Rio Ferdinand: jak Man Utd zagra w sobotę podobnie jak z Atalantą, to zostanie upokorzony przez Man City

Daily Star Sebastian Słabosz
Zmień rozmiar tekstu:

Kibice Manchesteru United wciąż liżą rany po kompromitacji Ole Gunnara Solskjaera, jego sztabu oraz piłkarzy w niedawnym meczu ligowym z Liverpoolem, który to „Czerwone Diabły” przegrały na Old Trafford aż 0:5. W nadchodzący weekend norweskiego menedżera i jego zawodników czeka kolejne trudne wyzwanie – derbowe spotkanie z „The Citizens” Pepa Guardioli.

Choć nastroje trochę mogły się poprawić, bowiem od czasu tego katastrofalnego występu z „The Reds”, Manchester United pewnie pokonał na wyjeździe Tottenham 3:0, a także szczęśliwie zremisował 2:2 z Atalantą, utrzymując fotel lidera w fazie grupowej Ligi Mistrzów, to w sobotę ponownie może być gorąco na Old Trafford.

Rio Ferdinand, po tym co zobaczył w wykonaniu Manchesteru United we wtorkowym meczu z Atalantą, jest zdania, że jeżeli „Czerwone Diabły” zaprezentują się w sobotnim spotkaniu derbowym na podobnym poziomie, to zostaną tak samo skarceni, jak przed dwoma tygodniami przez Liverpool.

– Nie mogą zaprezentować się tak, jak w drugiej połowie tego meczu [z Atalantą]. Jeżeli tak będzie w spotkaniu z City, to po raz kolejny dostaną 3, 4 czy 5 bramek. Okazali brak szacunku wobec swoich przeciwników, grając naprawdę niechlujnie zarówno z piłką przy nodze, jak i bez niej – oceniał Ferdinand.

– Brakowało intensywności w ich grze. Patrzyliśmy na to w pewnym momencie i zadawaliśmy sobie pytanie: „W jakiej w ogóle formacji oni grają?”. To był totalny nieład. Drużynie pozostała już tylko nadzieja na odwrócenie wyniku i ta została spełniona dzięki geniuszowi Cristiano Ronaldo. Po raz kolejny. Uratował im tę drugą połowę – dodał.

Ferdinand jednocześnie pochwalił Portugalczyka i wziął go w obronę, odnosząc się do pojawiających się ostatnio częstych opinii na temat tego, że choć Ronaldo strzela gole dla „Czerwonych Diabłów”, to bardzo często nie uczestniczy w pressingu i nie walczy dla drużyny.

– Ludzie mówią, że Ronaldo nie pracuje wystarczająco ciężko na boisku. Robi jednak najtrudniejszą rzecz w tej grze, po prostu strzela gole – mówił dalej były stoper „Czerwonych Diabłów”.

– W tych krytycznych dla drużyny momentach, to właśnie Ronaldo wkracza do akcji. Robi to niezależnie od tego, w jakim gra kraju, na jakim stadionie, jest w stanie robić to w każdej chwili. Daje o sobie znać w najważniejszych momentach i tej kwestii nie zawodzi – dodał.

Były reprezentant Anglii ma też spore obiekcje do defensywnej gry klubu i przyznaje, że martwi go kolejny uraz Raphaela Varane’a w kontekście chociażby nadchodzącej potyczki z Manchesterem City. Francuz zszedł z boiska w spotkaniu z Atalantą już w pierwszej połowie.

– Myślę, że widzieliśmy jak ważny jest Varane podczas weekendowego meczu z Tottenhamem. Gdy wyszedł w pierwszym składzie, wszyscy się zdziwiliśmy. Do tego zespół zagrał z trójką w środku defensywy. Jednak z jego obecnością dało się wyczuć pewne bezpieczeństwo, jeżeli chodzi o grę w tyłach. Pokrywał bardzo dobrze obie strony boiska – kontynuował Ferdinand.

– Jak tylko zszedł z boiska w meczu z Atalantą, drużyna wydawała się bardzo roztrzęsiona i pozbawiona pewności siebie. Później zmienili system na czwórkę obrońców z tyłu i znów można było odnieść wrażenie, które towarzyszy nam od początku sezonu – że są drużyną, przeciwko której łatwo się gra.

– Widzieliśmy, że prezentują się słabo w grze bez piłki i z pewnością będą pozwalać rywalom na stwarzanie sobie kolejnych okazji, jak nie na strzelanie kolejnych goli. Jednak po raz kolejny mieli szczęście, że nie stracili więcej bramek, a w końcówce dał o sobie znać pewien wspaniały zawodnik – zakończył.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze