manutd.com

The Athletic: im częściej Ronaldo mówi o “zdradzie”, tym lepiej wiemy o co tak naprawdę chodzi

Paweł Waluś
Zmień rozmiar tekstu:

Nie milkną kontrowersje po wywiadzie, który Cristiano Ronaldo udzielił dla Piersa Morgana. Czy Portugalczykowi naprawdę chodzi o dobro Manchesteru United? A może szuka jedynie drogi ucieczki? Sprawę komentuje Daniem Taylor z serwisu Tle Athletic.

Artykuł Daniela Taylora dla The Athletic

Prawdopodobnie nie przeszło przez głowę Cristiano Ronaldo, że może tej nocy nie powinno się mówić wyłącznie o nim.

Z drugiej strony, czy ktokolwiek jest chociaż odrobinę zaskoczony – biorąc pod uwagę wszystko co wiemy o Ronaldo – że nie przejmował się za bardzo psuciem, niszczeniem i sabotowaniem jednego z weselszych wieczorów dla Manchesteru United?

Zagrali swój ostatni mecz przed Mistrzostwami Świata, pisząc historię typową dla tego klubu: gol na wagę zwycięstwa zdobyty w ostatnich minutach przez jednego z wydających się nie kończyć młodych talentów. Wydawało się, że to moment, kiedy Alejandro Garnacho przedstawia się w Premier League. I po cieple przyjętym zwycięstwie 2:1 nad Fulham pojawił się pokaz buntu, który wydawał się celowo przygotowany tak, aby wywrzeć jak największe wrażenie.

Prawdopodobnie nie powinniśmy być zaskoczeni. Ronaldo będący Ronaldo, robi to na co ma ochotę. Po części dzięki temu przez lata był tak genialnym piłkarzem, znajdując się w wąskiej grupie supergwiazd, które chcesz jak najprędzej spotkać.

Jest to jednak również jedna z jego najmniej atrakcyjnych cech. Przypomina nam, że jest różnica pomiędzy byciem świetnym piłkarzem i świetnym człowiekiem. Szkoda, że Portugalczyk czasem miewa problemy z rozróżnieniem tych postaw.

Mówi, że czuje się „zdradzony”. Chce dać wszystkim do zrozumienia, że nie szanuje Erika ten Haga i uważa, że szkoleniowiec United chce się go pozbyć z klubu. Są również inne osoby na Old Trafford, które jego zdaniem, nie chcą go tam widzieć.

Siedzi naprzeciwko współczującego Piersa Morgana i jako pięciokrotny zwycięzca Złotej Piłki opowiada o tym, że on, wielki Cristiano, padł ofiarą okrutnej sekwencji zdarzeń, która, dla dobra wszystkich, powinna być opowiedziana publicznie.

I im częściej próbuje szukać takiego usprawiedliwienia, tym silniejsze staje się podejrzenie, że to sam Ronaldo robi wszystko co tylko może, aby zerwać więzi z klubem, który, jak sam twierdzi, kocha.

Im częściej przedstawia siebie jako ofiarę, tym bardziej oczywiste staje się to, że chce po prostu zmusić pewne osoby na Old Trafford, aby pozwoliły mu odejść.

To Ronaldo próbuje tutaj spowodować problem. To Ronaldo zaczął postrzegać Old Trafford jako więzienie z pięcioma gwiazdkami. To wszystko strategia i dokładne manewry. Tylko że to wszystko jest subtelne jak młot pneumatyczny.

I prawdopodobnie uda mu się osiągnąć swój cel. Spójrzmy na to realistycznie: czy mógłby znów biegać w koszulce United po tym, jak w telewizji postanowił dokonać ścięcia Ten Haga i zabawić się w konkurs popularności wśród kibiców?

Klub pokroju United wyglądałby kiepsko, mówiąc delikatnie, gdyby próbowali to załatwić z uśmiechem i zignorowali jedną z rad sir Aleksa Fergusona, powtarzaną przez niego wiele razy, że w momencie, kiedy piłkarz myśli, że jest większy od klubu, to należy się z nim pożegnać.

https://cdn.theathletic.com/app/uploads/2022/11/06142810/UTD-scaled-e1667762911139-1536x1024.jpg
Ten Hag tylko cztery razy wystawiał Ronaldo w pierwszym składzie w Premier League // Fot. Stu Forster/Getty Images

Tak, to prawda, że United ma zwyczaj przerysowywania linii, kiedy tylko Ronaldo ją przekroczy. Tak, nie chcieli wejść w spór z piłkarzem, którego omyłkowo ocenili jako możliwą pomoc w powrocie do walki o najwyższe trofea. Są jednak zniszczenia, których nie sposób naprawić. I wydaje się, że osiągnęliśmy już ten punkt.

Być może, głęboko w środku, takie są również intencje Ronaldo. Przecież już 16 sierpnia powiedział, że ma zamiar „ujawnić prawdę” w niesprecyzowanym wywiadzie. Po trzech miesiącach możemy stwierdzić, że jednak nie blefował. I wszystko wydaje się odpowiednio wykalkulowane, przygotowane PR-owo i przede wszystkim przejrzyste w jego zachowaniu.

Zacznijmy od wyboru momentu rozpoczęcia tego wszystkiego. Przez ostatni tydzień Ronaldo miał być chory. Nie mógł zagrać przeciwko Fulham oraz z Aston Villą w Carabao Cup. Przez cały czas wiedział jednak, że kiedy tylko przyjdzie przerwa na Mistrzostwa Świata, to spadnie bomba.

Jego wybór osoby prowadzącej wywiad musiał oczywiście paść na kogoś potulnego, kto nie będzie stanowił wyzwania. Kogoś, kto przez ostatnie lata dał jasno do zrozumienia, że dla Cristiano może przywdziać cheerleaderskie pompony.

Czy Morgan, były redaktor gazety, zapytał Ronaldo o mecz przeciwko Tottenhamowi Hotspur z 19 października, kiedy Portugalczyk zrobił coś, czego nie zrobił wcześniej nikt nigdy w całej historii United?

Warto przypomnieć, że Ronaldo czuł się tak pokrzywdzony siedzeniem na ławce rezerwowych, że poszedł do tunelu, opuścił mecz, a także stadion. W tej chwili wciąż nie wiemy, czy Ronaldo będzie się musiał z tym zmierzyć w swoim wywiadzie – The Sun jeszcze nie opublikowało pełnego materiału – komentując jakkolwiek swój brak dyscypliny.

Czy zostało wspomniane, że kilka tygodni później Ten Hag uczynił z Ronaldo kapitana? Czy ktokolwiek wspomniał Ronaldo, że kiepsko się to łączy z narracją o braku szacunku ze strony menedżera United?

– Nie szanuję go, ponieważ on nie okazuje szacunku mi – powiedział Ronaldo. –  Jeśli nie masz dla mnie szacunku, to nigdy nie otrzymasz go ode mnie.

Być może żale Ronaldo wynikają z pewnego stanu umysłu, który jest efektem chodzenia własnymi ścieżkami, przyzwyczajenia do bycia supergwiazdą, do ludzi podlizujących się mu na każdym kroku, śmiejących się z każdego jego żartu i machającymi rzęsami w jego kierunku, do tego stopnia, że jego wizja rzeczywistości się zakrzywiła. Spogląda na nas wszystkich z Planety Ronaldo. Podoba mu się tam na górze.

To jest człowiek, który dał bardzo jasno do zrozumienia, że nie chce już zostać w tym sezonie na Old Trafford albo tym bardziej wracać do Ligi Europy. Ronaldo ma duże możliwości. Wiele historii wyciekło poprzez uprzejmych dziennikarzy, o tym, że chce odejść.

Pierwszy wyciek pojawił się na dwa dni przed tym, jak United rozpoczął przygotowania do sezonu pod wodzą nowego szkoleniowca. Nie było tutaj refleksji o tym, jak to może utrudnić pracę Ten Hagowi i rzuciło cień na to, jak ma wyglądać świeży początek.

W tym samym czasie musimy rozwiązać zagadkę, co właściwie ma na myśli Ronaldo, kiedy mówi, że został „zdradzony” – chyba, że po prostu chodzi mu o nieumieszczanie go w wyjściowej jedenastce co tydzień.

Ronaldo chyba zapomniał, jak United triumfowało 15 miesięcy temu, kiedy udało się go ściągnąć z powrotem i że tak bardzo im na tym zależało, że nawet przekonali Edinsona Cavaniego do oddania koszulki z numerem 7.

Ronaldo pomija również fakt, że pomimo całej deklarowanej miłości do United, próbował zaaranżować ruch do Manchesteru City, zanim wszystko potoczyło się w innym kierunku. Zapomina też o swoim zachowaniu sprzed przejścia do Realu Madryt w 2009 roku, kiedy mówił o tym, że czuje się jak „niewolnik” w Manchesterze. Stworzył wtedy tak nieprzyjemną atmosferę, że kibice na Old Trafford przestali śpiewać jego nazwisko.

https://cdn.theathletic.com/app/uploads/2022/11/14022101/GettyImages-84436745-1536x1060.jpg
Popularność Ronaldo na Old Trafford spadła w sezonie 2008/09 // Fot. John Peters/Manchester United via Getty Images

Powiedział, że nigdy nie słyszał o Ralfie Rangnicku, poprzednim menedżerze tymczasowym w United, co wydaje się celową próbą wyśmiania i upokorzenia. Rangnick raczej nie zostanie ciepło zapamiętany przez kibiców United, ale to nadal tani ruch ze strony Ronaldo. Daje nam też wgląd w problemy, z którymi musiał się zmierzyć Rangnick po odejściu Ole Gunnara Solskjaera.

Solskjaer zawsze chętnie łechtał ego Ronaldo. W podzięce za to, Ronaldo, przy całej swojej krytyce dla United, nie pyta o to, dlaczego Norweg, jako były szkoleniowiec Molde oraz Cardiff City, został wybrany do rywalizowania z Manchesterem City Pepa Guardioli oraz Liverpoolem Jurgena Kloppa.

A jeśli chodzi o krytykę Ten Haga, to jest naprawdę interesujący fragment. Większość kibiców United mogłaby stwierdzić, że Ten Hag z większością trudnych wyzwań – w tym z problemami związanymi z Ronaldo – poradził sobie całkiem dobrze podczas pierwszych kilku miesięcy swojej pracy. Jego akcje rosną. Wciąż jeszcze czekamy na ostateczne rozstrzygnięcie i za wcześnie jest mówić, czy były szkoleniowiec Ajaksu przywróci wesołe czasy na Old Trafford. Są jednak oznaki poprawy i kibice to doceniają.

Co więcej, fani nie są głusi. Większość sympatyków United wie, co napędza ten konflikt. Wiedzą, że Ronaldo urósł do tego stopnia, że nie umie sobie wyobrazić sytuacji, w której nie jest pierwszym wyborem w United, Realu Madryt czy Juventusie. Każdy piłkarz mierzy się z tą niepewnością. Nawet Ronaldo, że swoim ogromnym ego, nie jest na to odporny.

Pomijając całą politykę i kalkulowanie, poruszył on kilka słusznych kwestii, takich jak klubowa infrastruktura i chociaż nie powiedział tego jeszcze wprost [artykuł ukazał się przed drugą częścią wywiadu Ronaldo – przyp. red.], wskazał na porażkę pod rządami rodziny Glazerów. Większość obserwatorów zgodzi się z jego stwierdzeniem, że United popadło w stagnację po odejściu Fergusona.

Wspomniał, że liczył na większą empatię po tym, jak jego dziecko zmarło podczas narodzin.

Mówi też jednak, że United chce z niego zrobić „czarną owcę” i wracamy tutaj do myśli, że na kilka miesięcy przed 38. urodzinami, wciąż uważa siebie za nietykalnego. Samoocena Ronaldo wydaje się nieporuszona faktem, że w ostatnim okienku transferowym wcale nie było za wielu chętnych na jego usługi.

Wydaje się nie znać pewnego słynnego fragmentu amerykańskiego pisarza sportowego Wilfrida Diamonda o tym, że wiek to przeciwnik, z którym nawet najwięksi sobie nie poradzą. Lub też chce pokazać, że to nie jest prawda. Klasyczny Ronaldo. Przywdziewa swoją sławę niczym komfortowy koc.

Bardziej realistycznym stwierdzeniem, wręcz jedynym sensownym, jest określenie niemal szaleństwem faktu, że wciąż operuje na najwyższym poziomie. Jego kariera to triumf wytrzymałości, długowieczności, obsesji, aby być lepszym niż wszyscy inni. To jednak blaknie.

Chyba nikt nie chce mu zwrócić uwagi, że być może nie jest już siłą, która podrywała tłumy i mieliła defensorów rywali, jak na początku swojej kariery. A może to on nie chce słuchać. W swojej książce na temat Ronaldo, Guillem Balague pisze o tym, jak otoczenie piłkarza szybko zdało sobie sprawę, że „muszą trzymać krytykę na dystans, kontrolować ją, kreować odpowiednią narrację i wciąż utrzymywać go na piedestale”. Jego agent, Jorge Mendes, zawsze tam jest, aby zapewnić Ronaldo, że jest lepszy od Leo Messiego i powiedzieć cokolwiek, co Portugalczyk chce usłyszeć.

Po meczu z Fulham na Twitterze pojawiła się debata na temat tego, że Ronaldo przestał obserwować Garnacho w social mediach. Pojawiło się pytanie czy to przez to, że nastolatek po strzeleniu gola wykonał celebrację nawiązującą do Messiego, zdejmując swoją koszulkę i trzymając ją naprzeciwko cieszących się kibiców.

Czy Ronaldo naprawdę byłby tak małostkowy?

Wszystko co można powiedzieć, to że ostatni wywiad jest zakończeniem historii pomiędzy Ronaldo oraz Manchesterem United i że nikt nie powinien brać do siebie tego, co zostało tam powiedziane.

Ronaldo planował to wszystko od jakiegoś czasu i biorąc pod uwagę listę zarzutów, nic dziwnego, że ostatnio się rozchorował. Biedak musi cierpieć na ogromny ból głowy z powodu aureoli, która jest tak ciasna.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze