The Athletic: przed Ole Gunnarem Solskjaera droga, która budzi wątpliwości, że jego zespół może się podnieść

The Athletic Damian Domitrz
Zmień rozmiar tekstu:

Manchester United nie przestaje rozczarowywać swoich kibiców w ostatnich tygodniach i notoryczne gubi punkty ze słabszymi rywalami. Tak też się stało w starciu z Evertonem w 7. kolejce Premier League. Choć początek w wykonaniu podopiecznych Ole Gunnara Solskjaera był obiecujący, to z czasem jego zespół wyglądał bardziej jak zbieranina przypadkowych zawodników niż drużyna pełna zawodników o wysokich umiejętnościach. Swoimi spostrzeżeniami na temat tego widowiska w artykule dla The Athletic podzielił się Michael Walker.

TREŚĆ ARTYKUŁU ORYGINALNA:

O 14:45 świat Ole Gunnara Solskjaera wyglądał kolorowo. Jego zespół prowadził 1:0, znajdował się na szczycie Premier League, a on sam lada moment miał wprowadzić Cristiano Ronaldo i Jadona Sancho. Manchester United wyglądał i brzmiał jak potęga.

Old Trafford tętniło życiem, a kiedy trzy minuty później Sancho podał do Cristiano Ronaldo, który wycofał piłkę do Bruno Fernandesa w polu karnym Evertonu, można było zmierzyć podekscytowanie trybun poprzez huk podnoszonych siedzeń, gdy kibice wstawali z krzesełek. Panował dostrzegalny tumult.

Pół godziny później Old Trafford opustoszało w ciszy – pomijając głośnych sąsiadów z Merseyside, którzy siedzieli przy jednym z narożników. Cristiano Ronaldo poszedł wzburzony do tunelu przed Stretford End, narzekając do samego siebie i ignorując uścisk dłoni strzelca bramki Evertonu, Androsa Townsenda.

Manchester United nie znajdował się już na szczycie tabeli, a do tego w ostatnich 18 meczach na własnym stadionie zaliczył tylko jedno czyste konto. Pojawił się też drobny, widoczny i słyszalny bunt przeciwko Ole Gunnarowi Solskjaerowi, ale jak powiedział niegdyś sir Alex Ferguson: “Nie ma wielu tak potężnych reprymend jak milczenie”.

Głośność debaty wokół Solskjaera i jego gotowości do bycia menedżerem United rozniosła się jednak gdzie indziej. Norweg latem podpisał nowy kontrakt, którego może się trzymać, a jeśli się zdecyduje, może również powiedzieć, że start Manchesteru United w bieżącej kampanii jest ich najlepszym pod względem zdobytych punktów od pięciu sezonów, czyli od drugiej kadencji Jose Mourinho. Wówczas po siedmiu spotkaniach “Czerwone Diabły” miały na swoim koncie 19 punktów, wygrywając sześć meczów.

Obecnie Manchester United ma w dorobku 14 oczek, ale jak to miało miejsce niemal każdego dnia, odkąd Solskjaer zastąpił Mourinho w grudniu 2018 roku, przy każdym pozytywie pojawia się także negatyw, którego można użyć jako argument przeciwko niemu. O ile 14 punktów i czwarte miejsce można uznać za akceptowalny początek, o tyle faktem jest, że klub z Old Trafford mierzył się z drużynami, które w poprzednim sezonie zajęły 9., 15., 13., 12., 6. i 11. miejsce. Everton uplasował się na 10. pozycji.

Po przerwie reprezentacyjnej czeka ich wyjazdowe starcie z Leicester City, a następnie Liverpool (D), Tottenham (W) i Manchester City (H). Potem nastąpi kolejna przerwa na mecze międzynarodowe, a po niej przyjdzie im się zmierzyć się na wyjeździe z Watfordem, Chelsea (W) i Arsenalem (D). Przed drużyną Ole Gunnara Solskjaera droga, która budzi wątpliwości, że zespół Manchesteru United się podniesie.

To wszystko stanowi część długiego paradoksu, jakim jest kadencja Ole Gunnara Solskjaera. Jeżeli krytyka pozostanie wyłącznie na zewnątrz, 48-latek będzie bezpieczny. Jeśli się to zmieni i Manchester United zacznie zastanawiać się nad alternatywami, pozycja Norwega będzie zagrożona.

Pewnym zabezpieczeniem może być brak oczywistych następców, przynajmniej takich, którzy byliby dostępni w połowie sezonu. Ktoś taki jak Antonio Conte chciałby wprowadzić zbyt wiele zmian, aby rozważać jego kandydaturę. Poszukiwanie zastępstwa byłoby również przyznaniem się zarządu do porażki i doprowadziłoby do niedopuszczalnego pomysłu, że sezon 2021/22 jest sezonem przejściowym.

Te przemyślenia mogą wydawać się drastyczne i konserwatywne, ale po godzinie gry tak samo prawdopodobne było to, że Manchester United zdobędzie drugą bramkę, jak Everton się urwie i wyrówna. Po porażce 0:1 z Aston Villą Ole Gunnar Solskjaer powiedział, że “pomiędzy niebem a piekłem występuje cienka granica”.

Przeczytaj również:  Cristiano Ronaldo potwierdził, że zagra w towarzyskim meczu z Rayo Vallecano

Początek układał się solidnie dla Ole Gunnara Solskjaera. Podjął decyzję o odpoczynku Cristiano Ronaldo i posłał do gry Anthony’ego Martiala, dla którego był to pierwszy mecz ligowy w wyjściowej jedenastce od spotkania z Southampton, które również zakończyło się wynikiem 1:1. Martial udowodnił słuszność tego wyboru – choć nie do końca – otwierając wynik rywalizacji w 43. minucie.

Manchester United prawdopodobnie zasłużył na tego gola. Początkowo byli kompaktowi i błyskotliwi. Fernandes zakładał pressing tak wysoko, że Manchester United grał w ustawieniu 4-2-4. To działało i United wyglądali jak drużyna, ale z czasem zaczęli gubić formację, gdy Everton się ustabilizował.

Potem nastąpił pokaz siły, gdy Sancho i Ronaldo zostali wezwani z ławki 12 minut po rozpoczęciu drugiej połowy. Manchester United nabrał rozpędu, a karnawałowa atmosfera sprzed początku widowiska była podtrzymywana.

Nawet wyrównująca bramka Townsenda nie uciszyła kibiców gospodarzy, choć obnażyła ona bramki w defensywie “Czerwonych Diabłów”. Demarai Gray, zawodnik, który prawdopodobnie nie znajdował się na radarze Manchesteru United, był zbyt silny i szybki. Choć niektórzy skupiali się na ucieczce Luke’a Shawa z pozycji lewego obrońcy, to mieliśmy do czynienia ze zbiorową porażką.

Solskjaer zapytany o tę sytuację, odpowiedział: – Można przez cały dzień pracować nad systemami i bronieniem, ale trzeba radzić sobie z takimi sytuacjami na boisku. Tak naprawdę niczego to nie mówi.

Paul Pogba to kolejna supergwiazda, która pojawiła się na boisku z ławki rezerwowych. Oznacza to, że jedenastka, która kończyła ten mecz, kosztowała około 415 milionów funtów. Ta suma przedstawia jednak kumulację graczy, a nie skład oparty na zgraniu i zbudowany pozycja po pozycji.

To wszystko było odrobinę rozproszone, a Everton przecież miał jeszcze okazję do zdobycia zwycięskiego gola, ale odgwizdano ofsajd, gdy Tom Davies podał piłkę do partnera, choć spodziewano się, że będzie uderzał. Zdobycie bramki nie było jednak głównym zadaniem Daviesa, który został wprowadzony przez Rafaela Beniteza. Poprzez powtarzającą się gestykulację Davies stanowczo został poinformowany, by przykleić się do Paula Pogby jak toffi.

To rodzaj takich taktycznych drobiazgów, które są bardziej kojarzone z Benitezem niż Solskjaerem. Norweg dwukrotnie użył słowa “”tricky” podczas swoich konferencji. Raz, aby opisać Villarreal, a drugi raz, żeby opisać nadchodzące spotkania. Lepkie i podstępne.

Bruno Fernandes, świadomy tego, z kim grali, powiedział, że Manchester United ma za mało punktów. “Powinniśmy mieć ich więcej” – i miał rację. Klub z Old Trafford zdobył tylko jeden punkt w ostatnich dwóch meczach na własnym boisku w ciągu tygodnia. Oczywiście, znajdują się na miejscu, które daje im gwarancję gry w Lidze Mistrzów. Wzloty i upadki. I tak w kółko.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze