UTD Unscripted: Luis Nani – bramki i chwała

manutd.com Marcin Polak
Zmień rozmiar tekstu:

Portugalski skrzydłowy, Luis Nani, wrócił myślami do swojego pierwszego sezonu w barwach Manchesteru United. W swoim artykule opublikowanym na portalu ManUtd.com, obecny zawodnik grającego w MLS Orlando City wspomina pierwszą bramkę, zwycięstwo w Premier League oraz tryumf nad Chelsea w finale Ligi Mistrzów w Moskwie. 

Artykuł Naniego dla ManUtd.com – pisownia oryginalna

Kilkanaście lat temu Manchester United wygrał The Treble, a ja miałem okazję, by odwiedzić Old Trafford z drużyną młodzieżową, której byłem częścią. Oprowadzali nas po szatni, w której przebierali się zawodnicy. Byłem tam, siedziałem na ich miejscach, powiedzieli mi, że jestem przy szafce Ryana Giggsa. Powiedziałem wtedy moim kolegom:

– To niesamowite. Jestem tutaj. Kiedyś będę grał w tym zespole.

Tak naprawdę nigdy nie sądziłem, że będę siedział obok Giggsa, czy któregokolwiek zawodnika United. To było wszystko tak odległe. Oglądanie ich w TV i gdy przychodził ktoś do mnie i mówił:

– Kiedyś będziesz grał obok Giggsa.

Odpowiadałem: – Tak, tak, tak… Żartujesz sobie, nie?

To wszystko było tak dziwne, takie trudne.

Chyba jakoś cztery lata później usłyszałem, że United chce podpisać ze mną kontrakt.

Szaleństwo.

W krótkim odstępie czasu, wiele drużyn próbowało mnie pozyskać i zainwestować w moją przyszłość. Oczywiście bardzo ważną rolę odegrał mój agent, który dał mi wiele dobrych rad. Powiedział: – Jeśli pójdziesz do Manchesteru United, jest już tam Cristiano, jest Carlos Queiroz, który jest Portugalczykiem. Obaj mogą ci pomóc. Dodatkowo menedżer, sir Alex Ferguson, jest kimś, kto inwestuje w młodych chłopaków. Kiedy ich sprowadza, ma na nich pomysł. Nie zostawia ich samych sobie, jeśli nie jest wszystko w porządku.

Jak tylko to usłyszałem, powiedziałem: – OK, chcę iść do Manchesteru United.

Wykonał swoją pracę z klubem. Kiedy przybyłem, to było coś wspaniałego. Kiedy widzisz tych ludzi w TV, nie widzisz w nich normalnych ludzi. Przy czym oni są normalni. Bardzo mi pomogli. Z łatwością wpasowałem się do drużyny i przywykłem do chłopaków, kultury, do wszystkiego w tym klubie.

Oczywiście miałem wiele do nauczenia się w krótkim czasie, ale było mi o wiele łatwiej, mając obok Cristiano, który mówił w tym samym języku. Anderson również przyszedł w tym samym czasie i przez krótki czas mieszkaliśmy w domu Cristiano we trzech. Był również Carlos Queiroz, który pomagał mi w momencie, w którym nie rozumiałem, co ktoś mówi. Pytałem go:

– Co powiedział? Możesz mi pomóc? Mógłbyś przetłumaczyć?

Na początku to było bardzo ważne, by mieć kogoś, kto już mówi w miejscowym języku i może poradzić ci, jak prowadzić się oraz zachowywać się w danym kraju, ponieważ są różne zasady, do których nie jesteś przyzwyczajony. Zależało im na tym, by było nam łatwiej.

Znałem Cristiano już wcześniej, ze Sportingu, z reprezentacji. Zanim przyszedłem do Manchesteru, widywaliśmy się na zgrupowaniach, więc wiedziałem, jaki jest dobry. Kiedy przeniosłem się do Manchesteru, zacząłem obserwować każdego zawodnika i mogłem zauważyć, że każdy ma coś w sobie wyjątkowego. Na przykład Darren Fletcher. Był niesamowity. Jego zdolności na boisku, był wszędzie w tym samym czasie, był bardzo silny i bardzo dobrze podawał piłkę. Strzelił kilka pięknych bramek na treningu.

Jednym z tych piłkarzy, który zaimponował mi najbardziej, był Paul Scholes z powodu jego zapału, który wkładał w każdy trening, jednak nigdy się nie zmuszał do czegokolwiek. Grał spokojnie: jedno dotknięcie, dwa, nikt nie był w stanie go złapać. Wyglądał jakby się bawił za każdym razem, kiedy my trenowaliśmy. Mógłbym ci opisać każdego gracza. Ryan Giggs udzielił mi wielu porad, Jego umiejętności, jego trening… starsi gracze, doświadczenie, które mieli, wszystko było widać w każdej sesji treningowej. Każdego dnia, było coś, na co zwracałem szczególną uwagę. Nie rozmawiałem z nimi za dużo, tylko obserwowałem ich i to, co robią, co mógłbym się od nich nauczyć. Rio Ferdinand i Vidić w obronie, Patrice Evra, siła, z którą posyłał piłkę na treningu, to było cudowne. Mogłeś się wiele nauczyć, jedynie podziwiając ich na treningu. Berbatow, Rooney, sposób wykończenia; sposób, w jaki zdobywali bramki.

To był mix ogromnego doświadczenia, więc nie musiałem pytać, nie musiałem rozmawiać, żeby się czegoś nauczyć. Jeśli tylko masz trochę oleju w głowie, to wystarczyło tylko skupić się na nich i spróbować nauczyć. Obserwujesz, jak się zachowują i ćwiczysz. Podejrzałem sporo rzeczy, które pomogły mi poprawić moją grę. Obecnie jestem kapitanem Orlando City i jestem jednym z najbardziej doświadczonych zawodników w tym klubie. Robię wszystko, co w mojej mocy, by pomóc młodszym graczom. Wiem z czasów United, że jesteś w stanie wiele nauczyć się od starszych piłkarzy, więc to jedno z moich najważniejszych zadań jako kapitana.

W moich początkowym okresie w United, miałem okazję zagrać w wielu spotkaniach i cieszyłem się, że szybko udało mi się strzelić swoją pierwszą bramkę. Graliśmy z Tottenhamem, na tablicy wyników widniało 0:0, była druga połowa. To był trudny mecz, nie graliśmy za dobrze. Mieliśmy schemat, w którym powinienem dostać piłkę od Chrisa Eaglesa, jednak ktoś przeciął podanie. Futbolówka odbiła się i musiałem po nią wrócić. W tym czasie, kiedy biegłem po piłkę, myślałem sobie: “Teraz zawrócę i strzelę”. Jak tylko przyjąłem piłkę, odwróciłem się i nie myślałem za dużo. Starałem się uderzyć piłkę najlepiej, jak umiałem.

Piłka wpadła do siatki po strzale z 20-25 metrów. Niesamowite.

Chyba to Scholesy próbował mnie złapać pierwszy, jednak rozłożyłem ręce i powiedziałem, żeby poczekał, bo nie mogę się pozbierać i nie jestem w stanie celebrować bramki. To świętowanie musi być właściwe w każdej sekundzie, więc starałem się uwolnić od tych wszystkich ludzi, znaleźć trochę przestrzeni. Sprawdziłem, że wszystko jest w porządku i zrobiłem salto. Prawie trafiłem Patrice’a w twarz. Był za blisko!

Byłem taki szczęśliwy, że strzeliłem takiego pięknego gola, ale muszę wam powiedzieć, że chcieli mi go odebrać. Po kilku dniach sir Alex przyszedł i powiedział: – To nie był twój gol! To była bramka Teveza! Tevez dotknął piłkę głową! Carlitos, trafiłeś ją, tak?

Tevez również się ze mną droczył, więc potwierdził.

– Nie, nie, nie. Nie mów tak! To ja go strzeliłem!

Kilka tygodni później, strzeliłem kolejnego świetnego gola w meczu przeciwko Middlesbrough. Według mnie to był jeden z najładniejszych, jakie strzeliłem w całej mojej karierze. Co za strzał.

Przeczytaj również:  Cristiano Ronaldo oskarżony przez FA za zachowanie po meczu z Evertonem

Cały czas grałem, trenowałem, uczyłem się, poprawiałem. Mieliśmy świetny sezon, byliśmy w czołówce Premier League i bardzo dobrze spisywaliśmy się z Lidze Mistrzów.

Mecz, który pozostał w mojej pamięci to spotkanie z Arsenalem w Pucharze Anglii. To był świetny mecz. Pamiętam, że menedżer chciał, żebyśmy wygrali w dobrym stylu, ponieważ zawsze, kiedy przyjeżdżali “Kanonierzy”, to było coś wyjątkowego. Dużo się mówiło o tym meczu. Wiedzieliśmy, że za każdym razem, kiedy mierzyliśmy się z Arsenalem, byliśmy zespołem lepszym, silniejszym. Byliśmy silnymi facetami. Ten mecz chcieliśmy naprawdę wygrać. Nie tylko wygrać. Naprawdę wygrać.

Zrobiliśmy to. Do przerwy wygrywaliśmy 3:0. Strzeliłem gola i miałem asystę. W drugiej połowie po raz kolejny zanotowałem asystę przy bramce Fletchera. Było 4:0 i zacząłem robić sztuczki, które ludzie pamiętają do dziś. Prawdę mówiąc, to nie było celowe. Nie myślałem o tym, że muszę to zrobić. Wykonałem to, ponieważ piłka leciała górą. Musiałem ją opanować w ten sposób. Patrice zagrał do mnie taką piłkę, wysoko w powietrzu. Miałem na plecach piłkarza Arsenalu, więc nie mogłem dopuścić, by futbolówka spadła na ziemię. Musiałem spróbować ominąć go, kontrolując piłkę, dopóki nie znajdę się w bezpiecznym obszarze, gdzie mogłem już sprowadzić ją na ziemię. Jednak w tym samym czasie, gdy przyjąłem piłkę, rywal zaczął na mnie naciskać, więc jedyną rzecz, jaką mogłem zrobić to podbijać ją za pomocą głowy i uda. Byłem silny. Próbował mnie uderzać, ale nic nie działało. Próbował mnie kopnąć kilkukrotnie. To było zabawne, ten mecz.

Koniec końców odpadliśmy z Pucharu Anglii, ale to jest coś, o czym szybko zapominasz, kiedy idzie ci dobrze w Premier League i Lidze Mistrzów, dwóch wspaniałych rozgrywkach. Graliśmy wiele ważnych spotkań. Strzeliłem jednego z moich ulubionych goli przeciwko Liverpoolowi, wspaniałe uderzenie, jednak doznałem urazu przed wyjazdem na reprezentację. Przełożyło się to na cały sezon, ale wróciłem i byłem w stanie zagrać przeciwko Barcelonie na Old Trafford.

Co to była za wspaniała noc. Pamiętam, że trener powiedział mi: – Wiesz, czemu będziesz grał? Ponieważ będziesz wybiegał do przodu i wracał z tą samą szybkością.

Więc musiałem biegać za rywalami. Pamiętam, że musiałem kryć Messiego na skrzydle, chciał mnie przedryblować i powiedziałem sobie w myślach: “Muszę dać z siebie wszystko”. Chciał mnie oszukać, zrobiłem wślizg i odebrałem mu piłkę, ale sędzia uznał, że faulowałem. Byłem sfrustrowany. Wiedzieliśmy, że jeśli w tym meczu nie damy mu wolnej przestrzeni, by mógł na niej grać, tak jak lubi, możemy wygrać ten mecz. Spisaliśmy się dobrze. Scholesy strzelił piękną bramkę. To był jeden z najlepszych meczów, wspaniała atmosfera. To podkreślało, jak ważny to był mecz. Na boisku znajdowało się tylu świetnych zawodników, a ja byłem jeszcze młody, ale również czułem się gwiazdą. Cieszyłem się, że zagrałem w tamtym spotkaniu.

W trakcie jednego z ostatnich meczów Premier League byłem na trybunach, nawet nie na ławce rezerwowych. Pamiętam, że był to bardzo ważny i trudny mecz. Spotkania z Wigan nie należą do najłatwiejszych. Dopiero pod koniec spotkania Giggsy strzelił na 2:0. Ta bramka sprawiła, że byliśmy spokojni. Ktoś mi powiedział: – Idź do szatni. Ubierz dres i korki.

Byłem bardzo zestresowany oglądając ten mecz. Wchodzę do szatni, a moich butów tam nie ma.

Gdzie one są?

Potrzebuję moich butów!

Rozejrzałem się dookoła i pomyślałem sobie…

Potrzebuję jakichkolwiek korków.

Więc ubrałem korki Owena Hargreavesa i wybiegłem z szatni.

Sędzia zagwizdał po raz ostatni, wszyscy świętowali. Ja także. Byłem taki szczęśliwy. Mój pierwszy tytuł. Nasz pierwszy tytuł.

Oczywiście, parę dni później mieliśmy rozegrać finał Ligi Mistrzów i tym razem byłem w składzie. Wszedłem na boisko w dogrywce. Byłem głodny gry i chciałem pomóc drużynie. Chciałem zmienić obraz gry, ponieważ uważałem, że po to zostałem wysłany na boisko. Ja, Anderson i Giggsy weszliśmy, żeby wykonać swoją pracę i myślę, że spisaliśmy się dobrze. Tak jak powiedziałem, byłem szczęśliwy – leciało dośrodkowanie i zrobiłem wszystko, by wygrać walkę o piłkę, ale byłem lekko spóźniony i zderzyłem się głową z Ashleyem Colem.

Rozciąłem głowę. Sztab medyczny podbiegł do mnie, żeby mnie obejrzeć. Byłem rozgrzany i chciałem wrócić na boisko, ale spojrzeli na moją głowę i powiedzieli: – Tak, troszkę krwawi, ale posmarujemy wazeliną i wrócisz do gry.

Po tym już nic nie powiedzieli. Ani jak głęboka to rana, nic. Wróciłem na boisko, ale nadal krwawiłem, jednak nie myślałem o tym. Nie miało to znaczenia.

Ostatni gwizdek, powiedziałem, że chcę wykonywać karnego, ale kiedy nadeszła moja kolej, byłem niespokojny, ponieważ widziałem, że Cristiano nie trafił swojego, a przecież on strzelał jedenastki przez cały sezon. Kiedy widzisz, że on nie dał rady…wow. Myślisz sobie: “Ok, to koniec”.

Byłem tylko ja i Petr Cech, bramkarz, zakrywał sporą część bramki…

W którą stronę strzelę?

W jaki sposób uderzę piłkę?

To łatwiejsze, kiedy bramkarz jest trochę mniejszy, ponieważ wiesz, że nie zdąży zareagować, ale Cech był ogromny.

Strzelę w róg, mocno, a jeśli nawet rzuci się w tę samą stronę, piłka musi wpaść.

Miałem szczęście, ponieważ dotknął piłkę, ale finalnie wpadła do bramki. Chelsea nie trafiła dwóch karnych, udało się, wygraliśmy Ligę Mistrzów. Co za uczucie.

Świętowaliśmy mocno po meczu. Wciąż boli mnie głowa, kiedy o tym pomyślę, ale to nieistotne. Weszliśmy do szatni, podszedł do mnie doktor i powiedział: – Nani, wciąż musimy założyć szwy.

– Naprawdę? Myślałem, że to mała rana.

– Tak, mała, ale założymy ci osiem szwów.

OSIEM SZWÓW!

Niewiarygodne, co? W sumie zabawne. Wszystko było dobrze, rozmawiałem z nimi, kiedy mi je zakładali. Byłem bardzo szczęśliwy i nie czułem nic poza tym. Kiedy dołączałem do United, nie proszono mnie o zbyt wiele w pierwszym sezonie, ale wygraliśmy dwa trofea, dwa najważniejsze trofea.

Jeśli któryś z moich kolegów w trakcie tej pamiętnej wizyty na Old Trafford, powiedziałby mi, że tak potoczy się moja historia, że w ciągu kilku lat będę grał dla United oraz, że tak to wszystko się skończy, z pewnością uznałbym to za dobry żart!

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze