Analiza The Athletic po meczu z West Hamem: Manchester United, najbardziej regularna ekipa w Premier League

The Athletic Damian Domitrz
Zmień rozmiar tekstu:

Manchester United wygrał piąty mecz wyjazdowy z rzędu, będąc początkowo na pozycji przegranej. Tym razem ofiarą doskonałego występu Manchesteru United w drugiej połowie padł West Ham. Analizę tego spotkania przygotował dziennikarz serwisu The Athletic, Carl Anka.

Artykuł Carla Anki dla The Athletic – treść oryginalna

Pozwólcie zaprezentować The Athletic teorię: Manchester United jest najbardziej regularną ekipą w Premier League.

Nie staramy się być przekorni. Nie próbujemy być hipokrytami. Nie wycofujemy się z poprzednich słów, że Manchester United składa się z zaskakujących sprzeczności. Chcielibyśmy przedstawić wam ideę, że ta wersja United nie jest niekonsekwentna i w rzeczywistości to jeden z najbardziej przewidywalnych i regularnych bytów w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Nie mówimy też o tym, że “jedyną konsekwentną rzeczą w United jest ich niespójność”. Podczas gdy Ole Gunnar Solskjaer zbliża się do swojej drugiej rocznicy w Manchesterze United, kibice, komentatorzy, eksperci oraz menedżerowie rywali, mogą wskazać na to samo, opisując jego zespół. Prawiąc komplementy powiedzą, że ten zespół United jest szybki i mocny w strzelaniu goli z kontrataku. Wytykając błędy, wspominają o nerwowości drużyny w tyłach oraz problemach ze zdobywaniem bramek w inny sposób niż z kontry.

Solskjaer może zmodyfikować swój skład lub formację, ale The Athletic uważa, że różnica między “dobrymi” występami United a “złymi” jest niewielka. Każdego tygodnia defensywa tego zespołu pomimo ulepszeń Ole Gunnara Solskjaera sprezentuje rywalowi garść solidnych okazji. Każdego tygodnia ta drużyna, dzięki Solskjaerowi, stworzy garść dobrych okazji do zdobycia bramki po przejściu z fazy obronnej do ataku. To podejście jest konsekwentne. Zmienia się jedynie to, czy podopieczni Solskjaera wykorzystają więcej szans od swojego przeciwnika.

– Myślę, że odnosimy mniej złych wyników. Wydaje mi się, że stajemy się coraz bardziej regularni. Ostatecznie nigdy nie da się kontrolować wyniku, decydują o nim drobne detale – powiedział w piątek Solskjaer przed spotkaniem z West Hamem. Okazuje się, że sobotnie zwycięstwo 3:1 nad drużyną Moyesa to dobra destylacja osobliwości zespołu, który jest konsekwentny w swoim podejściu, jeśli nie w rezultacie.

United w pierwszej połowie grał kiepsko i nie był w stanie poradzić sobie z ustawieniem 3-4-2-1, w którym zawodnicy Moyesa wysoko zakładali pressing i starali się grupowo przemieszczać w to samo miejsce w tym samym czasie w celu uzyskania przewagi liczebnej. W zmodyfikowanej pomocy norweskiego szkoleniowca, złożonej z Paula Pogby, Donny’ego van de Beeka oraz Scotta McTominaya, brakowało intensywności, właściwego bronienia i zaopatrywania trójki ofensywnych graczy – Edinsona Cavaniego, Anthony’ego Martiala oraz Masona Greenwooda. Duet West Hamu w osobie Pablo Fornalsa i Jarroda Bowena siał natomiast chaos w półprzestrzeniach. Szczególnie dotyczyło to tego drugiego, który skręcał i obracał Alexa Tellesa, przypominając mu, że boczni obrońcy muszą także bronić, a nie wyłącznie atakować.

Zgodnie z tym sezonem, United grał nerwowo w obronie i brakowało drużynie odpowiedniego rozgrywającego w środku pola, przez co desperacko potrzebowali Bruno Fernandesa do wykonywania trudnych podań (problem leżał w tym, że Fernandes oraz Rashford zaczęli to spotkanie na ławce rezerwowych). Ponownie byli także podatni na ataki ze stałych fragmentów gry (to kłopot z minionego sezonu) i stracili gola po strzale Tomasa Souceka po akcji z rzutu rożnego w 38. minucie. Szczęśliwym trafem schodzili na drugą połowę ze stratą tylko jednej bramki.

Potem nastąpiły zmiany, na początku drugiej połowy Fernandes oraz Marcus Rashford zastąpili kontuzjowanego Cavaniego oraz Donny’ego van de Beeka, a następnie w 62. minucie Martiala (kontuzja pachwiny) zmienił Juan Mata. Wkrótce pojawiła się inna regularność United polegająca na ich wspaniałym kontrataku i pracy w przejściu.

Z Fernandesem oraz Rashfordem na murawie, Manchester United miał dwóch zdolnych graczy do przejęcia inicjatywy swoim bezpośrednim biegiem (chociaż do środka pomocy wbiegał także Harry Maguire’a). Fernandes rozpoczął odrabianie strat, przyjmując długie wybicie od Deana Hendersona (które mogło opuścić boisko), po czym ściął do środka i zagrał piłkę do Pogby, wyrównującego stan meczu strzałem z dystansu.

Dodatkowa intensywność, którą poprawiła zmiana Solskjaera, hurtowo zwiększyła poziom talentów w jego drużynie. Telles miał więcej opcji do dośrodkowania i jego wrzutka z 68. minuty została odebrana i zmieniona w gola przez Masona Greenwooda dającego prowadzenie. Po 65. minucie energia oferowana przez Fernandesa oraz Rashforda, do spółki z podaniami Maty, zdezorganizowała defensywę West Hamu i zagwarantowała więcej miejsca za jej plecami. Z większą przestrzenią do gry i większą liczbą wybiegających graczy, ożywiony został Pogba, który w 78. minucie zagrał do Maty, aby ten górnym podaniem obsłużył Rashforda strzelającego trzecią bramkę pieczętującą zwycięstwo.

Jedna z analiz tego meczu mogłaby powiedzieć, że Solskjaer źle dobrał swoją jedenastkę, zaczynając bez odpowiedniego podającego (Fernandesa) oraz szarżującego atakującego, który potrafi przetransportować futbolówkę w pole karne ze sporą intensywnością. Niekonsekwencja wynika z jego nadmiernego polegania na poszczególnych zawodnikach, a nie z uporządkowanego poradnika. Ludzie są narażeni na wzloty i upadki, więc to nic dziwnego, że jego ekipę właśnie coś podobnego spotyka. Solskjaer nawiązał do tego na piątkowej konferencji prasowej, mówiąc: – Piłka nożna to gra, w której biorą udział ludzie żyjący swoim życiem.

Norweg nawiązał jednak także do naszej teorii, że ten zespół United to w rzeczywistości ten sam byt, kiedy w następnym zdaniu powiedział: – Cofnijcie się o 30 lub 40 meczów. Myślę, że jesteśmy jedną z najbardziej regularnych drużyn w Premier League pod względem wyników.

Często używamy terminu “waga ciężka”, aby opisać status Manchesteru United wśród elitarnych klubów piłkarskich na świecie. Używając paraleli pięściarskiej, ekipa Ole Gunnara Solskjaera jest jak Deontay Wilder – przez niektórych uważany za mniej zdolnego niż jego współcześni rywale, ale zdolny do nokautu, który może pokonać wszystkich najlepszych, gdy wszystko znajduje się na swoim miejscu. Jeśli przeciwnik potrafi uniknąć groźnych kontrataków United, to wtedy podobnie jak Wilder, Solskjaer nie posiada zbyt wielu pomysłów mogących spowodować problemy w obronie i testuje swoją szczękę przez dobrze wyszkolonych rywali.

Przeczytaj również:  Harry Maguire atakuje krytyków: robią to dla kliknięć

United, podobnie jak Wilder, może być szczęśliwi, gdy oponenci się zmęczą lub zaczną być niechlujni i popełniać błędy, ponieważ wtedy potrafią złamać gardę. Jak stwierdziliśmy wcześniej, plan A Ole Gunnara Solskjaera dotyczący goli zdobywanych po szybkim przejściu do ataku jest mądry, ale nie tylko dlatego, że pasuje od kluczowych członków tej drużyny, takich jak Rashford, Martial, Fernandes i Pogba, lecz także dlatego, że nie możesz prawdziwie uwzględnić tempa. Zespoły rywali mogą być świadome tego, co może się wydarzyć i szukać rozwiązań, ale trudno jest powstrzymać uderzenie, którego się spodziewasz.

(Podtrzymując analogię bokserską, Solskjaer niedawno wspominał również o tym, jak plany gry często zmieniają się w zależności od tego, kto straci pierwszego gola. Pasuje to do słów przypisywanych Mike’owi Tysonowi: “Każdy ma plan, dopóki nie zostanie trafiony w usta”.

Prawdopodobnie dlatego ten zespół Manchesteru United jest tak silny poza domem, gdzie drużyny przeciwne próbują przejąć inicjatywę i grać bardziej ofensywnie, co otwiera ich na kontrujące ciosy. West Ham grający przed własnymi fanami, jakkolwiek nielicznymi, po raz pierwszy od dziewięciu miesięcy wprowadził dodatkową zmienność w aspektach, które pomogły drużynie Moyesa w tak promiennym występie w pierwszych 45 minutach. Sobotnia wygrana oznacza, że Manchester United zwyciężył w 9 wyjazdowych meczach z rzędu, a w siedmiu z nich strzelił co najmniej trzy gole.

Ta drużyna United posiada wielu graczy, których cechuje styl Deontaya Wildera, czyli “jedno uderzenie”. Maguire dobrze wyprowadza i chroni piłkę, ale brakuje mu tempa na najwyższym poziomie. Aaron Wan-Bissaka spisuje się świetnie w pojedynkach jeden na jeden, ale musi pracować nad grą do przodu. Fred dobrze przechwytuje futbolówkę, ale nie potrafi zagrywać jej pomiędzy liniami. Pogba to umie, ale nie broni z właściwą intensywnością. Bruno Fernandes natomiast podaje do przodu ze zbyt dużą intensywnością. Kontrola piłki Marcusa Rashforda jest fantastyczna, ale Anglik nie radzi sobie w grze tyłem do bramki. Wciąż jest to zbiór utalentowanych piłkarzy, ale z umiejętnościami, które nie do końca się uzupełniają, lecz dobrze radzą sobie solo w nadziei, że wszystko zadziała.

Podobnie jak w boksie, rozwiązujesz ten problem za pomocą treningu, tworzenia nowych technik i podejść, abyś mógł lepiej się bronić oraz atakować. Solskjaer zdaje sobie z tego sprawę i niedawno rozmawiał o rozwoju United w kwestii dośrodkowań i schematów budowania akcji. Choć niektórzy woleliby, by klub z Old Trafford wygrywał w sposób bardziej powtarzalny od tego, to ten zespół niewyraźnie gdzieś zmierza i ma dobry plan awaryjny, dopóki się to nie stanie. Nie ma “ja” w “dobrych występach zespołu”, ale jest kilka w “jakości indywidualnej” i “jakości wykończenia” – dwa określenia, których Solskjaer użył w odpowiedzi na pytanie, co zmieniło się w drugiej połowie w porównaniu z pierwszą.

Jest też kilka “ja” w “strzelaniu goli po szybkich przejściach”, ale co ważniejsze jest jedno w “zwycięstwie”. Krytycy mogą używać rozsądnego argumentu, że United mają braki w strukturze technicznej, aby stać się dobrą drużyną piłkarską, ale drużyna Solskjaera wydaje się krążyć wokół kategorii “wystarczająco dobra”.

Dzięki swojej niszczącej prawej ręce, Wilderowi przez pięć lat udało się utrzymać tytuł wagi ciężkiej WBC. W momencie pisania tego artykułu, Solskjaer doprowadził United na czwartą pozycję w lidze i traci do lidera zaledwie dwa punkty.

Manchester United jest najbardziej regularną ekipą w Premier League. Podchodzą do każdego meczu z nadzieją, że zdołają znokautować przeciwnika, zanim ich drżąca szczęka zostanie przetestowana. Czasami padają na deski, ale częściej to ich uderzanie kończy robotę.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze