Edinson Cavani: Batistuta był napastnikiem, który łączył w sobie cechy, które bardzo cenię

manutd.com Oliwer Jadczak
Zmień rozmiar tekstu:

Edinson Cavani przyznał, że inspirował się Gabrielem Batistutą i wzorował elementy swojej gry na argentyńskim napastniku.

Każdy, kto widział „Batigola” w jego najlepszych czasach może potwierdzić, że między nim a obecną „siódemką” Manchesteru United jest więcej podobieństw niż tylko długość włosów.

Dużym przywilejem jest oglądanie Cavaniego w barwach „Czerwonych Diabłów”, do których dołączył w lecie na zasadzie wolnego transferu, a sam napastnik mówi o sobie, że jest człowiekiem, który dogłębnie analizuje grę.

Batistuta był wartościowym autorytetem dla młodego wówczas Urugwajczyka, a kibice z Old Trafford z pewnością pamiętają piękną bramkę Argentyńczyka strzeloną Markowi Bosnichowi w Lidze Mistrzów w sezonie 1999/2000.

51-latek imponował formą w Newell’s Old Boys, River Plate i Boca Juniors przed przenosinami do Europy w 1991 roku. Dziewięcioletni pobyt w Fiorentinie sprawił, że stał się idolem tamtejszych kibiców, a później także fanów AS Romy i Interu Mediolan. Fenomenalny strzelec zakończył swoją karierę w Al-Arabi, gdzie również zachwycał skutecznością.

Cavani przyznaje, że Batistuta był kluczową postacią w jego rozwoju, lecz uważa też, że rola napastnika trochę się zmieniła od czasów gry Argentyńczyka w Serie A.

– Dlatego mówiłem wcześniej, że futbol zmienił się w ostatnich czasach. Osobiście czuję, że podczas wielu lat spędzonych w Europie, doświadczyłem pewnego przeskoku – mówi były napastnik PSG.

– Gdy przyjechałem na Stary Kontynent, styl gry był inny, miałem okazję grać z wieloma piłkarzami, także we Włoszech. Spójrzmy na dzisiejszą grę, jest znacznie nowocześniejsza.

– Jednak zgadza się, Batistuta był napastnikiem, który łączył w sobie cechy, które bardzo cenię z mojego punktu widzenia jako zawodnika. Wtedy próbujesz nauczyć się chociaż części jego atrybutów. Gdy na niego spojrzymy, to wyróżniał się swoją intuicją, możliwością przewidywania i poruszania się, gubił krycie i zdobywał bramki głową.

– Myślę, że niektóre bramki, które strzeliliśmy, są do siebie podobne. To prawda, że był napastnikiem, którego zawsze lubiłem i podziwiałem, bo miał zdolność do decydowania o losach meczu dzięki swojej wojowniczej naturze, pragnieniu i świetnej sile.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze