Konferencja prasowa Rangnicka przed meczem z Arsenalem (cz. II): przebudowa Man Utd to operacja na otwartym sercu, ale chcę w niej pomóc

MUTV Damian Domitrz
Zmień rozmiar tekstu:

W drugiej części konferencji prasowej przed meczem z Arsenalem Ralf Rangnick wystosował szczegółowy wywód na temat Erika ten Haga oraz odniósł się do przyszłości Paula Pogby i metod treningowych. Ponadto, zdradził, czy chciałby być częścią nowego Manchesteru United.

PRZEDMECZOWA KONFERENCJA PRASOWA RALFA RANGNICKA (CZ. II)
ARSENAL FC

Czy określenie Paula Pogby mianem enigmy byłoby sprawiedliwe? Chodzi mi o to, że czasami gra dobrze a czasami nie za bardzo. Czy możemy go tak charakteryzować?

– W tej chwili nie ma to żadnego sensu. Przeważnie jest kontuzjowany, ale wygrał z Francją mistrzostwo świata. Jest tak dobrym zawodnikiem, że był kluczowym graczem wyjściowego składu tej reprezentacji. Wszyscy wiemy, jaki ma potencjał i jak dobrym może być piłkarzem, ale podobnie jak kilku innych jego kolegów, miał problemy, aby notować najlepsze występy na stałym poziomie w Manchesterze United. Nie chodzi tylko o ten sezon czy kilka minionych tygodni. O ile pamiętam, miało to miejsce we wcześniejszych latach.

Dlaczego?

– Trudno powiedzieć. Prawdopodobnie gdybym ja i inni trenerzy o tym wiedzieli, pewnie łatwiej byłoby to zmienić. Naprawdę nie wiem, ale nie ma sensu, aby się nad tym zastanawiać, ponieważ nie będzie dostępny na mecz z Arsenalem i prawdopodobnie na pozostałe cztery spotkania. Wygląda na to, że nie przedłuży kontraktu z klubem. Nie wiem, może klub lub Erik ten Hag też nie chcą, aby to robił. Najprawdopodobniej nie będzie go tutaj w przyszłym sezonie.

W tym klubie pracowali bardziej utytułowani menedżerowie od Erika ten Haga, a i tak ponieśli porażkę. Myślę o Louisie van Gaalu oraz Jose Mourinho, którzy zdobywali trofea w całej Europie. Co sprawia, że ty i zarząd jesteście przekonani, że Erik ten Hag może odnieść sukces tu, gdzie oni zawiedli?

– Wydaje mi się, że mówiłem o tym pięć minut temu. Przede wszystkim, z tego co słyszałem, ma dobry charakter. Jest też bardzo komunikatywny, samodzielny i świetnie radzi sobie ze wszystkimi zadaniami. Oczywiście potrzebuje pomocy całego klubu, ale myślę, że ją otrzyma. Mam nadzieję, że będę mógł tworzyć nowy zespół wraz z działem skautingu i zarządem, co jest konieczne, a dla mnie jest to najważniejsza część. Chcę, aby klubowi udało się pozyskać jak najlepszych zawodników oraz zmienić energię i nastawienie.

– Wydaje mi się, że potrzebujemy pozytywnej energii dla nowej drużyny oraz nowego menedżera. Rozmawialiśmy o innych klubach, które znajdowały się w podobnej sytuacji, co Manchester United pięć lub sześć lat temu. Z tego, co wydarzyło się w tym sezonie, wyciągnięto odpowiednie wnioski. To być może jedna z niewielu dobrych rzeczy w bieżącej kampanii. Przynajmniej wiemy, jakie kroki musimy podjąć i co zmienić. Jeżeli klub postąpi zgodnie z planem, to dlaczego Erik ten Hag miałby nie odnieść takiego sukcesu jak w Ajaksie? Nie chodzi wyłącznie o jakość menedżera, ale o zmianę wszystkich innych rzeczy, które doprowadziły klub do miejsca, w którym teraz się znajdujemy.

Czy kluczem jest cierpliwość, ponieważ powiedziałeś, że przebudowa może potrwać przez dwa lub trzy okna transferowe? Po porażce z Liverpoolem stwierdziłeś, że jesteście za nimi sześć lat. Trzeba dać mu po prostu czas, prawda?

– Tak, ale w takim klubie jak Manchester United trudno jest przekonać ludzi, żeby byli cierpliwi, ponieważ proces trochę potrwa. Musimy jednak zmierzyć się z obecną sytuacją. W dwumeczu przegraliśmy z Liverpoolem 0:9 a z Manchesterem City 1:6. Z taką drużyną jak Watford przegraliśmy 1:4. Zanotowaliśmy porażkę również przeciwko Evertonowi, któremu brakowało pewności siebie. Taka jest nasza smutna rzeczywistość i dlatego uważam, że nie wolno tracić z nią kontaktu. Nie nazwałbym tego cierpliwością, lecz poczuciem rzeczywistości, z którą musimy się zmierzyć i przyjąć ją do wiadomości. W przyszłości pomogłoby to również Erikowi ten Hagowi.

Eric Bailly zamieścił na Instagramie wpis, w którym poparł posadzenie Harry’ego Maguire’a na ławce rezerwowych i wystawienie siebie w pierwszym składzie. Czy będziesz z nim o tym rozmawiał i czy to kolejny przykład charakteru, którego nie powinno być w drużynie i klubie w przyszłym sezonie?

– Nie ma mnie na Instagramie i nie komunikuję się przez to medium.

Czy jest to kwestia dyscypliny? Czy uważasz, że trzeba mu powiedzieć, iż nie powinien tego robić?

– Wypowiadam się teraz na temat moich piłkarzy, choć nie wiem, co dokładnie się stało. Nie ma to żadnego sensu. Mogę wam tylko powiedzieć, że nigdy w życiu nie będę częścią Instagrama, Facebooka czy czegokolwiek innego. Jeśli to, co mi powiedziałeś, jest prawdą, to nie jest to właściwe zachowanie. Coś takiego nie powinno mieć miejsca w drużynie piłkarskiej z jakiejkolwiek ligi.

Wiem, że Erik ten Hag do końca sezonu będzie koncentrował się na wyścigu swojej drużyny o mistrzostwo, ale oczywiście będzie przyglądał się także meczom Manchesteru United. Czy kilku piłkarzy musi mu pokazać, że mają tu przyszłość? Chodzi mi o to, że muszą się sprawdzić, aby grać dla tego klubu w przyszłym sezonie? Bo w tej chwili na pewno tak nie jest.

– Wracając do sobotniego meczu, już wcześniej mówiliśmy, że jesteśmy to winni naszym kibicom. Do Londynu pojedzie kilka tysięcy, a jesteśmy to winni milionom fanów na całym świecie, którzy obejrzą to spotkanie w telewizji. To także kwestia dumy i honoru wobec siebie. Nie możemy zagrać tak, jak w starciu z Liverpoolem. W ogóle sobie tego nie wyobrażam. W ciągu ostatnich kilku tygodni i miesięcy pokazaliśmy, że potrafimy grać w inny sposób. W sobotę znów chodzi o to, aby pokazać podstawy, być zwartym, ustawiać się za linią piłki, umieć atakować i ruszać do przodu w odpowiednich momentach, a nie tak jak wtedy, gdy straciliśmy pierwszego gola.

– Nasz plan nie zakładał gry defensywnej na połowie boiska. Oglądałem tę sytuację i już wtedy Paul Pogba utykał po boisku, chodząc za sędzią i próbując mu wytłumaczyć, że jest kontuzjowany. W efekcie mieliśmy jednego zawodnika mniej, a i tak atakowaliśmy Liverpool wysoko. Nie wolno robić tego przeciwko takiemu zespołowi jak Liverpool, który jest najlepszą drużyną na świecie w przejściach z obrony do ataku. To nie było wyjątkowo mądre z naszej strony. W sobotnim meczu musimy być kompaktowi, stać blisko siebie, a jednocześnie powinniśmy zdominować przeciwnika, tworząc przejścia w  odpowiednich momentach. To podstawy gry w piłkę.

Na poprzednich konferencjach prasowych stale używałeś słowa “stabilność”. Mówiłeś, że niektóre występy były dobre, ale nie potrafiliście tego podtrzymać na dłuższą metę. Wspominałeś o tym także na tej konferencji. Jak buduje się stabilność i dlaczego uważasz, że w tym klubie jest ona tak krucha? Dlaczego potraficie grać dobrze przez 20 minut, a potem robią się problemy?

– To dlatego nie ma sensu spekulować, jakie mamy szanse na zajęcie czwartego miejsca. Być może jeśli wygramy wszystkie pięć spotkań, ale nawet wtedy nie leży to w naszych rękach. Nie mamy wpływu na inne wyniki, jedynie na własne. Po tym, jak ostatnio graliśmy, nie wydaje mi się, że jest sens powtarzać że wciąż mamy szanse. Dla mnie w tej chwili najważniejsze jest to, aby dobrze zaprezentować się przeciwko Arsenalowi. Następny mecz będzie równie trudny, bo zmierzymy się z Chelsea. Nie chodzi więc o to, aby być stabilnym. Przede wszystkim musimy pokazać inną mentalność na boisku, inny występ i trwale coś zmienić. To coś, czym trzeba zająć się w przyszłości.

Jak utrzymać tę jakość na boisku treningowym, a potem przełożyć to na 90 minut meczu?

– Podobnie było z treningami. Nie trenowaliśmy na takim poziomie, jakiego oczekiwałem. Jesteśmy bardzo daleko od futbolu, który preferuję jako menedżer. Naprawdę, jesteśmy bardzo daleko od takiego stylu gry. Nawet kiedy patrzę na Burnley i ich drugą połowę spotkania przeciwko Southampton, które odbyło się w czwartek, a oni walczą przecież o utrzymanie, to widzę, jak wiele nam brakuje. Sposób, w jaki bronili się w drugich 45 minutach, nie pozwolił Southampton na wykreowanie choćby jednej sytuacji. To właśnie mam na myśli, mówiąc o podstawach. Takie właśnie elementy musimy próbować wdrożyć w kolejnym spotkaniu.

Wspomniałeś wcześniej, że nie rozmawiałeś o swojej sytuacji z zarządem, ale czy po tym, przez co przeszedłeś i co widziałeś w ciągu ostatnich kilku miesięcy, nadal chcesz być zaangażowany w działalność Manchesteru United w przyszłym sezonie? Czy widzisz siebie w jakiejś konkretnej roli?

– Rolę mamy uzgodnioną. Nie jest to nic spisanego na papierze, ale tak naprawdę chodzi o to, co wydarzy się w życiu codziennym i w codziennej pracy. Oto jest pytanie. Ważne jest również to, jak widzi to Erik ten Hag. Czy w ogóle chce rozmawiać z kimś takim jak ja? Jak blisko chce ze mną współpracować? To rzeczy, których jeszcze nie poruszaliśmy. Osobiście w ogóle się tym nie martwię. Nie myślę o tym, że uzgodniłem kontrakt na kolejne dwa lata. Tak naprawdę niedługo kończę 64 lata, więc nie liczy się dla mnie to, czy mam kontrakt na papierze. Ważne jest to, co naprawdę się wydarzy. Interesuje mnie, jak bardzo Erik ten Hag i Manchester United chcą skorzystać z mojej wiedzy, z mojego doświadczenia, a o tym jeszcze nie rozmawialiśmy.

Czy chciałbyś być zaangażowany w przebudowę?

– Tak, jestem tym zainteresowany. Zżyłem się z tym klubem po ponad pięciu miesiącach pracy i wciąż widzę, jakie podstawy moglibyśmy rozwinąć. Widziałem, jak Liverpool grał przeciwko nam. Widziałem też, co działo się w innych klubach, a rozmawialiśmy przecież o Arsenalu i Tottenhamie.

– Dlaczego nie miałoby być to możliwe tutaj? Przecież Manchester United jest jednym z największych klubów na świecie. Mamy doskonałe warunki do treningu, fantastyczny stadion, ogromne wsparcie kibiców – prawdopodobnie najlepsze, jakiego doświadczyłem, nie licząc Schalke. To niesamowite i oczywiście chciałbym być częścią tego procesu, który musi nastąpić. Ale obecnie nie mogę powiedzieć, czy rzeczywiście tak będzie. Nie wiem, czy moja praca została doceniona i nadal jestem tu chciany.

Kiedy David Moyes przejął stery w 2013 roku, jasno dał do zrozumienia, że czuje, iż czeka go wielka przebudowa. Dostał długi kontrakt, ale zwolniono go po dziesięciu miesiącach. Czy sądzisz, że jeżeli Erik ten Hag w ciągu najbliższego roku będzie miał problemy, to klub utrzyma nerwy na wodzy i zda sobie sprawę, że naprawa tego statku wymaga cierpliwości i długoterminowego myślenia?

– Nie lubię gdybać. Mogę wam tylko powiedzieć, co widziałem i czego doświadczyłem do tej pory. Erik ten Hag to bardzo dobry wybór, a dowodem na to jest jego przeszłość. Jestem przekonany, że jest najlepszym trenerem, jakiego obecnie można pozyskać. A wszystkie inne sprawy, jak już wspomniałem, są smutne i frustrujące dla wszystkich zainteresowanych. Proszę mi wierzyć, dla mnie to naprawdę frustrujące, ponieważ przez ostatnie dziesięć lat, a może nawet piętnaście, doświadczałem tylko sukcesów. Zarówno jako dyrektor sportowy, jak i menedżer.

– Zgadza się, w piłce nożnej nie zawsze jesteś po jasnej stronie. Aktualnie znajdujemy się po drugiej stronie barykady, ale jak już powiedziałem, dobre jest to, że owa sytuacja stała się krystalicznie czysta. Nie trzeba nawet okularów, aby przeanalizować i dostrzec problemy. Teraz chodzi tylko o to, jak je rozwiązać. Dla mnie to oczywiste, że nie wystarczy kilka drobnych poprawek, kilka drobiazgów kosmetycznych.

– Korzystając z terminologii medycznej, jest to operacja na otwartym sercu. Potrzebne są spore zmiany. Jeżeli wszyscy zdadzą sobie z tego sprawę i tak właśnie się stanie, a ludzie będą chcieli ze sobą współpracować, to ma to sens. Nadal wierzę, że przebudowa nie musi trwać dwa lub trzy lata. Może nastąpić w ciągu jednego roku. Inne kluby, niezbyt odległe od nas, pokazały, że nie potrzeba trzech lub czterech lat, a możliwe jest to w ciągu jednego, dwóch, może trzech okien transferowych.

Czy wymaga to silnego przywództwa zarówno na boisku, jak i poza nim? Bez silnego przywództwa nie ma nadziei na lepszą przyszłość.

– Nie może dokonać tego jedna osoba lub wyłącznie menedżer. Z całym szacunkiem do Jurgena Kloppa oraz Pepa Guardioli, ale jestem przekonany, że nie zrobili wszystkiego sami. Inni ludzie również byli zaangażowani w przebudowę. Ludzie na określonych stanowiskach, bez względu na to, z jakiego sektora. Każdy z nich dołożył cegiełkę, aby odbudować i zbudować coś, co chcemy zbudować tutaj we wszystkich obszarach. Potrzebujemy najlepszych ludzi, którzy będą ze sobą współpracować w bardzo bliski i niezawodny sposób.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze