manutd.com

The Athletic: dzień, na który Facundo Pellistri czekał dwa i pół roku

Patryk Tabak
Zmień rozmiar tekstu:

We wtorkowym meczu z Charltonem Athletic w ćwierćfinale Carabao Cup w pierwszej drużynie Manchesteru United zadebiutował Facundo Pellistri. Urugwajczyk świetnie wykorzystał długo wyczekiwaną szansę, notując asystę przy pierwszej bramce Marcusa Rashforda. Sytuacji 21-latka w tekście opublikowanym na The Athletic przygląda się Mark Crithley.

Artykuł Marka Critchleya dla The Athletic – treść oryginalna

Patrząc na Toma Heatona wychodzącego w pierwszym składzie na mecz Manchesteru United z Charltonem Athletic w ćwierćfinale Carabao Cup, Facundo Pellistri musiał zastanawiać się, jak długo przyjdzie czekać mu na debiut w koszulce “Czerwonych Diabłów”.

Debiut bramkarza w Man Utd miał miejsce 8 grudnia 2021 roku, gdy ten miał ponad 35 lat. Pojawił na boisku jako rezerwowy, zmieniając Deana Hendersona w meczu ostatniej kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów z Young Boys (1:1). Był to drugi pobyt Toma Heatona w klubie, a mecz z drużyną ze Szwajcarii odbył się prawie 20 lat po podpisaniu przez niego pierwszego profesjonalnego kontraktu z Manchesterem United.

Na szczęście 21-letni skrzydłowy nie musiał tak długo czekać na debiut. Jego moment nadszedł 827 dni po przenosinach na Old Trafford. I choć było to tylko wejście na ostatni fragment ćwierćfinałowego meczu Carabao Cup przeciwko Charlton Athletic, był to moment, na który Urugwajczyk czekał blisko dwa i pół roku.

Pierwsze kontakty z piłką skrzydłowego były spokojne. Nic nie wskazywało na to, że tłum zgromadzony na Old Trafford lada moment poderwie się z miejsc. A tak się stało w akcji rozpoczętej wybiciem piłki głową z własnego pola karnego przez Harry’ego Maguire’aPellistri przyjął piłkę w poprawny sposób, jednak na jego drodze stanął George Dobson. Urugwajczyk świetnie poradził sobie z 25-letnim obrońcą Charlton i spokojnie kontyniował swoją akcję.

To nie było zwykłe minięcie przeciwnika. To było “elastico” pokazujące szeroki wachlarz jego umiejętności. To wreszcie było coś, co wywołało okrzyk uznania płynący od kibiców na Old Trafford i co przywróciło do życia jedną z najdziwniejszych karier piłkarzy Manchesteru United w ostatnich latach.

W tym miejscu należy podkreślić, że Facundo Pellistri grał przeciwko drużynie z League One, która przez 90 minut przysporzyła “Czerwonym Diabłom” wysatarczająco dużo kłopotów, by przegrywać tylko jednym golem. Moment, w którym Urugwajczyk meldował się na boisku był zarazem ostatnią chwilą na to, by Charlton spróbowało przezwyciężyć swoje zmęczenie i zaatakować bramkę strzeżoną przez Toma Heatona, by doprowadzić do dogrywki. Na boisku pojawiało się coraz więcej wolnej przestrzeni.

To był dokładnie ten typ meczu, z którego cieszyłby się młody skrzydłowy, gdyby miał zamiar wywrzeć dobre wrażenie na swoim trenerze. Pellistri dostał okazję, na którą zapracował swoją cierpliwością i wytrwałością w ciągu ostatnich kilku lat.

Zasłużył także na pokazanie czegoś konkretnego. Czegoś, co nadeszło w drugiej akcji bramkowej. Facundo Pellistri zapracował na to dzięki przyjęciu fantastycznej piłki od Casemiro, a następnie pobiegnięciu w stronę bramki Charltonu i zmuszeniu Eoghana O’Connella do opuszczenia swojej strefy. Dzięki temu Marcus Rashford mógł stanąć oko w oko z bramkarzem i zdobyć bramkę w ósmym kolejnym meczu na Old Trafford.

Być może najbardziej imponujące zagranie Urugwajczyk zaprezentował jeszcze przed bramką Rashforda. Gdy Charlton dążył do wyrównania, a Lisandro Martinez poradził sobie z Milesem Leaburnem, piłka zmierzała w pole karne “Czerwonych Diabłów”. Najszybciej znalazł się jednak przy niej właśnie Pellistri, który wykorzystując nacisk ze strony Jacka Payne’a wykonał obrót o 180 stopni i ponownie wprowadził drużynę w fazę ofensywną.

To był ten rodzaj opanowania, który jest bardzo rzadko prezentowany przez piłkarzy ofensywnych, którzy przed chwilą ukończyli dopiero 21. rok życia. O tym, że nie jest to przypadek, świadczy fakt, że taką samą świadomością i inteligencją wykazał się przy trzeciej bramce Manchesteru United, ponownie wyciągając ze strefy O’Connella, tylko tym razem robiąc miejsce dla Casemiro, który podaniem wypuścił Rashforda.

Na tę noc Pellistri czekał bardzo długo, być może nawet dłużej niż się wydaje. Skauci Manchesteru United odpowiadający za region Ameryki Południowej po raz pierwszy zaczęli monitorować Urugwajczyka w 2017 roku. Składali oni raporty do swoich przełożonych i kontynuowali obserwację w kolejnych latach. Obserwowali jego przebicie się do pierwszego składu CA Penarol i przyciągające uwagę także innych klubów występy w rozgrywkach Copa America.

Po jego transferze pojawiało się sporo głosów sugerujących, że Ole Gunnar Solskjaer będzie myślał o Urugwajczyku w kontekście pierwszej drużyny. Widziano, że Facundo Pellistri może wprowadzić różnorodność do formacji ofensywnej, której problemem w tamtym okresie była przewidywalność. Z perspektywy czasu można jednak powiedzieć, że od 18-latka wyciągniętego z ligi urugwajskiej oczekiwano wówczas zbyt dużo.

Pomimo zdobycia uznania w oczach kolegów z drużyny i sztabu szkoleniowego Manchesteru United, powiedzenie że jego możliwości były ograniczone stanowiłoby spore niedopowiedzenie. Przed meczem z Charlton, jego jedyny występ w piłce klubowej w sezonie 2022/23 to 66 minut w meczu EFL Trophy z Barrow w drużynie U21.

Biorąc to pod uwagę, można było sobie wyobrazić, że to między innymi jego Erik ten Hag miał na myśli, gdy kilka dni temu mówił o niewyobrażalnej liczbie przeciętnych piłkarzy, jaka w ostatnich latach trafiła do Manchesteru United. Na pomeczowej konferencji prasowej coraz bardziej szczery i bezpośredni holenderski menedżer pochwalił jednak występ 21-latka. “Był naprawdę żywy, przeprowadzał dobre akcje i zanotował asystę przy bramce na 2:0”.

Zapytany o możliwość wypożyczenia Urugwajczyka przed końcem miesiąca, ten Hag nie wykluczył takiej możliwości. – Widzę w nim przyszłość – odpowiedział. – On radzi sobie naprawdę dobrze i musimy zobaczyć, co będzie dla niego najlepsze. Widać, że robi postępy.

Facundo Pellistri to reprezentant Urugwaju, w seniorskiej reprezentacji zagrał już 10 razy. Ma na koncie więcej meczów na mistrzostwach świata niż w swoim klubie. To także nie uszło uwadze Erika ten Haga, który chwalił 21-latka nie tylko za występy w Katarze, ale także w zamkniętym meczu towarzyskim z Evertonem, który został rozegrany już po powrocie Urugwajczyka.

Trudno było nie zinterpretować debiutu Pellistriego w pierwszej drużynie jako nagrody od holenderskiego menedżera. Erik ten Hag powiedział wprost: “dobra robota, robisz potępy, oby tak dalej”.

Rodzi się jednak pytanie, czy Pellistri będzie chciał trwać w obecnej sytuacji bez większych perspektyw na grę. W Urugwaju jego przedstawiciele mówili jasno: 21-latek potrzebuje regularnych występów w pierwszej drużynie. I taka troska o sytuację klubową Pellistriego jest słuszna biorąc pod uwagę to, jak długo musiał czekać na debiut.

W ostatnich sezonach Urugwajczyk przebywał na wypożyczeniach w Alaves. – Najlepszą rzeczą dla piłkarza jest gra, dla młodego piłkarza oznaczająca także zdobywanie doświadczenia – mówił wówczas w rozmowie z The Athletic. Nawet wtedy jednak, z 33 występów rozegranych w tamtym sezonie dla klubu z Kraju Basków, tylko w 11 wychodził na boisko w pierwszym składzie.

– Szukam minut. Chcę grać, zaczynać mecze od 1. minuty, zdobywać doświadczenie w różnego typu spotkaniach. Kiedy wchodzisz z ławki, scenariusz meczu jest znany, a jego historia została już napisana – kontynuował.

To słuszna uwaga. Z tym, że we wtorkowy wieczór na Old Trafford historia meczu do 80. minuty była niekompletna. Jej najważniejszą część napisał właśnie Facundo Pellistri. Jeśli to pomoże ożywić jego karierę na Old Trafford, być może tak długie oczekiwanie na debiut okaże się tego warte.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze