Twitter

Reprezentacje: dança, Portugal. Trafienia Dalota, Fernandesa i Eriksena

Łukasz Pośpiech
Zmień rozmiar tekstu:

Intensywna przerwa reprezentacyjna powoli dobiega końca. Na boiskach międzynarodowych spotkań mogliśmy zobaczyć aż 11 piłkarzy Ten Haga, z których większość zasługuje na ogromne brawa. To z pewnością bardzo pozytywne sygnały nie tylko przed Mundialem, ale także w kontekście wznowienia ligowych zmagań. Zobaczmy, jak radzą sobie piłkarze Manchesteru United w reprezentacjach.

Lisandro Martinez

Argentyńczyk utrzymuje wysoką formę i do świetnych występów w klubie dorzuca kolejne czyste konto z reprezentacją Argentyny. Tym razem ofiarą “Albicelestes” padł Honduras, który w meczu towarzyskim przegrał 0:3. To już 34. mecz bez porażki ekipy triumfatorów Copa America.

Dla Martineza była to okazja na ponowne spotkanie z Nicolasem Tagliafico, z którym w Ajaksie tworzył niegdyś duet. Dubletem w tym meczu popisał się Lionel Messi, a gola na 1:0 strzelił Lautaro Martinez. Stoper Manchesteru United popisał się wybitną celnością podań, bowiem na 67 prób, aż 65 (97%) znalazło adresata. W defensywie zaliczył on dwa odbiory.

Raphael Varane

To była trudna runda dla Francuzów, którzy zajmują po niej dopiero 3. miejsce w swojej grupie Ligi Narodów. Stoper wystąpił w wygranym meczu z Austrią (z opaską kapitana), ale w meczu z Danią odpoczywał na ławce. Varane podobnie jak Martinez przenosi dyspozycję z Old Trafford na grunt międzynarodowy, a po spotkaniu z Austriakami media huczały od pochwał w jego stronę.

Po pełnych 90 minutach na boisku były piłkarz Realu Madryt może pochwalić się czystym kontem, 4 wybiciami, 2 zablokowanymi uderzeniami, 1 odbiorem i 1 wślizgiem. Do tego dorzucić możemy 100% wygranych pojedynków w powietrzu i 100% celności długich piłek.

Francuz zanotował w tym starciu aż 73 kontakty z piłką i podawał celnie 59 razy (92%). Deschamps zdecydował się na rotację w obronie po tym meczu, bo w kolejnym starciu szanse dostali Dayot Upamecano i William Saliba (w miejsce Varane’a i Kounde).

Harry Maguire

Kapitan “Czerwonych Diabłów” nie mógł w ostatnich meczach liczyć na wiele minut w klubie, ale nie odstrasza to Garetha Southgate’a przed dawaniem mu szansy w kadrze. Były piłkarz Leicester wystąpił w weekendowym meczu z Włochami, który po równej walce zakończył się przegraną “Synów Albionu” 0:1.

W tej powtórce z finału Mistrzostw Europy Maguire zagrał poprawnie, choć bez fajerwerków. Niekorzystny wynik jednak mocno wpływa na ostateczny odbiór jego udziału w tym meczu. W jedynej akcji bramkowej tak właściwie nie mógł zbyt wiele zrobić, gdyż znajdował się w innej części pola karnego i strzał tak naprawdę odprowadzał jedynie wzrokiem.

Poza tym stanowił raczej pewny punkt jako lewy środkowy obrońca w ustawieniu z trzema stoperami. Zanotował 3 wybicia, 1 odbiór piłki i 1 wślizg. Do tego wygrał 66% pojedynków na ziemi i 33% w powietrzu. Zakończył on spotkanie z 1 faulem na koncie i zaledwie 5 stratami piłki. Na 75 kontaktów z piłką zanotował do tego 93% celności podań. W poniedziałek jego ekipa zmierzy się z Niemcami.

Victor Lindelof

Kolejny ze stoperów nie miał już łatwej przeprawy. Lindelof z ekipą Szewdów gnębiony był przez Aleksandara Mitrovicia, który w ramach tego meczu Ligi Narodów popisał się hat-trickiem. Czwartego gola dla Serbów strzelił Sasa Lukić. Ostatecznie starcie zakończyło się wynikiem 1:4.

Przy golu na 1:1 Lindelof nie miał swojego udziału, po prostu znajdował się w innej części pola karnego, podobnie przy golu na 1:2 po rzucie rożnym. Przy akcji na 1:3 Lindelof krył co prawda Vlahovicia, ale nie był w stanie zatrzymać jego podania do napastnika Fulham, choć wokół tej bramki narosło wiele kontrowersji w kwestii potencjalnego ofsajdu. Przy golu na 1:4 to Lindelof znajdował się mniej-więcej między strzelającym z dystansu Lukiciem a bramką, ale nie udało mu się zablokować świetnej, technicznie uderzonej piłki.

W meczu tym piłkarz Ten Haga był przy piłce 48 razy, zaliczył 90% celnych podań, 3 razy wybijał futbolówkę, zablokował 1 strzał i tyle samo razy odbierał ją tradycyjnie i wślizgiem. Zaliczył do tego po 50% wygranych pojedynków w powietrzu i na ziemi, a także raz próbował uderzać na bramkę, ale niecelnie. Choć statystyki przy piłce miał dobre, to całościowy występ jego drużyny zasługuje na olbrzymią naganę.

Anthony Elanga

Skoro o Szwecji mowa, to konieczne jest wspomnienie o tym, że w feralnym meczu z Serbami na boisku pojawił się Anthony Elanga. Młody skrzydłowy rozegrał 26 minut i w tym czasie 26 razy miał piłkę przy nodze. Wykreował on nawet jedną okazję i raz sam uderzał, ale nic z tych akcji ostatecznie nie wyniknęło. 9 razy stracił on posiadanie.

Tyrell Malacia

Holender nie zagrał co prawda z Polską w wygranym 2:0 meczu, ale pojawił się na boisku w starciu (również wygranym) z Belgami. Zameldował się na boisku w drugiej połowie przy stanie 0:0, zmieniając Nathana Ake. Co istotne, nie na swojej nominalnej pozycji, ale jako stoper w ustawieniu z trójką z tyłu. Czyste konto mówi samo za siebie, ale niewysoki Malacia nie był czołową postacią w tym starciu. Poprawnie radził sobie z Belgami, notując jedno wybicie i jeden wślizg.

Widać było jednak, że odstaje pod kątem fizycznym. Może i grając na lewej obronie, Malacia jest w stanie wykorzystać swoją dynamikę, by radzić sobie z silniejszymi przeciwnikami, ale charakterystyka pozycji środkowego obrońcy ograniczyła nieco jego możliwości. Dlatego w drugiej połowie meczu mogliśmy zobaczyć tylko jeden udany pojedynek fizyczny z rywalem.

Nieco bardziej zachowawcza w ofensywie i rozegraniu gra, do jakiej był zmuszony, nie wpłynęła jednak na jego umiejętności przy piłce. Malacia posłał aż 95% celnych podań i bardzo pewnie radził sobie przy delegowaniu piłki do pomocników, a nawet do trzeciej linii ekipy Van Gaala.

Diogo Dalot

Chyba jeden z największych zwycięzców obecnej przerwy reprezentacyjnej. 23-latek na stałe wygryzł Wan-Bissakę ze składu “Czerwonych Diabłów”, a teraz walczy o bycie podstawowym wyborem na Mistrzostwach Świata. Dublet z Czechami z pewnością mu w tym pomoże. Portugalczycy wygrali swój mecz 4:0, a prawy obrońca zasłużenie został piłkarzem spotkania.

To Dalot właśnie rozpoczął strzelanie, gdy to w 33. minucie idealnie zachował się w polu karnym i wbił piłkę do siatki po podaniu Leao. Co istotne, obrońca był wcześniej motorem napędowym całej akcji, holując piłkę z własnej połowy. Po zamieszaniu pod bramką w mądry sposób wycofał się do piłki i lekkim uderzeniem pokonał golkipera. Był to w dodatku jego pierwszy gol w seniorskiej kadrze Portugalii.

Druga bramka Dalota to już gol na 3:0, przy którym asystę zaliczył jego klubowy kolega Bruno Fernandes. To jednak uderzenie obrońcy zasługuje w tej akcji na owację na stojąco. Portugalczyk spokojnie przełożył piłkę, wyprowadzając rywala w pole i niemal z miejsca uderzył tuż przy słupku lewą nogą. Vaclik wyciągnął się po tym strzale z ok. 25 metrów, ale był bez szans.

Obie akcje zobaczyć można w kompilacji zagrań Dalota z tego spotkania:

Piłkarz z numerem 2 nie tylko dał wiele z przodu, ale także stanowił pewny punkt defensywy w tym starciu. Bezlitosny w starciach na ziemi (75% skuteczności), a nawet w powietrzu (50% skuteczności), Dalot czuł się pewnie w dekonstruowaniu kontr Czechów. Na 79 kontaktów z piłką zaliczył tylko 9 strat, posłał jedno kluczowe podanie i miał 94% skuteczności podań.

Zganić muszę go jednak za dośrodkowania – na 4 próby żadna nie odnalazła adresata, choć nie w każdej sytuacji była to wina piłkarza. Jest to jednak jedyny element, który w tym starciu stanowił jego słabość. Mimo wszystko, mecz marzeń.

Bruno Fernandes

Czas porozmawiać o Fernandesie, który zdaje się wraca na dobre tory. Jego kanadyjka w tym sezonie wreszcie zaczyna zbierać kolejne asysty i gole, a w meczu z Czechami Bruno dyrygował ekipą byłych Mistrzów Europy. Spędził na boisku 77 minut i popisał się golam, a także wspomnianą już asystą przy golu Dalota. Posłał 4 kluczowe podania i stał za kreowaniem większości akcji swojej drużyny. W jego grze było jednak kilka niedociągnięć, czego pokłosiem jest dosyć niska celność podań (66%) i aż 16 strat.

Wziąć jednak trzeba pod uwagę, że cały blok ofensywy Portugalii pokazał się w tym meczu bardzo przeciętnie i zabrakło na boisku komunikacji. Poza tym Fernandes był bardzo aktywny w defensywie, zaliczając 2 wybicia, 1 przejęcie i wślizg. Jego bramka na 2:0 była bardziej owocem dobrej gry zespołowej i mądrego ustawiania się niż popisem indywidualnej ekwilibrystyki. Fernandes wbił z bliska mocne podanie autorstwa Mario Ruiego.

Cristiano Ronaldo

Zdecydowanie najgorszy na boisku spośród piłkarzy Manchesteru United, choć mecz kończy z asystą przy golu na 4:0. Ronaldo był pod bramką rywali skrajnie nieskuteczny i zdaje się, że miał kłopot z ustawianiem się. Szczególnie w oczy raziły jego próby gry kombinacyjnej pod polem karnym, które zazwyczaj psuły plany kolegom z zespołu.

Poza tym Ronaldo był w meczu tylko 37 razy przy piłce. Na plus zdecydowanie brak egoizmu w ataku i częste próby zagrań w polu karnym rywali (aż 3 wykreowane okazje strzeleckie). To również po jego zagraniu ręką Czesi otrzymali od sędziego rzut karny, którego nie wykorzystał Schick. Na obronę postawy  Portugalczyka w tym meczu można przypomnieć, że w pierwszej połowie zaliczył brzydko wyglądające zderzenie z Vaclikiem, po którym zalał się krwią.

Jeśli zaś chodzi o asystę przy golu Joty, to nastąpiła ona po rzucie rożnym, gdy Ronaldo jako pierwszy doskoczył do piłki i chyba próbował ją mocno uderzyć przy słupku. Niestety jego uderzenie było niecelne, ale na szczęście dla Portugalczyków dopadł do niego piłkarz Liverpoolu, który bez problemu pokonał bramkarza.

Scott McTominay

Szkot odkrył w tym sezonie najwyraźniej przepis na dobrą dyspozycję, bo również w kadrze pokazuje się ze świetnej strony. Jego Szkocja grała najpierw z Ukrainą, a potem Irlandią w Lidze Narodów i wywiozła z tych spotkań 6 punktów.

W obu starciach McTominay tworzył duet z Callumem McGregorem (Celtic) i w obu starciach zagrał od deski do deski. Zdecydowanie posłużyła mu zmiana formacji w drużynie narodowej i powrót do linii pomocy. W meczu z Ukraińcami był pod grą 74 razy i zaliczył 88% celności podań. Do tego zaliczył 2 kluczowe podania i wygrał 7 pojedynków na ziemi z rywalami.

W defensywie był niezwykle skuteczny, blokując 1 strzał, 2 razy odbierają piłkę i notując aż 6 udanych wślizgów (!). Czyste konto Szkotów w tym meczu to zasługa właśnie głównie duetu defensywnych pomocników, którzy rządzili i dzielili w drugiej linii.

Przeciwko Irlandii wyglądało to już nieco gorzej, choć i tu udało się wywalczyć korzystny rezultat. Irlandczycy jednak zdołali strzelić jedną bramkę. Statystyki McTiminaya również tu jednak są imponujące: 89% celnych podań, 1 kluczowe podanie, 7 wygranych pojedynków na ziemi i 2 w powietrzu, 2 wślizgi i 3 udane dryblingi. Tym samym Szkocja jest po 5 spotkaniach liderem swojej grupy z 12 punktami na koncie.

Christian Eriksen

Duńczyk, który wybrany został piłkarzem września w klubie wrócił do czarowania w kadrze Danii. 30-latek nie tylko dał popis wspaniałych umiejętności w przegranym meczu z Chorwacją, ale przede wszystkich stał za rozmontowaniem szarganej kontuzjami ekipy Mistrzów Świata – Francji.

Niestety dla Duńczyków musieli oni uznać wyższość Chorwatów w pierwszym meczu przerwy reprezentacyjnej, choć Eriksen był tu zdecydowanie i tak najjaśniejszą postacią po stronie gości. Na 76 kontaktów z piłką zaliczył 78% celnych podań i oddał 3 celne strzały. Stracił jednak piłkę aż 21 razy i nie był przez większość meczu w stanie skonstruować z kolegami z kadry akcji bramkowej.

W końcu w 77. minucie, jeszcze przy stanie 0:1 wziął sprawy we własne ręce. Po przyjęciu futbolówki na ok. 30 metrze, obrócił się spokojnie z piłką i przymierzył technicznie i przymierzył z dystansu niemal w samo okienko. Brutalnie wykorzystał nie tylko kiepskie ustawienie Livakovicia w bramce, ale także fakt, że obrońcy totalnie zgubili krycie. Jego trafienie, całkiem zasłużenie, zostało nominowane go gola rundy Ligi Narodów.

W meczu z Francją natomiast nie mogło być innego piłkarza meczu niż Kasper Schmeichel, który sprawił, że Mbappe długo nie zapomni tego starcia. Dwa gole Duńczyków w pierwszej połowie pozwoliły im dowieźć rezultat do końca, choć nie obyło się bez paniki na własnej połowie i heroicznych interwencji wspomnianej już legendy Leicester.

Zmienione ustawienie pozwoliło Eriksenowi cofnąć się nieco i na spokojnie dyrygować atakami swojej ekipy. Po bokach miał bowiem defensywnie nastawionych Hojbjerga i Delaneya. Był on przy piłce 81 razy, posłał 81% celnych podań i posłał imponujące 8 kluczowych podań. Do tego aż 8 razy celnie dośrodkował i (ponownie) zaliczył 21 strat. Pomimo mocnego wsparcia defensywnych partnerów na boisku, Eriksen mocno angażował się w obronę, czego efektem są 2 udane wślizgi i 1 przejęcie. Tym samym Duńczycy dalej liczą się w walce o 1. miejsce w grupie, okupując 2. lokatę z punktem straty do Chorwatów.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze