UTD Unscripted: Denis Irwin – zakłopotany przez Bosfor

manutd.com Marcin Polak
Zmień rozmiar tekstu:

W obecnej edycji Ligi Mistrzów Manchester United dwukrotnie mierzył się z tureckim Basaksehirem. Były gracz “Czerwonych Diabłów”, Denis Irwin, sięgnął pamięcią do 1993 roku, kiedy on i jego koledzy z drużyny udali się na spotkanie z Galatasaray. 

Artykuł Denisa Irwina dla ManUtd.com – pisownia oryginalna

Niekoniecznie zdajesz sobie z tego sprawę, ale kiedy setki hałaśliwych mieszkańców spotykają się z tobą na lotnisku, idą za tobą do hotelu i dzwonią do twojego pokoju w nocy, aby zakłócić twój sen przed meczem następnego dnia, faktycznie zbierasz cenne doświadczenie.

Patrząc wstecz na naszą pierwszą podróż do Turcji, aby zmierzyć się z Galatasaray w 1993 roku, całe to doświadczenie stworzyło wspomnienie, które pozostanie ze mną na zawsze. Naprawdę nie sądzę, by było na świecie lepsze miejsce do gry w piłkę nożną, pod względem atmosfery niż Turcja. Naprawdę nie ma.

Wtedy byliśmy nowicjuszami w Lidze Mistrzów, ponieważ był to dopiero trzeci mecz United w rozgrywkach od lat 60., ale z pewnością, gdy napotkasz tureckiego rywala – i to nie jest brak szacunku – myślisz, że jesteś wystarczająco dobry, aby ich przejść. Niestety, szybko odkryliśmy, że to naprawdę dobra drużyna i skończyliśmy tylko remisując na Old Trafford 3:3, zdobywając dwa gole na początku. Byliśmy oczywiście rozczarowani po tym, jak pozwoliliśmy, by ten mecz nam się wyślizgnął, ale i tak powinniśmy byli mieć wystarczająco dużo, aby wyjść tam na rewanż i przejść dalej, nawet jeśli ograniczały nas zasady UEFA dotyczące „obcokrajowców”.

Było to jednak naprawdę trudne miejsce, do którego można się udać, a Galatasaray i ich kibice sprawili, że było nam naprawdę ciężko, prawie od momentu wylądowania w Stambule. Tak, niektóre zasady pewnie były łamane – nie mam co do tego wątpliwości – ale wciąż mam to w pamięci, ciągle jest to obecne. Na pierwszy rzut oka można było zobaczyć, jak klimatyczna była piłka nożna w Turcji.

Grasz w Manchesterze United i musisz poradzić sobie z każdą atmosferą. Spotykasz się z tym w kraju, kiedy grasz z odwiecznymi rywalami, ale przypuszczam, że było to trochę szokujące, kiedy dotarliśmy na lotnisko, gdzie powitali nas kibice Galatasaray i ich baner „Welcome to Hell”. Byli obok nas, śpiewając na każdym kroku, nawet po tym, jak wsiedliśmy do autokaru. Obok nas jechały samochody, rozbrzmiewały klaksony i tak dalej. Z pewnością było inaczej, ale grasz dla United i musisz sobie z tym poradzić.

Gdy następnego dnia dotarliśmy na stadion, sytuacja stała się jeszcze bardziej wroga. Przed meczem byliśmy tuż pod boiskiem w szatni. Aby wyjść i rozejrzeć się wcześniej po boisku, musieliśmy ominąć długi tunel i wyjść przez dziurę w ziemi, aby dostać się na boisko. Kiedy wyszliśmy na arenę, było to niesamowite.

Ziemia była już dociśnięta do krokwi; najwyraźniej tłum był na ziemi cztery godziny przed rozpoczęciem meczu! Jedna strona śpiewała po drugiej, potem druga, a potem wszyscy łączyli się, śpiewając i skacząc. To była niesamowita atmosfera. Grali z Manchesterem United, byliśmy wielką drużyną. Gra w piłkę nożną znacznie się rozwinęła w ciągu ostatnich 30 lat, ale w 1993 roku United wciąż było wielką przeszkodą. Dla nich była to okazja, aby się trochę pokazać i na pewno to zrobili.

Kiedy mecz się rozpoczął, było to niesamowite miejsce do gry w piłkę nożną, naprawdę, bardzo wrogie nastawienie. Pally powiedział, że dzięki temu doświadczeniu Anfield wygląda jak przyjęcie herbaciane, i wiem, co mówi: kiedy jedziesz do Liverpoolu i Leeds, panuje tam wspaniała atmosfera i musisz sobie z tym poradzić, ale nigdzie nie jest tak jak w Turcji. W Grecji panuje wspaniała atmosfera, kiedy mierzysz się z ich drużynami, ale tamtej nocy na Galatasaray, na starym stadionie, było po prostu niesamowite. Myślę, że było tam 30 000 do 40 000 ludzi podskakujących przez całą noc. Robią to cały czas, gdy grają z lokalnymi rywalami, Fenerbahce i Besiktasem, i jestem pewien, że Basaksehir również ma takich fanów – choć oczywiście nie jest to to samo w tych czasach, których obecnie doświadczamy.

Jeśli kochasz swoją piłkę, jest to świetne miejsce, aby po prostu zobaczyć coś wspaniałego, nawet jeśli nie grasz. Byłem w Turcji kilka razy, oglądając mecze i nadal panuje tam wspaniała atmosfera.

Niestety, tego wieczoru wynik nie był dobry. Po prostu nie zagraliśmy wystarczająco dobrze tej nocy, aby wygrać mecz. Nie szukam wymówek, ale to było naprawdę wyboiste boisko i utrudniało nam grę w piłkę. Nigdy tak naprawdę nie byliśmy w stanie wygrać, nie zrobiliśmy wystarczająco dużo, aby wygrać i ostatecznie zremisowaliśmy 0:0 i odpadliśmy przez gole na wyjeździe.

Gra stała się naprawdę interesująca dopiero po ostatnim gwizdku!

Fani obrzucali nas przedmiotami i myślę, że Eric zdecydował się na walkę z policją, co nie było zbyt mądrą decyzją! Schodziliśmy po schodach, a on pokłócił się z jednym z funkcjonariuszy policji. Myślę, że Robbo był pierwszy, aby mu pomóc. Chciał tylko wyciągnąć stamtąd Erica, ponieważ nie mieliśmy szans na wygranie nawet tej akcji. Przypuszczam, że to podsumowało naszą podróż tam. Byliśmy rozczarowani tym, co stało się na murawie i po ostatnim gwizdku.

Jednak to nie było wszystko. Po meczu w autobus rzucono kilka cegieł. W pojazd leciała jedna za drugą. Byli w świetnym nastroju po meczu, ponieważ zdenerwowali drużynę i wyeliminowali wielki Manchester United z Pucharu Europy, ale to było po prostu szaleństwo, naprawdę było. Kiedy wychodzisz na murawę w meczu wyjazdowym, zwykle pojawia się grupa kibiców gospodarzy, którzy mogą ci trochę pomóc. To część tego wszystkiego. Tym razem wszystko poszło o wiele za daleko.

Cała podróż była ogromną krzywą uczenia się, ponieważ był to nasz pierwszy powrót do Pucharu Europy. Ta nauka, jak wygląda to wszystko teraz, przyszło zbyt szybko. To wspomnienie, które zawsze będzie w mojej głowie z powodu samej atmosfery, jednak w tamtym czasie była to dla nas wielka lekcja, z której możemy się czegoś nauczyć. Wróciliśmy tam w następnym roku i osiągnęliśmy ten sam wynik w fazie grupowej, co nie było takie złe, mimo że znowu odpadliśmy z rozgrywek.

W końcu wszystkie doświadczenia – w szczególności Galatasaray – naprawdę ci pomagają. Potrzebujesz doświadczenia w Europie, naprawdę jest niezbędne. Jechałeś już tą drogą wcześniej. Wiem, że to rozgrywki pucharowe i czasami można sobie z tym poradzić, ale nie w Lidze Mistrzów. Byliśmy bardzo rozczarowani wyjazdem do Dortmundu i przegraną w 1997 roku oraz odpadnięciem z Monaco rok później, zanim w 1999 roku w końcu udało nam się wygrać to trofeum. Te trzy lub cztery lata, mimo że wydawały się długim, długim czasem, były ogromną i świetną lekcją gry w Europie.

Wtedy był to zupełnie inny styl niż w Premier League. W Premier League nie było tylu zagranicznych piłkarzy i było to trochę szalone, trochę spontaniczne. Nie było tak taktyczne, jak w niektórych częściach Europy. Prawdopodobnie futbol w Anglii nie bazował, aż tak na technice, co poprawiliśmy w swojej grze. W wielu krajach, do których jedziesz, drużyny grają swoje przez pierwsze 10 minut, a kibice ciągle ich dopingują w tym. Musisz poradzić sobie z tymi pierwszymi 10-15 minutami i pogodzić się z tym, a następnie zagrać swoje. Gdybyś pojechał do Turcji i Grecji, tak to tam wyglądało, a potem do Hiszpanii, która była o wiele bardziej techniczna i taktyczna. To była krzywa uczenia się i ostatecznie tam dotarliśmy do końca naszej edukacji.

W dzisiejszych czasach w europejskiej piłce nożnej nie ma aż tylu tajemnic ani niespodzianek. Kiedyś grałeś w Turcji i Grecji i nie wiedziałeś tak dużo o swoich przeciwnikach, podczas gdy teraz wszyscy wiedzą, z kim się mierzą, a każdy mecz jest dostępny do obejrzenia w każdym zakątku świata. Muszę jednak powiedzieć, że trzy tygodnie temu w Stambule przeżyliśmy szok, kiedy przegraliśmy z Basaksehirem. Tak jak mówię, europejski futbol to krzywa uczenia się, a mecz rewanżowy na Old Trafford dał chłopcom okazję do pokazania, że ​​nauczyli się czegoś podczas lekcji w Stambule.

Z doświadczenia wiem, że te wyjazdy mogą trochę otworzyć oczy!

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze