Amad Diallo

Analiza ManUtd.pl: czy Amad Diallo ma czego szukać w Manchesterze?

Łukasz Pośpiech
Zmień rozmiar tekstu:

Gdyby spojrzeć na same nazwiska i sumy transferowe, to prawe skrzydło Manchesteru United obsadzone jest wręcz wspaniale. Antony, Sancho, Pellistri plus wspierający Elanga, Garnacho i Rashford. Oprócz najlepszego strzelca „Czerwonych Diabłów” w tej kampanii, najstarsi są w tym zestawie Sancho i Antony – obaj urodzeni w 2000 roku. Gdzie więc w tym tłumie ma odnaleźć się kolejny perspektywiczny, młody skrzydłowy? Tym bardziej taki, który w zaskakujący sposób podbił na wypożyczeniu Championship i dla którego talentu zaplecze Premier League może być nieco za ciasne.

Szybki recap – kim jest Diallo?

Diallo dołączył do „Czerwonych Diabłów” zimą 2021 roku, choć jego transfer anonsowany był już dużo wcześniej. Przychodził jako nastoletnie odkrycie włoskiej Primavery i gość, który zdążył namieszać w pierwszej drużynie ekipy z Bergamo. Miał wówczas 18 lat i nikt nie spodziewał się, że od razu i z miejsca odmieni ekipę Solskjaera, choć 21 milionów euro na paragonie za jego licencję było całkiem pokaźną sumą. Nie było jednak specjalnym zaskoczeniem, że Diallo nie zrobił różnicy  na Old Trafford, szczególnie że pół roku po nim do drużyny dołączył Jadon Sancho.

Szybki Iworyjczyk co rusz pojawiał się w młodzieżowych zespołach Manchesteru United i tam imponował formą. Na przestrzeni dwóch sezonów, gdy tylko nie był na wypożyczeniach, zanotował w sumie 5 występów, w których umieścił piłkę w siatce 6 razy i dołożył 4 asysty. Jednak wysoka dyspozycja w zespole do lat 21 nie przekładała się na występy seniorskie, których ostatecznie (poza sparingami) uzbierał tylko 9, okrasiwszy je jedynym golem przeciwko Milanowi w Lidze Europy. Golem, który mógł wlać w kibicowskie serca nadzieję na więcej, bo zachowanie skrzydłowego pod bramką było wręcz wzorowe. Kiedy jednak tylko skrzydłowy zdobył we wrześniu 2021 roku zaufanie sztabu i załapał regularne występy, z gry wykluczył go uraz uda. Nałożyło się to też z okresem wdrożeniowym Jadona Sancho do ekipy Solskjaera.

Tym samym klub postanowił dla Diallo poszukać nowego wyzwania za północną granicą. Iworyjczyk zasilił więc szeregi starej szkockiej marki – Rangers. Czytelnicy  „Raportów z wypożyczeń…” z tamtego okresu mogą pamiętać, jak dużo radości sprawił naszej redakcji debiut Iworyjczyka z Ross County ozdobiony golem. Może i był to typowy „tap-in”, ale dał nadzieję na więcej. Tylko że to „więcej” nie nadeszło. Na szczęście balonik nie zdążył się nawet napompować, zanim go przebito, a ekscytacja jakoś tak naturalnie wygasła. Diallo przestał po czasie łapać się do składu Rangers i ewidentnie stanowił łatę na problemy kadrowe. Te jednak przychodziły z rzadka, a gdy się pojawiały, to akurat skrzydłowy miał kłopoty ze zdrowiem. Niech o skali problemu świadczy fakt, że Rangers rozgrywali w tamtym sezonie wspaniałą kampanię w Lidze Europy, w której doszli do finału, gdzie ulegli Eintrachtowi Frankfurt – Diallo nie pokazał się jednak nawet na minutę na boisku w żadnym ze starć.

W maju 2022 załapał chwilę formy i w dwóch kolejnych meczach ligi strzelał gole, a nawet wystąpił w zwycięskim finale Scottish FA Cup. Jednak nie były to występy, których oczekiwali fani Manchesteru United, bo ich diament wrócił na Old Trafford nieoszlifowany, z zaledwie 500 minutami gry na koncie i 3 golami. W przedsezonowych starciach już w Manchesterze co prawda zdobył nawet gola, ale nie zagrzał miejsca w zespole pod okiem nowego menedżera.

Nowe życie w Championship

W momencie, w którym fani zdali się położyć na nim kreskę, Diallo został ponownie wypożyczony, tym razem na cały sezon, do grającego w Championship Sunderlandu. Tam wydarzyła się rzecz niesamowita, bo Iworyjczyk nie tylko nabrał wiatru w żagle, ale stał się jednym z liderów swojego zespołu. Tony Mowbray zmodyfikował pozycję Diallo, ufając mu na pozycji napastnika, ale także wzbogacił jego wachlarz umiejętności o grę za plecami „dziewiątki” lub wręcz cofał go w roli ofensywnego pomocnika. Nie ulega jednak wątpliwości, że prawa flanka jest dla piłkarza najbardziej naturalna i w tych bardziej centralnych rolach potrzeba jeszcze ogromu pracy.

Zaufanie było jak woda na młyn dla 20 latka, który do tej pory ustrzelił 7 bramek i dodał 2 asysty w 28 występach dla Sunderlandu. Jego atuty, którymi są szybkość z piłką i bez niej, a także filigranowa, stworzona do dryblingu budowa ciała, pozwoliły mu stać się motorem napędowym „Czarnych kotów”. Diallo zaczął szukać gry i jest obecnie jednym z tych piłkarzy, których po prostu futbolówka znajduje sama. W dodatku, co chciałbym zauważyć, jest to zawodnik grający raczej nieskomplikowanie w samym polu karnym – z rzadka decyduje się na ryzykowne uderzenia z dystansu, czy szuka finezji tam, gdzie konieczne byłoby bardziej pragmatyczne wykończenie. Pod wieloma względami przypomina tu Marcusa Rashforda, tylko z może nieco mniejszym ciągiem na bramkę i z gorszym wykończeniem. Przyjrzyjmy się jednak dokładniej jego liczbom:

W ataku:
– 37 % udanych dryblingów w sezonie
– 42% wygranych pojedynków w sezonie
– 11,3 straty/mecz
– gol co 233 minuty
– 6/7 goli strzelonych lewą nogą

Podania:
– 0,7 kluczowego podania/mecz
– 47,5 podania/mecz
– 86% celności podań
– 21% celności dośrodkowań

W defensywie:
– 0,7 przechwytu/mecz
– 0,7 odbioru/mecz

Heatmapa Amad Diallo Sunderland
Heatmapa Amada Diallo w sezonie 22/23. źr. SofaScore

Diallo skradł serca fanów Sunderlandu, z miejsca stając się po prostu amuletem. Docenia się go też w Championship, gdzie w grudniu zgarnął statuetkę zarówno najlepszego młodego zawodnika miesiąca, jak i najlepszego piłkarza całej ligi. Jego notowania stale rosną, ale nie brakuje mu słabszych występów, szczególnie z rywalami, którzy stawiają na mocną fizyczną grę. Zestawmy jednak sobie plusy i minusy gry Iworyjczyka:

Zalety:
– decyzyjność przy kontratakach i umiejętność szybkiego wyjścia spod własnej bramki
– aspekt motoryczny
– kontrola piłki i niekonwencjonalne zagrania
– mało faulujący
– wchodzi w pole karne, niekoniecznie szukając gry przed nim
– dysponuje dobrym przeglądem pola, potrafi zagrywać między liniami
– pragmatyczny w wykończeniu

Wady:
– bywa, że nie wychodzi mu gra na granicy spalonego
– nie jest typem asystenta, przez co występy w środku pomocy mogą być tylko okazjonalne
– nie trzyma równej formy w każdym meczu, snusoidalne występy
– bywa mało aktywny w defensywie i pressingu
– słaby przy fizycznej grze
– kiepsko główkujący (gol z Milanem to wyjątek)

Jak może wpasować się do kady Erika ten Haga?

Jak wspomniałem we wstępie, Diallo nie może narzekać na brak konkurencji po potencjalnym powrocie na Old Trafford. A powrót ten, przynajmniej moim okiem, powinien być nieunikniony. Klub nie może pozwolić sobie na kazus Dean Hendersona v2.0, bo byłoby to marnowanie potencjału zawodnika, chyba że po Iworyjczyka zgłosi się jakaś większa marka z topowej ligii europejskiej. Szczególnie, że piłkarz ten nie zarabia nawet 30 tysięcy funtów tygodniowo, co na standardy obecnych płac piłkarzy jest wynikiem raczej niskim (Tom Heaton inkasuje ponad 40 tysięcy funtów).

Tym samym za nieobciążającą tygodniówkę Ten Hag może mieć w swoim zespole piłkarza o charakterystyce, której po prostu na ten moment brakuje. Już tłumaczę dlaczego i posłużę się porównaniami do obecnych piłkarzy grających na prawej flance „Czerwonych Diabłów”. Jeśli miałbym Diallo do kogoś porównać, to na ten moment porównałbym go do Marcusa Rashforda właśnie – nieco drobniejszego od Anglika, ale zdolnego zrobić wiele szumu sa ostatnich metrach boiska. Powyższe i poniższe porównania powinny być oczywiście interpretowane z zachownaniem skali.

Antony:

Jeszcze trochę i będziemy mówić o tym, że Antony potrzebuje rehabilitacyjnego wyjazdu do Holandii jak Jadon Sancho. Trudno odmówić kreatywności Brazyliczykowi i pod kątem kunsztu dryblerskiego możemy porównywać go z Diallo, ale tylko na pierwszy rzut oka. Antony dopiero ostatnio zaczął pokazywać, że nie zwalnia każdej dynamicznej akcji swojej ekipy i może nawet nadać tempo kontrom. W przeciwieństwie do byłego piłkarza Ajaksu, Diallo nie boi się nacierać na pole karne i w przeciwieństwie do niego nie uderza rogali po długim słupku, gdy tylko ma piłkę na 16. metrze. Iworyjczyk jest jednak mniej widowiskowy w dryblingu i brakuje mu brazylijskiej samby, ale może być momentami dużo sensowniejszym rozwiązaniem na mecze, gdy rywal nie zostawia miejsca na stepovery.

Jadon Sancho

Sancho w formie wydaje się piłkarzem dużo wszechstronniejszym od Diallo, bo Anglik potrafi zagrać jako dziesiątka czy nawet ósemka. Panowie raczej podobnie zachowują się pod samą bramką, ale Diallo jest jednak sprawniejszy pod względem motorycznym, korzystając często z imponujących prędkości, jaką rozwija. Jeśli były piłkarz Borussi Dortmund wróci na stałe na dobre tory, to Diallo będzie miał ciężary z wywalczeniem miejsca jego kosztem – szczególnie że Sancho oferuje znacznie więcej również na drugiej flance, która jest dla wychowanka Atalanty problematyczna.

Facundo Pellistri

Pellistri przychodził do Manchesteru niemal równolegle z Amadem i ich kariery do niedawna pełne były paralelizmów. Obaj młodzi, na prawą stronę boiska, filigranowi dryblerzy, którzy próbują sił na wypożyczeniach. Obaj jednakowo nie sprawdzali się przez ostatnie dwa lata. Pellistri co prawda jest teraz na stałe z pierwszą ekipą Manchesteru United i w swoim oficjalnym debiucie całkiem nieźle się pokazał (asysta z Charlton), ale mecz z Leeds na Old Trafford w jego wykonaniu ujawnił ogrom mankamentów. Piłkarzowi brakuje decyzyjności i skuteczności w ataku. Co więcej, Urugwajczyk zdaje się grać nieco niżej, bardziej na wysokości pomocnika ofensywnego, niż w ataku. Pellistri jest jednak znacznie lepszy (czy może po prostu aktywniejszy) w defensywie.

Alejandro Garnacho

Garnacho również grywa momentami z prawej strony, więc nie sposób go pominąć w porównaniach. Oczywiście najwięcej jakości przynosi, grając na lewej flance, ale jego wymienność pozycji z Marcusem Rashfordem czy Jadonem Sancho jest godna podziwu. Argentyńczyk to ewidentnie oczko w głowie Ten Haga i nikt nie powinien się raczej dziwić, gdy będzie dostawał szanse. Fani kochają przebojowego nastolatka, który broni się w dodatku liczbami, regularnie asystując. Garnacho musi popracować nad wykończeniem, bo jest bardzo aktywny i często wysoko ustawiony, ale swoim brakiem skuteczności marnotrawi wiele akcji. O charakterystyce tego gracza niech świadczy akcja, którą wypracował bramkę Marcusa Rashforda z Manchesterem City – świetne wyczucie przestrzeni, bezczelne zwody i skuteczne dogranie. W innych meczach był w stanie rozhulać akcje bardziej ze środka lub wręcz dublując się na drugim skrzydle z partnerami. Mam obawy, czy Diallo stać na taką aktywność na całej szerokości boiska i taką, czasem potrzebną, arogancję.

Anthony Elanga

Śmiało można powiedzieć, że Szwed nie dysponuje już kartą „młodego gracza”, którą możnaby bronić słabsze występy. Raz, że piłkarz ma na koncie już 50 meczów w trykocie z diabełkiem na piersi, a dwa że obecny sezon jest dla niego do zapomnienia. Jednak Szwed posiada nad Diallo dużą przewagę warunków fizycznych i dużo lepiej sprawdzałby się np. podczas stałych fragmentów gry. Panowie dysponują podobną motoryką i umiejętnością ciągnięcia ataków do przodu z flanki. Elanga ma jednak mankament, który zdaje się nie być problemem u Iworyjczyka – Szwed boi się innych zagrań niż krótkie podania do pomocników i bocznego obrońcy.

Wpasowanie w tenhagball

Pierwszą rzeczą, jaka u Diallo może być problematyczna podczas adaptacji u Holendra, będzie jego mała (na ten moment) skłonność do zamęczania rywala pressingiem. Powszechnie wiadomo, że Manchester United skupia się potężnie na wywieraniu nacisku bez piłki, czego nie obserwujemy tak często w grze Sunderlandu. Być może jest to jednak wina systemu – dlatego trudno ferować wyroki, póki Diallo nie zamelduje się na Old Trafford.

Poza tym Iworyjczyk w formie zdaje się być dobrą odpowiedzią na brak aktywności w akcjach po prawej stronie, oferując szeroką gamę zagrań do kolegów, sprinty i drybling. Problematyczne może być jednak to, że nie jest szczególnie zaangażowany w defensywę – co przy okazyjnych problemach Dalota i Wan-Bissaki może okazać się kłopotliwe. No i musi najpierw swoje atuty przenieść z poziomu Championship do Premier League, co jak pokazuje przykład Garnera, może być trudne w realizacji.

Choć Amad jest piłkarzem wszechstronnym, to wątpliwości może budzić jego potencjalna umiejętność radzenia sobie w innych strefach boiska niż na prawym skrzydle lub ew. pozycji napastnika, a właśnie duża wymienność pozycji jest w obecnym sezonie ogromnym atutem zespołu z Old Trafford. Nie ma jednak co skreślać jego potencjału w tym aspekcie bez odpowiedniej próbki badawczej, a tę może nam dostarczyć tylko Erik ten Hag. O ile oczywiście będzie chciał, bo zakładam, że nie bez przyczyny odesłał go do Championship.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze