UTD Report: analiza debiutu Amada Diallo w kadrze Manchesteru United do lat 23

utdreport.co.uk Łukasz Pośpiech
Zmień rozmiar tekstu:

Amad Diallo – to dla fanów Manchesteru United postać zarówno zagadkowa, co ekscytująca i budząca nadzieję na lepsze jutro na kulejącym od lat prawym skrzydle “Czerwonych Diabłów”. 18-letni Iworyjczyk po dołączeniu do klubu z Old Trafford w styczniu na razie ogrywa się w kadrze U-23, ale szybko zaczął robić wielkie kroki ku pierwszej drużynie.

Analiza Ariona Armeniakosa dla UTD Report – treść oryginalna

14 minut – tyle czasu w koszulce Manchesteru United U-23 potrzebował Amad Diallo, by w swoim debiucie trafić po raz pierwszy. W tym samym meczu z Liverpoolem zdobył jeszcze drugiego gola, czym rozbudził pokładane w nim nadzieje.

18-letni skrzydłowy zdecydowanie potrafi przedstawiać się fanom. W 2019 roku zdobycie pierwszej profesjonalnej bramki dla Atalanty zajęło mu 6 minut. Skoro Iworyjczyk zaliczył dublet w swoim pierwszym meczu w Anglii, to zostaje nam tylko zastanawiać się, jaki rozwój go czeka.

Nastolatek kosztował “Czerwone Diabły” 19 milionów funtów, lecz kwota ta może wzrosnąć nawet do 40 milionów funtów. Choć Diallo zagrał dopiero w meczu rezerw, to może okazać się, że szybko zobaczymy go w zespole Solskjaera. Norweg nadal nie może w pełni zaufać nikomu, kto wychodziłby w ostatnich miesiącach na murawę ustawiony na pozycji prawego skrzydłowego.

Wiele osób chciałoby, żeby piłkarz kupiony z Włoch od razu został rzucony na głęboką wodę. Wygląda na gotowego, by rozpocząć poważne strzelanie dla klubu, ale zdecydowanie potrzebuje czasu, zanim stanie się to w pierwszej drużynie.

Diallo miał już zrobić bardzo dobre wrażenie na treningach, co nie umknęło uwadze Solskjaera. Młody piłkarz ma nadal się aklimatyzować i poznawać klubowe otoczenie. Zanim jednak dołączy do seniorskiej kadry Manchesteru United, wydarzyć się musi kilka rzeczy.

W drugą połowę ligowego sezonu Manchester United wchodził jako lider Premier League, ale obecnie “Czerwone Diabły” po dwóch niezbyt ciekawych występach spadły na drugą pozycję. Obecny sezon jest bardzo wymagający, gdyż mecze rozgrywane są niemal co trzy dni. Wprowadzenie więc nowego zawodnika do składu znajdującego się w tak intensywnym rytmie może być trudne. Ewentualne braki w przygotowaniu fizycznym mogą bardzo szybko skończyć się kontuzją.

Dlatego też Diallo ogrywa się pod skrzydłami Neila Wooda w zespole U-23, który w minioną sobotę zmierzył się na wyjeździe z Liverpoolem. Po kilku tygodniach treningów skrzydłowy dostał wreszcie szansę na grę. Derbowe spotkanie było też idealną okazją, by piłkarz ten poznał realia angielskiej piłki.

Zespół Wooda ustrzelił w tym spotkaniu aż 6 goli. Obserwatorzy z uwagą czekali na pokaz w wykonaniu Diallo i trzeba przyznać, że ten nie zawiódł. Emanował wręcz pewnością siebie i z ogromnym zapałem napędzał ataki swojego zespołu. Grał oczywiście na prawej flance i nie bał się pojedynków biegowych. Z piłką obchodził się niemal aksamitnie, a bez futbolówki przy nodze bardzo aktywnie szukał pozycji i naciskał na przeciwników.

Początek spotkania upłynął na grze opierającej się na podaniach. Diallo musiał złapać kontakt z zespołem, i nauczyć się, jak szukać kolegów na boisku. Przez pierwszy kwadrans piłka nie docierała do niego zbyt często – postanowił więc najwyraźniej wziąć sprawy w swoje ręce.

W 14. minucie udało mu się wykorzystać to, że Billy Koumetio słabo radził sobie z piłką. Stoper “The Reds” otrzymał podanie, ale kiepsko opanował futbolówkę. Diallo w mgnieniu oka zabrał mu ją i pognał w kierunku bramki. Nie było przed nim żadnego obrońcy, a jedynie bramkarz Marcelo. Iworyjczyk zachował jednak chłodną głowę i mocnym, pewnym strzałem umieścił piłkę w siatce.

Od tego momentu wszystko zdawało się płynąć gładko. Nie dla zespołu, bo Manchester United szybko zwiększył prowadzenie na 2:0 dzięki strzałowi Joe Hugilla, ale po trzech kwadransach rezultat był już remisowy. Diallo zdawał się jednak wchodzić na coraz wyższe obroty.

Na boisku wyróżniał się tym, jak komfortowo poruszał się z piłką. W każdej sekundzie wyszukiwał wolne przestrzenie i pokazywał się partnerom, by do niego mogli zagrywać. Biegał w obie strony boiska, stwarzając ogromne problemy bocznym obrońcom, którzy nigdy nie mogli spodziewać się, co zrobi.

Kilka razy po odebraniu piłki decydował się na drybling w pełnym biegu. Zbiegał do środka i rozsądnie posyłał mądre podania. Za pierwszym razem zbiegł do środka, odebrał piłkę i prześlizgnął się z gracją między dwoma przeciwnikami, imponująco zmieniając tempo biegu. Zbliżając się do zagrożenia, posłał dobrą piłkę do Sholi Shoretire’a zewnętrzną częścią stopy.

W drugiej okazji cała akcja skończyła się bramką, a zaczęła się od Harvey’a Neville’a. Anglik posłał piłkę do Diallo, który przeniósł ciężar ciała na prawą stopę i ściął z piłką do środka. Pokonawszy w ten sposób przeciwnika, znalazł się w pustej przestrzeni i podał piłkę do wbiegającego w pole karne rywali Alvaro Fernandeza. Hiszpan z kolei wycofał piłkę, a następnie świetnym strzałem popisał się Joe Hugill, autor 4 bramek w tamtym spotkaniu.

Diallo pokazał w tym starciu, że myśli w trakcie gry. Z łatwością dostrzega nie tylko dobrze ustawionych kolegów, ale też słabości rywala, które skrzętnie wykorzystuje. Wykorzystywał swoją szybkość i z radością mierzył się w pojedynkach z rywalami, których mylił swoją fantastyczną kontrolą piłki. Nigdy też nie przestawał biegać i aktywnie brał udział w destrukcji.

Diallo rozpoczął strzelanie dla “Czerwonych Diabłów” w tym meczu, a także je zakończył, wykorzystując rzut karny na 6:2. Zdecydował się na uderzenie w stylu Panenki, pokazując żelazne nerwy i pewność siebie.

Oglądając go w zespole rezerw można było odnieść wrażenie, że to piłkarz zbyt dużego kalibru na rozgrywki młodzieżowe. Konieczne jest jednak ogranie się i 90 minut na murawie z Liverpoolem jest pierwszym z kroków ku dołączeniu do kadry Solskjaera.

Pewny siebie, przemykający między zawodnikami, wybiegający w uliczki i szukający okazji – taki był Diallo w meczu z Liverpoolem. Był silnikiem ataku “Czerwonych Diabłów” i potrafił wziąć na siebie grę.

Solskjaer zdążył już pochwalić jego występ po tym, jak pierwsza drużyna “Czerwonych Diabłów” zremisowała bezbramkowo z Arsenalem. Jeszcze kilka razy prawdopodobnie zobaczymy go w zespole U-23, ale dzień, w którym wystąpi on w seniorskich rozgrywkach jest już coraz bliżej.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze