnarem Solskjaerem. "Dałem z siebie wszystko, ale nadszedł czas, abym odszedł"

Ostatnie sztuki

Koszulka adidas Manchester United Training Top DP6825

Wykonana z najwyższej jakości materiałów, oficjalna replika koszulki treningowej z długim rękawem, w której piłkarze Manchesteru United przygotowywali się do meczów w sezonie 2018/2019. Podkreśli dumę z faktu wspierania drużyny "Czerwonych Diabłów" zarówno w trakcie aktywności sportowej, jak i podczas wyjścia na miasto. Licencjonowany produkt klubowy. Cechy produktu:
  • kolor: jasnoszary, czerwony
  • materiał: 100% poliester
  • naprasowany herb klubu
  • dekolt w kształcie litery V
  • długi rękaw
  • wzmocniona, chroniąca przed wiatrem konstrukcja
  • mankiety z otworami na kciuki, zapewniające lepsze przyleganie do ciała
  • wykorzystana technologia adidas Climalite
Technologia adidas Climalite:
  • odprowadza wilgoć od skóry
  • zapewnia maksymalną lekkość i miękkość materiału
  • przynosi uczucie chłodu i komfortu termicznego nawet w najgorętszych warunkach

Dyskusja

Najnowsze

Michael Carrick wyjaśnił wybór jedenastki na mecz z Chelsea: rozmawiałem z Cristiano Ronaldo o tej decyzji

Tymczasowy szkoleniowiec "Czerwonych Diabłów" dokonał czterech zmian w porównaniu do meczu z Villarrealem. W przedmeczowym wywiadzie dla MUTV oraz...

Michael Carrick wyraził swój podziw wobec Bruno Fernandesa i Freda

Tymczasowy menedżer Manchesteru United, Michael Carrick, wyróżnił postawę Bruno Fernandesa oraz Freda, którzy odegrali wielką rolę w zwycięstwie 2:0...

Manchester United kradnie punkt w meczu z Chelsea na Stamford Bridge

Manchester United zremisował 1:1 z Chelsea na Stamford Bridge w meczu 13. kolejki Premier League. Wynik spotkania otworzył Jadon...

The Athletic: Droga Ralfa Rangnicka – ojca chrzestnego niemieckiego futbolu i tymczasowego menedżera Man Utd

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że nowym tymczasowym menedżerem Manchesteru United zostanie Ralf Rangnick. Jakkolwiek brzmi nazewnictwo...

Eric Bailly przed meczem z Chelsea dla MUTV: musimy bardzo ciężko pracować, aby odnieść zwycięstwo

Eric Bailly udzielił wywiadu MUTV przed nadchodzącym spotkaniem z Chelsea w ramach 13. kolejki Premier League. Wobec zawieszenia Harry'ego Maguire'a...

Juan Mata: Michael Carrick doskonale wie, czego wymaga ta praca

Juan Mata w rozmowie z klubowymi mediami wyraził swój podziw dla Michaela Carricka, który objął posadę tymczasowego menedżera Manchesteru...

Zapowiedź: Chelsea FC – Manchester United. 13. kolejka Premier League

W niedzielę dojdzie do hitu 13. kolejki Premier League pomiędzy Chelsea a Manchesterem United. "Czerwone Diabły" udadzą się na...

Media o szczegółach kontraktu Ralfa Rangnicka

Chociaż Ralf Rangnick nie został jeszcze oficjalnie przedstawiony jako szkoleniowiec ''Czerwonych Diabłów'', w mediach nie brakuje informacji o szczegółach...

Najważniejsze

Manchester United kradnie punkt w meczu z Chelsea na Stamford Bridge

Manchester United zremisował 1:1 z Chelsea na Stamford Bridge w meczu 13. kolejki Premier League. Wynik spotkania otworzył Jadon...

The Athletic: Droga Ralfa Rangnicka – ojca chrzestnego niemieckiego futbolu i tymczasowego menedżera Man Utd

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że nowym tymczasowym menedżerem Manchesteru United zostanie Ralf Rangnick. Jakkolwiek brzmi nazewnictwo...

Może Cię także zainteresować

0