Analiza The Athletic po meczu z Liverpoolem w FA Cup: Man Utd staje się coraz lepszy, warstwa po warstwie

The Athletic Damian Domitrz
Zmień rozmiar tekstu:

Manchester United wyeliminował Liverpool z Pucharu Anglii w czwartej rundzie rozgrywek, wygrywając na Old Trafford 3:2. Analizę tego spotkania dla serwisu The Athletic przygotował niezawodny Carl Anka.

Artykuł Carla Anki dla The Athletic – treść oryginalna

Po czterech bezbramkowych remisach w ostatnich dziewięciu bezpośrednich pojedynkach, to starcie w FA Cup pomiędzy Manchesterem United a Liverpoolem zagwarantowało, że zwycięzca zostanie wyłoniony.

Posługując się terminologią bokserską: „style tworzą walki”, a w Manchesterze United grającym z Liverpoolem jest coś, co sprawia, że te mecze najlepiej jest opisywać jako „intrygujące” zamiast „rozrywkowe”. Jednak rozgrywki pucharowe, siedem zmian w wyjściowych składach (cztery w United, trzy w Liverpoolu) i pewne poprawki taktyczne sprawiły, że rywalizacja w pucharze była bardziej absorbująca niż zeszłotygodniowe spotkanie w Premier League. Przez większą część 90 minut, United i Liverpool walczyli ze sobą łeb w łeb – i to „Czerwone Diabły” wyszły z tego pojedynku zwycięsko.

Podopieczni Ole Gunnara Solskjaera mieli nadzieję poprawić niebezpieczny kontratak, który na Anfield został złapany na pozycji spalonej aż osiem razy. United podszedł do tego spotkania z Marcusem Rashfordem na lewym skrzydle, z Masonem Greenwoodem na prawym, z Edinsonem Cavanim na szpicy i Donnym van de Beekiem na pozycji rozgrywającej „dziesiątki”. Plan United zakładał atakowanie przestrzeni tam, gdzie było to możliwe i zmiany stron z lewej na prawą, aby zrekompensować słabości prawego obrońcy Aarona Wan-Bissaki w grze pozycyjnej.

Pierwszy gol Manchesteru United był pod tym względem wzorowy: po tym, jak Paul Pogba wygrał piłkę na skraju pola karnego, Van de Beek zdołał ją przechwycić i przemycić do Marcusa Rashforda, który stał szeroko po lewej stronie w okolicach linii środkowej. Po krótkim czasie zagrał 60-metrowe podanie do Masona Greenwooda. 19-latek przyjął futbolówkę, ruszył z nią do przodu, wpadł w pole karne i oddał strzał w prawy dolny róg bramki (krzyki Robertsona nie przyniosły żadnego skutku).

To był pierwszy gol Greenwooda dla Manchesteru United od 5 grudnia i 11 występów we wszystkich rozgrywkach. To zupełnie inna historia niż w lipcu, kiedy nastolatek miał najlepszy współczynnik spodziewanych goli (xG) do rzeczywistych bramek w Premier League i cieszył się serią pięciu goli w sześciu występach na najwyższym szczeblu rozgrywkowym.

W drugiej połowie, być może po części zrozumieliśmy, dlaczego Greenwood zmienił się w dogrywającego, kierując piłkę z koła środkowego do wychodzącego na pozycję Marcusa Rashforda, który zaatakował wolną przestrzeń, ścinając do prawej strony i oddając strzał na zewnątrz Alissona, by zmieścić piłkę obok dalszego słupka.

United w niedzielę zdobył dwa gole dzięki skrzydłowym, którzy wbiegali w wolną strefę, gdzie były grane krzyżowe podania. Aby jasno to zilustrować, spójrzcie na średnie pozycje Greenwooda (11) i Rashforda (10) w stosunku do Cavaniego (7) z pierwszej połowy, kiedy próbowali zdobyć przewagę w tym spotkaniu…

Teraz porównajcie to z drugą częścią meczu, gdzie United wyszli na prowadzenie w 48. minucie i skupili się głównie na próbie powstrzymania Liverpoolu przed zdobyciem bramek. Pozycja Greenwooda jest zauważalnie inna.

Mason oraz Marcus byli ustawieni nieco szerzej niż zazwyczaj. Oczywiście wiemy, że jeżeli będziemy zbyt skondensowani i będziemy bronić się wąsko, to potrafimy odzyskać piłkę i bardzo szybko wyprowadzić kontratak – wyznał Solskjaer, który powtórzył sztuczkę z meczu z Fulham w środku poprzedniego tygodnia.

– Strzeliliśmy dwie bardzo ładne bramki. Pierwsza była Masona i myślę, że zachował przy tym naprawdę dobre opanowanie. Wydawało mi się, że piłka niefortunnie się przed nim odbiła i musiał na nią poczekać, ale popisał się bardzo dobrym wykończeniem. Dotyczy to również Marcusa, który też musiał poczekać, ale umieścił piłkę obok bramkarza. Jestem bardzo zadowolony z gry tej dwójki.

Ostatecznie United za zwycięstwo przeciwko Liverpoolowi z niedoświadczonym graczem w środku obrony musiał podziękować Bruno Fernandeowi za genialnie wykonany rzut wolny. Nie da się jednak ukryć, że piłkarze Solskjaera wnieśli do tego meczu nieco chaosu. Inteligentna trójka napastników wypatrywała właściwych ruchów, początkowo atakując szeroko, a następnie zmieniając stronę gry po zaabsorbowaniu pressingu.

Drużyna United, która wyglądała na tak letargiczną i statyczną na początku sezonu, finalnie pokonała obecnego mistrza Premier League, robiąc to, z czego słyną zespoły Jurgena Kloppa. Zwycięstwo 3:2 posłużyło nie tylko jako przewodnik narracyjny w kwestii tempa wyścigu o tytuł (choć raz jeszcze powinniśmy zwrócić uwagę na Manchester City), ale sposób tej wygranej dał również wgląd w plan United określający ich podejście w drugiej połowie kampanii.

W listopadzie, Solskjaer zapytany o plan dla swojej drużyny, odpowiedział że chciałby, aby zdobywali szybkie bramki, zanim wspomniał o rosnącym talencie do dośrodkowań i długich podań.

Trzy miesiące później rozszerzył swoją wypowiedź: – Patrzymy na różnicę sprzed roku i sześciu miesięcy… nie można wykonać zbyt wielu kroków do przodu naraz, ale stajemy się lepsi warstwa po warstwie, wygrywając zacięte mecze. Nasze morale oraz pewność siebie stoją oczywiście na bardzo dobrym poziomie.

To dobre uczucie, kiedy możemy grać na własnych warunkach. Przez ostatnie lata zanotowaliśmy kilka dobrych rezultatów, grając w diamencie lub 3-5-2… Stosowaliśmy różne systemy, aby zniwelować atuty naszego rywala…Jednak ta wygrana z pozytywną selekcją oraz sposobem gry, jaki widzieliśmy, to dla nas jasny sygnał, w jakim kierunku zmierzamy.

Określenie „warstwa po warstwie” podsumowuje nie tylko rozwój tej drużyny United, ale także metody, które stosuje Solskjaer, aby urzeczywistnić poprawę. Szersze ustawienie oraz zmiany stron po krzyżowych podaniach Greenwooda oraz Rashforda to kolejny pozytywny dodatek, który norweski szkoleniowiec zaimplementował w swoim składzie. Luke Shaw rozgrywający kolejne dobre spotkanie przeciwko Liverpoolowi w niedzielę, to z kolei idealny przykład tego, czego United uczą się na boisku treningowym i co wnoszą w następnych meczach.

Współpraca Pogby ze Scottem McTominayem w środku pola, tak nerwowa i powierzchowna w meczu z Crystal Palace podczas inauguracji sezonu, w tym spotkaniu była lepsza. W pewnym momencie Szkot udzielił Pogbie instrukcji, gdzie znajdował się jego martwy punkt podczas obrony autu, co skłoniło Francuza do zmiany pozycji i przekazania tej informacji sąsiadującym z nim kolegom z drużyny. Sam Pogba kontynuował swoją świetną postawę, najpierw jako pivot w środku pola a następnie przez ostatnie pół godziny po prawej stronie, gdzie poradził sobie z atakami Robertsona.

Manchester United jest coraz lepszy w tym, co robił tak dobrze podczas Projektu Restart w sezonie 2019/2020. Dodatkowo, teraz próbują także nowych elementów.

Zostali nagrodzeni awansem do piątej rundy Pucharu Anglii, gdzie zmierzą się z West Hamem. Co ważniejsze, United stają się coraz lepsi.

Kawałek po kawałku. Warstwa po warstwie.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze