Konferencja prasowa Rangnicka po porażce z Arsenalem: trudno jest mi zmotywować piłkarzy, ale atmosfera nie jest problemem

MUTV Damian Domitrz
Zmień rozmiar tekstu:

Ralf Rangnick spotkał się z dziennikarzami na konferencji prasowej po przegranym spotkaniu z Arsenalem (1:3), aby odpowiedzieć na pytania dotyczące meczu.

POMECZOWA KONFERENCJA PRASOWA RALFA RANGNICKA:

Czy twoja drużyna odpowiedziała w sposób, jakiego chciałeś po spotkaniu z Liverpoolem?

– Wydaje mi się, że zareagowaliśmy dobrze. Z pewnością zaliczyliśmy lepszy występ w porównaniu do meczu z Liverpoolem, ale pomimo tego oddaliśmy rywalom łatwego gola na początku spotkania. Myślę, że mieliśmy dwie lub trzy okazje, aby spokojnie wybić piłkę z dala od naszej bramki, ale tak się nie stało. Gra przy wyniku 0:1 od czwartej minuty nie ułatwiła nam zadania. Sądzę jednak, że zareagowaliśmy odpowiednio po straconej bramce. Stworzyliśmy mnóstwo okazji do wpakowania piłki do siatki. Trafiliśmy m.in. w poprzeczkę oraz dwukrotnie w słupek. Mieliśmy wystarczająco dużo sytuacji, aby zdobyć trzy lub cztery gole. Mieliśmy także pecha w związku z decyzjami VAR. Po obejrzeniu powtórek w szatni uważam, że trzy lub cztery werdykty można podać w wątpliwość. Ostatecznie jednak chodzi o wynik, a on jest rozczarowujący. Obecnie naszym największym problemem jest obrona w polu karnym oraz w jego okolicach. W ostatnich trzech meczach straciliśmy średnio trzy bramki. To stanowczo zbyt dużo.

Czy możesz wyjaśnić, z którymi decyzjami VAR się nie zgadzasz?

– Tak. Uważam, że w pierwszej połowie sędzia nie odgwizdał rzutu karnego po zagraniu ręką w sytuacji, w którą zaangażowany był Jadon Sancho. Przy drugim trafieniu Cristiano Ronaldo nie ma natomiast mowy o spalonym. Nie dało się go dostrzec nawet w pełnej perspektywie, ponieważ znajdował się w jednej linii z obrońcami Arsenalu. Przy trzeciej bramce rywali doszło do oczywistego ofsajdu. Po meczu rozmawiałem z Davidem de Geą, który powiedział mi, że nie widział piłki, ponieważ Nketiah zasłonił mu widok. VAR sprawdzał tę sytuację, ale z jakichś powodów nie anulował tego gola. Przyczepić mogę się także do akcji, w której powalony został Anthony Elanga. To nie był pojedynek bark w bark, przeciwnik go przytrzymywał. Skoro mamy VAR oraz sędziego głównego, oczekuję, że arbitrzy będą podejmowali właściwe decyzje.

– Zabrakło nam szczęścia, ale jak już wspomniałem, przede wszystkim musimy poprawić swoją grę w obronie. Pięć lub sześć tygodni temu robiliśmy to znacznie lepiej. Momentami, gdy zakładaliśmy pressing na Arsenalu, wychodziło nam to całkiem dobrze, ale nie stosowaliśmy tego wystarczająco często. Powinniśmy robić to z większą intensywnością i angażować większą liczbę piłkarzy. Gdyby wszyscy zawodnicy ruszali w kierunku piłki na pełnej szybkości, to efekt byłby zdecydowanie lepszy.

Uważasz, że VAR źle wyrysował linię przy drugim golu Ronaldo?

– Nie wiem. Spojrzałem na tę powtórkę od razu po meczu. Podejrzewałem, że otrzymałem odpowiedni kadr z tej akcji i dla mnie to oczywiste, że Ronaldo znajdował się w jednej linii z obrońcami.

Czy podejrzewasz, że pogorszenie gry defensywnej może wynikać ze zmęczenia fizycznego lub mentalnego?

– Trudno powiedzieć. Porażka z Atletico Madryt i odpadnięcie z Ligi Mistrzów pogrzebały nadzieje piłkarzy. Kilku piłkarzy bardzo to przeżyło, co potrafię zrozumieć, ponieważ uważam, że po pierwszym starciu mieliśmy szanse, aby awansować dalej. Myślę, że domowe spotkanie z Atletico wywołało w drużynie negatywne emocje, a remis z Leicester City i przegrana z Evertonem również miały spory wpływ na grupę. Reakcja z w meczu z Arsenalem była jednak dobra. W szatni panowała pozytywna energia, ale kiedy tracisz trzy gole, to zawsze będzie ci trudno.

Czy uważasz, że ta drużyna jest wystarczająco pewna siebie, aby wygrywać mecze do końca tego sezonu? 

– Wydaje mi się, że mogliśmy wygrać to spotkanie. Bruno Fernandes miał okazję z rzutu karnego, a po zmarnowaniu jedenastki trafiliśmy jeszcze w słupek z akcji. Udało nam się także wpakować piłkę do siatki po raz drugi za sprawą Cristiano Ronaldo, ale sędzia odgwizdał spalonego. Powodem tej porażki nie jest zatem brak sytuacji podbramkowych.

Czy możesz wyjaśnić swoją decyzję o posadzeniu na ławce Harry’ego Maguire’a? Myślisz, że miało to pozytywny wpływ na zespół?

– Po pierwszej połowie z Liverpoolem zdecydowałem się powrócić do czwórki obrońców. Raphael Varane znów był w pełni sprawny, więc musiałem wybrać pomiędzy trzema piłkarzami. Biorąc pod uwagę wszystkie problemy, z którymi Harry musiał sobie poradzić w tym tygodniu, wolałem postawić na Varane’a i Lindelofa.

Paul Scholes w pomeczowym studiu zdradził, że po meczu wymienił się wiadomościami z Jessem Lingardem, który napisał mu, że atmosfera w szatni jest katastrofalna. Domyślam się, że po takiej porażce nie jest wesoło, ale czy w ciągu ostatnich czterech miesięcy rzeczywiście tak było?

– Nie wiem. Musicie zapytać Jessego Lingarda, jeżeli macie takie informacje. To oczywiste, że po takich meczach jak ten, czy po spotkaniu z Liverpoolem lub Evertonem, w szatni panuje olbrzymie rozczarowanie. Dla mnie to całkowicie normalne. Gdyby było inaczej, moglibyśmy mówić o problemie. Generalnie uważam, że piłkarze dogadują się ze sobą w odpowiedni sposób. Oczywiście nie odważę się powiedzieć, że relacje pomiędzy nimi są dobre, ale nie sądzę, że problem tkwi w atmosferze.

Czy trudno jest ci zmotywować tych piłkarzy szczególnie po odpadnięciu z Ligi Mistrzów?

– Tak, to dość oczywiste. Trudno jest mi ich zmotywować, ale myślę, że największym problemem jest utrzymanie energii na wysokim poziomie. To dlatego uważałem, że w tym spotkaniu należy pokazać odpowiednią reakcję i poprawić swój występ. Sukcesu nie da się zastąpić czymś innym. Gdybyśmy strzelili w tym meczu drugiego lub trzeciego gola, byłoby nam znacznie łatwiej.

Jak bardzo obawiasz się, że w ostatnich meczach sezonu poziom waszych występów drastycznie spadnie, a piłkarzom kompletnie będzie brakować pewności siebie?

– To kwestia dumy oraz honoru. Jesteśmy coś winni kibicom. W dwóch kolejnych spotkaniach przeciwko Chelsea oraz Brentfordowi zagramy na własnym stadionie. Myślę, że widzieliśmy w tym meczu kilka pozytywnych aspektów, zwłaszcza w ofensywie. Stworzyliśmy wystarczająco okazji, ale to oczywiste, że musimy bronić znacznie lepiej w okolicach pola karnego.

Czy uważasz, że całkowicie wypadliście z wyścigu o czołową czwórkę?

– Jeżeli spojrzymy na tabelę oraz Tottenham i Arsenalem, uważam, że nie ma sensu marzyć i mówić o czołowej czwórce.

Powiedziałeś w wywiadzie telewizyjnym, że Cristiano Ronaldo nie czuł się dobrze i dlatego oddał jedenastkę Bruno Fernandesowi. To prawda?

– Rozmawiałem z nim po spotkaniu. Zapytałem go o to, a on odpowiedział mi, że nie czuł się wystarczająco dobrze, aby podejść do rzutu karnego. Uważał, że będzie lepiej, jeżeli futbolówkę weźmie Bruno Fernandes.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze