manutd.com

Konferencja prasowa Erika ten Haga przed meczem z Brentfordem (cz. II): ufam swoim zawodnikom, bo na to zasłużyli

Redakcja ManUtd.pl
Zmień rozmiar tekstu:

W części drugiej Erik ten Hag opowiedział dziennikarzom o zaufaniu do swoich piłkarzy i wierze, że są w stanie wrócić do występów wysokich lotów już w spotkaniu z Brentfordem. 

PRZEDMECZOWA KONFERENCJA PRASOWA ERIKA TEN HAGA (CZ.II):

Erik, w styczniu w rozmowie z Voetbal International powiedziałeś, że w ostatnich latach klub sprowadzał zbyt wielu średnich piłkarzy. Ściągnąłeś tu Wouta Weghorsta, który strzelił dwa gole w 19 spotkaniach. Gary Neville powiedział, że taki napastnik nigdy nie powinien trafić do Manchesteru United. Teraz do składu powrócił Anthony Martial… Czy to oznacza, że Wout wypadnie ze składu?

– Widziałem też inny komentarz Gary’ego Neville’a, gdy oceniał występ Wouta i powiedział, że z nim w składzie osiągamy lepsze wyniki. Myślę, że to dowód. Tyle mogę na ten temat powiedzieć. Cieszę się, że mam go w składzie, bo wykonuje świetną pracę dla zespołu.

Gdy Manchester City ma problemy z kontuzjami, w miejsce podstawowych piłkarzy wchodzą rezerwowi, którzy nie odstają jakością. Czy to poziom, do którego musicie dążyć latem? By sprowadzić tu naturalnych zastępców na wypadek urazów Casemiro i Eriksena?

– Wiedzieliśmy o tym przed startem sezonu. Rozmawialiśmy o tym w tym miejscu wiele razy. Potrzebujemy wybitnych piłkarzy, to oczywiste. Gdy musisz mierzyć się z kontuzjami, potrzebujesz zastępstwa i rywalizacji w składzie. Szczególnie, gdy rywalizujesz na czterech frontach. Potrzebujesz tego, by osiągać sukcesy.

Sześć tygodniu temu mieliście osiem punktów przewagi nad Newcastle. Wydawało się wtedy, że czołowa czwórka jest zagwarantowana. Teraz spadliście na piąte miejsce w tabeli. Czy zatem musisz przypomnieć piłkarzom, jakie znaczenie ma 10 lub 11 nadchodzących meczów?

– Oczywiście. Musimy tez sprostać pewnych standardom. Jeżeli nie będziemy piąć się w górę, to zaczną się wahania. Trzeba jednak wiedzieć, dlaczego i w jakim miejscu się znajdujesz oraz co daje tę pozycję.  Chodzi o determinację, pasję i głód. Brakowało nam tego w spotkaniu z Newcastle United. Kiedy grasz z silnym przeciwnikiem, który gra powyżej swojego poziomu, a wiele drużyn motywuje się na Manchester United, to przy braku tych cech nie masz szans. Doświadczyliśmy tego w niedzielę.

Czy uważasz, że doświadczenie z wygranej w Carabao Cup mogło sprawić, że twoi piłkarze wyłączyli się mentalnie i stracili koncentrację, bo zdobyli trofeum?

– Nie wydaje mi się. Mieliśmy trudny kalendarz. Niedawno mogli odpocząć. To nieakceptowalne i nigdy tego nie zaakceptuję. Znajdujemy się na końcowym etapie sezonu, więc musimy być gotowi fizycznie i mentalnie. Ta odpowiedzialność spoczywa na całej drużynie. Trzeba to dźwignąć i trzymać się planu bez względu na wszystko.

Wydaje mi się, że unikasz odpowiedzi. Rio Ferdinand twierdzi, że twoi piłkarze obniżyli loty i nie starają się, odkąd wygrali Carabao Cup. Czy jest w tym ziarno prawdy? Czy nie uważasz, że to konstruktywna krytyka z jego strony?

– Nie bardzo rozumiem, do czego zmierzasz.

Rio Ferdinand powiedział, że od zwycięstwa w Carabao Cup twoi piłkarze obniżyli loty. Miał na myśli, że przestali walczyć, przestali się starać. Czy to uzasadniona krytyka?

– Ale po zdobyciu Carabao Cup wygraliśmy wiele spotkań. Pokonaliśmy w dobrym stylu Betis. Pokonaliśmy też West Ham United… Te mecze odbyły się po finale i zaliczyliśmy w nich dobre występy.

Zarówno ty, jak i Luke Shaw przyznaliście po spotkaniu z Newcastle United, że to rywalowi chciało się bardziej. Na początku sezonu ponieśliście haniebną porażkę 0:4 z Brentfordem. Jak to możliwe, że pół roku później drużyna dalej się nie stara, albo nie walczy tak samo jak przeciwnik? Myślę, że to powinno być podstawą twojego zespołu…

– Zgadzam się, poziom naszych występów spadł. Wróciliśmy do starych nawyków. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że wahania są możliwe, bo ludzie nie są robotami. Pomimo tego piłkarze muszą zachowywać się jak wspomniane roboty. Muszą być jak maszyny. Mamy prawo oczekiwań i wymagać, by piłkarze sprostali wyznaczonym standardom. Kiedy się nie udaje, to jesteśmy rozczarowani, bo to nasza praca.

Znasz całkiem dobrze tych zawodników. Zaliczyłeś z nimi bardzo udaną połowę sezonu. Czy wierzysz, że ta grupa może być jak roboty, jak maszyny? Każdego tygodnia? Czy stać ich na to?

– Tak, ponieważ pokazaliśmy to w wielu spotkaniach. Bardzo im ufam i wierzę w ich umiejętności. Wierzę w ich żarliwość, pasję. Trzymamy się razem, co zaprezentowaliśmy w poprzednich meczach. Pokazywaliśmy, że potrafimy wygrywać wielkie mecze. Ale trzeba to robić za każdym razem, bo tego wymaga się od piłkarzy na najwyższym poziomie. Takie są oczekiwania w Manchesterze United. Tego oczekują kibice. Zawodnicy muszą więc sobie z tym radzić.

Anthony Martial to jeden z najlepszych kończących w tym klubie. Nie mogłeś na niego stawiać przez większość sezonu. Jak frustrująca jest to wiadomość, że nie mogłeś na nim polegać?

– Przede wszystkim jest to frustrujące dla niego samego. Jest piłkarzem, który spędza najwięcej czasu na siłowni, a wcale nie chce tam być, bo woli grać na boisku. Ale oczywiście na pierwszym miejscu stawiamy zespół i dla niego jest to z pewnością frustrujące. Dla menedżera również, bo gdy najlepsi zawodnicy są dostępni, twoje szanse na zwycięstwa wzrastają.

Aktualnie jest w pełni sił. Jak wpłynie na poprawę gry twojego zespołu?

– Mogę jedynie odwoływać się do domowego meczu z Liverpoolem i Manchesterem City, bo wtedy był dostępny. Zrobił w tamtych spotkaniach różnicę, ale rozmawialiśmy, że to samo dotyczy Casemiro i Eriksena, którzy też są bardzo ważni. Ale bez nich też musimy wygrywać.

Idąc tym tropem, od sierpnia wykonaliście oczywiście olbrzymi postęp. Ale osiem miesiecy później wciąż musisz mówić o pasji i głodzie. Czy jest to martwiące, że w składzie znajdują się piłkarze, którzy nigdy nie wezmą tej wiadomości do siebie?

– Jeżeli to do nich nie trafia, to znajdują się w złym miejscu.

Wracając do tamtego pamiętnego meczu z Brentfordem i tego, co działo się dzień później… Jak ważne dla procesu było zmuszenie piłkarzy do biegania 14 kilometrów? Jak ważne jest to, co osiągnęliście od tamtego spotkania?

– Tylko raz skorzystałem z tej metody. W niedzielę wróciliśmy do złych nawyków i znów zostaliśmy zmiażdżeni. Piłkarze to dostrzegli. Rozmawiali ze sobą o tym spotkaniu, bo oni również są świadomi, że nie sprostali standardom Manchesteru United.

Brentford w tamtym meczu wykorzystywał wasze wznowienia od bramki. Dla Newcastle też był to bodziec do wywierania presji i nękania. Wydaje się jednak, że jest to element, nad którym pracowałeś. Chodzi o krótkie wyprowadzanie piłki. Jak oceniasz to na ten moment? Czy wciąż nad tym pracujecie?

– Pracujemy nad tym całe dnie. Akurat przeciwko Newcastle w tym elemencie spisywaliśmy się bardzo dobrze. Byliśmy fatalni w ostatniej tercji boiska. Potrafiliśmy dostarczyć piłkę do skrzydłowych i do rozgrywających, ale później byliśmy bardzo słabi. Natomiast w pierwszej fazie wyprowadzania radziliśmy sobie bardzo dobrze. Wielokrotnie wychodziliśmy spod pressingu Newcastle i transportowaliśmy piłkę do naszych rozgrywających.

Nie boisz się podejmować trudnych decyzji. Czasami byłeś bardzo bezwzględny. Czy myślisz, że pod koniec lata znów będziesz musiał być bezlitosny, by wyczyścić swój skład, biorąc pod uwagę niektóre występy jak np. z Brentfordem, Liverpoolem, Manchesterem City czy Newcastle? Dlaczego w tych meczach mieliście problemy?

– Bądźmy ze sobą szczerzy. Wiem, na czym polega futbol. Dajemy się ponosić emocjom po jednej porażce. Ale znajdujemy się w odpowiednim położeniu. Dokonuje tego ten skład, a wciąż mówicie o deficytach. Każdy skład ma swoje słabości. Ufam moim piłkarzom, że dadzą w środę dobry występ i wywalczą jak najlepszy rezultat. Udowadniali mi to wiele razy. Pokonaliśmy u siebie Arsenal, Liverpool, Manchester City i dwukrotnie FC Barcelonę. Stać ich na wielkie wygrane. Nie mówcie więc o tym, co się wydarzy po kilku surowych decyzjach. Wierzę im, bo na to zasługują. Sezon tak naprawdę zaczyna się dopiero teraz… Zaliczyliśmy kiepski początek, jadąc na stadion Newcastle. Teraz musimy dowieźć, bo tamten występ był poniżej naszych oczekiwań.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze