Nathan Stirk/Getty Images

The Athletic: Niewykorzystane sytuacje definiują sezon Manchesteru United. Czy da się coś z tym zrobić?

The Athletic Damian Domitrz
Zmień rozmiar tekstu:

Nieskuteczność Manchesteru United pod bramką rywala za kadencji Ralfa Rangnicka jest zatrważająca. Poprzez niemoc strzelecką w starciach ze słabszymi przeciwnikami „Czerwone Diabły” straciły już zbyt wiele punktów. Jeśli ta sytuacja się utrzyma, piłkarze z Old Trafford mogą mieć problemy, aby zakończyć sezon na upragnionej czwartej pozycji. Czy da się coś z tym zrobić? Kto powinien ponieść za to odpowiedzialność? Na te pytania w najnowszym artykule dla The Athletic odpowiedział Carl Anka.

TREŚĆ ARTYKUŁU ORYGINALNA:

Manchester United nie strzelił w sobotę przeciwko Watfordowi ani jednego gola, chociaż prawdopodobnie powinien.

Przynajmniej jeden z 22 strzałów na bramkę Watfordu powinien wpaść do siatki i zaprowadzić ich do zwycięstwa.

Watford Roya Hodgsona to zespół poniżej średniej Premier League. Przyjechał na Old Trafford, znajdując się w strefie spadkowej i jest jednym z obecnych faworytów do spadku.

Przed przyjściem Hodgsona, Watford nie zachowało czystego konta od 30 spotkań i chociaż ich nowy menedżer w jakiś sposób poprawił ich linię defensywną, to klub z Vicarage Road stracił 47 goli w 25 meczach Premier League w tym sezonie – tylko Norwich City oraz Leeds United straciły więcej. Zespoły z angielskiej ekstraklasy nie potrzebują zdobywać wielu bramek, aby pokonać Watford. Bardzo często wystarczy tylko jedno trafienie.

Pomimo tego Watford przetrwał na Old Trafford i zdobył cenny, ale niekoniecznie ciężko wypracowany punkt. To oznacza, że szanse Manchesteru United na zajęcie miejsca w czołowej czwórce spadły.

Jak Manchester United nie zgarnął w tym spotkaniu kompletu punktów? Kto powinien wziąć na siebie odpowiedzialność za ten remis?

Co więcej mógł zrobić Ralf Rangnick?

Ralf Rangnick nie uważa, że mógł zrobić coś więcej, aby zapewnić wygraną Manchesterowi United.

– Mieliśmy wystarczająco dużo sytuacji w pierwszej połowie. Wypracowaliśmy cztery klarowne okazje, które normalnie wystarczają do zdobycia jednego lub dwóch goli – powiedział tymczasowy menedżer po rozczarowującym remisie.

– Przede wszystkim chodzi o efektywność. Chodzi o bycie skutecznym pod bramką rywala. Niestety nie przydarzyło nam się to pierwszy raz.

Manchester United w starciu z Watfordem nie grał ekscytująco, ale i tak wyprodukował xG na poziomie 2,8, co sugeruje, że piłkarze wygenerowali więcej niż wystarczającą jakość w ataku, aby strzelić przynajmniej jednego gola. Z 22 strzałów oddanych przez klub z Old Trafford tylko trzy były celne, ale sobotni występ nie polegał na posyłaniu mało pomysłowych strzałów z dystansu w nadziei, że coś wpadnie do siatki.

Rangnick, być może ośmielony faktem, że Watford nie zakłada pressingu ze zbyt wielką intensywnością, przystąpił do tego meczu z wyraźnym pomysłem na to, w jaki sposób najłatwiej będzie zdobyć bramkę. Jego piłkarze nie potrafili jednak zastosować potrzebnego wykończenia, kiedy wypracowali przewagę. Tymczasowy menedżer na pozycji wysuniętego lewoskrzydłowego postawił na Paula Pogbę, który miał tworzyć akcje kombinacyjne z Bruno Fernandesem oraz Cristiano Ronaldo.

Anthony Elanga swoimi ruchami bez piłki z prawego skrzydła tworzył ofensywny kwartet, która przez większość pierwszej połowy wyglądał na skłonny do strzelenia gola. W pierwszych 20 minutach Manchester United stworzył sobie pięć dobrych okazji. W sumie w pierwszej odsłonie oddał 10 strzałów, a trafienie Cristiano Ronaldo nie zostało uznane ze względu na ofsajd (napastnik ruszył do piłki za wcześnie, zanim wykorzystał dośrodkowanie Alexa Tellesa). Podopieczni Ralfa Rangnicka schodzili na przerwę z jednym celnym strzałem, ale w pełni kontrolowali przebieg rywalizacji.

W przerwie jeden z fanów Manchesteru United powiedział do loży prasowej: „Miło jest patrzeć na czwórkę z przodu, która wydaje się wiedzieć, co robi.”

Przełamanie wydawało się nieuniknione, ale im dalej w las, tym Manchester United gorzej radził sobie z egzekwowaniem schematów ofensywnych Ralfa Rangnicka. Próbując zalać pole karne Watfordu napastnikami, niemiecki szkoleniowiec w 62. minucie zastąpił Freda Jadonem Sancho, przesuwając Pogbę na głębszą pozycję w środkowej strefie boiska do Nemanji Maticia (który przez większość meczu zapewniał United solidną grę w środku pola). Dryblingi Jadona Sancho testowały obrońców Watfordu, ale jego drużyna nie potrafiła dograć ostatniego podania do końcowego gwizdka sędziego.

Kolejny rzut kostką nastąpił w 74. minucie, gdy Luke Shaw oraz Marcus Rashford zmienili Alexa Tellesa oraz Nemanję Maticia, tworząc ustawienie 4-2-4. Mimo tego, Paul Pogba i Bruno Fernandes, którzy zwykle są wielkimi katalizatorami ataków Manchesteru United, nie potrafili znaleźć niczego użytecznego, co mogłoby wywołać reakcję chemiczną potrzebną do wygrania meczu.

Plan A Ralfa Rangnicka na to spotkanie powinien zapewnić jego zespołowi co najmniej jedną bramkę. Plan B był już jednak bardziej życzeniowy niż dopracowany, ale posłał na boisko wystarczająco dużo drogich i utalentowanych napastników, żeby wyrwać z tego starcia trzy punkty.

Manchester United zremisował, ponieważ zawodnicy marnowali dobre szanse, kiedy wszystko układało się dobrze. Później jednak, gdy sytuacja zaczęła się pogarszać, nie potrafili ich już wykreować. Dlaczego?

Dlaczego Manchesterowi United brakuje skuteczności w ataku?

W jednej z sekwencji ataku na początku meczu Cristiano Ronaldo przyjął podanie od Aarona Wan-Bissaki, po czym uderzył w słupek. W kolejnej akcji Fernandes trafił wprost w bramkarza po prostopadłym podaniu Paula Pogby i z frustracji walnął pięścią w murawę. Później Ronaldo minął Bena Fostera, ale jego następny kontakt z piłką był zbyt mocny, by oddać strzał, więc dośrodkował na Bruno Fernandesa, który główkował obok bramki.

W drugiej połowie Elanga rozpoczął, a potem prawie wykończył akcję, która mogłaby przynieść zespołowego gola sezonu. W końcówce spotkania Jadon Sancho zagrał piłkę meczową do Marcusa Rashforda, ale ten źle wymierzył bieg i nie zdążył do niej dobiec.

Wszystkie te sytuacje powinny zapewnić Manchesterowi United gola. Złe decyzje przy podaniach, w połączeniu z kiepską formą strzelecką, sprawiły, że drużyna zdobyła zaledwie jeden punkt.

Bruno Fernandes, Manchester United
Wściekły Bruno Fernandes po kolejnej zmarnowanej okazji (The Athletic)

Jest jeszcze Cristiano Ronaldo, który stał się dla tej drużyny czymś w rodzaju białego słonia [w znaczeniu ang. – nieproszony, kłopotliwy prezent, z którym nie wiadomo co zrobić – wyj. red.]. Portugalczyk to napastnik niepasujący do stylu Ralfa Rangnicka. 37-latek w ostatnich 10 meczach zdobył tylko jednego gola, a jego najlepsza forma fizyczna miała miejsce kilka lat temu. Nie jest on w stanie dryblować z taką samą eksplozywnością, jak kiedyś, gdy mijał obrońców z łatwością, ale często schodzi do boku, chcąc dostać piłkę do nogi, co niweczy jego skuteczność bliżej bramki. Ten były świetny solista coraz bardziej nie pasuje do reszty orkiestry Rangnicka, ponieważ sam nie potrafi wykreować okazji strzeleckich i ma problemy z wykańczaniem akcji, gdy inni stwarzają mu szanse.

W rezultacie w ofensywie Manchesteru United występuje czarna dziura, ponieważ zawodnicy klubu z Old Trafford – zwłaszcza Bruno Fernandes – przedkładają podania do Ronaldo nad lepsze opcje w końcowej tercji boiska. Ronaldo, który ma na koncie ponad 800 goli, powinien cieszyć się z odpowiedzialności, jaką jest zdobywanie bramek i wygrywanie meczów dla swojej drużyny. Teraz jednak wygląda na obciążonego tym obowiązkiem. Jeżeli chce bardziej pomóc zespołowi, musi lepiej poznać swój organizm i robić po prostu mniej.

Czy można coś zrobić, aby to zmienić?

Opcje Manchesteru United na pozycji środkowego napastnika są obecnie następujące:

  • 37-letni Cristiano Ronaldo, który nie może trafić do siatki
  • 24-letni Marcus Rashford, który znajduje się w fatalnej formie
  • 35-letni Edinson Cavani, który zmaga się z kontuzją pachwiny i ma za sobą tylko siedem startów w tym sezonie
  • Lub inny wybór, jak np. wykorzystanie Bruno Fernandesa jako fałszywej dziewiątki

Poza wynalezieniem wehikułu czasu, który pozwoliłby dorwać młodszą wersję Cristiano Ronaldo albo Edinsona Cavaniego, Manchester United może zrobić niewiele, aby radykalnie poprawić swój atak przed starciem z Manchesterem City w przyszłym tygodniu – nie ma też wielu dowodów na to, że powinien dokonać radykalnych zmian.

Powrót Cavavaniego byłby zbawienny, ale istnieje też sposób gry z Rashfordem ustawionym przed dwoma rozgrywającym (Pogba z lewej strony i Fernandes w środku lub Sancho z lewej strony i Fernandes w środku), który mógłby zatuszować słabość Anglika w ustawianiu się tyłem do bramki. Wszystkie te rozwiązania mają swoje plusy oraz minusy. Niewykluczone, że każda próba gry dwoma napastnikami wymagałaby dalszych zmian w składzie Rangnicka, które prawdopodobnie dotknęłyby Jadona Sancho oraz Anthony’ego Elangę), a oni w porównaniu z innymi piłkarzami United znajdują się w dobrej formie.

Manchester United znajduje się na dobrej drodze, ale musi skończyć z interwałami i rozpocząć pełny sprint, jeżeli chce znaleźć się w następnej edycji Ligi Mistrzów.

Historia remisu z Watfordem jest podobna do historii dotychczasowego sezonu 2021/2022 w wykonaniu Manchesteru United: to kampania, która w coraz większym stopniu jest definiowana przez niewykorzystane szanse. W dosłownym i metaforycznym znaczeniu.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze