manutd.com

Tyrell Malacia o rodzinie, początku kariery oraz największej motywacji

Jakub Brzyski
Zmień rozmiar tekstu:

Manchester United opublikował artykuł napisany przez jednego z zawodników pierwszego składu, a konkretnie Tyrella Malacia. Letni nabytek “Czerwonych Diabłów” opowiedział o dorastaniu w Holandii oraz początkach swojej kariery.

– Jak to jest dorastać w Rotterdamie? Szczerze mówiąc była to wojna, ponieważ zawsze byłem mniejszy od innych. Lubiłem grać w piłkę ze starszymi chłopakami, więc musiałem walczyć oraz pokazać wszystkim moje umiejętności.

– Ćwiczyłem kickboxing w okolicach mieszkania mojej babci. Mieli tam siłownię i często tam przesiadywałem. Jednak najbardziej to kochałem grać w piłkę. W szkole dobrze sobie radziłem, lecz wiedziałem, że nie jest to dla mnie. Wtedy cieszyłem się z tego wszystkiego.

– Lubiłem książki, lecz wolałem spędzać czas na zewnątrz. Czytałbym więcej, lecz o trzeciej mogłem już wyjść na dwór grać w piłkę. Nadal czytam ze względu na moją mamę. Ona zawsze dużo ich czytała. Szczególnie wtedy, kiedy zdecydowałem się rzucić szkołę, jak miałem 17 lat. Czytam dla siebie, ponieważ jest to ważne.

– Uwielbiam kryminały oraz opowieści bazujące na prawdziwych wydarzeniach. Są to moje ulubione gatunki.

– Kiedy mieszkałem jeszcze w Holandii, to wraz z Feyenoordem prowadziliśmy pewien projekt. Odwiedzałem niektóre szkoły i opowiadałem tam o moim życiu, w tym jak radziłem sobie w szkole. Wiecie, dlaczego czytanie dla mnie jest ważne. Jest bardzo ważne i powoduje, że czuję się lepiej.

– Czasami, masz wybór czy chcesz zobaczyć film lub przeczytać książkę. Ja najpewniej wybrałbym właśnie książkę. Mogę żyć tylko z nimi, ponieważ pobudzają one moją wyobraźnię. Kiedy wraz ze znajomymi wychodziłem z domu, to zawsze mieliśmy piłkę w aucie. Obojętnie gdzie szliśmy, tam graliśmy.

– Mój dziadek był na każdym moim meczu, obojętnie czy grałem w zespole lokalnym lub poza granicami kraju. Zawsze był tam ze mną, a z nim byli również moi rodzice. Oczywiście bez nich, nie byłoby mnie tutaj. Dla mnie są ogromną motywacją każdego dnia.

– Moja mama zawsze przychodzi dla mnie. Ona dużo pracuje, podobnie jak mój tata, lecz zawsze śledzą moje poczynania. Podobnie jest w przypadku babci i dziadka. Kiedy źle mi idzie i zaczynam się zastanawiać, to myślę o mojej rodzinie oraz powodzie, dlaczego tu jestem.

– Oczywiście mam również grupę zaufanych przyjaciół, z którymi dorastałem. Jednak teraz nie nazywam ich przyjaciółmi, ponieważ są dla mnie rodziną. Oni również zawsze są przy mnie – na dobre i na złe. Cały czas mnie wspierają.

– Zawsze wierzyłem, że mogę być dobrym piłkarzem. Grałem dla lokalnych zespołów, dwóch klubów, a następnie dołączyłem do Feyenoordu, kiedy miałem 8 lat. Byłem na towarzyskim meczu z Liverpoolem wraz z dziadkiem. Nie pamiętam zbyt wiele z tego dnia, lecz atmosfera oraz otoczka były wspaniałe.

– Byłem wtedy na trybunach, a później na boisku i było niesamowicie. Inni gracze dobrze mnie traktowali. Był taki bramkarz, z którym trzymałem się blisko, a był to Kenneth Vermeer. Był, a nadal jest moim dobrym przyjacielem. Nadal utrzymuję kontakt z innymi graczami, którzy mi kiedyś pomogli.

– Wydaje mi się, że prawdziwi znajomi zawszą są blisko ciebie i tak jest w przypadku moich. Nie mogę powiedzieć, że przeszedłem długą i ciężką drogę. Mogę powiedzieć, że my to zrobiliśmy, ponieważ sam tego nie dokonałem. Przeszliśmy długą drogę, lecz przed nami kolejne wyzwania i rzeczy do poprawienia. Właśnie nad tym będziemy pracować.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze