Pierwsza konferencja prasowa Ralfa Rangnicka. “Musimy trenować umysły zawodników, nie tylko ich fizyczność”

MUTV Damian Domitrz
Zmień rozmiar tekstu:

Ralf Rangnick w piątkowy poranek odbył swoją pierwszą konferencję prasową w Manchesterze United. Trwała ona aż 30 minut, ponieważ nowy tymczasowy menedżer klubu z Old Trafford odpowiadał  szczegółowo na każde pytanie.

PIERWSZA KONFERENCJA PRASOWA RALFA RANGNICKA W MANCHESTERZE UNITED:

– Chciałbym powitać wszystkich zgromadzonych. Dziękuję, że pojawiliście się tutaj tak wcześnie. Szczerze mówiąc, jest to najprawdopodobniej najwcześniej zorganizowana konferencja prasowa w moim życiu. Nigdy jeszcze nie prowadziłem konferencji o 9 rano, lecz ze względu na niedzielne spotkanie postanowiliśmy ją zorganizować. Przede mną pierwsza sesja treningowa z nowymi podopiecznymi. Niestety nie było innych możliwości w kwestii terminu tego spotkania. Nie mogę już doczekać się następnych dni, tygodni oraz miesięcy, gdy będziemy ze sobą współpracować. Jeszcze raz dziękuję  wszystkim zebranym za pojawienie się oraz poświęcenie nam czasu.

W minionym sezonie byłeś łączony z Chelsea i chodziła plotka, że nie chciałeś zostać menedżerem tymczasowym. Nie wiem, czy jest to prawda, ale powiedz nam, co jesteś w stanie osiągnąć przez sześć miesięcy oraz jaka jest twoja wizja w sprawie przyszłości Manchesteru United?

– Chelsea skontaktowała się ze mną w lutym i proponowała współpracę do końca sezonu. Mieliśmy luty, a oni proponowali mi pracę na cztery miesiące bez żadnych innych długoterminowych planów. W tym przypadku mówimy o sześciu i pół miesiącach. Liga rozegrała dopiero 1/3 wszystkich spotkań. Tak, zapewne wiecie już, że doszliśmy z klubem do porozumienia w sprawie dwuletniej pracy jako doradca klubu po zakończeniu bieżącego sezonu. Szczerze mówiąc, jeśli taki klub jak Manchester United kontaktuje się z tobą, to nie możesz odrzucić takiej propozycji.

Oglądałeś wczorajsze spotkanie z trybun. Twoim zdaniem są jakieś elementy, które jesteś w stanie zmienić? Oczywiście, zespół zaprezentował się dobrze w poprzednich trzech spotkaniach, lecz wcześniej nie wyglądało to aż tak dobrze.

– Oczywiście oglądałem ostatnie spotkania, nie tylko mecz z Arsenalem, ale również starcia z Watfordem oraz Chelsea. W telewizji, nie wiedząc jeszcze, że w następnych dniach klub skontaktuje się ze mną. Z ciekawości oglądałem również derbowe mecze z Liverpoolem oraz Manchesterem City. Jestem świadomy aktualnej sytuacji i bardzo dobrze się rozeznałem w sprawach związanych z klubem oraz angielską ekstraklasą. Wydaje mi się, że oczywista dla wszystkich jest obfitość tego zespołu. Mamy młodych, utalentowanych graczy, ale również wystarczająco doświadczonych zawodników. Moim celem na następne kilka tygodni jest wprowadzenie nieco więcej balansu do zespołu. Dla przykładu wczoraj straciliśmy dwa gole i ostatecznie potrzebowaliśmy aż trzech bramek, aby wygrać. Jeśli zobaczycie sobie statystyki, to średnio ten zespół traci dwa gole na mecz, a jest to o wiele za dużo. Chcę, aby zespół był bardziej zbalansowany oraz lepiej kontrolował przebieg spotkania. Oczywiście, wczorajsze starcie było ekscytujące dla fanów, ale dla mnie jako przyszłego menedżera nie możemy tak grać w każdym meczu. Dla mnie najważniejsze jest zminimalizowanie czynnika przypadku oraz kontrola nad rywalem. Moim zdaniem właśnie o to chodzi w piłce nożnej. Spróbuję pomóc tym wszystkim młodym, utalentowanym zawodnikom w oddalaniu zagrożenia od własnej bramki i trzymaniu futbolówki z dala od naszego pola karnego.

Jak trudne będzie odwrócić obecną sytuację w Manchesterze United, pomijając ostatnie wyniki? Zgaduję, że twoim celem jest osiągnięcie regularności i załapanie się przynajmniej do czołowej czwórki?

– Naszym pierwszym głównym celem pozostaje wygranie następnego spotkania, które odbędzie się w niedzielę. Do tego momentu przeprowadzę może jedną sesję treningową. Oczywiście, dzisiaj również mamy wspólną sesję treningową, ale po południu prawdopodobnie zdążę tylko przedstawić się zawodnikom. Trening zaczyna się o 15:00 (czasu angielskiego) a piłkarze, którzy wczoraj grali, nie mogą dzisiaj trenować. Oznacza to, że pozostaje nam tylko jedna sesja treningowa, podczas której  nie jesteś w stanie zmienić zbyt wielu elementów. Ważna jest również rozmowa z graczami, poznanie ich, przedstawienie im naszego podejścia oraz wymagań. Oczywiście, nie będzie łatwo, ponieważ mamy środek sezonu. Mam wystarczająco dużo doświadczenia i wiem, że nie jestem w stanie zmienić wszystkiego w jeden lub dwa dni lub nawet w kilka tygodni. Inni niemieccy szkoleniowcy, którzy przychodzili do tej ligi, mieli podobne doświadczenia, lecz w głównej mierze chodzi o wygrywanie spotkań. Podsumowując, jestem bardzo ambitny, tak jak klub, pracownicy oraz zawodnicy. Chcemy zaliczyć najlepszy możliwy sezon. Na chwilę obecną musimy być realistami. Dystans, który dzieli nas od czołowej trójki, jest duży, lecz z drugiej strony dopiero przekonamy się, jak się rozwinie się ta sytuacja, jak będą wyglądały nasze występy. Jak powiedziałem, tutaj chodzi o to, jak możemy kontrolować grę. Musimy rozwinąć naszą formę oraz piłkarzy.

W Hoffenheim radziłeś sobie naprawdę dobrze. Czy ta posada jest najtrudniejszym wyzwaniem w twojej karierze?

– Na pewno jest to największy klub w mojej karierze, jeden z największych na świecie, o ile nie największy. Oczywiście, to ogromne wyzwanie i jestem bardziej niż podekscytowany ze względu na możliwość pracy z zawodnikami takiego kalibru. Tak jak wspomniałem, miałem już okazję współpracować z gwiazdami takiego formatu. W Schalke mieliśmy podobną sytuację. Jestem bardziej niż szczęśliwy, że mogę współpracować z taką grupą zawodników.

Jeśli wygrasz coś z klubem, to czy istnieje możliwość, że zostaniesz na stałe w roli menedżera, czy zdecydujesz się odejść po pół roku i zostaniesz konsultantem klubu?

– Ludzie, z którymi rozmawiałem, bardzo jasno wyrazili się, że umowa w sprawie stanowiska menedżera będzie obowiązywała przez pół roku. Nigdy nie rozmawialiśmy, co wydarzy się latem. Jestem świadomy, że aktualnie mogą rozglądać się za nowym szkoleniowcem. Jeśli postanowią porozmawiać ze mną w tej sprawie, to zobaczymy, co się wydarzy. Jeżeli poproszą o moją opinie i jak powiedziałeś, wszystko będzie układać się dobrze, a zespół się rozwinie, to może zdecyduję się na taką samą rekomendację, jak ta, którą dwukrotnie przedstawiałem w Lipsku. Wtedy zasugerowałem, że lepszym rozwiązaniem będzie kolejny rok współpracy ze mną, ale pamiętajmy, że rozmawiamy na ten temat hipotetycznie. Nie możemy tego poruszać, ponieważ głównie skupiam się na wygraniu kolejnego meczu.

Minęło już osiem i pół roku od momentu, kiedy po raz ostatni ten klub wygrał mistrzostwo Premier League. Wiemy, że obserwowałeś poczynania tego klubu. Jak oceniasz ten okres w historii klubu oraz co sądzisz o aktualnym zespole?

– Alex Ferguson spędził tutaj 27 lat i zdobył niezliczoną ilość trofeów. Nie wydaje mi się, aby na świecie był inny taki klub. Może moglibyśmy porównać dokonania Guya Roux w Auxerre, ale bycie menedżerem tego samego klubu przez 27 lat to coś wyjątkowego. Zazwyczaj po tak długim okresie klub musi znaleźć nową ścieżkę. Dochodziło do wielu zmian u sterów. Odkąd sir Alex Ferguson odszedł na emeryturę, zespół prowadziło pięciu lub sześciu menedżerów. Zachowanie ciągłości było bardzo trudne dla tego klubu, odnosząc się również do sprowadzania nowych piłkarzy oraz trzymania się DNA. Uważam, że to kluczowy czynnik we współczesnym futbolu. Wydaje mi się, że władze podzielają moje zdanie i wiedzą, jak ważne jest to, aby w przyszłości nie dochodziło do zbyt wielu zmian w zarządzaniu.

Jak postrzegasz skład, który masz obecnie do dyspozycji? Czy jest on wystarczająco dobry, aby rywalizować z trzema drużynami, które znajdują się obecnie na szczycie ligi? Na papierze wygląda tak, jakby nie miał sobie równych.

– Zdecydowanie jest wystarczająco dobry, aby rywalizować o najwyższe cele. Jeśli spojrzymy na trzy czołowe drużyny ligi, to łatwo zauważyć, że są one stabilne. Posiadają trenerów z najwyższej półki, prawdopodobnie najlepszych szkoleniowców na świecie. Widząc, jak grają, jak zachowują ciągłość w wygrywaniu i jak kontrolują przebieg meczów, dostrzegamy, że jest to coś, co musimy rozwinąć. Pamiętam jednak, kiedy Jurgen Klopp obejmował Liverpool i miał do dyspozycji skład, który zdecydowanie nie był lepszy od tego, jaki otrzymałem teraz w Manchesterze United.

Odwołując się do twojej filozofii i tego, czego dokonałeś w niemieckich klubach, jak trudne będzie zaimplementowanie podobnej myśli w Manchesterze United, biorąc pod uwagę fakt, iż obejmujesz klub w tak gorączkowym momencie sezonu?

Po drugie, dowiedzieliśmy się wczoraj, że Michael Carrick opuszcza klub w trybie natychmiastowym. Czy zamierzasz dokonać jakichś zmian w sztabie szkoleniowym?

– Odnosząc się do pierwszego pytania, wydaje mi się, że zapanowanie nad przebiegiem spotkań w przyszłości będzie opierało się na pro-aktywnej grze. Niezależnie od tego, czy to my znajdujemy się w posiadaniu piłki, czy drużyna przeciwna, chodzi o to, aby zawodnicy grali jak kolektyw. Liczy się duch zespołu, jedność. Widzieliśmy to w spotkaniu z Arsenalem. Jeżeli porównamy ze sobą obydwie połowy tego meczu, to były one zupełnie różnie. Mając za sobą tak wyjątkowych kibiców, musi nam to pomóc w zyskaniu pewności siebie. Mogliśmy to dostrzec w drugiej odsłonie. Tak jak wspomniałem, nie jest to łatwe, ponieważ mam do dyspozycji jedną lub dwie jednostki treningowe. Nie dokonam tego również w tydzień lub dwa. Nie chodzi o to, aby grać w pressingu lub kontrpressingu. Najistotniejsza jest kontrola. To nasz główny cel.

– Michael Carrick… Poznałem go dwa dni temu. Spotkałem się z nim oraz Kieranem McKenną. Odbyliśmy ponad godzinną rozmowę. Starałem się przekonać go do pozostania, ale podjął tę decyzję kilka tygodni temu. Potrzebował przerwy i odpoczynku po 13 latach gry na najwyższym poziomie. Musiałem ją zaakceptować i potrafię ją również zrozumieć.

– Jeżeli chodzi o sztab szkoleniowy, jestem szczęśliwy, że będę mógł pracować z obecnymi trenerami. Potrzebuję ich doświadczenia oraz specjalistycznej wiedzy odnośnie do bieżącego składu. Oczywiście, spróbuję znaleźć jednego, dwóch a może nawet trzech dodatkowych członków, którzy mogliby do nas dołączyć w ciągu następnych dwóch tygodni, ale ze względu na przepisy związane z Brexitem nie jest to takie łatwe. Wielu moich byłych kolegów – analitycy wideo i asystenci – jest związanych długoterminowymi umowami z wielkimi klubami. Nie są zatem dostępni, więc musimy być inteligentni oraz sprytni, aby ściągnąć odpowiednich ludzi. Mam nadzieję, że uda się ich sprowadzić w najbliższym czasie, ale nie mogę wskazać żadnych nazwisk.

Ciągnąc temat pro-aktywnej filozofii, sporo spekulowaliśmy o tym, jak mogłoby to wyglądać. Zastanawialiśmy się, czy do tej myśli szkoleniowej pasuje Cristiano Ronaldo. Czy uważasz, że uda ci się go dopasować?

– Zawsze musisz zaadaptować swój styl lub ideę gry do piłkarzy, którzy są dostępni. Nie na odwrót. Widząc 37-letniego Cristiano Ronaldo w drugiej połowie meczu z Arsenalem, mogę powiedzieć jedynie, że jest niesamowitym piłkarzem, największym profesjonalistą. Nie widziałem nikogo w jego wieku tak przygotowanego fizycznie. Wciąż jest piłkarzem, który z łatwością może zrobić różnicę. Najważniejsze zagadnienie stanowi to, jak możemy rozwinąć cały zespół. Drużyna nie opiera się wyłącznie na Cristiano Ronaldo. Rywalizujemy w najbardziej konkurencyjnej lidze świata. Potrzebujemy wszystkich graczy w stanie gotowości. Z tego co widziałem, wiem, że Cristiano jest nastawiony pozytywnie, aby dać z siebie maksimum dla drużyny. Jego koledzy z zespołu będą musieli wykazać się takim samym nastawieniem.

Jesteś bardzo ceniony za proces rekrutacji w RB Lipsk oraz pozostałych klubach. Czy chciałbyś wzmocnić swój skład w styczniowym oknie transferowym? Jak wyglądają twoje relacje z Johnem Murtoughem, biorąc pod uwagę, że to on sprawuje rolę dyrektora sportowego, a ty w przyszłości obejmiesz stanowisko konsultanta klubu?

– Nie rozmawialiśmy o nowych piłkarzach. Nie jest to odpowiedni czas na takie dyskusje. Najważniejsze jest przedstawienie szczegółów obecnej kadrze. To nasz cel na nadchodzące tygodnie. Chcę poznać zawodników, których mam do dyspozycji. Kadra zdecydowanie nie jest zbyt wąska. Mamy wystarczającą liczbę piłkarzy. Być może po świętach Bożego Narodzenia znajdziemy chwilę, aby porozmawiać o potencjalnych transferach w zimowym oknie. Z doświadczenia wiem, że zima nie jest najlepszym okresem na długofalowe wzmocnienia. Mając na uwadze jakość piłkarzy, których tu mamy, w teorii sens miałyby tylko transfery, które niemal natychmiastowo mogą zagwarantować nam większą jakość. To trudne do zrealizowania zimą.

Przeczytaj również:  Erik ten Hag: wychodzenie piłkarzy ze stadionu przed końcem meczu jest nieakceptowalne

Bardzo elokwentnie wypowiadałeś się w przeszłości o pracy głównego szkoleniowca oraz menedżera, mówiąc, że należy mieć klarowny pomysł na grę. Czy uważasz, że ten zespół ma problemy z własną tożsamością w porównaniu do największych rywali? Wypowiedziałeś kiedyś słynne zdanie, że nie można zakładać pressingu tylko czasami, ponieważ to tak, jakbyś był tylko trochę w ciąży. Biorąc pod uwagę, że nie masz zbyt wiele czasu na boisku treningowym, czy uważasz, że będziesz musiał pójść na mały kompromis w następnych sześciu miesiącach, ponieważ zaimplementowanie kontrpressingu w tak krótkim czasie jest niemal niemożliwe?

– Musimy koncentrować się na każdym kolejnym spotkaniu i podchodzić do tego krok po kroku. To oczywiste. Przechodziłem już do klubów w połowie sezonu. Tak było m.in. w Stuttgarcie i dwukrotnie w Schalke. Musisz po prostu zapewnić sobie jak największą szansę na wygranie następnego meczu. To wszystko. Następnie, krok po kroku, piłkarze muszą podążać nie tylko za moimi instrukcjami, ale powinni też wczuć się w ideę, którą chcę im zaproponować, w jaki sposób powinniśmy grać w przyszłości. Tak jak wspomniałem, nie da się przeprowadzić tego inaczej niż krok po kroku. Nasza gra nie zmieni się za pstryknięciem palca.

Musicie być świadomi, że Pep Guardiola pracuje w Manchesterze City od pięciu lat, a Jurgen Klopp w Liverpoolu od sześciu. W porządku, Thomas Tuchel przybył do Chelsea w lutym, ale w porównaniu do nas, w ujęciu czasowym, wiedzieli lepiej, w jakim kierunku pragną się rozwijać. Powtórzę się, ale jestem szczęśliwy, że mam do dyspozycji takich piłkarzy i jestem przekonany, że jeśli pomożemy im poprawić się w obszarach, które doprowadziły nas do bieżącej sytuacji, to będziemy w stanie wykonać kolejne możliwe kroki.

Zawsze miałeś ambicję, aby trafić do Premier League. W przeszłości twoje nazwisko krążyło wokół wielu klubów. Czy byłeś blisko dołączenia do któregoś z nich?

– Jak wiecie, zacząłem uczyć się tego zawodu, gdy byłem młodym studentem. Chciałem być nauczycielem języka angielskiego oraz wychowania fizycznego. W latach 70. i 80. mieszkałem w Brighton i od tamtego momentu byłem zakochany w angielskim futbolu. We wczesnych latach 80. jeździłem pociągiem pospiesznym na Victoria Station, aby oglądać mecze na starym Highbury i White Hart Lane. Jeździłem też do Liverpoolu na Goodison Park. Nie odwiedziłem w tamtym czasie Old Trafford, bo było zbyt daleko, ale od tamtej chwili zawsze ceniłem to, jak kibicuje się tutejszym klubom. Nawet wczoraj –  wydaje mi się, że to absolutnie wyjątkowe. Na świecie jest bardzo mało klubów z takim dopingiem. To futbol w najczystszym ujęciu. Jestem bardziej niż podekscytowany, że mogę być częścią tej atmosfery. To powinno pomóc każdej drużynie, szczególnie naszym piłkarzom, aby powrócić na właściwą ścieżkę i osiągnąć najwyższy możliwy poziom.

Jak frustrujące było oglądanie meczu z Arsenalem z loży dyrektorskiej? Jak bardzo nie możesz doczekać się stania przy linii bocznej?

– Wspomniałem już, że bardzo nie mogę doczekać się mojego debiutu. Przeżywałem to spotkanie razem z Michaelem Carrickiem, Kieranem McKenną i Darrenem Fletcherem, ponieważ do ostatniego gwizdka sędziego rezultat spotkania nie był rozstrzygnięty. Mogło być 4:2 lub 3:3 – to najbardziej ekscytująca rzecz w futbolu, ale jako trener nie chcesz, aby mecze przebiegały w taki sposób, że na każdym etapie starcia może dojść do czegoś nieoczekiwanego. Na koniec byłem bardzo szczęśliwy, że odnieśliśmy zwycięstwo, którego wszyscy chcieliśmy.

Najgorętszym piłkarzem na rynku transferowym w obecnej chwili jest Erling Haaland. To zawodnik, którego znasz bardzo dobrze. Twój przyjaciel i były kolega z zespołu powiedział, że zrobisz wszystko co w twojej mocy, aby sprowadzić Erlinga na Old Trafford. Czy możesz to skomentować? Pojawiły się plotki na temat bonusu, który możesz otrzymać, jeśli uda ci się go przekonać do takiego transferu.

– [śmiech] Pozwólcie, że spojrzę w swój kontrakt. 10 milionów za Erlinga Haalanda, 10 milionów za Kyliana Mbappe, 10 milionów za Roberta Lewandowskiego i 10 milionów za Joshuę Kimmicha. To oczywiście nonsens… Nie ma takiej klauzuli w moim kontrakcie. Nie ma sensu, aby spekulować na temat potencjalnych, nowych piłkarzy. Erling Haaland to fantastyczny strzelec. Doskonale o tym wiem, ponieważ pośredniczyłem w jego przenosinach z Molde do Salzburga. Zdaję sobie sprawę, jakim jest piłkarzem, ale w międzyczasie cały świat dowiedział się, jak dobrym jest graczem. Dwa lata temu tylko garstka ludzi wierzyła w to, że tak rozwinie się jego talent. Siła ofensywna, którą mam do dyspozycji w tym klubie, niektórzy w ogóle nie zagrali w spotkaniu z Arsenalem… Martial wszedł dopiero na ostatnie minuty, Mason nie podniósł się z ławki rezerwowych. Mamy wielu topowych graczy w formacji ofensywnej, więc nie musimy rozmawiać o innych zawodnikach.

Twój kontrakt będzie obowiązywał łącznie przez 2,5 roku. Twoim zdaniem, w jakim miejscu będzie Manchester United w 2024 roku na boisku oraz poza nim? 

– W idealnym świecie będziemy regularnie w czołówce ligi, nie tylko w czołowej czwórce, ale będziemy też rywalizować o trofea. To coś, co znajduje się w DNA tego klubu. Chodzi o zdobywanie tytułów. Wygrywanie ligi, pucharów i odnoszenie tak wielu sukcesów, jak to możliwe. W Premier League i Lidze Mistrzów. Pamiętajmy, że w nowym roku będziemy kontynuowali swoje zmagania w Champions League. W zależności od tego, jak potoczy się losowanie, mamy nadzieję, że uda nam się awansować dalej w tych rozgrywkach. DNA tego klubu jest oczywiste. Wygrywaj tyle, ile zdołasz.

Odnosząc się do pracy konsultanta, na czym będzie polegała twoja rola? Będziesz  kontrolował na przykład to, jak działa Akademia?

– Nie rozmawialiśmy jeszcze o tym szczegółowo. Oczywiście, odbyłem rozmowy z Johnem Murtoughem oraz Edem Woodwardem, miałem też długą, ponad półtoragodzinną telefoniczną dyskusję z Joelem Glazerem. Przy okazji, przed spotkaniem z Chelsea rozmawiałem przez telefon z Ole Gunnarem Solskjaerem. Nasza konwersacja trwała niemal 2 godziny. Wykazał się hojnością, dzieląc się ze mną swoimi szczegółowymi spostrzeżeniami na temat zespołu. Ale tak jak wspomniałem, nie dyskutowaliśmy jeszcze na temat tego, co wydarzy się w następnych dwóch latach. Te rozmowy opierały się wyłącznie na teraźniejszości oraz na tym, jak możemy ze sobą współpracować.

Jak bardzo śledziłeś Manchester United w ostatnich latach i co sądzisz o jego poczynaniach? Pełniłeś w swojej karierze rolę menedżera oraz dyrektora sportowego, zatem jak oceniasz pracę, którą wykonałeś w przeszłości?

– Oczywiście, od zawsze śledziłem rozwój tego klubu. Graliśmy tu dziesięć lat temu z Schalke w półfinale Ligi Mistrzów. Zrobiliśmy wielką niespodziankę, awansując na ten etap rozgrywek i pokonując Inter. Odnosząc się do drugiej części tego pytania, latem 2012 roku pan Dietrich Mateschitz poprosił mnie o pełnienie roli głównego szkoleniowca RB Salzburg. Powiedziałem mu, że nie musimy się nawet spotykać. Bardzo nalegał i przyleciał do mnie własnym helikopterem, znajdując się na pokładzie z Gerardem Houllier. Pytali mnie, gdzie mogą wylądować, ale nie miałem pojęcia. Chcieli wylądować w pobliżu mojego domu, więc zastanawiałem się, czy nie popełniłem błędu, zasadzając swój ogród, ponieważ nie było tam miejsca. Ostatecznie polecieli do miejsca, w którym mieszkała słynna niemiecka piosenkarka Andrea Berg. Spotkaliśmy się godzinę później, dyskutowaliśmy przez cztery godziny. Na koniec rozmowy zapytali mnie, co robią źle i jak mogą odnieść sukces. Chcieli wiedzieć, co zmieniłbym w ich sposobie zarządzania. W tamtym czasie dysponowali bardzo doświadczonym składem, mieli w składzie piłkarzy, którzy podpisali swój ostatni kontrakt z dobrymi zarobkami. Powiedziałem im, że muszą znaleźć zawodników, którzy podpiszą swój pierwszy lub drugi kontrakt w karierze. Należało zmienić całą motywację oraz atmosferę. Zrobili to i się udało. Zatem tak, potrafię pracować na obu stanowiskach. Jeżeli ktoś zapyta mnie, w której roli lepiej się odnajduję, zawsze odpowiadam, że nie wiem. Obecnie czuję, myślę i bardzo chcę pracować jako trener, główny szkoleniowiec i menedżer tego zespołu. To jest to, co robiłem przez 90% mojej dwudziestopięcioletniej kariery.

Co sądzisz o historii Manchesteru United? Co wiesz o historii tego klubu? Jaki powinien on być?

– Orientuję się w czasach George’a Besta, sir Bobby’ego Charltona. W Google sprawdzałem nazwiska najsłynniejszych piłkarzach. Z ostatnich 50-60 lat można stworzyć z nich cztery topowe jedenastki. Oczywiście znam historię katastrofy w Monachium z 1958 roku, kiedy się urodziłem. Do tragedii doszło w lutym, a ja przyszedłem na świat w czerwcu. Znam dziedzictwo tego klubu, które jest unikalne. Nie ma wielu klubów z taką historią i DNA. Wszyscy, którzy pracują w tym miejscu, muszą podążać za tymi tradycjami i upewnić się, że DNA będzie szanowane. Zawsze.

Czego piłkarze mogą oczekiwać od ciebie? Louis van Gaal wspominał o trenowaniu ich umysłów. Czy elementy taktyczne i twoje podejście mogą stanowić dla nich duży problem, wiedząc, że nie spędzicie wiele czasu na boisku treningowym? 

– Mam nadzieję, że nie. Ale biorąc pod uwagę ilość jednostek treningowych, nawet jutrzejszą, kiedy dołączą zawodnicy grający z Arsenalem, nie mogę zrobić zbyt wiele. Muszę upewnić się, że mają wystarczająco dużo siły i paliwa, aby zagrać w niedzielnym spotkaniu. Nie możemy trenować fizycznie. Jedynym sposobem, aby im pomóc, jest trening mentalny, odwołujący się do energii. W meczu z Arsenalem pokazali, że nie brakuje im energii. Ważne będą analizy wideo, na których będziemy prezentowali im konkretne sytuacje, mówiąc, co mogliby zrobić lepiej, aby trzymać drużynę przeciwną z dala od własnego pola karnego. To oczywiste, jak ważny jest trening umysłu. Współczesny futbol zmienił się całkowicie. Jest bardziej fizyczny, atletyczny, wertykalny, szybszy. Jeżeli wrócimy pamięcią do meczów na początku XXI wieku i porównamy je z obecnymi pojedynkami, trudno uwierzyć, że to ten sam sport. Obecny futbol nie polega wyłącznie na trenowaniu ciał, ale również umysłów.

Czy twoja rola konsultanta będzie ograniczała się wyłącznie do Manchesteru United, czy będziesz pracował również dla innych klubów?

– Nie rozmawialiśmy o tym. Klub zapewnił mnie, że chciałby ze mną pracować nie tylko w perspektywie krótkoterminowej, ale również średnioterminowej. Chcą skorzystać z mojego doświadczenia oraz wiedzy. To pytanie, które należy zadać władzom klubu. Powiedziałem na początku, że nie mogłem odrzucić tej propozycji. Wiedząc, że po półrocznej pracy w roli menedżera czekają mnie dwa lata w roli konsultanta, czułem, że to dla mnie idealne rozwiązanie.

Co podobało ci się, a co nie w występie Manchesteru United przeciwko Arsenalowi? 

– Wszyscy widzieliście to spotkanie. Pierwsza połowa była chwiejna. Nagle straciliśmy pechowego gola. Bramka była pusta. Nawet sędzia nie zdawał sobie sprawy, że David de Gea leżał na linii bramkowej. Podejrzewam, że gdyby to dostrzegł, to zatrzymałby akcję. Zauważył to, gdy piłka przekroczyła linię bramkową. Wszyscy zastanawiali się, gdzie jest golkiper. Nawet ja zastanawiałem się, gdzie jest David de Gea? Wtedy zdałem sobie sprawę, że leży na murawie i odniósł uraz. Sprawa stała się oczywista. Tylko VAR mógł podjąć decyzję dotyczącą gola. Stracona bramka to spory cios dla zespołu. Po tej sytuacji zawodnikom brakowało pewności siebie, co jest normalne, mając na uwadze ostatnie kilka tygodni, gdy przegrali wiele spotkań i stracili wiele bramek. Ważne było wyrównane wyniku przed zejściem na przerwę. Potem byłem pod wrażeniem pierwszych 20 minut drugiej połowy. Przez cały ten czas grali na połowie przeciwnika, zamykając Arsenal we własnym polu karnym. Wtedy można było dostrzec potencjał, jaki tkwi w tej drużynie. Musimy sprawić, aby było to bardziej trwałe. Musimy przetransportować grę jak najdalej od własnego pola karnego, w strefę, w której możemy zaprezentować nasze atuty oraz broń.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze