Analiza The Athletic po remisie z Evertonem: stałe fragmenty gry, czyli pięta achillesowa Manchesteru United

The Athletic Damian Domitrz
Zmień rozmiar tekstu:

Strata dwóch punktów w ostatniej akcji meczu po prowadzeniu 2:0 w pierwszej połowie a następnie 3:2 w drugiej? Kto tak potrafi? Manchester United walczący o mistrzostwo Anglii po raz pierwszy od ośmiu lat. Po takiej wpadce i zwycięstwie Manchesteru City nad Liverpool, upragnione trofeum odjeżdża “Czerwonym Diabłom”. Szerszą analizę naiwnej postawy w starciu z Evertonem dla serwisu The Athletic przeprowadził Laurie Whitwell.

Artykuł Lauriego Whitwella dla The Athletic – treść oryginalna

Anatomia ciosu frajera, który zamienił trzy punkty na jeden sprawia, że sekcja zwłok w Manchesterze United jest okropna.

Powielane błędy pozwoliły Evertonowi zdobyć gola w tak mocno zaawansowanej fazie Fergie Time, że doliczony czas gry już upłynął. United faktycznie znajdował się w posiadaniu piłki w 94. minucie i 6. sekundzie – a na tablicy sędziego technicznego pojawiły się cztery minuty – ale podopieczni Ole Gunnara Solskjaera i tak zdołali stracić bramkę.

Ten zespół musi się nauczyć, jak kończyć wyrównane mecze, ponieważ inaczej zakotwiczy się w udręce. W bieżącej kampanii tracili już prowadzenie w 85. minucie przeciwko Leicester City oraz nie uniknęli nerwowej końcówki w starciu z Burnley i Aston Villą. Fortuna była czynnikiem, który sprawiał, że udawało im się zachować różnicę jednego gola.

Przeciwko Evertonowi Manchester United ponownie zatańczył z niebezpieczeństwem i szczęście się skończyło. Uczucie podczas ostatniego gwizdka było podobne do tego, co w zeszłym sezonie, gdy Southampton zdobył gola ostatnim kopnięciem, gdy wyrwał remis na Old Trafford.

W tamtym spotkaniu również doszło do autodestrukcji po stałym fragmencie gry – Michael Obafemi dośrodkowywał piłkę z rzutu rożnego – ale wyrównanie Evertonu z perspektywy United było jeszcze gorsze, ponieważ mieli mnóstwo okazji, aby zapobiec nadchodzącej zagładzie. Wyglądało to jak scena z serii filmów Austin Powers, kiedy ochroniarz doktora Evila zostaje zmiażdżony przez bardzo wolno poruszający się walec drogowy. Widzi zbliżającą się maszynę z odległości 20 metrów, ale stoi z wyciągniętą ręka i wrzeszczy, zamiast zejść z drogi.

Dominic Calvert-Lewin mógłby zostać obsadzony w roli walca drogowego, ponieważ jest to napastnik zdolny do spłaszczania przeciwników, szczególnie biorąc pod uwagę stałe fragmenty gry. Everton strzelił 11 goli w Premier League po akcjach ze stojącej piłki, a Calvert-Lewin wykończył pięć z nich. Tylko West Ham United (12) ma lepszą statystykę w lidze pod tym kątem.

Tymczasem piłkarze United są wrażliwi w tym obszarze. Stracili już osiem bramek po stałych fragmentach gry i tylko Leicester City (9), Sheffield United oraz Leeds (obie drużyny po 10) były bardziej kruche podczas takich sytuacji.

Znając ten kontekst, rozsądnym rozwiązaniem dla United byłoby ograniczenie perspektyw Evertonu na gromadzenie swoich graczy w okolicy pola karnego i wrzucanie piłki do przodu. Zamiast tego Axel Tuanzebe rzucił się do niemal trzymetrowego ataku na Joshuę Kinga i sprokurował rzut wolny, który pozwolił drużynie trenowanej przez Duncana Fergusona na ostatnią powietrzną drogę do bramki.

To był ciekawy wybór Tuanzebe, którego udany występ z Paris Saint-Germain charakteryzował się tym, że nie powalał rywali na murawę. Odprowadzenie Kinga wzdłuż linii bocznej, tak jak zrobił to z Kylianem Mbappe, sprawiłoby że sędzia gwizdnąłby po raz ostatni. Dodatkowo Tuanzebe miał wsparcie w Victorze Lindelofie oraz Scottcie McTominayu. Everton nie miał przewagi liczebnej.

Być może Tuanzebe, który wszedł z ławki dwie minuty wcześniej, był trochę zmarznięty. Możliwe, że po trudnym wieczorze z Sheffield United chciał dokonać znaczącej interwencji w swoim kolejnym występie.

Oczywiście ruszył, aby odzyskać piłkę, ale był spóźniony i w weekend, którego głównym wydarzeniem było Super Bowl, Everton miał swoją szansę “Zdrowaś Maryjo” zaledwie siedem sekund po tym, jak David de Gea wykopał piłkę pięć metrów poza własnym polem karnym.

Edinson Cavani przegrał pojedynek główkowy z Benem Godfreyem, Richarlison strącił piłkę przed Fredem, a King miał przestrzeń na lewej stronie. Gdy Robin Olsen spoglądał w kierunku ławki rezerwowych, szukając pozwolenia na ruszenie w pole karne, sztab szkoleniowy United krzyczał do zawodników tworzących mur obronny: “Wysoko! Wysoko!”. Zgodnie z instrukcją Lucas Digne skierował piłkę poza linię szesnastego metra.

Jednak gdy tylko obrońca Evertonu nawiązał kontakt, Harry Maguire zszedł głębiej, kryjąc Michaela Keane’a.

Keane, strzelec trzech goli w Premier League ze stałych fragmentów gry w tym sezonie, oparł się na Luke’u Shawie i wymierzył swój skok lepiej niż Aaron Wan-Bissaka, natychmiast zmieniając to, co było obiecujące, w coś groźnego.

De Gea cofnął się o krok, apelując o spalonego, po czym rzucił się sprintem, aby zmniejszyć kąt, ale zaoferował przy tym zbyt małą agresję, gdy dotarł do Calverta-Lewina. Podobna sytuacja miała miejsce przeciwko RB Lipsk i decydującej bramce Justina Kluiverta. De Gea próbował bronić nogami bez większego impetu.

Solskjaer odmówił późniejszego wskazywania winnych, ale między słowami skrytykował swojego bramkarza, mówiąc: – Nie możesz tracić goli za każdym razem, gdy rywale oddają celny strzał.

Everton zdobył trzy gole po trzech celnych uderzeniach, a De Gea sprezentował Abdoulaye’owi Doucoure pustą bramkę po tym, jak wypluł dośrodkowanie Calverta-Lewina wprost pod jego nogi. Oczekuje się, że w nadchodzącym meczu Pucharu Anglii przeciwko West Hamowi, w wyjściowym składzie pojawi się Dean Henderson. Blisko klubu znajduje się paru śmiałków, którzy chcieliby zobaczyć 23-latka w kilku występach z rzędu, choćby po to, aby dowiedzieć się, czy jest wystarczająco dobry, aby być pierwszym bramkarzem na stałe.

W 23 meczach Premier League United stracił 30 goli. Dziesięć drużyn ma lepszy bilans. Spośród 30 bramek, 12 padło na własnym stadionie, a to o jedną więcej niż w całym sezonie 2019/2020. Bez względu na to, jak ważna jest ofensywa United, mamy do czynienia z sytuacją, którą Solskjaer musi rozwiązać.

– Pozwalamy im na posłanie w nasze pole karne bramkarza. Jeden z nich dogrywał piłkę, a dziesięciu znajdowało się w polu karnym. Chodzi o to, aby pozostać wysoko, wygrać pierwszy pojedynek. Jeśli tego nie zrobisz, zachowaj linię i wybij piłkę. Nie potrafiliśmy tego zrobić. Zdarzało się to już wcześniej. Powinniśmy lepiej rozegrać ostatnią minutę – mówił Solskjaer.

Zamiast skupiać się na spektakularnym dośrodkowaniu Rashforda lub innej mistrzowskiej klasie środkowego napastnika, Edinsona Cavaniego, albo na golu z wysublimowaną nonszalancją Bruno Fernandesa, ewentualnie energicznym występie Scotta McTomianya, czy nawet mini odrodzeniu Masona Greenwooda, United musi zastanawiać się nad swoją piętą achillesową.

To był dopiero czwarty raz, kiedy Manchester United prowadził w Premier League na własnym stadionie co najmniej dwoma bramkami i nie zwyciężył. Za poprzednią taką wpadkę również odpowiedzialny był Everton – 4:4 w kwietniu 2012 roku, które prawdopodobnie kosztowało drużynę sir Aleksa Fergusona tytuł mistrza Anglii.

Fernandes podsumował tę frustrację: – Dwukrotnie oddawaliśmy prowadzenie. Po tym, jak prowadziliśmy 2:0 w przerwie, taki wynik jest naprawdę zły. Zbyt często tracimy bramki. Musimy wygrać takie spotkanie. Nie ma znaczenia jak.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze