The Athletic: czy sir Alex Ferguson radził sobie gorzej w Europie?

Źródło:The Athletic

“Inspired by you” to seria artykułów serwisu The Athletic, w której dziennikarze zmagają się z pytaniami od czytelników. Jedno z takich pytań zadał użytkownik Andrew C, a brzmiało: czy Manchester United, pomimo dwukrotnego zdobycia Pucharu Europy, faktycznie nie radził sobie w Europie pod wodzą Sir Alexa Fergusona? 

Artykuł Daniela Taylora dla The Athletic – pisownia oryginalna

To był to wczesny poranny lot do Lizbony i sir Alex Ferguson wysłał za pośrednictwem swojego rzecznika prasowego wiadomość, że regularni dziennikarze, którym pozwolono wejść na samolot Manchesteru United, powinni czekać na niego w cichym miejscu przy karuzeli.

Tych wyjazdów się nie zapomina.

To był lot powrotny z finału Ligi Mistrzów 2008 przeciwko Chelsea w Moskwie, kiedy to wnuki Fergusona, z ich przenikliwymi głosami, rozbawiały samolot bardziej przyjazną dzieciom wersją piosenki Johna Terry’ego, którą zwykle słyszy się w dni meczowe na Old Trafford.

To była wycieczka do Budapesztu, kiedy Ferguson został zamknięty w toalecie, 11 kilometrów nad ziemią, w okresie tak dzikich turbulencji, że kiedy w końcu wyszedł, oszołomiony, to wyglądał, jakby właśnie przeszedł przez suszarkę bębnową.

Czasami dowiadywaliśmy się, że Ferguson faktycznie czytał gazety, w przeciwieństwie do tego, co zawsze nam powtarzał, i że jego odprawy na lotniskach mogły się spektakularnie zakończyć niepowodzeniem, gdyby podczas lotu przeczytał coś, co mu się nie podobało.

Dowiedzieliśmy się również, że Ferguson nienawidziłby tego, absolutnie nienawidziłby tego, gdyby czuł, że grupa dziennikarzy może opóźnić powrót zespołu z jednego z zagranicznych wyjazdów. W drodze na lotnisko zawsze panowała wśród nas lekka panika. Tym bardziej, gdy przyszło do zgłoszenia się obok Fergusona – w pierwszym rzędzie, miejsce pasażera – na lot powrotny do Manchesteru.

Ale ta scena w Lizbonie z grudnia 2005 roku szczególnie pozostaje w pamięci, ponieważ zbiegła się w czasie z lądowaniem samolotu z kibicami United. Ferguson został otoczony. Śpiewali jego imię, chwytali go za nogi, szarpali za ramiona i próbowali unieść go w powietrze. Z powodu tego spontanicznego uwielbienia trzeba było zrezygnować z wywiadu.

Ferguson na lotnisku w Lizbonie w 2005 roku przed meczem z Benfiką (Photo: Matthew Peters/Manchester United via Getty Images)

Następnej nocy United przegrał 2:1 z Benfiką i na kolejny sezon można było zapomnieć o europejskich pucharach. Po raz pierwszy od 10 lat odpadli z fazy grupowej Ligi Mistrzów. Nie da się zapomnieć tych lotów do domu, po fatalnych rezultatach i presji, by wyglądać odpowiednio melancholijnie podczas wejścia na pokład. Gracze byli z przodu, dziennikarze z tyłu, a zasłona była zaciągnięta. Równie dobrze mogła to być żelazna kurtyna.

Ferguson zawsze źle przyjmował te porażki, ponieważ jego mantra rok po roku brzmiała, że ​​klub z ambicjami United musi stworzyć jakąś dynastię w Europie.

– Powinniśmy byli spisać się lepiej – mawiał. – Konsekwentnie awansowaliśmy do ćwierćfinałów i półfinałów, ale nie zdobyliśmy wystarczającej liczby trofeów w Europie. Real Madryt wygrał to dziewięć razy, Milan wygrał sześć razy, a są kluby takie jak Bayern Monachium, Liverpool i Ajax, które wygrały to cztery lub pięć razy. Dla klubu takiego jak nasz zdecydowanie powinniśmy wygrać go częściej niż miało to miejsce do tej pory.

Kiedy indziej nie wspominałby o Liverpoolu i – klasyczny Fergie – całkowicie usunąłby ich z listy. Ale nigdy nie zrobił wyjątku, kiedy powiedziano mu, że United nie osiągnęło dobrych wyników w Europie. Ferguson rozumiał to. Może nie zawsze dobrze reaguje na krytykę, ale był to jeden przypadek, kiedy uznał, że to uzasadnione pytanie, zwłaszcza gdy Madryt, Barcelona i ten inny klub, znajdujący się 65 kilometrów dalej wzdłuż M62, zaczęły zwiększać liczbę swoich trofeów w Europie.

Pierwszą kwestią, którą należy tutaj wskazać, jest to, że człowiek z rekordowymi osiągnięciami, tak jak Ferguson, nie musi zbyt surowo siebie oceniać.

Ferguson prawdopodobnie mógłby wypełnić hangar lotniczy liczbą trofeów, które zgromadził dla klubu. Trzynaście tytułów Premier League, pięć Pucharów Anglii i cztery Puchary Ligi, tak na początek.

(Photo: John Peters/Manchester United via Getty Images)

To właśnie za czasów Fergusona United, z całą tą wyniosłą arogancją, mieli reklamę MUTV, która pokazywała Old Trafford wypełniony srebrnymi pucharami. Jego imieniem nazwano trybunę. Na zewnątrz ma swój własny posąg. Wewnątrz na stałe umieszczony jest baner „The Impossible Dream – Made Possible” przedstawiający wszystkie jego trofea. W sumie trzydzieści osiem.

Dodatkowo, jest sporo elementów łagodzących, jeśli chodzi o analizę, dlaczego jego sukces w Europie ograniczył się do dwóch trofeów w ciągu 26 lat, w tym 17 kampaniach w Lidze Mistrzów, jako menadżera United.

Pytanie zadane The Athletic – dzięki subskrybentowi Andrew C – mogłoby nawet nie wydać się istotne, gdyby United nie został zmuszony do spotkania z możliwie najpiękniej zmontowanym klubem, jaki kiedykolwiek widział. Barcelona miała Xaviego Hernandeza i Andresa Iniestę. Mieli gościa o imieniu Lionel Messi. Ich menadżerem był Pep Guardiola i utratę piłki traktowali jako swego rodzaju grzech. W szczególności Messi pozostawił wrażenie, że może właśnie odwiedza tę planetę. A United musiało znaleźć sposób na ich pokonanie w finałach w 2009 i 2011 roku.

Mówiono wiele słów o tym, jak Barcelona wyprzedziła, przechytrzyła i ostatecznie zdeklasowała United za każdym razem. Być może nic nie podsumowuje tego tak, jak pytanie, które oszołomiony i pokonany Rio Ferdinand zadał swojemu partnerowi ze środka obrony, Nemanji Vidiciowi, gdy schodzili z boiska po drugim finale. – Co się właśnie stało, do cholery? – to wszystko, co mógł powiedzieć Ferdinand.

Nie był to też jedyny przypadek, kiedy przypomniano United, że czasami w piłce nożnej dotarcie do sukcesu musi rozpocząć się od uznania błyskotliwości zwycięskiej strony.

Czasami to AC Milan i Juventus grały w punkcie maksymalnej ekspresji. Na przykład wyjazd do San Siro w 2007 roku na półfinał, w którym Kaka, Andrea Pirlo i Clarence Seedorf przeprowadzili kurs dla mistrzów. Poprzedniej nocy Ferguson nabazgrał coś na kartce papieru, otrzymując kolejne pytania na konferencji prasowej. „Milan 1 Man United 2” brzmiała treść. Nie było to w stylu Fergiego i następnej nocy okazało się, że było to szalenie optymistyczne. Wynik końcowy: Milan 3 Man United 0.

Być może pamiętasz też prawie niewiarygodną błyskotliwość Fernando Redondo przy podaniu do Raula, gdy Real Madryt wyeliminował United, aktualnych mistrzów, z ćwierćfinału w 2000 roku.

Potem był ćwierćfinał, trzy lata później, kiedy United zmierzyło się z jeszcze potężniejszym zespołem z Madrytu, w którym wystąpili Raul, Roberto Carlos, Luis Figo, Zinedine Zidane i Ronaldo. Ferguson uznał Raula za najlepszego gracza na świecie po porażce 3:1 w pierwszym meczu. Dwa tygodnie później Ronaldo wydawał się być zdecydowany zdobyć ten tytuł, a całe Old Trafford wstało, by oddać hołd Brazylijczykowi, który zdobył w tym meczu hat-tricka. To była era Galacticos. Nigdy nie było innego klubu piłkarskiego, który zbierałby w ten sposób supergwiazdy. Dla United z pewnością nie ma wstydu, że przegrał z tak niezwykle utalentowaną drużyną.

(Photo: Laurence Griffiths/Getty Images)

Jednak wykazalibyśmy się ignorancją pomijając instynkt rywalizacji Fergusona, sądząc, że nie patrzy wstecz na te sytuacje i zastanawia się, czy United mógł zrobić coś inaczej.

Jeśli zrozumiesz sposób jego myślenia, z pewnością docenisz, że bardziej myśli o przegranych finałach, półfinałach i ćwierćfinałach niż o zwycięstwach. Są mecze, które zapamiętał, gdy zaginęli jego najbardziej chwaleni gracze. A być może zdarzają się sytuacje, kiedy on także zastanawia się nad własną pracą.

Czy wiesz na przykład, że Ferguson przyznał kiedyś swoim piłkarzom, że dokonał złych wyborów w dwóch finałach przeciwko Barcelonie?

Może to być zaskoczeniem, ponieważ nigdy nie przyznał się do tego publicznie, a jeśli już, zawsze sprawiał wrażenie, że pociągał do odpowiedzialności niektórych ze swoich graczy. – Nie poradziliśmy sobie z Messim – powiedział Ferguson, zastanawiając się nad finałem z 2011 roku, kiedy zgłosił się na ochotnika do odpowiedzi. – Nasi środkowi obrońcy nie posuwali się do przodu z piłką. Chcieli ustawić się nisko. Jednak przygotowania do gry były najlepsze, jakie widziałem. Wiesz jaki jest problem? Czasami gracze rozgrywają okazje, a nie mecze. Na przykład Wayne Rooney był rozczarowujący. Z jakiegoś powodu Antonio Valencia zamarł w nocy. Michael Carrick też był poniżej swoich najlepszych wyników.

Jednak Ferdinand oferuje w swojej autobiografii inną perspektywę. Gracze, według Ferdinanda, myśleli, że Ferguson prosi się o kłopoty, grając otwartą piłkę z Barcą. Ale Fergie był Fergiem i nikt nie czuł się w stanie powiedzieć mu, że uważają to za błąd.

– Nie mogę być zbyt krytyczny wobec szefa – mówi Ferdinand. – Gdybym był szczery, powiedziałbym: tak, taktycznie się pomylił, ale myślę, że to zrozumiałe. Głęboko odczuwa romans i historię klubu i myślę, że martwił się, że tradycja United może być gorsza od tradycji Barcelony. Ludzie zachwycali się, jak dobra i piękna była tiki-taka w Barcelonie. Ale gdybyśmy grali defensywnie, w jakim świetle stawiałoby to historię United?

– To właśnie napędzało menedżera. Pomyślał: „Chcę wygrać naszym sposobem”, czyli stary sposób Manchesteru United, który polegał na atakowaniu, podejmowaniu ryzyka i starciach z przeciwnikami wysoko na boisku. Pozwolił swojemu sercu rządzić głową, co czasami nie jest złe.

Według Ferdinanda był rok 2013, kiedy Ferguson przyznał, że mógł dokonać złych decyzji. – Dla mnie to był jeden z jego wielkich momentów. Graliśmy z Realem Madryt i przed meczem, podczas rozmowy drużynowej, wrócił do tych dwóch meczów z Barceloną. Otworzył się i powiedział, że uważa, że pomylił się z taktyką w obu finałach. To, co powiedział tamtej nocy, sprawiło, że szanowałem go jeszcze bardziej.

Więc kto był winny? Gracze czy taktyka? Może to było po trochu z obu. A może to niczyja wina i powinniśmy po prostu docenić błyskotliwość Barcelony, cenną magię Messiego i, mówiąc słowami Fergusona, sposób, w jaki Iniesta i Xavi “poszli bum-bum-bum, utrzymywali piłkę przez całą noc”.

(Photo: Michael Regan/Getty Images)

Kiedy pojawia się pytanie, czy United osiągnęli gorsze wyniki w Europie, nie jest to zwykła odpowiedź tak/nie. Trzeba rozważyć wiele różnych kwestii.

A co by było, gdyby sędzia nie pokazał kontrowersyjnej czerwonej kartki Naniemu, gdy United walczył z Realem Madryt w ćwierćfinale w 2013 roku, pozwalając hiszpańskiemu klubowi na przejęcie kontroli nad przegranym meczem?

Może byłoby inaczej, gdyby United nie zostało osłabione przed 1996 roku przez regułę trzech obcokrajowców, która oznaczała, że ​​Mark Hughes, Ryan Giggs i Roy Keane zostali sklasyfikowani jako zagraniczni gracze, a Gary Walsh zajął miejsce Petera Schmeichela w bramce w trakcie porażki 4:0 z Barceloną?

Przeczytaj również:  Jurgen Klopp: Cristiano Ronaldo oraz Mohamed Salah są zawodnikami światowej klasy

Czasami jednak wraca się do faktu, że są to najważniejsze rozgrywki klubowe w Europie, najlepsze z najlepszych i być może w przypadku United zasługują na odrobinę zrozumienia, biorąc pod uwagę, że dotarli do trzech finałów w ciągu czterech lat. Ostatecznie odpowiedź na to pytanie może brzmieć tak, ale ważne jest, aby zrozumieć przyczyny. I z pewnością w latach Barcy były okoliczności łagodzące.

Barcelona była, używając opisu Fergusona, „drużyną swojego pokolenia, tak jak Real Madryt był takim zespołem w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, a AC Milan we wczesnych latach dziewięćdziesiątych. Barcelona to najlepsza drużyna, jaka kiedykolwiek stanęła przeciwko moim drużynom Manchesteru United – z pewnością najlepsza”.

 

Roy Keane nigdy nie sprecyzował, kogo miał na myśli, wspominając jeden z europejskich pojedynków, półfinał 2002 z Bayerem Leverkusen, który zawsze będzie figurował na liście United trudnych spotkań Ligi Mistrzów.

– Gdy staliśmy na hymnie UEFA przed rewanżowym meczem z Leverkusen, jeden z naszych zawodników ku*wa się trząsł. On był przestraszony. Grał w reprezentacji narodowej, wygrał mistrzostwa, wielka gwiazda, ku*wa bojąc się zrobić duży krok naprzód. Pomyślałem: „Chryste, pozwól mi się tym cieszyć, półfinał Ligi Mistrzów, po co żyjesz. Zrelaksuj się. To jest miejsce, w którym musimy być, to jest miejsce, do którego musisz się udać”.

Sam zdecyduj, kogo miał na myśli. Kolegami Keane’a w Niemczech tego wieczoru byli: Fabien Barthez, Wes Brown, Laurent Blanc, Ronny Johnsen, Mikael Silvestre, Paul Scholes, Juan Sebastian Veron, Nicky Butt, Ryan Giggs i Ruud van Nistelrooy.

(Photo: Getty Images)

Wskazówką mogą być słowa Fergusona, który wspomniał o sporze między Keanem i Veronem, który „stał się trochę brzydki” po jednym europejskim starciu? Keane nigdy tego nie wyjaśnił, a jedyną pewnością jest to, że pierwszy mecz na Old Trafford zakończył się wynikiem 2:2, w rewanżu było 1:1 i to niemiecka drużyna, w której wystąpił młody Dimitar Berbatov, awansowała do finału z Realem Madryt, który rozegrano na Hampden Park.

Ferguson miał taką obsesję na punkcie pomysłu poprowadzenia swojego zespołu w Glasgow, że wybrał nawet hotel, w którym mieli się zatrzymać. Zamiast tego ten półfinał zawsze będzie odgrywał ważną rolę, gdy przejdzie przez mecze, w które chciałby zagrać ponownie.

Kolejny z nich to półfinał z Borussią Dortmund w 1997 roku, kiedy Ferguson, który mógł być skłonny do przesady, oszacował, że w rewanżu było 15 okazji, gdy jego drużyna miała do pokonania tylko bramkarza.

Przeczytaj również:  Konferencja prasowa Solskjaera przed meczem z Atalantą: strata czterech goli otworzyła nam oczy na wiele elementów, które musimy poprawić

Jednak była to również noc, kiedy Eric Cantona był tak „powściągliwy i marginalny”, mówiąc słowami Fergusona, że ​​menedżer nie wiedział, co powstrzymuje gracza, który odegrał tak ważną rolę w sukcesie zespołu.

Nie był to też jedyny raz, kiedy Cantona była dziwnie nieobecny podczas wielkich europejskich wydarzeń. Keane ocenił, że w meczu w Dortmundzie Cantona był jednym z „jednego lub dwóch naszych graczy”, którzy „wycofywali się”. Poszedł dalej: – Eric nigdy nie będzie plasował się obok naprawdę wielkich europejskich graczy. To jest etap, który naprawdę się liczy. Może Eric nie jest do tego zdolny. Nigdy nie będzie.

Ferguson przedstawił bardziej uzasadniony argument. – Jednak przyznaję, że było coś, być może jakaś mentalna blokada, która powstrzymała go przed byciem najlepszym graczem na świecie. Jestem pewien, że miał zdolność osiągnięcia tego statusu, ale w jego naturze był element, który wydawał się przeszkadzać mu w wykorzystaniu pełnego potencjału jego umiejętności.

(Photo: Bongarts/Getty Images)

Aby zachować równowagę, menedżer United argumentował również, że „były (w Lidze Mistrzów) sytuacje, kiedy Eric grał dla nas cudownie”. Jednak trudno powiedzieć, o jakich meczach myślał – a sam postanowił nie mówić.

Philippe Auclair, autor “Cantona: The Rebel Who Would Be King”, również wydaje się zakłopotany. – Porównaj to z rekordem innej francuskiej supergwiazdy, w której wielu widzi „jokera” na europejskiej scenie, Thierry Henry. Cantona nigdy nie strzelił zwycięskiego gola na Bernabeu, dubletu na San Siro ani hat-tricka na Stadio Olimpico. Henry to zrobił i dokonał tego, kiedy to miało znaczenie.

Sam Eric nigdy nie zdobył międzynarodowego trofeum z klubem lub krajem, chyba że weźmie się pod uwagę tytuł mistrza Europy U-21 z 1988 roku – i być może pamiętasz, że zawieszenie uniemożliwiło mu grę w finałowym meczu rewanżowym. To, że gracz obdarzony taką siłą charakteru i takim talentem może okazać się niemal całkowitą porażką w europejskich rozgrywkach, jest tajemnicą, wobec której mam pewne przypuszczenia, ale nie mam konkretnego wyjaśnienia.

Ostatecznie jednak główne pytanie dotyczy słabych wyników United, a nie samego Cantony. Sekwencja niepowodzeń rozpoczęła się w 2004 roku, gdy Jose Mourinho, ówczesny menedżer Porto, rozpoczął zwycięski bieg od linii bocznej na Old Trafford.

Ferguson nigdy nie zapomniał decyzji o odgwizdaniu spalonego, która uniemożliwiła Paulowi Scholesowi zdobycie gola w 1/8 finału. Ale Mourinho, wówczas względnie nieznany, miał to gdzieś. Ferguson, powiedział, z pewnością będzie nieszczęśliwy, ponieważ każdy, kto zarządza światowej sławy drużyną z niemal nieograniczonymi bogactwami, musi czuć się smutny, a nawet upokorzony, aby zostać pokonanym w taki sposób przez klub z umiarkowanymi zasobami ludzkimi jak Porto. Dla wielu z nas był to pierwszy kontakt z Jose. I, zgodnie ze swoją filozofią, był zdeterminowany, by wypominać to na każdym kroku.

(Photo: Martin Rickett – PA Images/PA Images via Getty Images)

W następnym sezonie United ponownie odpadli w pierwszej rundzie fazy pucharowej, przegrywając 1:0 z Milanem w obu meczach. Ale to w kampanii 2005/06, której kulminacją była porażka z Benfiką, naprawdę zaczęto sądzić, że rok 1999 – „football, bloody hell” i tak dalej – mógł być jednostrzałowcem. United zajęli ostatnie miejsce w grupie, w której znajdowały się również Lille i Villarreal. Glazerowie właśnie przejęli klubie i brzmi to absurdalnie, ale przed meczem z Benfiką i po nim pojawiły się pytania o to, czy Ferguson dalej będzie menedżerem United. Jedna ze stron internetowych opublikowała artykuł zatytułowany: “Dziesięć powodów, dla których Fergie musi odejść”.

To był okres w życiu zawodowym Fergusona, kiedy kibice Liverpoolu wyciągali baner na the Kop, aby kpić z jego rekordu w Europie w porównaniu z Bobem Paisleyem.

Paisley 3 Ferguson 1

Brian Clough również czerpał przyjemność z faktu, że Ferguson z trudem gonił własne osiągnięcia. Clough dwukrotnie wygrał Puchar Europy w Nottingham Forest, w 1979 i 1980 roku, i nigdy nie stronił od przypominania piłkarskiemu światu, że ​​Ferguson nadrabia zaległości w tym aspekcie. – Dla wszystkich jego koni, rycerstwa i mistrzostw – powiedział kiedyś Clough, – Alex nie ma dwóch takich rzeczy, które ja mam – i nie mam na myśli jaj.

Ferguson nie miał na to odpowiedzi, ale był jeden ze starych cytatów Clougha, z którym menedżer United mógł się utożsamiać. – Raz coś wygrywasz i ludzie mogą powiedzieć, że to kwestia szczęścia – mawiał Clough. – Wygrywasz dwa razy i to zamyka im usta.

Przecież tylko 20 facetów zdobyło Puchar Europy jako menedżerowie więcej niż raz. Paisley, Zidane i Carlo Ancelotti zrobili to trzy razy. Ferguson, z dwoma, jest na drugim miejscu, obok szesnastu innych. A może bardziej imponujące byłoby wskazanie, że tylko Marcelo Lippi w Juventusie i Miguel Munoz z Madrytem mogą pochwalić się, takim samym osiągnięciem jak Ferguson: poprowadzeniu zespołu do czterech finałów Pucharu Europy.

Manchester United celebrujący The Treble w 1999 roku (Photo: Morris & Stenning/Mirrorpix/Getty Images)

Triumfy Fergusona w 1999 i 2008 roku, dodane do zwycięstwa sir Matta Busby’ego w 1968 roku, oznaczają, że United zajmuje siódme miejsce na liście wszechczasów europejskich rozgrywek, dzieląc je z Interem Mediolan. Stawia ich między innymi ponad Juventusem. Jednak z drugiej strony Madryt ma ich 13, Milan siedem, Bayern i Liverpool po sześć. Barcelona pięć, a Ajax cztery tryumfy.

Być może można argumentować, że Madryt prowadzi dlatego, że występował w 50 edycjach rozgrywek. Bayern ma na koncie 36 występów, a Barca 30. Mediolan ma ich 28. Liverpool miał 25, United 23.

Nie jest to jednak argument, do którego kiedykolwiek dążył Ferguson i wracając do głównego pytania, ludzie, którzy znają go najlepiej, mogą ręczyć, że i tak uważa, że United powinno być wyżej na liście.

Inna scena na lotnisku, która pozostaje w pamięci: wrzesień 2005 w drodze na mecz z Villarealem i kibic Liverpoolu pojawiający się na lotnisku w Manchesterze. Ma na sobie biały dres, rozpięty, by pokazać czerwoną koszulkę z napisem „Liverpool – pięć europejskich pucharów”. I jest zdeterminowany, aby dobrze się bawić kosztem Fergusona. – Ech, chłopcy, jak tam lato? Moje było absolutnie idealne. Byłem w Stambule. Zdobyliśmy Puchar Europy. Chcecie o tym pogadać?

Wayne Rooney przeszedł obok. – Wayne, chłopcze, chcesz kupić koszulkę? Może być trochę za ciasna, ale jest twoja, jeśli chcesz.

Mourinho dodał do gabloty na Old Trafford w 2017 roku trofeum Ligi Europy i nie zapominajmy, że drużyny Fergusona wygrały Puchar Zdobywców Pucharów i Superpuchar Europy w 1991, Puchar Interkontynentalny w 1999 i Klubowe Mistrzostwo Świata w 2008. Jak śpiewają kibice United: „Raz więcej niż Anglia, dwukrotnie mistrzowie świata”.

Wszyscy jednak wiedzą, że ambicje Fergusona zawsze pozostały przy Pucharze Europy i prawdopodobnie mamy ogląd, jak bardzo bolała go porażka z Realem Madryt w 2013 roku.

Nani otrzymujący czerwoną kartkę w meczu z Realem Madryt w 2013 roku (Photo: Martin Rickett/PA Images via Getty Images)

Nikt nie wiedział wtedy, oczywiście, że będzie to ostatni mecz Fergusona w Lidze Mistrzów, ponieważ na tym etapie nie ogłosił, że “Człowiek, który nie może przejść na emeryturę”, jak go kiedyś nazwał “Daily Telegraph”, ostatecznie zdecydował, że nadszedł czas powiedzieć do widzenia.

Pierwszy mecz na Bernabeu zakończył się wynikiem 1:1. United wyszli na prowadzenie w rewanżu, dzięki samobójczej bramce Sergio Ramosa, zanim czerwona kartka Naniego zmieniła mecz na korzyść Madrytu. Skończyło się 2:1. Cristiano Ronaldo strzelił zwycięskiego gola dla Madrytu po powrocie na Old Trafford, a Ferguson zrobił potem coś, czego nigdy nie zrobił w żadnej ze swoich poprzednich europejskich rozgrywek.

Menedżer nie mógł zmusić się do wyjścia przed kamery. To było dla niego zbyt bolesne. Chciał być sam i poprosił swojego asystenta, Mike’a Phelana, aby zajął jego miejsce na konferencji prasowej. Ferguson, jak wyjaśnił Phelan, „nie był w stanie” o tym mówić.

ŹródłoThe Athletic

Ostatnie sztuki

Koszulka adidas Manchester United Training Top DP6825

Wykonana z najwyższej jakości materiałów, oficjalna replika koszulki treningowej z długim rękawem, w której piłkarze Manchesteru United przygotowywali się do meczów w sezonie 2018/2019. Podkreśli dumę z faktu wspierania drużyny "Czerwonych Diabłów" zarówno w trakcie aktywności sportowej, jak i podczas wyjścia na miasto. Licencjonowany produkt klubowy. Cechy produktu:
  • kolor: jasnoszary, czerwony
  • materiał: 100% poliester
  • naprasowany herb klubu
  • dekolt w kształcie litery V
  • długi rękaw
  • wzmocniona, chroniąca przed wiatrem konstrukcja
  • mankiety z otworami na kciuki, zapewniające lepsze przyleganie do ciała
  • wykorzystana technologia adidas Climalite
Technologia adidas Climalite:
  • odprowadza wilgoć od skóry
  • zapewnia maksymalną lekkość i miękkość materiału
  • przynosi uczucie chłodu i komfortu termicznego nawet w najgorętszych warunkach

Dyskusja

Najnowsze

Jurgen Klopp: rzadko wykorzystuje się każdą sytuację w meczu, my to zrobiliśmy

Jurgen Klopp podzielił się z dziennikarzami swoimi odczuciami po wygranej z Manchesterem United na Old Trafford. "The Reds" wygrali...

ManUtd.pl ocenia: Liverpool zagrał z Manchesterem United

W tym momencie już chyba niewiele osób ma wątpliwości, że umożliwienie Ole Gunnarowi Solskjaerowi dalszej pracy w roli menadżera...

Ole Gunnar Solskjaer po meczu z Liverpoolem dla MUTV: nigdy nie upadłem tak nisko, odkąd jestem w tym klubie

Ole Gunnar Solskjaer nie unikał wywiadów po kompromitującej porażce 0:5 z Liverpoolem. Norweski szkoleniowiec tradycyjnie stanął przed kamerą klubowej...

Solskjaer po przegranej z Liverpoolem: znaleźliśmy się na dnie, ale zaszedłem zbyt daleko z tą grupą, aby się poddać

"To najczarniejszy dzień, odkąd prowadzę tych zawodników" - powiedział Ole Gunnar Solskajer w pomeczowym wywiadzie dla Shamoona Hafeza na...

Harry Maguire po przegranej z Liverpoolem dla BBC Sport: przepraszamy naszych fanów

Manchester United przegrał na własnym boisku 0:5 z Liverpoolem w hicie 9. kolejki Premier League. Harry Maguire skomentował występ...

Ole Gunnar Solskjaer uzasadnił wybór wyjściowej jedenastki na mecz z Liverpoolem

Ole Gunnar Solskjaer do meczu z Liverpoolem w ramach 9. kolejki Premier League desygnował taką samą jedenastkę, która rozpoczęła...

Kompromitacja na Old Trafford. Liverpool upokorzył Manchester United

Manchester United w żenującym stylu poddał spotkanie derbowe z Liverpoolem ulegając największemu rywalowi aż 0:5 w spotkaniu 9. kolejki...

Bastian Schweinsteiger: Solskjaer powtarza, że znajdują się w fazie rozwoju, ale trwa to zbyt długo

Były pomocnik Manchesteru United, Bastian Schweinsteiger, w rozmowie z Shamoonem Hafazem z BBC Sport ocenił obecne postępy klubu z...

Najważniejsze

Kompromitacja na Old Trafford. Liverpool upokorzył Manchester United

Manchester United w żenującym stylu poddał spotkanie derbowe z Liverpoolem ulegając największemu rywalowi aż 0:5 w spotkaniu 9. kolejki...

Zapowiedź: Manchester United – Liverpool FC. 9. kolejka Premier League

Trudno wyobrazić sobie bardziej piłkarską niedzielę niż tę dzisiejszą. Przyniesie nam ona trzy największe starcia globu. El Clasico, Derby...

Może Cię także zainteresować

0