Sir Alex Ferguson o demencji wywołanej grą w piłkę, katastoficznym VARze i wielkim sercu Marcusa Rashforda

Daily Mail Marcin Polak
Zmień rozmiar tekstu:

Być może w sylwestra obchodził 79. urodziny, ale sir Alex Ferguson nie stracił nic z zapału, który zapoczątkował najwspanialszą erę w historii Manchesteru United.

– Myślę, że razem z Kennym [Dalglishem] na jednej platformie możecie spodziewać się napiętej atmosfery – żartuje sir Alex, omawiając zbliżające się wydarzenie mające pomóc w rozwiązaniu problemu demencji wywołanej przez grę w piłkę nożną. Ponownie zmierzy się ze swoim rodakiem i dawnym przeciwnikiem.

Oprócz dwóch Szkotów gościem konferencji “Team Talk with Legends – Live”, która odbędzie się 15 stycznia tego roku, będzie Gareth Southgate. Nie będzie tematów tabu. Poruszona zostanie każda istotna kwestia. Nawet VAR.

– To cholerna katastrofa – mówi Ferguson o VARze. – Oglądałem mecz Leeds z Burnley w zeszłym tygodniu – Burnley strzeliło gola, którego sędzia nie uznał, ponieważ ich gracz został sfaulowany przez bramkarza rywali. Nie do wiary.

To zrozumiałe, że Ferguson jest ambasadorem walki z demencją wśród piłkarzy. Manchester United jest niejako zobligowany do działania, ponieważ okrutny wpływ tej choroby nadal niszczy ich byłych graczy.

Po śmierci Nobby’ego Stilesa w październiku zeszłego roku, rodzina piłkarza przekazała jego mózg doktorowi Willowi Stewartowi, którego badania przeprowadzone na Uniwersytecie w Glasgow dostarczyły już alarmujących statystyk dotyczących zwiększonego ryzyka demencji wśród piłkarzy.

Odkrycia nie pozostawiły wątpliwości, zarówno dla doktora Stewarta, jak i syna Stilesa, Johna, że ogromna liczba wykonanych główek na starość wywołała demencję u jego ojca.

Jak donosi “Sportsmail”, wspaniała drużyna Manchesteru United, zdobywcy Pucharu Europy w 1968 roku, została zdziesiątkowana przez tę okrutną chorobę.

Pod koniec zeszłego roku ogłoszono, że chorobę tę zdiagnozowano także u legendy “Czerwonych Diabłów”, sir Bobby’ego Charltona. Jeden z filarów obrony Fergusona, Gary Pallister, wypowiadał się na łamach “Daily Mail” o swoich własnych lękach i migrenach, z których powodu cierpiał w trakcie swojej kariery.

– To problem całej piłkarskiej społeczności – mówi Ferguson. – Jeff Astle, Martin Peters, Ray Wilson. W Manchesterze United Nobby i Bill Foulkes.

– To było bardzo smutne. Bobby nie czuł się dobrze od dłuższego czasu.

– Rozpoczęło się od śmierci Nobby’ego i diagnozy Bobby’ego. To wielkie postacie. Musimy to ludziom uświadomić. Nie wiem, co robi Związek Zawodowych Piłkarzy, ale Związek Menedżerów Ligi jest zaniepokojony i Richard Bevan [dyrektor naczelny – przyp.red.] spisuje się w tej kwestii fantastycznie.

Sam Ferguson był solidnym napastnikiem, znanym ze swoich umiejętności strzelania z główki w karierze, grając dla takich klubów jak Rangers, Dunfermline i Falkirk.

– Te skórzane piłki – wspomina. – Kiedy dostała się do nich woda, to było jak uderzanie kulą armatnią. Naprawdę ciężka praca. Dużo grałem głową, ale dzięki Bogu mnie ta choroba jeszcze nie dopadła.

– Ostatecznie musimy zobaczyć, co możemy zrobić, aby pomóc chorym piłkarzom. Świat piłkarski ma obowiązek przyjrzeć się sytuacji. Tak należy postępować. Ludzie tacy jak ja muszą wziąć sprawy w swoje ręce, aby zobaczyć, czy jest coś, co możemy zrobić.

Badania doktora Stewarta, przeprowadzone przy pomocy “kamiennej piłki”, którą grał w czasie piłkarskiej kariery Ferguson, wykazały powtarzające się przypadki chronicznej encefalopatii urazowej (CTE) – postępującej choroby zwyrodnieniowej mózgu występującej u osób z historią powtarzających się urazów mózgu – wśród byłych piłkarzy, w tym Stilesa.

– Trudno jest określić, od czego to pochodzi – dodaje Ferguson. – Oglądasz film “Wściekły byk” o Jake’u LaMotcie. Stoczył 106 walk i dożył 95 lat. Myślę, że wiele zależy od rodzaju urazów głowy, ale potrzebujemy więcej badań.

Ferguson, który w 2018 roku doznał wylewu krwi do mózgu, jest w dobrej formie. Od jakiegoś czasu Manchester United pod wodzą jego byłego napastnika, Ole Gunnara Solskjaera, zaczyna grać coraz lepiej.

– Nie jest łatwo wrócić do rywalizacji w lidze – mówi. – W dzisiejszych czasach to trudna liga.

Jak można się spodziewać, był zachwycony przykładem, jaki dał Marcus Rashford, który w trudnym czasie lockdownu w Wielkiej Brytanii, rozpoczął szeroko zakrojoną kampanię społeczną na rzecz głodujących dzieci.

– Zawsze był dobrym dzieckiem – mówi o 23-latku. – Dołączył do nas, gdy miał dziewięć lat. Kiedy widzisz “ludzkie” zachowanie, serce, prosty styl życia oraz chęć niesienia pomocy, to masz przed oczami Marcusa Rashforda. To cały on.

– Pochodzi z klasy robotniczej i wie, jak to jest. Kiedy byłem w szkole, jadłem darmowe obiady, a Marcus dokładnie wie, jak to jest.

Ferguson wierzy, że pojawią się kolejni, gotowi wesprzeć walkę z demencją wśród piłkarzy. Oprócz Marcusa Rashforda chwali też działania charytatywne innego zawodnika “Czerwonych Diabłów”.

– Znam chłopca z United, Juana Matę, który przekazuje procent swojej pensji na cele charytatywne – mówi. – Spójrz, co zrobił Rashford. Nie wszyscy piłkarze tracą pieniądze na samochody. Jest duży procent zawodników z wielkim sercem. Piłkarze nie są próżni.

Jakby na dowód tego, Ferguson przemawia z rodzinnej kuchni, pomagając przygotować obiad.

– Pani Ferguson zmusiła mnie do ciężkiej pracy – wyjaśnia ze śmiechem. – W trakcie rozmowy wkładam potrawę do piekarnika.

Zanim rozmowa dobiegnie końca, dziennikarz “Daily Mail” prosi Fergusona o przemyślenia na temat zmniejszenia liczby wykonywanych główek w treningu, jednego z siedmiu postulatów kampanii “Sportsmail”.

– Główki to część piłki nożnej, która istnieje od ponad 100 lat i nie da się tego usunąć – mówi. – Jednak myślę, że z łatwością można zredukować ich liczbę podczas treningów.

Znowu się śmieje.

– I tak nigdy nie ćwiczyliśmy tego elementu zbyt często – chyba że trenowaliśmy przed meczem z Wimbledonem.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze