Ralf Rangnick: Prowadzenie Manchesteru United było dla mnie słodko-gorzkim doświadczeniem

manutd.com Jakub Kurek
Zmień rozmiar tekstu:

Ralf Rangnick meczem przeciwko Crystal Palace zakończył swoją przygodę na stanowisku menedżera Manchesteru United. Niemiecki szkoleniowiec raczej nie będzie dobrze wspominał tego czasu, lecz uważa, że “Czerwone Diabły” z nowym menedżerem powrócą do czołowej czwórki. 

– Myślę, że Brighton wyświadczyło nam przysługę. Przegrywali 0:1 do przerwy, ale zdołali odwrócić sytuację i strzelili trzy gole w drugiej połowie. Chcieliśmy sami o siebie zadbać. Nasza gra w ostatnich kilku tygodniach na to wskazywała, zwłaszcza gdy graliśmy na wyjeździe. Próbowaliśmy, mieliśmy klarowne sytuacje w pierwszej połowie i mogliśmy strzelić gola, ale tego nie zrobiliśmy – stwierdził szkoleniowiec.

– Zwłaszcza w pierwszej połowie zrobiliśmy zbyt dużo niewymuszonych błędów, złych zagrań i tak właśnie straciliśmy bramkę. Strzelcem bramki był Zaha, ale asystowaliśmy my sami. Sposób, w jaki broniliśmy przy tym strzale, nie był na odpowiednim poziomie jak na tę ligę. W drugiej połowie mieliśmy kilka okazji, ale nie były one wystarczająco klarowne, dlatego przegraliśmy.

Rangnick odniósł się również do tego, jak będzie wyglądała przyszłość klubu, gdy nowym menedżerem zostanie Erik ten Hag. Uważa on, że Holender jest szkoleniowcem na odpowiednio wysokim poziomie.

– Wiedzieliśmy przed meczem, jaka praca nas czeka. Jestem jednak pozytywnie nastawiony, jestem optymistą. Erik jest topowym menedżerem i mam pewność, że wraz z naszym zarządem i działem skautingu dokonają odpowiednich wzmocnień. Nowi gracze podniosą jakość zespołu, a potem miejmy nadzieję, Manchester United powróci do czołowej czwórki.

Niemiec zaznaczył, że jest pod wrażeniem kibiców, którzy wspierali drużynę i opowiedział o swoich doświadczeniach związanych z pracą w klubie.

– Fani są niesamowici. Jest to jeden z największych atutów klubu i dlatego tak ważne jest, abyśmy wszyscy pracowali nad tym, aby Manchester United wrócił na właściwe tory i wrócił do najlepszej czwórki.

Przeczytaj również:  Tyrell Malacia: rozpoczęcie sezonu na ławce nie podcięło mi skrzydeł. Cierpliwie czekałem na szansę

– Bycie tymczasowym menedżerem to było dla mnie nowe doświadczenie. Wiedziałem, że to będzie tylko chwilowe zatrudnienie. Niestety nie spędziłem tu okresu przygotowawczego i nie mogłem wzmocnić składu, ale takie rzeczy się zdarzają i z perspektywy czasu było to raczej słodko-gorzkie doświadczenie.

– Przez pierwsze kilka miesięcy szło nam dobrze. Pokazaliśmy się z dobrej strony i przed spotkaniem z Atletico punktowaliśmy ze średnią 2,1 na mecz. Myślę, że porażka w Lidze Mistrzów podziałała na nas jak przebicie balonu. Od tego czasu straciliśmy energię i już jej nie odzyskaliśmy. Spadła nasza agresywność, przez co graliśmy gorzej.

– Jeśli porównamy dwa mecze z Crystal Palace, to były one zupełnie inne. Poprzednim razem dużo biegaliśmy, nie daliśmy im przestrzeni ani czasu, a dziś było odwrotnie, to oni na nas naciskali. Zamierzaliśmy ponownie grać w ten sposób, taki był plan na to spotkanie, aby wywrzeć na nich presję na ich połowie, ale nie zrobiliśmy tego z wystarczającą agresywnością i energią.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze