manutd.com

MŚ: poznaliśmy pierwszych ćwierćfinalistów. Holandia i Argentyna grają dalej

Jakub Sawiński
Zmień rozmiar tekstu:

Pierwszy dzień fazy pucharowej Mistrzostw Świata w Katarze za nami. Na boisko wybiegły reprezentacje, w których kadrach znajdują się zawodnicy Manchesteru United. Mowa o Holandii Tyrella Malacii oraz Argentynie Lisandro Martineza.

Holandia – USA 3:1

Już od pierwszych minut starcie Holendrów z Amerykanami obfitowało w ogromne emocje. Obie drużyny nie bały się często brawurowych rajdów ofensywnych, grając przy tym na wysokim pressingu. Lepiej z tego wyszła ekipa „Pomarańczowych”, bowiem już w 10. minucie gry, po pięknym kontrataku i finalnym podaniu w pole karnym, prowadzenie Holandii zapewnił były gracz Manchesteru United, Memphis Depay.

Swoją dominację na murawie w pierwszej połowie ekipa Louisa van Gaala, byłego menedżera „Czerwonych Diabłów”, potwierdziła przed przerwą jeszcze jednym golem. Tym razem do bramki Matta Turnera trafił Daley Blind, kolejny były gracz drużyny z Old Trafford.

Po przerwie Amerykanie zdobyli kontaktową bramkę, jednak ich nadzieje na jakąkolwiek walkę pogrążył w 81. minucie Denzel Dumfries.

Tyrell Malacia przesiedział kolejne całe spotkanie na ławce rezerwowych. Defensor „Czerwonych Diabłów” na tegorocznych Mistrzostwach Świata nie rozegrał jak dotąd ani minuty.

Argentyna – Australia 2:1

Argentyna od samego początku wywierała ogromną presję na „Kangurach”, wyprowadzając kilka bardzo niebezpiecznych ataków. Plan „Biało–Błękitnych” przyniósł sukces. W 35. minucie swoją ekipę do awansu walnie zbliżył Leo Messi, który po pięknym strzale zapisał trzecie turniejowe trafienie na koncie. Jednak to druga połowa dała kibicom więcej emocji oraz dramaturgii.

Pięć minut po jej rozpoczęciu Papu Gomeza zamienił Lisandro Martinez. W 57. minucie ekipa Argentyny podwyżyszyła swój dorobek. Tym razem strzelcem bramki okazał się Julian Alvarez. Wydawało się, że zwycięzcy grupy C mają już wszystko pod kontrolą i pewnie idą po kolejny triumf. Tak się jednak nie zdarzyło, bowiem do głosu doszli Australijczycy, którzy za wszelką cenę próbowali odrobić stratę bramkową.

Presja przyniosła oczekiwany efekt. Enzo Fernandez w 77. minucie skierował piłkę do własnej siatki, zmniejszając tym samym stratę Australii do zaledwie jednego trafienia. Końcowe fragmenty spotkania były najbardziej zacięte. Zarówno jedna, jak i druga ekipa przeprowadzała sytuacje bramkowe. Ostoję defensywnej formacji Argentyny stanowił Lisandro Martinez, który parę razy popisywał się kluczowymi odbiorami. Australijczycy w ostatniej akcji w meczu mogli jeszcze doprowadzić do remisu, jednak tutaj kluczową interwencją popisał się Emiliano Martinez.

Tym samym poznaliśmy pierwszą parę ćwierćfinalistów tegorocznego mundialu. Holandia Malacii czy Argentyna Martineza? Odpowiedź na to pytanie poznamy w najbliższy piątek.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze