Danny Simpson w UTD Podcast: mój debiut w Premier League był jak sen

manutd.com Marcin Polak
Zmień rozmiar tekstu:

Danny Simpson jest najnowszym gościem w UTD Podcast. Absolwent Akademii zasiadł przed mikrofonem, aby omówić swoją karierę w Manchesterze United ze współgospodarzami Samem Homewoodem, Helen Evans i Davidem Mayem.

Obrońca rozegrał osiem występów w seniorskiej drużynie “Czerwonych Diabłów”, ale jego najważniejszym wydarzeniem w klubie z Old Trafford był niewątpliwie debiut w Premier League, kiedy United pokonało Wigan Athletic 4:0 w październiku 2007 roku.

Jednak nie było to pierwsze doświadczenie Danny’ego w grze pod okiem sir Aleksa Fergusona – miało to miejsce kilka tygodni wcześniej, w nieco mniej pamiętnym meczu Pucharu Ligi.

– To było tutaj, przeciwko Coventry – powiedział 34-latek. – Na meczu była obecna cała moja rodzina, musieli tu być. To Carling Cup na Old Trafford, debiutujesz, a Coventry City pokonało Cię 2:0. Sir Alex oszalał!

– Ja, Phil Bardsley, Chris Eagles, chyba Wes Brown mógł grać, Anderson, Nani, myślę, że Dong Fangzhuo też był w składzie. Przegraliśmy 2:0 i myślisz, że to twoja ostatnia szansa, ponieważ następny Carling Cup jest za rok, a rok to sporo czasu. Ale to nie jest twój prawdziwy debiut, dla mnie debiut w Premier League jest twoim prawdziwym debiutem.

– To był jeden z najlepszych dni w moim życiu – kontynuował. – To było tutaj przeciwko Wigan. To było szalone; To chyba Wes Brown nie mógł zagrać z powodu kontuzji, więc w jego miejsce wszedł John O’Shea, jednak Sheasy również nabawił się kontuzji!

– Menedżer patrzy, dwóch obrońców schodzi z murawy -„ Danny, wchodzisz”. W tej chwili, o mój Boże, tak bardzo, byłem bardzo zdenerwowany. Wszedłem pod koniec pierwszej połowy i zacząłem dobrze, a w końcu asystowałem przy golu Rooneya.

– Pamiętam to tak, jakby to było teraz. Paul Scholes przyjmuje piłkę, poszedłem na obieg. Posłał niezłe dokładne podanie, tak jak to miał w zwyczaju, a ja dośrodkowałem na główkę Wayne’a. Wszyscy do mnie podbiegli. To wszystko na oczach całego Stretford End, to sen.

Przeczytaj również:  Tyrell Malacia: wiele osób uważało, że skończę na ławce rezerwowych

– Kiedy napastnik wchodzi i strzela gola, to spełnienie jego marzeń. To jest także marzenie obrońców. Ale dla mnie w moim debiucie asystowałem przy bramce Wayne’a Rooneya przed Stretford End i wygraliśmy 4:0.

– To było dla mnie, wiem, że wspominam o Carling Cup, ale widzisz, że reakcja jest inna. Ten dzień w Premier League był ważniejszy. Właśnie asystowałeś Rooneyowi, właśnie zadebiutowałeś w Premier League, jesteś w klubie od 12 roku życia, wszyscy twoi kumple cieszą się razem z tobą.

Chociaż Danny nigdy nie zapomni tego wspaniałego występu w swoim debiutanckim występie w Premier League, prawy obrońca szczerze przyznaje, że cała ta sytuacja uderzyła mu do głowy.

– Debiutujesz i asystujesz Wayne’owi, a boisko jest twoje: Cristiano Ronaldo, Patrice Evra i Rio Ferdinand podchodzą do ciebie, ponieważ cieszą się razem z tobą. Szczerze mówiąc, myślisz, że teraz już pójdzie z górki. Po spotkaniu wypijasz kilka drinków i świętujesz ten moment.

– To miłe, ale jednocześnie jest smutne wspomnienie – kontynuuje, wspominając, dlaczego nie został regularnym graczem Manchesteru United. – Myślę, że mogłem zrobić więcej. Myślę, że rozegrałem tylko osiem lub dziewięć meczów, ale to smutne, ponieważ uważam, że mógłbym wspominać więcej takich momentów w United, jeśli nie dałbym się ponieść emocjom.

– Byłem kilka razy w biurze sir Aleksa. Jesteś młody, a ja dodatkowo jestem lokalnym chłopakiem. Nagle ludzie wiedzą, kim jesteś. Prawdopodobnie podobała mi się ta otoczka; będę szczery.

– Wtedy dostajesz nową umowę; jesteś młody i myślisz „co mam z tym zrobić?”. Tak naprawdę nie wiesz, co robić i wychodzisz. Poniosło mnie.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze